Ginger - Gestalt Sztuka kontaktu (całość).pdf

Maria Nowak - biblioteka

Serge Ginger

Gestalt
Sztuka kontaktu

przetozyta Wanda Drabik

Wydawnictwo Jacek Santorski & Co

Druk i oprawa
Grafmar

© 1995, Marabout, Alleur (Belgique)
© for the Polish edition by Jacek Santorski & Co, 2004

ISBN 83-88875-46-9

Wydawnictwo Jacek Santorski & Co
ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa
www.jsantorski.pl
e-mail: wydawnictwo@jsantorski.pl
dzial sprzedazy: tel. (022) 616 29 36, 616 29 28
tel /fax (022) 616 12 72

u ur E u U ÓW

ee

łożył istniejącą i działającą po dziś dzień Ecole Parlslenne de
Gestalt — Paryską Szkołę Gestalt — EPG. Szkoli ona kolejne gene-
racje terapeutów Gestalt, jak również służy pomocą terapeutycz-
ną licznym klientom. EPG wspiera także inne tworzące się
ośrodki terapii Gestalt w Europie i poza nią.

Instytut Terapii Gestalt w Krakowie zawdzięcza Serge'owi
i Anne pomoc i inspirację w doskonaleniu naszego systemu edu-
kacji terapeutów Gestalt i w poszukiwaniu nowych dróg osobi-
stego rozwoju. Pozostajemy w stałym kontakcie z terapeutami
wyszkolonymi przez EPG, a w prowadzonych z nimi dyskusjach
na temat terapii Gestalt i w sytuacjach wspólnej pracy odnajduje-
my wiele łączących nas płaszczyzn.

, Z przyjacielskich kontaktów z Sergem Gingerem i jego żoną
zrodziła się myśl udostępnienia polskiemu czytelnikowi niniejszej
popularnej książki na temat Gestaltu. Można w niej znaleźć przej-
rzysty wykład teorii i opisy metod pracy oraz jej przykłady.

Tytuł oryginału
La Gestalt. L'art du contact

Redakcja naukowa i wstęp do wydania polskiego
Magdalena Zaleska-Stolzman

Redakcja językowa
Beata Wolfram

Skład i łamanie
Adam Poczciwek

Projekt okładki
Agnieszka Spyrka
26605 gh pyr
Redaktorzy prowadzacy
Katarzyna Platowska
Magdalena Zaleska-Stolzman

Wstęp do wydania polskiego

Z przyjemnością piszę parę słów wstępu do książki, w której Au-
tor przedstawia optymistyczną perspektywę widzenia relacji mię-
dzy ludźmi.

Autor Serge Ginger wraz ze swą żoną Anne Peyron-Ginger —
terapeuci Gestalt stanowią przykład życia zgodnego z głoszonymi
zasadami. Uczą nas tego, jak żyć w harmonii, szanować innych
i wspierać ich rozwój osobisty i zawodowy.

Serge Ginger jest od lat 70. ubiegłego wieku jednym z pionie-

Wra7 7e <wola 70na w 1982 r 7za-

TÓW fteranii Gecstalt we Fran

„.„.„,V..„„..W.„,r„„„..„.„„..r.„..„..„„„..„..„.....„.„.„
dywidualności i możliwości kreatywnych osoby, która chce w so-
bie uzdrowić to, co uważa za „Chore” i pragnie rozwinąć swój po-
tencjał.

Drogi Czytelniku, życzę by lektura tej książki stała się dla Cie-
bie inspiracją do poszukiwań w obszarze Gestaltu, tak blisko
związanego ze współczesną psychologią humanistyczną — znaj-
dziesz tam drogę ku bliskim i autentycznym relacjom ze sobą,
z ludźmi i ze światem.

Magdalena Zaleska-Stolzman
Kraków, 2003 r.

z obecnymi i dawnymi uczniami,

z praktykami Gestaltu

oraz z zespołem wykładowców. Są to:

Gonzague Masquelier, Brigitte Martel,

Xavier Bonnet-Eymard, Aline Dagut,

jak również: Jean Van Pevenage (Bruksela),

Gilles Delisle (Montreal), Edoardo Giusti (Rzym).
Podziękowania należą się także Anne Le Berre za jej uważną
i kompetentną lekturę rękopisu oraz liczne sugestie.

Wydawnictwo Marabout, Alleur (Belgia), 2001r.

Uwazam, ze Terapia Gestalt: Sztuka kontaktu prezentuje kon-
cepcję Gestalt w sposób zarówno przystępny, jak i wyczerpujący.
Być może nie wszyscy zgodzą się ze stanowiskiem Autora doty-
czącym struktury i funkcji mózgu, zawartym w rozdziale 6.

Z perspektywy mojego ponaddwudziestoletniego doświadcze-
nia w nauczaniu, jak i w praktycznym stosowaniu terapii Gestalt,
polecam tę książkę zarówno uczniom i absolwentom Instytutu
Terapii Gestalt w Krakowie, jak i osobom szkolącym się w nowo-
powstałych placówkach gestaltowskich. Myślę, ze przydatna bę-
dzie również dla psychoterapeutów innych orientacji.

Osobom szukającym pomocy psychoterapeutycznej przybliży
ona i pokaże drogę do uwalniania się od swoich problemów po-
przez branie odpowiedzialności za własne działania, pogłębianie
świadomości siebie i tego, co się dzieje wokół, a także docieranie
do swoich zasobów — początkowo z pomocą terapeuty, a później
samodzielnie, w oparciu o własne nowoodkrywane możliwości.

Wszystko, co napisałam powyżej o gestaltowskiej drodze tera-
peutyczno-rozwojowej, ma miejsce w kontakcie z terapeutą.

Tyrnarzy rn atmnefere noc7ucia hesniersyeńcnna 1 eractinlir Ala o_

UC TJ TE

Podziękowania

Praca przedstawia poglądy autora oraz jego współpracowniczki

i towarzyszki życia:

Anne Peyron-Ginger,

która opracowała i zastosowała w praktyce najważniejsze z pre-
zentowanych tu oryginalnych koncepcji oraz zainicjowała na ich
temat szeroką dyskusję.

Wykorzystano tu również doświadczenia wielu lat pracy w Ecole
Parisienne de Gestalt (EPG)

Spis treści

'Wstęp do wydania polskiego ..... .. seee... Ś
Podziękowania ..................-vs-..-. eee... 7
Spis treści ........ PR nA eee..., 9
Wstęp

Kontakt, pilna potrzeba w naszym zdehumanizowanym świecie .. 11
Rozdział 1 Co to takiego Gestalt? ... .....16
Rozdział 2 Terapeuta ucieleśniony ....... eee ee ..32
Rozdział 3 Fritz Perls, ojciec Gestaltu ..... eee 39
Rozdział 4 Teoriaself ......................vv+vvvv/+ +-+ 49
Rozdział 5 Pedagogika gestaltowska i socjo-Gestalt .......... 61
Rozdział 6 Mózg i Gestalt_........ ... . 70
Rozdział 7 Sny i Gestalt ................-.+-vvv.v< ... 88
Rozdział 8 Ciało i emocje ..... PR SRSRr 98
Rozdział 9 Nasze popędy życiowe: agresja i seks ...........112
Rozdział 10 Profil naszej osobowości ..... P 13
Rozdział 11 Dwadzieścia podstawowych pojęć Gestaltu . ... . 139
Aneks

Słownik ......................... ... ..e.ee... .. 164
Informacje praktyczne ......... PR e....... 188
Pierwszy w Polsce Instytut Terapii Gestalt ............. ... 200


                            Tak oto technologia i środki przekazu wynaturzyły kontakt:  
                            nie jest on już upragnionym owocem autentycznej relacji z bliź-  
                            nim, lecz po prostu „przygodnym zdarzeniem”, za które w nie-  
                            wielkim stopniu czujemy się odpowiedzialni, w które „wpada-  
                            my” pod wpływem chwilowego kaprysu.
                            
                            Paradoksem jest, że gdy tak wiele elementów otoczenia  
                            (zwłaszcza telewizja czy też telefony gotów zadzwonić znienacka  
                            i przerwać każdą rozmowę) „penetruje” intymność naszego ogni-  
                            ska domowego, zarazem czujemy się samotni jak nigdy dotąd,  
                            a depresja, ta „choroba naszego stulecia”, co dzień dotyka prawie  
                            40% populacji! Francja wciąż niestety utrzymuje smutny rekord  
                            świata w spozyciu neuroleptyków, środków uspokajających czy  
                            antydepresyjnych na głowę mieszkańca — dwa miliony Francu-  
                            zów regularnie zażywa Temeste albo Prozac!
                            
                            Co począć wobec inwazji „depersonalizującej” technologii,  
                            wobec narastającej i anonimowej samotności? Jak rozniecić ludz-
                            
                            11
                            
                            WVWstep
                            
                            Kontakt, pilna potrzeba w naszym  
                            zdehumanizowanym świecie
                            
                            Jednym z dominujących zjawisk naszej epoki jest gwałtowny  
                            rozwój środków komunikacji działających „w czasie rzeczywi-  
                            stym”: prasa, radio, telewizja, dalekopis, fax itp. rozmnożyły się  
                            i zmodernizowały. Każdy z nas — bez szczególnego wysiłku — bie-  
                            rze bezpośredni udział w tragedii ludzkiej w Rwandzie, w drama-  
                            cie ratowania kolumbijskiego dziecka, w lądowaniu rosyjskiej ra-  
                            kiety na Syberii albo w australijskim meczu rugby... Cały świat  
                            znajduje się na wyciągnięcie ręki, a my ani się o to nie musimy
                            
                            ‘e dokonniemy w tel <nrazwie wyborów
                            
                            <ta3rać ant te7
                            
                            zjawisko czy zachowanie, trzeba je wpierw zrozumieć, czyli  
                            obiektywnie zanalizować i szukać jego przyczyn — w przeszło-  
                            ści... Dziś, stykając się z Gestaltem, fizycy mówią nam, że nie  
                            istnieje obserwacja „obiektywna” (już sam fakt obserwacji zja-  
                            wiska materialnego modyfikuje je, podobnie jak sama obecność  
                            obserwatora modyfikuje zachowanie obserwowanego podmio-  
                            tu); oto pojawia się teoria chaosu, żonglująca nieprzewidywal-  
                            nym, to znów oznajmia się nam, ze większość „przyczyn” sytu-  
                            uje się... w przyszłości! Zachwiał się gmach naszych pewników!  
                            A przecież już to przeczuwaliśmy — prawą półkulą naszego mó-  
                            zgu, odpowiedzialną za ogólną intuicję, nie zaś za myślenie li-  
                            nearne; to właśnie myślenie prawopółkulowe skłania nas do  
                            wyboru filmu na dzisiejszy wieczór... albo towarzyszki naszego  
                            życia!
                            
                            Zresztą, dlaczegóż to właśnie przeglądacie tę książkę? Jaka  
                            jest tego „przyczyna”?
                            
                            12
                            
                            Podobnie jak nowoczesne samochody, częściej funkcjonuje-  
                            my z „napędem przednim” niż z tylnym; w większym stopniu  
                            „pociągają” nas nasze projekty, niż „popycha” nas nasza prze-  
                            szłość. Żyjemy na kilku poziomach naraz! Stanowiąc uzupełnie-  
                            nie psychoanalizy, która podejmuje rozległe wykopaliska arche-  
                            ologiczne, ażeby odkryć w ten sposób ślady i znaczenie naszej  
                            przeszłości (która nas częściowo warunkuje), Gestalt rzuca świa-  
                            tło na teraźniejszość i przyszłość, wyzwalając wolność tworzenia  
                            nowych jakości. W istocie, jak podkreśla Lao Tsy (chiński filo-  
                            zof z V w. p. n. e., twórca taoizmu), latarnia umieszczona z tylu  
                            wozu nie oświetla drogi do przodu!
                            
                            Zobaczymy, jak stopniowo kwestionowane są nasze przyzwy-  
                            czajenia — które mepostrzezeme zaczęliśmy traktowac jako fałszy-  
                            we „pewniki” — i zasmakujemy uroku licznych paradoksow. Do-  
                            wiemy się na przykład, że (wbrew rozpowszechnionym poglą-  
                            dom):
                            
                            13
                            
                            kie ciepło autentycznych spotkań? Jak pobudzić twórczość, doce-  
                            nić prawo do odmienności, i pozwolić każdemu zaistnieć w jego  
                            w jego własny sposób, i wreszcie jak zdobyć uznanie dla swej in-  
                            dywidualności? Jak ocalić tych, którzy ulegają złudzeniom, szu-  
                            kając ratunku w hermetycznych sektach?
                            
                            Oto kilka zjawisk, które wspomagały rozwój psychologii hu-  
                            manistycznej w ogóle, a Gestaltu w szczególności.
                            
                            Rewolucja gestaltowska
                            
                            Książka ta pokaże nam, co nowego, wręcz rewolucyjnego, wno-  
                            si Gestalt do dzisiejszej sztuki życia. Będziemy mogli lepiej zro-  
                            zumieć, dlaczego metoda ta — pochodząca z Europy, lecz rozwi-  
                            nięta w Stanach Zjednoczonych - tak szybko rozprzestrzenia się  
                            z kontynentu na kontynent, zjednując sobie stopniowo Francję,  
                            Rosję i Japonię, poruszając kolejno środowiska medyczne, edu-  
                            kacyjne i społeczne, żeby teraz podbić świat biznesu.  
                            Kartezjańska szkoła myślenia uczy nas. że abv zmienić iakieé
                            
                            Moze jest to logiczne następstwo umyślnego poszukiwania:  
                            przyjaciel wam o niej powiedział, a wy poprosiliście o nią w księ-  
                            garni? Mamy więc tutaj tradycyjny łańcuch, wiodący od określo-  
                            nej przyczyny w przeszłości, do jej logicznych skutków w waszym  
                            obecnym zachowaniu; a może przeglądacie ją „przez przypadek”,  
                            bo właśnie zobaczyliście ją na wystawie? Przyczyna jest więc teraz-  
                            niejsza. Możliwe też, że przeczuwacie, iż was zainteresuje, a nawet  
                            posłuży wam w codziennym życiu, osobistym i zawodowym. Prze-  
                            glądacie ją więc w poszukiwaniu nowych elementów, żeby się na-  
                            uczyć i lepiej zrozumieć: zatem przyczyna waszego zainteresowa-  
                            nia tkwi w przyszłości, w odkryciu, które dopiero ma nastąpić;  
                            stąd nie jest właściwe pytanie „dlaczego” czytacie, lecz „dla cze-  
                            go” (dwoma słowami); tradycyjna przyczynowość przeszłości (ce-  
                            niona przez naukę i przez psychoanalizę) ustępuje miejsca finalno-  
                            ści, intencjonalności (cenionym w sztuce i w Gestalcie).
                            
                            Inny przykład: dlaczego wczoraj wieczorem wcześnie posze-  
                            dłem spać? Rzeczywiście, miałem męczący dzień (przyczyna prze-  
                            szła); choć faktycznie chodziło raczej o to, żebym dzisiaj był  
                            w formie ze wzgledu na wazna konferencję (przyczyna przyszła).
                            
                            Książka ta nie jest „wykładem” Gestaltu. Nie stawia sobie za cel  
                            nauczenia was czegoś, co przede wszystkim powinno się przeżyć.  
                            Czyż dzięki książce można docenić symfonię lub obraz? Czyż  
                            można nauczyć się pływać nie wchodząc do wody?
                            
                            Ci, którzy już go „skosztowali”, a chcieliby się o nim dowie-  
                            dzieć więcej, mogą sięgnąć do pełniejszej i zawierającej więcej  
                            technicznych szczegółów pracy tegoż autora — dostępnej nie tyl-  
                            ko dla specjalistów: Gestalt, terapia kontaktu to podręcznik prze-  
                            znaczony przede wszystkim dla studentów, ale i dla początkują-  
                            cych praktyków czy terapeutów.
                            
                            Książeczka ta jest wprowadzeniem do Gestaltu, przeznaczo-  
                            nym dla szerokiego grona odbiorców; dla każdego, kto pragnie  
                            wieść życie na miarę swoich czasów, inaczej zrozumieć to, co się  
                            dzieje z nami i wokół nas u progu trzeciego tysiąclecia — w epo-  
                            ce, która będzie skupiona na wymianie, komunikacji, na kontak-  
                            cie. Praca ta nie jest wyczerpującą, naukową prezentacją terapii
                            
                            14
                            
                            » Osobom poszukującym dalszych informacji polecamy  
                            lekturę:  
                            Ginger, S., Ginger, A. (1994). La Gestalt, une therapie du
                            
                            contact.
                            
                            Paryż: Hommes et Groupes. ,
                            
                            Praca tłumaczona na pięć języków. Bibliografia zawiera  
                            960 tytułów, francuskich i obcych.
                            
                            15
                            
                            * przyszłość wpływa na nas nie mniej niż przeszłość,
                            
                            * synteza często poprzedza analizę,
                            
                            * powierzchnia objawia tyleż co głębia,
                            
                            * teorie są jedynie tymczasowymi hipotezami,
                            
                            * agresja jest koniecznym „popędem życia”,
                            
                            * wzmocnienie symptomów może pomóc w ich uleczeniu,
                            
                            * przyjemność opłaca się bardziej niż wysiłek,
                            
                            * przesadna kontrola emocji może spowodować raka,
                            
                            * przystosowanie może oznaczać zubożenie,
                            
                            * treść jest mniej ważna niż forma: ,,jak” dominuje nad „co”,
                            
                            ... i poznamy jeszcze wiele innych odkryć, które składają się na  
                            to, co słusznie można nazwać „rewolucją gestaltowską”...
                            
                            P Gestalt, przynosząc powiew odnalezionej wolności, nada na-  
                            szym wartościom nowy wymiar.
                            
                            Ta książka
                            
                            Gestalt, a raczej proponuje ścieżki refleksji osobistej. Przy okazji  
                            pozwoliłem sobie nawet na kilka „wycieczek” do świata kultury  
                            bądź ogólnie przydatnych dziedzin pokrewnych, takich jak nauka  
                            o funkcjonowaniu mózgu, badania nad snem, seksuologia itd.  
                            Najlepiej jest tę książeczkę czytać po kolei, niemniej każdy  
                            rozdział został zredagowany tak, by dało się go czytać jako osob-  
                            ną całość, bądź w dowolnym porządku — wedle własnej nieskrę-  
                            powanej inicjatywy.  
                            Ostatni rozdział proponuje zainteresowanym streszczenie,  
                            ściągę Dwadzieścia podstawowych pojęć Gestaltu.  
                            A więc miłej lektury!  
                            Serge Ginger  
                            Paryż, 2003  
                            ginger@noos.fr
                            
                            tego tez zachowano termin Gestalt, tak we francuskim (gdzie  
                            wszedł do słownika), jak w angielskim, rosyjskim czy japońskim!
                            
                            Czasownik gestalten oznacza „kształtować, nadać znaczącą  
                            strukturę”. W efekcie, Gestalt jest formą ustrukturyzowaną, kom-  
                            pletną i dla nas nabierającą sensu. Na przykład, ten sam stół na-  
                            biera innego znaczenia, gdy jest pokryty książkami i papierami,  
                            niż nakryty obrusem i zastawą (jego ogólny Gestalt sie zmienił).
                            
                            W rzeczy samej, od narodzenia, pierwszą ważną formą, jaką  
                            rozpoznajemy, jest Gestalt, to jest twarz naszej matki. Noworo-  
                            dek jeszcze nie dostrzega w niej szczegółów, ale ogólna forma jest  
                            dla niego „znacząca”.
                            
                            " Nasze postrzeganie podlega pewnym prawom: zatem całość (w  
                            tym przypadku ludzka twarz) nie może się sprowadzać do zwykłej  
                            sumy postrzeganych bodźców; tak samo woda j jest czymś innym  
                            niż tlenem i wodorem; symfonia jest czymś innym niż ciągiem nut.  
                            Stwierdzamy więc, że całość jest różna od sumy jej części.
                            
                            16
                            
                            - * _ * " * "
                            
                            w żeorii Gestaltu, jednak to, co nas dzisiaj interesuje, to ich zastoso-  
                            wanie w ferapii Gestalt, zeby więc uniknąć zamieszania, nie mogę  
                            pominąć i tego terminu. Tym bardziej, że nie mam zamiaru systema-  
                            tycznie go wymieniać. Dla większości Francuzów słowo tempifz na-  
                            zbyt często odnosi się wyłącznie do leczenia chorób, nawet jeśli Świa-  
                            towa Organizacja Zdrowia przypomina w swojej preambule, że:
                            
                            „Zdrowie nie jest brakiem choroby czy cierpienia, lecz  
                            stanem w pełni dobrego samopoczucia fizycznego,  
                            psychicznego i społecznego”.
                            
                            W tej ogólnej, „holistycznej” (z greki „holos”, cały) perspektywie, te-  
                            rapia Gestalt ma na celu utrzymanie i harmonijny rozwój owego do-  
                            brego samopoczucia, a nie „leczenie”, „naprawianie” jakichkolwiek  
                            zabumeń — co zakładałoby milczące odwołanie do stanu ,,norrg
                            
                            Rozdział 1
                            
                            Co to takiego Gestalt?
                            
                            Teoria Gestaltu
                            
                            'Właściwie dlaczego Gestalt? Co znaczy ten „dziwaczny” termin?  
                            Czemu po prostu nie mówić „po frangielsku”, jak wszyscy?  
                            Oczywiście, Gestalt jest nazwą niemiecką, stąd wymawia się  
                            „gesztalt” (z niemiecka [z akcentem na 2. sylabie — przyp. red. ])  
                            i generalnie pisze się z dużej litery, gdy jest używany w formie  
                            rzeczownika (jak wszystkie nazwy po niemiecku). Słowo to tłu-  
                            maczy się czasem jako „forma” (zatem: teoria Gestaltu — „teoria  
                            formy”), w istocie chodzi jednak o coś daleko bardziej złożone-  
                            go, czego żadne słowo w innym języku nie oddaie w pełni. Dla-
                            
                            Podkreślmy też, że część w całości jest czym innym, niż ta sa-  
                            ma część z osobna, albo włączona w inną całość — ponieważ na-  
                            biera szczególnych właściwości, stosownie do miejsca i funkcji  
                            w każdej z nich; zatem okrzyk podczas gry jest czymś innym, niż  
                            krzyk na opustoszałej ulicy; nagość pod prysznicem ma inny sens,  
                            niż spacer nago po Polach Elizejskich!...
                            
                            Aby więc zrozumieć jakieś zachowanie czy sytuację, nie wy-  
                            starczy je zanalizować, lecz mieć syntetyczny pogląd na nie, żeby  
                            je postrzegać w szerszej całości ogólnego kontekstu, trzeba nie ty-  
                            le „wyostrzyć”, co poszerzyć spojrzenie; „kontekst” jest często  
                            bardziej znaczący niż „tekst” („z-rozumieć”, to pojmować cało-  
                            ściowo). Zeby więc zanalizować jakieś polityczne wydarzenie za  
                            granicą, nie wystarczy „zrzucić” na miejsce specjalnego wysłanni-  
                            ka; trzeba przede wszystkim mieć syntetyczne pojęcie o całości
                            
                            światowej ekonomii i o wielkich rozgrywkach władzy.
                            
                            Terapia
                            
                            Przywołałem pobieznie kilka osólnych założeń. uwvdatnionvch
                            
                            MY WWU Lattldll VGIWSI słę OCstaltt
                            
                            Gestalt (terapi¢) praktykuje się dzisiaj w nader rozmaitych kon-  
                            tekstach i celach:  
                            * w psychoterapii indywidualnej (twarza w twarz z terapeuta),  
                            * w psychoterapii par (z obojgiem małżonków równocześnie),  
                            * w psychoterapii rodzin (z wieloma członkami rodziny na raz),  
                            * w grupach terapeutycznych bądź rozwolu osobistego poten-  
                            cjału,  
                            w łonie instytucji (szkoły, ośrodki dla nieprzystosowanej  
                            młodzieży, szpitale psychiatryczne itp.),  
                            w obrębie przedsiębiorstw sektora przemysłowego lub han-  
                            dlowego, by polepszyć kontakty, wzbogacić ludzkie relacje,  
                            uzdrawiać vsymacje konfliktowe, pobudzić kreatywność
                            
                            Terapia odnosi się więc nie tylko do osób cierpiących na zabu-  
                            rzenia psychiczne, uznawane za patologiczne, lecz również do
                            
                            18
                            
                            JĘ TŁ I / u T P o y s k E i E
                            
                            taktu, psychoanahza egzystencjalna, terapia integracyjna, psycho-  
                            drama wyobrażeniowa... czy jak tam jeszcze?
                            
                            Aż do lat 80. Gestalt był we Francji jeszcze dość mało znany,  
                            podczas gdy w Niemczech i za Atlantykiem stał się już jedną  
                            z najbardziej rozpowszechnionych metod terapii, osobistego roz-  
                            woju i kształcenia, daleko wyprzedzając psychoanalizę. W Sta-  
                            nach Zjednoczonych jego nauczanie jest regularnie prowadzone  
                            wśród psychologów, pracowników socjalnych, duszpasterzy,  
                            przełożonych organizacji młodzieżowych i wojska. Szacuje się, że  
                            setki tysięcy osób uczestniczyło w sesjach Gestaltu, indywidual-  
                            nych lub grupowych.
                            
                            Jak więc wytłumaczyć, że przez trzydzieści lat po tym, jak się  
                            narodził, we Francji ciągle jeszcze pozostaje tak mało znany? Czy  
                            należy się powołać na szczególny opór spadkobierców Kartezju-  
                            sza wobec wszystkiego, co zasadniczo nie podpada pod tradycyj-  
                            ne, racjonalne i przyczynowe myślenie? We Francji nadal tak by-
                            
                            19
                            
                            W tej koncepcji terapii zawiera się więc pojęcie osobistego roz-  
                            woju, poszerzenia ludzkiego potencjału — które jest zgoła od-  
                            mienne od celów normalizujących, ukierunkowanych na zdrowie  
                            i adaptację społeczną. Przypomnijmy, że pierwszymi terapeutami  
                            nie byli lekarze, a ziewolnicy, którym powierzano konserwację  
                            statuetek bogów; później kapłani, poświęcający się analizie świę-  
                            tych tekstów. Połączenie tych funkcji służyło zacieśnianiu więzi  
                            między bogami i ludźmi, czyli między Niebem a Ziemią, duchem  
                            i materią, między Słowem a ciałem. Na początku terapia zmierza-  
                            ła więc do harmonii psychosomatycznej, nie zaś do medycznych  
                            kuracji. Taki jej sens przywraca nurt tzw. „nowych terapii” hu-  
                            manistycznych — w tym Gestalt.
                            
                            Zdaniem Goldsteina (Nowy Jork, 1934), jednego z mistrzów  
                            Perlsa, założyciela terapii Gestalt:
                            
                            „INormalności nie powinno się definiować przez ada-  
                            ptacje, a wręcz przeciwnie, przez zdolność tworzenia  
                            nowych norm.”
                            
                            T Lo ce . . L .
                            
                            osób nie radzących sobie z problemami egzystencjalnymi — nieste-  
                            ty rozpowszechnionymi (konflikt, zerwanie, trudności seksualne,  
                            samotność, żałoba, depresja, bezrobocie itp.) — a także, znacznie  
                            szerzej, do każdej osoby (czy organizacji), która dąży do powięk-  
                            szenia swego ukrytego potencjału, żeby nie tylko /epiej-być, ale  
                            i bardziej-być, do lepszej jakosci zycia.
                            
                            » W sumie, chodzi o podejście naturalne i uniwersalne, odpo-  
                            wiednie dla osób w każdym wieku, na dowolnym poziomie,  
                            z różnych środowisk kulturowych i w różnych sytuacjach. Zresz-  
                            tą, Perls uważał swoją metodę za „zbyt dobrą, by ją rezerwować  
                            tylko dla chorych i ludzi z marginesu”, i chętnie ją prezentował  
                            w prowokacyjny sposób, jako ,terapie normalnych”.
                            
                            Historia i geografia Gestaltu
                            
                            Czymże więc w końcu jest ta „nowa terapia”, o konturach często  
                            jeszcze słabo określonych dla szerokiego ogółu, coraz to inaczej  
                            nrze7 tych czy owych naovwana ftornmhin tu-i-torny torahia bon-
                            
                            SN sl Mi ve ttawja WCstallu
                            
                            Gestalt został opracowany przede wszystkim dzięki intuicjom Fritza  
                            Perlsa, niemieckiego psychoanalityka zydowskiego pochodzenia,  
                            który w wieku 53 lat wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.
                            
                            Powstanie koncepcji Gestaltu można usytuować w 1942 r.,  
                            jest to data wydania pierwszego dzieła Perlsa: Ja, głód i agresja,  
                            opublikowanego w Południowej Afryce — gdzie Perls schronił się  
                            tymczasowo przed prześladowaniami nazistów.
                            
                            Za oficjalne narodziny i nadanie imienia przyjmuje się rok 1951,  
                            datę ukazania się w Nowym Jorku pierwszego wydania książki:  
                            Gestalt-therapie [Gestalt therapy. Excitement and Growth in the  
                            Human Personality, Frederick S. Perls, Ralph F. Hefferline, Paul  
                            Goodman - przyp. red. ]. Niemniej, rozgłos zyskał dopiero znacz-  
                            nie później w Kalifornii, przy okazji rozległego ruchu „kontrkultu-  
                            ry” w 1968 r. —który wkrótce wstrząsnął całą północną półkulą na-  
                            szej planety, w poszukiwaniu nowych, humanistycznych wartości
                            
                            20
                            
                            dzionymi z prac Wilhelma Reicha, psychoanalityka, odstępcy  
                            Freuda), psychodramą, podejściami fenomenologicznymi i egzy-  
                            stencjalnymi oraz filozofiami orientalnymi.
                            
                            Gestalt rozwinął perspektywę integrującą ludzkie istnienie,  
                            wprowadzając doń zarazem zmysłowe, emocjonalne, intelektualne,  
                            społeczne i duchowe wymiary — umożliwiające całościowe doświad-  
                            czanie, w którym ciało może się wypowiedzieć, a słowo ucieleśnić.
                            
                            Kładzie on akcent na świadomość aktualnego doświadczenia  
                            („tu i teraz” — w którym oczywiście zawiera się ewentualność
                            
                            :ujawnienia dawnego przeżycia) i rehabilituje emocjonalne i ciele-
                            
                            sne odczuwanie — nadal zbyt często cenzurowane w naszej kultu-  
                            rze, która ściśle normuje publiczne wyrażanie gniewu, smutku,  
                            niepokoju..., lecz także czułości, miłości czy radości!
                            
                            Gestalt faworyzuje prawdziwy kontakt z innymi, twórcze dopaso-  
                            wanie organizmu do środowiska, jak również uświadomienie sobie  
                            wewnętrznych mechanizmów, które nazbyt często zmuszają nas do
                            
                            21
                            
                            wa, że odkrycie „przyczyn” — choćby hipotetycznych - liczy się  
                            bardziej niż rezultat, chyba że ten zostanie zaraz włączony do  
                            obiegowych wzorów wyjaśniania! Trzeba przypomnieć, że Fran-  
                            cja była szczególnie powściągliwa wobec wprowadzenia psycho-  
                            analizy, która frontalnie uderzała w przesądy epoki. Ta również  
                            rozwinęła się u nas ze znacznym opóźnieniem... zanim zdobyła  
                            sobie monopol niemal imperialistyczny!
                            
                            'W każdym razie Gestalt — jak by nie było wywodzący się zresz-  
                            tą z europejskiego źródła — szybko się rozprzestrzenił w krajach  
                            germańskich i anglosaskich, a teraz zdobywa kraje na wszystkich  
                            kontynentach: Kanadę, Amerykę Łacińską, Australię, Rosję, Japo-  
                            nię itd. W Niemczech jest wykładany od 1969 r. w wielu instytu-  
                            tach, a liczy ponad 2000 zawodowych praktyków (pracowników  
                            socjalnych, instruktorów i konsultantów, nauczycieli, psychiatrów  
                            i psychologów - w tym nawet o specjalizacji Gestalt-pedagogów  
                            i Gestalt-gerontologów), podczas gdy we Francji zawodowo przy-  
                            gotowanych gestaltystów będzie nie więcej, jak tysiąc.
                            
                            Posiocła resznoe O .
                            
                            twórczych („wyobraźnia do władzy”), przywracając każdemu jego  
                            część odpowiedzialności („samosterowność”) i próbując dowarto-  
                            ściować być względem ieć, uniezależnić wiedzieć od władać.
                            
                            Dziś Gestalt, poza psychoterapią, chętnie się przedstawia jako  
                            prawdziwą filozofię egzystencjalną, „sztukę życia” w autentycz-  
                            nym kontakcie, szczególny sposób ujmowania relacji bytu żyjące-  
                            go w świecie, często przeciwny tradycyjnemu spojrzeniu: gdyż  
                            przedkłada syntezę nad analizę, finalizm (skierowany ku przy-  
                            szłości) nad „przeszłościową” przyczynowość, twórczość i orygi-  
                            nalność ponad normatywność czy „normalizację”.
                            
                            Geniusz Perlsa i jego współpracowników (zwłaszcza Laury  
                            Perls i Paula Goodmana) doprowadził do spójnej syntezy wiele  
                            europejskich, amerykańskich i orientalnych prądów filozoficz-  
                            nych, metodologicznych i terapeutycznych, tworząc tym samym  
                            nowy „Gestalt”, w którym „całość jest czymś innym niż sumą  
                            swoich części”; używając tradycyjnych „cegieł” zdołał z nich zło-  
                            żyć nowy gmach, zupełnie oryginalny.
                            
                            Gestalt sytuuje się na skrzyżowaniu między psychoanalizą, te-  
                            rabiami ciała inspirowanymi koncepciami reichowskimi (wywie-
                            
                            od snów czy snu na jawie, psychodrama, zajecia twórcze (rysu-  
                            nek, modelarstwo, muzyka, taniec itp.).
                            
                            b Podsumowując, nie chodzi o to, by zrozumieć, analizować  
                            lub interpretować wydarzenia, zachowania czy uczucia, a raczej  
                            dopomóc w uzyskaniu ogólnej świadomości o naszym sposobie  
                            funkcjonowania, procesach twórczego dostosowania się do oto-  
                            czenia, integrowania obecnego doświadczenia, unikach i mecha-  
                            nizmach obronnych (zwanych „oporami”, w gestaltowskim zna-  
                            czeniu tego słowa).
                            
                            Trzecia droga  
                            Chodzi tutaj o zasadniczą podstawę, która różni się zarówno od  
                            psychoanalizy, jak i od behawioryzmu, tworząc oryginalną „trze-  
                            cią drogę”: ani zrozumienie, ani wyuczenie się, lecz eksperymen-  
                            towanie, by maksymalnie poszerzyć pole naszego przezywania
                            
                            22
                            
                            chciał się zmienić, dostosować się do jakiegoś modelu odniesie-  
                            nia, rzeczywistego bądź wyidealizowanego - jaki by nie był, indy-  
                            widualny czy społeczny, wewnętrzny czy zewnetrzny, filozoficz-  
                            ny, moralny, polityczny albo religijny.
                            
                            Być tym, kim jestem, przed być inaczej, oto „paradoksalna teo-  
                            ria zmiany” (Beisser, 1970).
                            
                            'W praktyce, te założenia otwierają się na szczególną metodę  
                            pracy, inspirowaną fenomenologig, opartą na pewnym zbiorze  
                            technik. Fenomenologia — która była pożywką egzystencjalizmu —  
                            kładzie nacisk na bezpośrednie i subiektywne przeżycie, na osobi-  
                            sty opis zjawiska, bez jego interpretacji, na konkretne odczucie  
                            „tu-i-teraz”; tym samym jest przeciwna „obiektywizującym” ce-
                            
                            " lom behawioryzmu.
                            
                            Nader często te techniki — po części zapożyczone z psychodra-  
                            my, a wiele innych było z kolei używanych przez różne podejścia
                            
                            23
                            
                            powtarzania przedawnionych zachowań. Uwydatnia nasze procesy  
                            blokowania czy przerywania normalnego cyklu zaspokajania potrzeb  
                            oraz demaskuje nasze uniki, lęki i zahamowania, a także złudzenia.
                            
                            Gestalt nie zmierza po prostu do wyjaśnienia źródeł naszych  
                            trudności, lecz do wyprébowania nowych rozwiązań — do starania  
                            by, „wiedzieć dlaczego”, dorzuca „poczuć jak”, co pobudza zmianę.
                            
                            W Gestalcie, każdy jest odpowiedzialny za swoje wybory i za  
                            swoje uniki. Pracuje w takim tempie i na takim poziomie, jaki mu  
                            odpowiada, zaczynając od tego, co mu się w danym momencie  
                            pojawia - czy to będzie spostrzeżenie, czy uczucie, czy aktualny  
                            niepokój, spowodowany ponownym przezyciem dawnej sytuacji,  
                            źle rozwiązanej lub „nie dokończonej”, czy może jeszcze niejasne  
                            perspektywy na przyszłość. Praca jest na ogół zindywidualizowa-  
                            na — nawet jeśli podejmuje się ją w grupie. Ta zaś służy wtedy za  
                            świadka, za wsparcie, albo jako wzmacniające „echo”.
                            
                            Gestalt w oryginalny sposób łączy i tworzy kombinacje wielu  
                            różnych merod i technik, werbalnych i niewerbalnych, takich jak:  
                            przebudzenie sensoryczne, praca nad energią, oddychaniem, pra-  
                            ca z ciałem lub głosem, z wyrażaniem emocji, praca wychodząca
                            
                            i naszą wolność wyboru, by w ten sposób wymknąć się spod alie-  
                            nującego determinizmu przeszłości i środowiska, spod presji „hi-  
                            storycznych” czy „geograficznych” uwarunkowań, generowa-  
                            nych przez nasze dzieciństwo bądź otoczenie, aby wreszcie odna-  
                            leźć przestrzeń wolności i odpowiedzialności:
                            
                            „INie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja  
                            sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.”
                            
                            PARAFRAZA Z SARTRA, 1966.
                            
                            Skądinąd, nie sposób naiwnie negować wagę biologicznego dzie-  
                            dzictwa, ani doświadczenia wczesnego dzieciństwa, ani też mini-  
                            malizować presję kulturową środowiska społecznego, lecz raczej  
                            poszukiwać wewnętrznej spójności mojego bycia-w-świecie, aby  
                            znaleźć i rozwinąć własny styl życia, z jego specyfiką i oryginal-  
                            nością.
                            
                            P> Gestalt mnie przede wszystkim pobudza, bym wpierw lepiej  
                            sie boznał i zaakcebtował sie takim. iaki iestem. a nie żebym
                            
                            chetnie wykazuje aktywność i gotowość do interwencji, nie jest  
                            wszakże „dyrektywny”. Reaguje i prowokuje reakcję (na przy-  
                            kład inscenizację), to znaczy, że współ-działa, jednak nie on na-  
                            daje pracy kierunek. On, podobnie jak przewodnik górski lub ja-  
                            skiniowy, oddaje swoją wiedzę do dyspozycji „klienta”!, żeby mu  
                            ofiarnie towarzyszyć w trakcie wyprawy, którą ten ostatni sam  
                            wyznacza. Jego rola bardziej polega na tym, żeby udostępnić  
                            i ułatwić, niż zrozumieć czy zmusić do zrozumienia.
                            
                            P Praktyk Gestaltu i jego klient są więc partnerami, wciągnięty-  
                            mi w autentyczną dwustronną relację, i tym się właśnie charakte-  
                            ryzuje Gestalt.
                            
                            ! W Gestalcie unika się słowa „pacjent”, które kojarzy się z pasyw-  
                            nością wobec zaleceń lekarza; preferuje się słowo „klient” — odbiorca,  
                            wolny i odpowiedzialny za swoje żądania.
                            
                            24
                            
                            biegun uczuciowy 3 biegun spoleczny  
                            i relacyjny i organizacyjny
                            
                            ciało świar  
                            biegun fizyczny biegun du_chowy  
                            i materialny lub metafizyczny  
                            postawy ideologiczne
                            
                            Rys. 1.1. Pentagram Gingera
                            
                            2 „Symboliczny” jest przeciwieństwem „diabolicznego”; w istocie
                            
                            greckię dia-bolein_znaczy „rozrzucać na wszystkie strony, oddziclaf)”  
                            (rola diabła), podczas gdy sun-bolein oznacza: „rzucać razem, łączycv ;  
                            język symboliczny łączy ludzi wszystkich krajów, stanowi coś w rodzaju
                            
                            , »  
                            naturalnego „filogenetycznego esperanto™.
                            
                            (na przykład w analizie transakcyjnej) — są myłone z samym Gestal-  
                            tem; słyszy się czasem „robię Gestalt” od osób, które bodaj nie ma-  
                            ją pojęcia o jego fundamentalnych zasadach, a jedynie posługują  
                            się „pustym krzesłem”, albo każą komuś przemawiać do poduszki!  
                            Jak gdyby wystarczyło odegrać komedię, żeby robić psychodramę,  
                            albo wyciągnąć się na kanapie, żeby „robić psychoanalizę”!
                            
                            W Istota Gestaltu nie leży w jego technikach, lecz w ogólnym du-  
                            chu, w jakim się je stosuje i uzasadnia.
                            
                            W Gestalcie, symptom jest uwazany za „apel” specyficzny dla  
                            danej osoby: wyrażony w języku, jaki sama „wybrała”. Wsłuchuje-  
                            my się weń z uwagą i szacunkiem, a nawet zachęcamy do jego mak-  
                            symalnej ekspresji, za pomocą technik amplifikacyjnych, ewentual-  
                            nie go wzmacniając, żeby lepiej „słyszeć”: co ma mi do powiedze-  
                            nia mój ból gardła? Co przekazuje? Symptom, zwłaszcza cielesny,  
                            będzie więc często uznawany za kanał, umożliwiający bliższy kon-  
                            takt z głębokimi, podkorowymi warstwami mózgu (patrz rozdz. 6.).
                            
                            W tei pracy. praktykuiacy gestaltysta (czy terapeuta Gestalt)
                            
                            Pentagram Gingera
                            
                            Dla zilustrowania tego wielowymiarowego podejścia często ucie-  
                            kam się do symbolicznego? przedstawienia, używając pięciora-  
                            miennej gwiazdy, „pentagramu”, tradycyjnego obrazu człowieka  
                            - z jego głową, dwojgiem ramion i dwiema nogami. ,
                            
                            Pięć ramion gwiazdy wyobraża, według mnie, to, co uwazam  
                            za pięć podstawowych wymiarów ludzkiej aktywności: -
                            
                            1) wymiar fizyczny: ciało, zmysłowość, motoryczność, fizycz-  
                            na seksualność... _
                            
                            2) wymiar afektywny: „serce”, uczucia, więź miłosna, inna...
                            
                            3) wymiar racjonalny: „głowa” (z jej dwiema półkulami!) —  
                            myśli i wyobraźnia twórcza,
                            
                            4) wymiar społeczny: inni, środowisko społeczne, kulturowe...
                            
                            5) wymiar duchowy: miejsce i znaczenie człowieka w kosmo-  
                            sie i w globalnym ekosystemie...
                            
                            PENTAGRAM GINGERA
                            
                            głowa  
                            biegun racjonalny
                            
                            serce A inni )
                            
                            ry, rodziny, instytucji lub przedsiębiorstwa, a ten schemat zachowuje  
                            wartość diagnostyczną i heurystyczną (wspomagającą odkrycie), dla  
                            lokalizacji dysfunkcji i ustalenia spójnej strategii interwencyjnej?.
                            
                            Socjo-Gestaltem nazywam nie tyle zastosowanie Gestaltu  
                            w ramach instytucji (jak szkoła czy szpital) lub przedsiębiorstwa,  
                            a raczej zastosowanie pewnych gestaltowskich zasad do całości  
                            instytucji, pojmowanej jako pełny „organizm”, w interakcji ze  
                            swoim otoczeniem?.
                            
                            3 Mały test: sprawdicie, czy wasz związek dobrze funkcjonuje na  
                            wszystkich płaszczyznach: fizycznej, afektywnej, intelektualnej, społecz-  
                            nej i duchowej...
                            
                            * Zróbcie to samo w odniesieniu do zakładu, w którym pracujecie,  
                            na płaszczyźnie: materialnej (wyposażenie), relacyjnej (atmosfera), ra-  
                            cjonalnej (rechnologia), społecznej (związki zewnetrzne) i ideologicznej  
                            (szczytne zasady)...
                            
                            26
                            
                            skurcze szczęki, zmiana rytmu oddychania lub przełykania,  
                            i oczywiście automatyczne mikroruchy rąk czy stóp. Terapeuta  
                            często sugeruje, żeby wzmocnic te nieświadome gesty, poniekąd  
                            uważane za „pomyłki ciała”, znamienne dla procesu w toku, a dla  
                            klienta niewidoczne.
                            
                            Terapeuta Gestalt posuwa się więc od powierzchni ku głębi — co  
                            wcale nie znaczy, że zatrzymuje się na powierzchni! W rzeczywi-  
                            stości doświadczenie potwierdza, że Gestalt sięga, i to łatwiej niż  
                            podejścia zasadniczo werbalne, do głębokich, „archaicznych” po-  
                            kładów osobowości — ustanowionych jeszcze w okresie wczesne-  
                            go rozwoju jednostki, zanim zaczęła swobodnie władać słowem.
                            
                            „Monodrama”
                            
                            To jeden z wariantów psychodramy, w którym protagonista sam  
                            gra kolejno różne role, w przywołanej przez niego sytuacji. Może
                            
                            27
                            
                            Zauważmy, że oba ramiona odnoszą si¢ do relacji (z innym  
                            oraz z innymi), podczas gdy dwie nogi symbolizują nasze korze-  
                            nie, umożliwiając równowagę między fizyką i meta-fizyką, mię-  
                            dzy materią i duchem (lub energią). Duchowość pozbawiona cia-  
                            ła jest słaba lub podejrzana.
                            
                            Gestalt stara się zachować podejście wielowymiarowe, efektyw-  
                            ne na sposób „polisemiczny” (rzedstawiający jednocześnie wiele  
                            znaczeń), zarazem fizyczny, afektywny, racjonalny, społeczny i du-  
                            chowy człowieka: nie tylko uwzględnia wszystkie te aspekty, lecz  
                            przede wszystkim wewnętrzne relacje systemowe każdego z nich  
                            z czterema pozostałymi —i właśnie to wydaje się stanowić jedno z je-  
                            go głównych bogactw. Można by jeszcze powiedzieć, nieco uprasz-  
                            czając, ale za to bardziej obrazowo, że Gestalt rehabilituje uogólnia-  
                            jace funkcje prawej półkuli mózgu, jako że nasza francuska kultura  
                            zbyt często robi z nas „połowicznie porażonych”, wykorzystujących  
                            zasadniczo lewą półkulę, analityczną i racjonalną (zwróć uwagę na  
                            znikomą ilość czasu przeznaczonego przez oświatę narodową na za-  
                            jecia fizyczne i artystyczne, w porównaniu z krajami anglosaskimi).
                            
                            Oczywiścić, to podejście jest ekstrapolacyjne, od jednostki do pa-
                            
                            Niektóre techniki  
                            Aby dać bardziej konkretne wyobrażenie tym, którzy nigdy nie  
                            uprawiali Gestaltu, wypada teraz przypomnieć w skrócie, tytułem  
                            przykładu, kilka z najczęściej używanych technik w terapii Gestalt:
                            
                            Amplifikacja
                            
                            Jednym z ważniejszych zadań Gestaltu jest uwydatnienie tego, co  
                            jest ukryte, poprzez przeniesienie na zewnętrzną scenę tego, co się  
                            rozgrywa na scenie wewnętrznej, by umożliwić każdemu lepsze  
                            poznanie swojego sposobu „funkcjonowania” tu-i-teraz, w „kon- .  
                            takcie granicznym” między nim samym i jego otoczeniem.  
                            Chodzi więc o to, by śledzić proces w toku, czyli uważnie obser-  
                            wować „zjawiska powierzchniowe”, bez pogrążania się w tajemnych  
                            i hipotetycznych głębiach nieświadomości — których niepodobna  
                            zbadać inaczej, jak za pomocą sztucznego światła interpretacji.  
                            Weźmy za przykład zjawiska rozszerzenia naczyń na twarzy  
                            i szyi [czerwienienie się — przyp. red. ], które daje cenne wskazów-  
                            ki o wewnetrznych reakcjach emocjonalnych, podobnie jak mini-
                            
                            równowagi dynamicznej. Biorąc przykład z linoskoczka, który  
                            wspomaga swoją równowagę wydłużając drążek, Gestalt nas  
                            skłania do rozwinięcia skrzydeł na całą ich rozpiętość. Proponu-  
                            je nam zastąpienie szarzyzny kompromisu tęczowym wachla-  
                            rzem.
                            
                            Gestaltowskie wprowadzenie w akcję
                            
                            Polega ono na odegraniu scenki, rzeczywistej bądź wyobrażonej,  
                            w sposób symboliczny (to znaczy bez właściwej inscenizacji); mo-  
                            że mianowicie ułatwić ekspresję, odreagowanie (emocjonalne wy-  
                            ładowanie, pozwalające uwolnić się od traumatycznego wydarze-  
                            nia) i załatwić pewne „niedokończone sytuacje”, generujące neu-  
                            rotyczne zachowania, powielające nieodpowiednie czy anachro-  
                            niczne „scenariusze życiowe” (na przykład trudności seksualne  
                            w następstwie gwałtu w dzieciństwie).
                            
                            28
                            
                            C E / w " i i ) w żi f
                            
                            eksperymentowanie i zbadanie uczuć źle zidentyfikowanych,  
                            stłumionych, a nawet jeszcze nie znanych.
                            
                            „Awareness”
                            
                            „Awareness”, czyli kontakt z ogólną świadomością, polega na  
                            tym, żeby mieć ciągle na uwadze nieustanny strumień doznań fi-  
                            zycznych, uczuć, myśli, nieprzerwane następstwo „figur”, które  
                            pojawiają się na pierwszym planie moich zajęć, na „tle” złożonym
                            
                            :z całości sytuacji, w jakiej żyję, oraz osoby, jaką jestem - i to za-
                            
                            razem na płaszczyźnie cielesnej, emocjonalnej, wyobrażeniowej,  
                            racjonalnej czy behawioralnej. Terapeuta w tym, co jego dotyczy,  
                            jest więc bez przerwy zarazem w awareness wewngtrznej swojego  
                            własnego odczuwania, oraz w awareness zewnętrznej, wyczulony  
                            na wszystko, co się dzieje w jego otoczeniu, a szczególnie z jego  
                            „klientem”.
                            
                            29
                            
                            zatem sukcesywnie przedstawiać, dajmy na to: siebie samego  
                            i własną żonę; albo jeszcze swoją matkę, raz jako surową i odrzu-  
                            cającą, to znów jako przystępną i kochającą; może się wypowia-  
                            dać w imieniu własnej głowy w konflikcie ze swoim seksem („nie  
                            wolno uwodzić kolezanki...”, ale „umieram z pożądania...”),  
                            i uosabiać na przemian te dwie instancje w przedświadomej ry-  
                            walizacji.
                            
                            Monodrama pozwala więc, i to na wiele sposobów, zbadać,  
                            rozpoznać i lepiej zintegrować przeciwstawne „bieguny” relacji,  
                            nie chcąc ich arbitralnie redukować do „nieprzyjaznego środowi-  
                            ska”, sztucznego, zwodniczego i zubożonego: w rzeczywistości  
                            mogę poczuć zarazem gwaltowną agresję do kogoś, i jednocze-  
                            śnie namiętną miłość. Każde z tych uczuć wymaga maksymalnej  
                            klaryfikacji, a nie „neutralizacji” do postawy względnej miłości  
                            czy zredukowanej do „szarości”, przez arbitralne, algebraiczne  
                            zsumowanie dwóch gwałtownych i przeciwstawnych uczuć, któ-  
                            re W istocie raczej się dopełniają, niż znoszą.
                            
                            Nad tradycyjne poszukiwanie równowagi statycznej i sztywnej  
                            w „nieprzyjaznym środowisku”, Gestalt przedkłada osiągnięcie
                            
                            Należy podkreślić, że wszelka interwencja psychoterapeutycz-  
                            na nie ma na celu transformacji sytuacji zewnętrznej, modyfikacji  
                            rzeczy, innych ludzi czy zdarzeń, lecz raczej zmianę wewnętrznej  
                            percepcji, jaką wyrabia sobie klient, faktów, ich wewnętrznych  
                            relacji i ich rozlicznych znaczeń (polisemia). Praca jest więc ukie-  
                            runkowana na wsparcie nowego osobistego doświadczenia, prze-  
                            pracowanie indywidualnego modelu percepcji i mentalnych wy-  
                            obrażeń uczestnika („ponowne dopasowanie”).
                            
                            Chciałbym sprecyzować, że rozważne „wprowadzenie w ak-  
                            cję” sytuacji przeżytych lub wyobrażonych — często w Gestalcie  
                            zalecane — jest przeciwstawne temu, co psychoanaliza trafnie  
                            określa jako „przejście do czynu”, impulsywnego lub defensywne-  
                            go; o ile przejście do czynu jest unikiem, swego rodzaju „zwar-  
                            ciem” w kontakcie ze świadomością (akcję zastępuje analiza wer-  
                            balna), to rozważne wprowadzenie w akcję jest, przeciwnie,  
                            wzmocnieniem, które ułatwia przyjęcie do świadomości, propo-  
                            nuje akcję widzialną i namacalną („ucieleśnioną”), mobilizującą  
                            ciało i emocje, dającą klientowi okazję przeżycia sytuacji bardziej  
                            14”Y
                            
                            " zalnrezentowanie” (w cencie — nobec
                            
                            śntoncenyumnie
                            
                            każdy terapeuta może bez końca wynajdywać nowe techniki, wy-  
                            myślać warianty i oryginalne kombinacje. Doprawdy każdy ge-  
                            staltysta pracuje zarówno tym, kim jest, jak i tym, co wie, w swo-  
                            im własnym stylu, zgodnie ze swoją specyficzną inwencją.
                            
                            Gestalt, terapia naszych czasów
                            
                            Gestalt wpisuje się w nowy paradygmat (wzorzec myślenia, zbiór  
                            przekonań), który demityzuje całą potęgę myśli i nauki.
                            
                            „Myśl człowieka w pełni racjonalnego jest kompletnie  
                            irracjonalna. ”  
                            EDGAR MORIN  
                            Zimny, scjentystyczny obiektywizm XIX wieku (z którego wy-  
                            rosła psychoanaliza) dobiegł kresu, w tym również w naukach  
                            uważanych za „ścisłe”.
                            
                            30
                            
                            mienie przeszłych przyczyn,
                            
                            * optymistyczny finalizm „dla czego” (w dwóch słowach),  
                            przewyższa pesymistyczną przyczynowość „dlaczego”  
                            (w jednym słowie),
                            
                            * „poezja” twórcza życia (greckie poiein, „tworzyć”), prze-  
                            kracza „matematyczną” i stereotypową sztywność materii  
                            (greckie mathema, „to, co zostało zapisane”).
                            
                            Toteż, w przeciwieństwie do psychoanalizy, Gestalt nie doma-  
                            ga się, by go uznano za nauke, lecz szczyci się statusem sztuki —  
                            towarzyszącej współczesnemu nurtowi badań, który przenika fi-  
                            zykę, biologię i filozofię, w poszukiwaniu spójni materii i energii,  
                            to jest ciała i ducha.
                            
                            31
                            
                            Bezpośrednie zwracanie się do innych
                            
                            W Gestalcie unika się mówienia o kimś (obecnym czy nieobec-  
                            nym), zwraca się do niego wprost, co pozwala przejść od we-  
                            wnętrznej refleksji (porządek intelektualny) do kontaktu relacyj-  
                            nego (porządek emocjonalny). Jeśli więc mam coś do powiedze-  
                            nia mojej sąsiadce, nie mówię: „Uważam, że Jeanne jest tro-  
                            chę...”, lecz zwracam się do niej otwarcie. Podobnie, jeśli nagro-  
                            madziłem zarzuty przeciw mojemu zmarłemu ojcu, wyobrażam  
                            go sobie siedzącego przede mną (na przykład na pustym krześle)  
                            i mówię do niego „twarzą w twarz”: „Tato, nigdy nie ośmieliłem  
                            się powiedzieć ci, że...”
                            
                            Podczas terapii w grupie, uczestnicy mogą być poproszeni  
                            o skonfrontowanie swojego wrażenia z zainteresowanymi, żeby  
                            się wyzbyć podstępnej gry projekcji, którymi się nieświadomie  
                            otaczamy. Taka konfrontacja pozwala uniknąć wypominania są-  
                            siadowi... moich osobistych projekcji na niego! Przykład: „Mam  
                            wrażenie, że ty mnie nie słuchasz!”
                            
                            Poprzestaie na tych kilku przykładach. gdvż w rzeczywistości
                            
                            Teoria chaosu odkryła wszechświat „fraktalny”, nieskończenie  
                            złożony, gdzie wszystko jest kwestią skali. Cechy obiekti różni-  
                            cują się wraz z odległością obserwatora. Oto na przykład, nie  
                            sposób „obiektywnie” wymierzyć długość brzegów kanału La  
                            Manche: im bardziej się do nich zbliżyć... tym okazują się dłuż-  
                            sze, gdyż pojawiają się coraz to nowe załomy, a długość zmierza  
                            ku nieskończoności! Jak to przeczuwał Gestalt, spojrzenie mode-  
                            luje formy.
                            
                            Każdy ma swoją prawdę. Subiektywność pozwala podmiotowi  
                            „wejść” w obiekt, ożywić go. Po przeszłym obiektywie, oto nad-  
                            chodzi zaprzeszły subiektyw! (Gra słów: imparfait — niedoskona-  
                            ły, oraz czas przeszły niedokonany; parfait — doskonały, plus-  
                            que-parfait — czas zaprzeszły, a dosłownie — bardziej-niż-dosko-
                            
                            nały — przyp. red.).  
                            P Dzisiaj jasne jest, że:
                            
                            * intuicyjna synteza często poprzedza racjonalną analizę,  
                            ¢ wyklarowanie nozadaneco celu wiecei wviaśnia niż zrozu-
                            
                            o ciągłe poszukiwanie harmonii, lepszej „jakości życia”. Wszyscy  
                            mamy prawo do szczęścia.
                            
                            Wychowanie przyzwyczaiło nas do myślenia, że „na raj trzeba  
                            sobie zasłużyć”. Nie ma nagrody bez wysiłku: „Nic nie przycho-  
                            dzi samo...”, „Irzeba cierpieć, żeby być piękną...”, „Będziesz ro-  
                            dzić w bólu...” Najlepsza droga do świętości, to być „dziewicą  
                            i męczennicą”! Życie duchowe chętnie się żywi ascezą.
                            
                            Gdyby się dobrze zastanowić i przyjrzeć uważnie, to wszystkie  
                            te nauki wcale się nie sprawdzają! „Wiele dróg prowadzi do Mg-  
                            drości — powiadają orientalni sufi — skoro szukacie, szukajcie w ra-  
                            dosci...”
                            
                            Po co kaleczyć sobie palce, nieustannie rozgrzebując ziemię nasze-  
                            go ogrodu i i ;Śfó!;ować wyciągnąć z niej wszystkie kamienie? W każ-  
                            dym razie wyczerpie nas to bez reszty: im bardziej drążymy, tym wię-  
                            cej ich znajdujemy! Mimo całego wysiłku, w mojej glebie zawsze po-
                            
                            32
                            
                            oczyszczoną ranę trzeba zostawić, żeby się zasklepiła i juz jej wię-  
                            cej nie rozdrapywać. Te pierwsze „zabiegi” często są bolesne, ale  
                            w trakcie kuracji stosuje się również łagodzące balsamy: delikat-  
                            ność i poczucie humoru.
                            
                            Nie unikajmy ani cierpienia, ani radości. Psychoterapia Gestalt  
                            zmierza do odnalezienia pełni ludzkiego istnienia. Nie uprawia-  
                            my terapeutycznego masochizmu, zgodnie z modą, która podpo-  
                            wiada, że im terapia jest dłuższa, droższa i uciążliwsza, tym bar-  
                            dziej będzie „głęboka i wartościowa”! Twierdzenia typu „niedro-  
                            gie = niedobre”, „niedługie = niegłębokie” uparcie podtrzymu-  
                            ja istniejące mity!
                            
                            Kiedy na targu wysypie się ziemniaki z żego samego worka do  
                            trzech różnych skrzynek i sprzedaje się je po 5, 7 i 10 franków, to  
                            większość kupujących pospieszy do najdroższych! Niedawne pod-  
                            sumowanie amerykańskich badań nad wymiernymi efektami róż-  
                            nych terapii, dokonane na podstawie 80 prób statystycznych, nie
                            
                            33
                            
                            Rozd=ial 2
                            
                            Terapeuta ucieleśniony
                            
                            Szczęście jako obowiązek
                            
                            Co zapamiętaliśmy z tego wstępnego przeglądu informacji na te-  
                            mat terapii Gestalt?
                            
                            b Między innymi to, ze Gestalt dotyczy nas wszystkich. Może  
                            nam ułatwić lokalizację naszych barier i naszych trudności, umoż-  
                            liwić wypróbowanie nowych sposobów funkcjonowania, oswoje-  
                            nie naszych lęków, zwątpień i naszego cierpienia. Jest epokowym  
                            przełomem w medycynie prewencyjnej: wcale nie trzeba cierpień.  
                            żeby sie leczyć. Zauwazyliśmy, ze chodzi w niej przede wszvstkim
                            
                            zostaną jakieś kamienie! A gdybym tak zachował siły, żeby podlewać  
                            moje kwiaty? Albo, żeby je posadzić... choćby na kamienisku!
                            
                            Kazdy wie, że łatwiej rozwinąć to, co już się ma (zdolności mu-  
                            zyczne, sportowe, łatwość nawiązywania kontaktów itp.), niż da-  
                            remnie walczyć ze swoimi „negatywnymi” rysami (przestać palić,  
                            mniej się lenić, być mniej zarozumiałym itp.). Na pewno żadna te-  
                            rapia nie obejdzie się bez łez i lęku, czy jednak koniecznie trzeba  
                            kontemplować trudne momenty ze swojej przeszłości, skoro moż-  
                            na też, równoległe, pielęgnować swoją teraźniejszość i uczynić się  
                            jak najszczęśliwszym?
                            
                            Klienci Gestaltu są zazwyczaj bardzo zaskoczeni, gdy odkry-  
                            wają, że można „pracować” nad sukcesem, udanym kontaktem,  
                            czy analizować swoje dobre samopoczucie, a nie zmuszać się wy-  
                            łącznie do walki z problemami czy urazami. W rzeczy samej, nie-  
                            ustanne roztrząsanie nieszczęśliwego czy wstrząsającego epizodu,  
                            nierzadko prowadzi do jego utrwalenia w pamięci; wielokrotne  
                            wspominanie ciężkiego żalu nie wystarcza do jego przezwycięże-  
                            nia... Jeśli ciągle otwiera się i rozkrwawia rany z dzieciństwa, ni-  
                            ody się ich nie zabliźni: raz a dobrze (byle nie za wcześnie!)
                            
                            y 7ę 7 = i m 7
                            
                            rzyszenie klientowi w „cyklu zaspokajania jego potrzeb” (patrz  
                            rozdz. 4). Jest to możliwe w klimacie ciepła i dzielenia się — sprzy-  
                            jającym wszelkiemu wzrostowi — bez przeceniania frustracji jako  
                            uniwersalnego środka rozwoju.
                            
                            Gestaltysta nie izoluje się chłodnym milczeniem, nie chowa się  
                            w postawie permanentnej neutralności, zwanej „życzliwością”;  
                            przeciwnie, chętnie manifestuje współodczuwanie (czyli sym-p-  
                            atig), dzieli się myślami i uczuciami (w ramach „terapeutycznego  
                            wykorzystania swojego przeciwprzeniesienia”) i zbliża się do  
                            klienta, jak do prawdziwego „partnera”. Oczywiście, jego włą-  
                            czenie się jest kontrolowane, on nie wyraża wszystkiego, co czu-  
                            je..., ale wszystko to, co wyraża, jest tym, co czuje (postawa fun-  
                            damentalnej autentycznosci). Innymi słowy, on mówi to, co my-  
                            śli, ale nie mówi wszystkiego, co myśli.
                            
                            Nie jest też zobowiązany do „bezwarunkowej akceptacji” swe-  
                            go klienta: może sobie pozwolić na odrzucenie pewnych jego
                            
                            34
                            
                            wistym dialogu „Ja i Ty” (Buber). Jeśli się złoszczę, mój tera-  
                            peuta może zachować spokój; ja mogę być smutny, a on nie...
                            
                            Wspólne poszukiwanie
                            
                            Terapeuta nie „musi wiedzieć” wszystkiego, co mnie dotyczy. Je-  
                            stem osobą wyjątkową i oryginalną, i mam prawo do własnego  
                            stylu funkcjonowania. Moje potrzeby i moje braki nie są takie sa-  
                            me, jak sąsiada, nie przeżyłem braku ojca tak, jak mój brat...
                            
                            Choćby mój terapeuta długo studiował (profesjonalne przygo-  
                            towanie terapeuty Gestalt zajmuje przeciętnie 10 lat — wliczając  
                            osobistą psychoterapię, zawodowe wykształcenie i praktykę  
                            z udziałem superwizora), choćby miał wielkie doświadczenie  
                            w ludzkich problemach, nie przyswoił sobie głębin mojego istnie-  
                            nia: jest jak przewodnik speleologii, obeznany z badaniem ja-  
                            skiń..., ale mojg odkrywa po raz pierwszy.
                            
                            35
                            
                            wykazało żadnej znaczącej korelacji miedzy długością, ceną a po-  
                            twierdzonymi rezultatami, ani na krótką, ani na dłuższą metę.
                            
                            Skoro się opróżniło piwnicę z najbardziej zawadzających gra-  
                            tów, najwyższy czas uporządkować parter, by korzystać ze swego  
                            domu. Tylko tam można odzyskać energię, a potem zawsze jesz-  
                            cze będzie można zrobić drobne kosmetyczne zmiany.
                            
                            „Cóż więcej możemy zrobić dla tych, których kocha-  
                            my, jak to, żeby samernu być szczęśliwym. ”  
                            ALAIN (w: PROPOS SUR LE BONHEUR)
                            
                            Tak oto obecność kogoś promieniejącego szczęściem jest dla  
                            naszych bliskich darem, nie przytłaczajmy ich więc naszym odda-  
                            niem czy naszym poświęceniem. Nasze ciepło ich rozgrzeje. Cho-  
                            dzi już nie tylko o „prawo do szczęścia”, ale wręcz o „obowiązek  
                            bycia szczęśliwym”.
                            
                            Kontrolowane włączanie się i współodczuwanie
                            
                            Coctalt 7aleca roylnżnienie i 7a11fanie maiar na wzoledzia tawra
                            
                            Propozycji. Mamy tutaj do czynienia z, dość specyficzną dla Gę-  
                            staltu, oryginalną postawą terapeutyczną. Terapeuta jest ha moje  
                            usługi, ale nie będzie robił byle czego, ani nie pójdzie ze mną  
                            gdziekolwiek bądź. Jeśli mam ochotę po raz trzydziesty rozv&iazać  
                            moje reakcje na samobójstwo matki, może mi zaproponować wy-  
                            próbowanie czegoś innego: „A gdybyś mi tak dzisilj opovźlxedzlał  
                            jakąś szczęśliwą scenę ze swojego dzieciństwa z jej udziałem?  
                            Zbyt częste powtarzanie może się w końcu obrócić w rozgryza-  
                            nie i przeżuwanie, a więc w wieczne roztrząsanie tego samego  
                            problemu. Jeśli zaś, przeciwnie, unikam przywołania przykrej sy-  
                            tuacji, terapeuta nie omieszka mi tego uświadomić.
                            
                            Perls tak karykaturował trzy zasadnicze „postawy” terapeuty:
                            
                            « „a-patia” psychoanalityczna: życzliwa neutralność, prawie  
                            bez włączania się i z minimum interwencji;
                            
                            « „em-patia” rogeriańska (zalecana przez psychoterapeutę  
                            Carla Rogersa): postawić się na miejscu klienta, żeby go le-  
                            piej zrozumieć, wibrować wraz z nim;
                            
                            + „sym-patia” gestaltowska: ofiarować klientowi obecność  
                            orawdziwego partnera. uważnego i kompetentnego, w rzeczy-
                            
                            K
                            
                            razy i emocje często poprzedzają wypow1edz Czuję napięcie, wy-  
                            obrazam sobie imadło miazdzace mi piers, terapeuta wzmacnia to  
                            doznanie ściskając mnie rękami, zaskakuje mnie mój krzyk, gdy  
                            się szamocę: „Zostaw mnie! Ty mnie dusisz! Chcę powietrzal...  
                            (milczenie). Chciałbym na troche wyjechać... sam, choćby na kil-  
                            ka dni, na wakacje...”
                            
                            Jak widzimy, terapeuta w pewnych przypadkach może inter-  
                            weniować, werbalnie lub fizycznie — jeśli uważa, że to może  
                            wzmocnić toczący się proces, co pozwoli khentovvl, by sam nadał  
                            sytuacji swoisty sens.
                            
                            Dopiero potem przeanalizuję — w obecności mojego terapeuty —  
                            sćns (czy różne możliwe znaczenia) tego, co spontanicznie „Wyrwa-  
                            ło mi się z ust”; i będę mógł sobie uprzytomnić, na ile moje aktu-  
                            alne życie (rodzmne czy zawodowe) odtwarza i pobudza dręczące  
                            doznania, ukrywane od dzieciństwa, wzmagające się w wieku doj-  
                            rzewania. I to nie samo uświadomienie mnie od nich uwolni, lecz
                            
                            36
                            
                            ..... s ć e u i E s E
                            
                            dualną historią każdego, z drugiej przez same instytucje.
                            
                            P Cały ten rozdział pokazuje, że psychoterapia Gestalt nie jest,  
                            ściśle mówiąc, terapią „indywidualną” czy „grupową”, lecz tera-  
                            pią „w diadzie”, obejmującą zarazem klienta i terapeutel, zasila-  
                            ną bez przerwy bogactwem tego, co dzieje się tu-i-teraz między  
                            dwoma partnerami?, przez kontakt i mnogość ich głębokich zna-
                            
                            1 który długo analizował swoje postawy i odpowiedzi w trakcie  
                            wstępnego przygotowania do zawodu, a później przy okazji regularnych  
                            sesji „superwizyjnych”.
                            
                            2 To, co się dzieje, często wykazuje paralelizm, nieświadomy, przej-  
                            mujący, z tematem przywołanym przez klienta. Jeśli na przykład wspo-  
                            minam moja pasywność wobec „nadopiekuńczej” postawy matki w mo-  
                            im dzieciństwie, nierzadko odkrywam równie pasywną uległość wobec  
                            poleceń terapeuty — fenomen ten zwany jest „przeniesieniem”.
                            
                            37
                            
                            Jego praktyka daje mi poczucie bezpieczeństwa, wspomaga on  
                            mnie swoją techniką i wyposażeniem, ale odkrywa - jednocześnie  
                            ze mną — moje osobliwości, i stara się je respektować, podobnie  
                            jak skrupulatnie respektuje program wyprawy, który sam sobie  
                            na dzisiaj wyznaczyłem. To ja ustalam codzienną marszrutę, 'on  
                            mi jedynie towarzyszy, nie narzucając mi swojego tempa, ani swo-  
                            jej trasy. Jednak to on zapewnia bezpieczeństwo, może wiec od-  
                            mówić wyprawy zbyt niebezpiecznej bądź przedwczesnej. Może  
                            sobie również pozwolić na komentarze podczas wędrówki i wy-  
                            pomnieć mi niepotrzebne zwroty czy uniki. Przy końcu »Wyciecz-  
                            ki”, tego wspólnie dokonanego odkrycia, ewentualnie pomoże  
                            mi naszkicować jej mapę i zrobić wstępny bilans. Omówienie jej  
                            pozwoli również nazwać napotkane w drodze emocje i umożliwi  
                            lepszą orientację w trakcie następnej wyprawy.
                            
                            Ucieleśnienie słowa
                            
                            'W tradycyjnych terapiach werbalnych emocje są na ogół pobu-  
                            dzane za pomocą słów, w Gestalcie zaś przeciwnie: doznania. ob-
                            
                            wypróbowanie, bodaj symboliczne i improwizowane, odmiennej  
                            postawy (na przykład - wyzwoliłem się z uścisku mojego terapeu-  
                            ty). W istocie każde doświadczenie utrwala się, „wpisuje się w pro-  
                            gram” głębokich warstw układu limbicznego mojego mózgu, toru-  
                            jąc drogę nowym połączeniom neuronów (patrz rozdz. 6).
                            
                            Wiadomo, że Gestalt może być również praktykowany w gru-  
                            pie terapeutycznej, lecz nawet wtedy pozostaje na ogół ukierun-  
                            kowany na interakcje „w diadzie” — między terapeutą i klientem,  
                            aczkolwiek okazjonalne uczestnictwo pozostałych obecnych mo-  
                            że być pobudzające. Mówimy zatem o terapii Gestalt w grupie  
                            (każdy „pracuje”, kiedy ma ochotę — w obecności grupy, jako  
                            świadka — w zróżnicowanym wycinku czasu, od kilku minut do  
                            pół godziny, a nawet godziny).
                            
                            Skądinąd, istnieje wariant zwany Gestaltem grupowym, bardziej  
                            nastawiony na aktualne interakcje między uczestnikami, a bliższy  
                            tradycyjnej „dynamice grup”. Ten także bywa interesujący, kiedy  
                            stosuje się Gestalt w obrębie grupy zorganizowanej, w instytucji lub  
                            w przedsiębiorstwie — gdzie wzajemne relacje międzyludzkie są  
                            motywowane niećwnadomie 7 iednei <rronv charalbterem 1 indvwyi-
                            
                            3 Na temat twórczego dostosowania, patrz dalej rozdz. 4.
                            
                            rozum”, ale obstawaliśmy przy tym, by postępować tak, jak-  
                            by to głowa nami kierowała...
                            
                            * wiedzieliśmy dobrze, że to habit czyni mnicha, ale bardziej  
                            szlachetne wydało się nam założenie przeciwne, i lekcewa-  
                            żenie widomej „formy”...
                            
                            * wiedzieliśmy również, ze „jak” waży nie mniej niż „co”, że  
                            „wszystko zależy od sposobu”, Przypomniał nam o tym  
                            Brassens: „daje go tak, że jej chleb wydaje się ciastem”, lecz  
                            pozostaliśmy zafascynowani „sednem rzeczy”...
                            
                            * skoro jąkała Demostenes potrafił zostać wielkim oratorem,  
                            to wiedzieliśmy też, że nie jesteśmy ostatecznie skazani na  
                            więzienie, jakim jest nasza przeszłość...
                            
                            Wszystko to wiedzieliśmy z doświadczenia, jednak nie wycią-
                            
                            galiśmy z tego wniosków przydatnych dla metod terapeutycz-  
                            nych.
                            
                            39
                            
                            czeń, zorientowaną na świadomość toczacego się procesu, i eks-  
                            perymenty emocjonalne z nowymi postawami, wewnętrznymi  
                            i zewnętrznymi, dostosowanymi i twórczymi?.
                            
                            Rozdział 3
                            
                            Fritz Perls, ojciec Gestaltu
                            
                            Wreszcie doceniony... w 75. roku życia!
                            
                            „Niczego nie wymyśliłem — mawiał Perls - ja tylko ponownie od-  
                            krylem to, co istniało od zawsze”. I rzeczywiście, „rewolucja” ge-  
                            staltowska polega na tym, żeby otworzyć oczy na codzienne zja-  
                            wiska, których wpływ na praktykę terapii był lekceważony:
                            
                            * wiedzieliśmy wszyscy, że „każdy sądzi według siebie”, lecz  
                            nadal daremnie poszukiwaliśmy obiektywizmu, zwanego  
                            „naukowym”...
                            
                            e wiedzieliśmy tez. że serce ma swoie brawa. których nie zna
                            
                            średniego, żywego i glebokiego kontaktu. W ciągu kilku mi;nut  
                            rozpoznaje u każdego jego główny problem egzystencjalny, i pro-  
                            ponuje drogi rozwiązania; największe sławy psychologii ze  
                            Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych pokonują 5000  
                            km, żeby wziąć udział w „spektakiu”.
                            
                            Terapia Gestalt wychodzi z cienia, a społeczność uznaje Perlsa za  
                            „ojca” tej nowej metody, która wkrótce podbije kontynenty: od  
                            Ameryki po Australię, od Japonii po Rosję..., a to jeszcze nie koniec!
                            
                            Burzliwa droga
                            
                            Ęńedrich Salomon Perls (później przyjął przydomek Fritz) urodził  
                            się w 1893 r. w obskurnej dzielnicy żydowskiego getta w Berlinie!.
                            
                            ) ! Bardziej szczegółowa biografia znajduje się w już cytowanej pracy:  
                            Ginger S. i A.: Gestalt, terapia kontaktu.
                            
                            40
                            
                            naukę, a zarazem działał w ekspresjonistycznym teatrze o „lewac-  
                            kiej” proweniencji — grając w zespole, który propagował totalne  
                            zaangażowanie aktora w jego rolę. Później, w Nowym Jorku, bę-  
                            dzie uczęszczał do Living Theater. Gestalt pozwoli mu rozwinąć  
                            upodobanie do gry teatralnej, jak też do głębokiego wczuwania  
                            się w rolę... oraz do anarchistycznej autonomii.
                            
                            Studia przerwała mu I wojna światowa, wtedy też uległ zatru-  
                            ciu gazem i został ranny w czoło w okopach na froncie.
                            
                            Po wojnie, mając 27 lat, kończy robić doktorat z medycyny  
                            i specjalizuje się w neuropsychiatrii.
                            
                            Cztery psychoanalizy
                            
                            W 33. roku życia Perls rozpoczyna swoją pierwszą psychoanalizę,  
                            u Karen Horney, która będzie go potem nadal wspierać, i dwa-  
                            dzieścia lat później przyjmie go jako pacjenta w Nowym Jorku.
                            
                            41
                            
                            Jak wielu geniuszy, tak tez Fritz Perls byt zdecydowanie skrajny,  
                            i manifestował to przy każdej okazji, prywatnie, jak i publicznie.  
                            Ani trochę nie naginał się do konwencji i towarzyskich konwenan-  
                            sów. Zawsze wprost (wręcz brutalnie) wyrażał to, co czuje. Takie  
                            postępowanie sprawiło, że sporo kolegów stopniowo się od niego  
                            odsunęło. Nigdy nie kreował się na wielkiego mędrca czy proroka,  
                            wolał uchodzić za nieokrzesanego ignoranta (mimo doktoratu  
                            z medycyny i filozofii). Z drugiej strony, konformistyczna Ameryka  
                            lat 50. nie była gotowa na przyjęcie jego prowokacyjnie liberalnego  
                            przesłania. Tak wiec, mając 72 lata, nie był nikim więcej jak tylko  
                            półemerytowanym starcem, zmęczonym i nikomu nieznanym.
                            
                            I oto w wieku 75 lat, przy okazji „Rewolucji 68”, nareszcie zo-  
                            staje „odkryty” przez dziennikarza czasopisma Life, a jego zdjęcie  
                            zamieszczono nawet na okładce tego magazynu. To był prawdzi-  
                            wy tryumf! „Oto człowiek, który żyje w pełni autentycznie i uosa-  
                            bia to, co wyznaje!” I oto zbiega się publika, złakniona powrotu  
                            humanizmu, po okresie inwazji zimnej technologii.
                            
                            W każdy weekend Perls urządza pokazy i pogadanki na temat  
                            nowego stylu życia, wolnego i „ucieleśnionego”, na temat bezpo-
                            
                            Jego ojciec był handlarzem win i, korzystając z częstych wyjaz-  
                            dów, wdawał się w rozliczne przygody. Pogardzał swoim synem,  
                            traktował go jak „kupę gówna...”, a ten z kolei go nienawidził;  
                            nie poszedł nawet na jego pogrzeb! Przez całe życie Fritz bunto-  
                            wał się przeciw wszelkim paternalistycznym postaciom (w tym  
                            Freuda), i działał w ruchach anarchistycznych.
                            
                            Matka była praktykującą Żydówka, miłośniczką teatru i ope-  
                            ry (Fritz także zostanie nim na całe życie). Nader często kłóciła  
                            się z mężem, a nierzadko dochodziło do rękoczynów.
                            
                            Enfant terrible
                            
                            Już w wieku 10 lat Fritz był nieznośny: odmawiał odrabiania lek-  
                            cji, fałszował dzienniczek z ocenami, zniszczył dyscyplinę, którą  
                            matka go biła, i rzucił jej w twarz... W wieku 13 lat został wyda-  
                            lony ze szkoły. Jego buntownicze skłonności ujawniły się więc  
                            wcześnie.
                            
                            Ojciec oddał go do terminu, ale on na własną rękę zapisał się  
                            do funkcionniace! na liberalnych 7acadach cszkoły odzie podiał
                            
                            że”. Ma wtedy 36 lat, a Laura jest o 12 miesięcy młodsza.  
                            Czwarta analiza była znacznie mniej klasyczna; odbył ją u Wil-  
                            helma Reicha, przyszłego dysydenta myśli Freudowskiej, prekur-  
                            sora bioenergetyki. W przeciwieństwie do Harnika, Reich używał  
                            techniki aktywnej, nie wahał się dotykać ciała swoich pacjentów,  
                            pomagając im w ten sposób w uświadomieniu ich napięć. Nader  
                            bezpośrednio podchodził do seksualności (uważając orgazm za  
                            główny czynnik réwnowagi), jak również do agresji, i prowadził  
                            walkę polityczną o bardziej liberalny marksizm — co zresztą do-  
                            prowadziło do wykluczenia go z szeregów partii komunistycznej.  
                            Wkrótce zostanie też wykluczony z Międzynarodowego Towa-  
                            rzystwa Psychoanalitycznego za swoje zbyt „zaangażowane”  
                            praktyki. Perls jednakże zachowa dla niego wiele szacunku, a na-  
                            stępnie rozwinie w swoim Gestalcie sporo reichowskich założeń.  
                            'W 1934 r., w wieku 41 lat, Perls ucieka z nazistowskich Nie-  
                            miec i osiada w Afryce Południowej, gdzie zakłada Południowo-
                            
                            42
                            
                            e = p p E
                            
                            wadził jego analizę! Perls czuje się głęboko dotknięty i przez cale  
                            życie będzie chował urazę do swoich dawnych mistrzów.
                            
                            Po powrocie do Afryki Południowej, Perls redaguje swoją pierw-  
                            szą książkę Ego, Hunger and Agression (Ja, głód i agresja), która zo-  
                            stanie opublikowana w 1942 r. Pierwsze wydanie miało podtytuł  
                            Rewizja teorii Freuda..., ale ten ostatni, jak wiadomo, źle znosił kry-  
                            tyków! Widać już w niej, jak się zarysowuje to, co po 9 latach men-  
                            talnej ciąży stanie się terapią Gestalt: waga obecnej chwili, miejsce  
                            ciała, bezpośredni kontakt, docenienie uczuć, całościowe podejście,  
                            rozwinięcie u pacjenta poczucia odpowiedzialności itd.
                            
                            Ameryka
                            
                            Po II wojnie światowej;w 1946 r., Perls decyduje się wszystko  
                            rzucić: rodzinę, komfortową sytuację, bogatą klientelę, i, w po-  
                            szukiwaniu nowego życia, wyjezdza, licząc na los szczęścia, do
                            
                            43
                            
                            Równolegle znajduje posadę lekarza asystenta u Kurta Gold-  
                            steina. Ten prowadzi badania nad zaburzeniami percepcji u osób  
                            z urazami mózgu, kierując się pracami z dziedziny psychologii po-  
                            staci (psychologia Gestalt). To tam Perls spotka swoją przyszłą żo-  
                            nę Laurę, która później również zostanie psychoanalitykiem, i bę-  
                            dzie aktywnie uczestniczyć w opracowywaniu ich nowej metody.
                            
                            Później Frirz Perls podejmie jeszcze trzy inne psychoanalizy,  
                            zanim sam otworzy praktykę jako psychoanalityk.
                            
                            Jego trzeci analityk, Eugen Harnik, jest szczególnie „rygorystycz-  
                            ny”: nieustannie zachowuje neutralny dystans, unikając choćby  
                            uścisku dłoni swoich pacjentów, i wymawiając nie więcej niż jedno  
                            zdanie na tydzień. Kiedy chce się pożegnać, skrobie nogą w podło-  
                            gę, nie zdradzając się tonem głosu! Jednakże Perls odbywa z nim  
                            analizę bardzo skrupulatnie, codziennie przez 18 miesięcy. Jak to  
                            było przyjęte u ortodoksyjnych psychoanalityków, Harnik zabraniał  
                            pacjentom podejmowania podczas trwania leczenia ważnych decy-  
                            zji, żeby przypadkiem decyzja ta nie uległa wpływowi kuracji. To-  
                            też kiedy Fritz zdecydował się ożenić, musiał przerwać swoją anali-  
                            zę i „radośnie zamienił psychoanalityczną kanapę na małżeńskie ło-
                            
                            afrykański Instytut Psychoanalizy. Utrzymuje więc źradycyjną prak-  
                            tykę: 5 sesji tygodniowo, po 50 minut każda, bez żadnego kontak-  
                            tu z klientami. Później powie, że stał się „wyrachowanym trupem,  
                            jak większość psychoanalityków tamtego czasu”. Zdobywa tam  
                            możną klientelę, a wkrótce również sławę i bogactwo: instaluje się  
                            w okazałej rezydencji, z kortem tenisowym, prywatnym basenem  
                            i... torem do jazdy szybkiej na lodzie! Pilotuje swój samolot, i wraz  
                            z małżonką prowadzi godne mieszczan, wielce światowe życie.
                            
                            Zerwanie
                            
                            Dwa lata później dojdzie do wielkiego zerwania: Perls udaje się do  
                            Pragi na Międzynarodowy Kongres Psychoanalizy, gdzie wygłasza  
                            wystąpienie na temat oporu oralnego. Utrzymuje w nim, że instynkt  
                            glodu jest równie istotny, jak instynkt seksualny, oraz że agresja jest  
                            zachowaniem mającym pozytywne znaczenie dla przetrwania,  
                            a pojawia się u człowieka wraz z pierwszymi zębami. Koledzy  
                            przyjmują go lodowato. Freud kieruje doń zaledwie kilka słów,
                            
                            2 Reich ledwo oo no7naie — chociaż nrzer dwa lata codziennie nro-
                            
                            Perls.a w ;en) i innych.
                            
                            Oficjalne narodziny terapii Gestalt
                            
                            Mamy więc 1951 r., gdy oto ukazuje się pierwsze wydanie książ-  
                            ki zatytułowanej Gestalt Therapy, zredagowanej zasadniczo przez  
                            Paula Goodmana, na podstawie dostarczonych przez Perlsa od-  
                            ręcznych notatek. Książka, napisana niejasnym językiem, nie od-  
                            niosła większego sukcesu: sprzedało się zaledwie kilkaset egzem-  
                            plarzy. Trzeba będzie poczekać jeszcze dwadzieścia lat, zanim Isa-  
                            dore From uczyni ją znaną, do chwili, gdy terapia Gestalt wresz-  
                            cie zdoła się „przebić”.
                            
                            Od 1952 r. Perls, jego żona, Goodman i Isadore From rozpo-  
                            czynają nauczanie nowej metody w dwóch skromnych instytu-  
                            tach, w Nowym Jorku i w Cleveland koło Chicago. Powodzenie  
                            jest umiarkowane, studenci jeszcze niezbyt liczni, więc Perls po-
                            
                            44
                            
                            A f E w j e w f f k e e
                            
                            czasu, aż Marty opuszcza go dla młodszego kochanka!
                            
                            Fritz znów podejmuje wędrowne życie, jezdzac z wykładami  
                            i pokazami od miasta do miasta. Mając 70 lat wybiera się w 18-  
                            miesięczną podróż po świecie; zatrzymuje się zwłaszcza w małych  
                            izraelskich wioskach, zamieszkałych przez młodych artystów  
                            „bitników”. Jest zafascynowany ich liberalnym i pełnym zaufania  
                            stylem życia, sam nawet zabiera się do malowania. Potem udaje  
                            się do Japonii, i na kilka miesięcy wstępuje do klasztoru zen...,  
                            lecz nie dostępuje tam safori, spodziewanej iluminacji. Wraca
                            
                            mocno zawiedziony.
                            
                            Kalifornia
                            
                            'W kwietniu 1964 r. Perls osiada w Esalen, na południć od San  
                            Francisco, w posiadłości, która odtąd stanie się sławna  
                            i ochrzczona „mekką psychologii humanistycznej”. Dwóch mło-
                            
                            45
                            
                            Stanów Zjednoczonych. Ma juz 53 lata. W Nowym Jorku zdoby-  
                            wa sobie nową klientele, ciagle jako psychoanalityk — chociaż  
                            „odszczepieniec”; nadal jednak używa tradycyjnej kanapy, i za-  
                            sadniczo pracuje metodami werbalnymi, bez efektywnej mobili-  
                            zacji ciała. Praktykował więc jako psychoanalityk w sumie 23 la-  
                            ta, zanim w 1951 r., mając 58 lat, oficjalnie wprowadził swoją  
                            nową metodę.
                            
                            'W Nowym Jorku, jak za swoich młodych lat, znów podejmu-  
                            je życie członka cyganerii, pośród „lewicujących intelektuali-  
                            stów”: pisarzy i ludzi teatru „nowej fali”. Uczęszcza do Living  
                            Theater, postulującego bezpośrednie wyrażanie uczuć, tu-i-teraz,  
                            poprzez spontaniczny i bliski kontakż z publicznością, stosuje im-  
                            prowizację zamiast tradycyjnego ćwiczenia ról metodą powtarza-  
                            nia tekstu.
                            
                            Zona dołącza do niego w Nowym Jorku, i w każdy wtorek  
                            wieczorem zbiera się u nich Grupa Siedmiu, składająca się z oboj-  
                            ga Perlsów, Paula Goodmana (pisarza polemisty, który nada for-  
                            mę rękopisom Perlsa), Isadore’a Froma (filozofa fenomenologa,  
                            który rozpowszechni teorie Self). Paula Weisza (krtórv worowadsa
                            
                            dejmuje tournée informacyjne, starając się zaznajomić ze swoim  
                            podejściem całą Amerykę: od Kanady (na północy) po Kalifornię  
                            (na zachodzie), nie zapominając o Florydzie (na południu).
                            
                            Spóźniona miłość
                            
                            Jesteśmy oto w 1956 r.: Perls jest zniechęcony i zmęczony „wo-  
                            łaniem na puszczy”. Oddala się od swojej żony Laury. Jest chory  
                            na serce (wypala po trzy paczki papierosów dziennie). Ma 63 la-  
                            ta, uważa swoje życie za „skończone w zupełnej obojętności i bra-  
                            ku zrozumienia”, i decyduje się przejść na emeryturę w Miami,  
                            na słonecznej Florydzie. Wynajmuje małe mieszkanie — do które-  
                            go ledwie dociera światło. Żyje sam, ponury i wycofany. Przyj-  
                            muje na terapię kilku klientów, ale nie ma żadnego przyjaciela.  
                            'W obawie przed atakiem serca nie utrzymuje żadnej aktywności  
                            seksualnej...
                            
                            I oto staje się cud! Zakochuje się w nim Marty, młoda 32-let-
                            
                            nia kobieta. Miłość budzi słabnącą energię postarzałego mężczy-  
                            zny otwiera dwa latra namietności i cenóśnioneoo csyc7eścia, do
                            
                            NU P E e A AR T U E
                            
                            Magazyn Life prezentuje idee Perlsa, jego poszukiwanie au-  
                            tentycznego życia w bezpośrednim kontakcie człowieka z czło-  
                            wiekiem, bez sztuczek. Jego seminaria gwałtownie „eksplodują”:  
                            ponad 300 osób przychodzi codziennie, by go posłuchać, i ubie-  
                            ga się o to, by przez kilka minut z nim „pracować”. A on wpro-  
                            wadza nowe, spektakularne techniki publicznego dialogu z sobą  
                            samym: „klient” wchodzi na scenę, siada na ‘hot seat’ (dosłow-  
                            nie: gorące krzesło, ale w zargonie to wyrażenie oznacza też krze-  
                            sło elektryczne dla skazanego na śmierć!), naprzeciw pustego  
                            krzesła i zwraca się do swoich bliskich — czy raczej do wewnętrz-  
                            nego obrazu, jaki sobie o nich wyrobił:
                            
                            — Mamo, czemu tak wcześnie umarłaś? Opuściłaś mnie, choć
                            
                            , cię jeszcze potrzebowałem; mam ci to za złe...
                            
                            Perls, daleko bardziej niż na źreść wypowiedzi, zwraca uwagę  
                            na ton głosu, postawę, kierunek spojrzenia, na proces wyobrażo-  
                            nego spotkania. Rozmawiając z samym sobą, czy współdziałając
                            
                            46
                            
                            NLU UT UUPEES EEE UU TR TR * -
                            
                            neurolingwistycznego programowania, to jest NLP) i inni.
                            
                            Gestaltowski kibuc
                            
                            Wtedy Perls postanawia założyć wspólnotę, rodzaj „kibucu” —  
                            gdzie można by „żyć Gestaltem przez 24 godziny na dobę”. Po  
                            tym, jak przeszedł od Gestaltu indywidualnego do Gestaltu  
                            w grupie, teraz przechodzi od Gestaltu w grupie do Gestaltu  
                            w codziennym życiu. Kupuje starą przystań rybacką na wyspie  
                            w Vancouver, na skraju zachodniego wybrzeża Kanady, i urządza  
                            się tam wraz z kilkoma wiernymi uczniami. Wszyscy dzielą czas  
                            miedzy psychoterapię, kształcenie się i wspólną pracę. Perls mó-  
                            wi o sobie: „jestem wreszcie szczęśliwy i spełniony”. ,  
                            Szczęście trwa jednak krótko: następnej zimy, wracając z ostat-  
                            niej podróży do Europy, umiera na atak serca, w marcu 1970 r.,  
                            kończąc tym samym długą, zupełnie nietypową drogę życia.
                            
                            47
                            
                            dych Amerykanów, pasjonujących się psychologią i orientali-  
                            zmem, właśnie założyło tam Centrum Rozwoju Potencjału Ludz-  
                            kiego, i ściągnęło znanych wykładowców, by ożywić seminaria  
                            i zajęcia praktyczne.
                            
                            Fritz organizuje tam kilka sesji Gestaltu i mnoży pokazy. Ale  
                            jego godzina jeszcze nie wybiła: większość jego zajęć nie przycią-  
                            ga więcej jak 4 czy 5 uczestników!
                            
                            I oto wielki ogólnoświatowy ruch 1968 roku, rozpoczęty  
                            „zrywem” kalifornijskich studentów, znudzonych american way  
                            of life. Po co gromadzić bogactwa, jeśli się nie jest szczęśliwym?  
                            Szalona pogoń, żeby mieć i mieć więcej, ustępuje miejsca dążeniu,  
                            aby być i być lepiej — poszukiwaniu jakości życia. Zamienia się  
                            garnitury i krawaty na sprane dzinsy, opuszcza się wielkie fabry-  
                            ki na rzecz cottage industry (zdalnie sterowana praca w miejscu  
                            zamieszkania, w małych zespołach, wkrótce faworyzowana dzię-  
                            ki mikroinformatyce i telekomunikacji). Powstaje królestwo  
                            small is beautiful i paradise now, podczas gdy w Paryzu rozkwi-
                            
                            237
                            
                            tają na murach afisze: „Zabrania się nie afiszować”, „Wyobraźnia
                            
                            2
                            
                            sie zabraniać” Poceczi
                            
                            do władzy” 7abrani iect na 1l
                            
                            z Perlsem, klient zyskuje świadomość całych połaci swojej osobo-  
                            wości, które dotąd pozostawały w cieniu, ukryte pod introjekcja-  
                            mi (myśli, jakie mi wpojono, niekoniecznie są zgodne z moim  
                            głębokim poczuciem. Na przykład: „Nie mogę się gniewać na  
                            chorego nieszczęśnika”, lub: „Mężczyzna nie powinien płakać”  
                            itp.), albo też były stłumione, „retrofleksyjne”.
                            
                            Jego seminaria są rejestrowane na taśmie filmowej, a jedno  
                            z nich zostaje w 1969 r. opublikowane pt. Gestalt therapy verba-  
                            tim (tłumaczone na francuski jako Reves et existence en Ge-  
                            stali—therapie... nakład niestety wyczerpany!). Wydanie to przy-  
                            czyniło się do upowszechnienia nowej metody. Wielu znanych  
                            specjalistów zjeżdża zewsząd, by zobaczyć genialnego Perlsa przy  
                            pracy. Eksperymentują wraz z nim podczas roboczych sesji, inspi-  
                            rują się jego pomysłami: Gregory Bateson (założyciel Szkoły Palo  
                            Alto), Alexander Lowen (twórca analizy bioenergetycznej), Eric  
                            Berne (twórca analizy transakcyjnej, czyli AT), John Lilly (wyna-  
                            lazca „kesonu izolacji zmysłowej”), Stanislav Grof (autor ekspery-  
                            mentów z LSD, twórca „holotropicznego oddychania” i psychote-  
                            Tohn Grinder i Richard Bandler (twórcy
                            
                            ranii transnersonalnej
                            
                            konstrukcją, metodyczng i zorganizowaną, o charakterze hipote-  
                            tycznym i syntetycznym, opracowaną w celu dydaktycznym”  
                            (słownik Roberta). Jej podstawowym zadaniem jest więc propo-  
                            nowanie tymczasowego odczytania faktów bądź zjawisk — która  
                            nadaje im wyraźną spójność, pozwalającą je lepiej uchwycić, a na-  
                            wet przewidywać. W zasadzie nie wymaga się od niej, by była  
                            prawdziwa, lecz jedynie użyteczna i wygodna.
                            
                            Nie będzie więc ani szczegółowego wykładu historii, ani roz-  
                            prawy o aktualnych postępach w omawianej dziedzinie, o konku-
                            
                            ! Zwłaszcza ten rozdział, zaś ci, którzy odbywają zawodowe szkole-  
                            nie w dziedzinie terapii Gestalt, mogą sięgnąć po pełniejsze opracowa-  
                            nie, już wielokrotnie cytowane: Ginger S. i A.: La Gestalt, une thérapie  
                            du contact, Paris, Hommes et Groupes, 1987 (5 wyd. 1994).
                            
                            2 W grece theoreo: oglądać, badać, kontemplować (stad zeatr),  
                            a theoria: czynność (proces) patrzenia, badania, myślenia abstrakcyjnego.
                            
                            49
                            
                            » Co zapamiętać z tej niezwykłej biografii? Kilka wątków do  
                            refleksji:
                            
                            * Geniusz rzadko jest „przystosowany” do swego otoczenia:  
                            „Nie afirmujemy się inaczej, jak przeciwstawiając się”  
                            (Wallon).
                            
                            * Niektórzy geniusze objawiają się bardzo wcześnie (Cham-  
                            pollion, który rozszyfrował egipskie hieroglify, wszedł do  
                            Akademii Nauk w 17. roku życia), inni zaś bardzo późno:  
                            Perls nie był „uznawany” aż skończył 75 lat!
                            
                            * Gestalt długo kiełkował w umyśle tego Żyda, niemieckiego  
                            lekarza, który przez 23 lata uprawiał psychoanalizę; zatem  
                            nie jest „amerykański”... ani nie ignoruje psychoanalizy!
                            
                            * Nowa teoria nie może się rozpowszechnić, zanim środowi-  
                            sko nie będzie gotowe na jej przyjęcie.
                            
                            Rozdział 4
                            
                            Teoria self
                            
                            Self... którego nie ma!
                            
                            Przywołaliśmy do tej pory pewną ilość wewnętrznych założeń te-  
                            rapii Gestalt, jak też kilka fundamentalnych postaw, które z nich  
                            wynikają. Nie opisaliśmy szczegółowo teorii, metody, ani technik  
                            tego nowego podejścia. Nie zrobimy tego i tutaj, jako że książka  
                            ta przeznaczona jest nie tyle dla zawodowych gestaltystów, co ra-  
                            czej dla szerokiego odbiorcy i dla „klientów”, czy potencjalnych  
                            użytkowników!.
                            
                            Przypomnimy jedynie, że teoria? nigdy nie rościła sobie pre-  
                            tensii. bv zobrazować lub obiaśnić prawde”: iest _intelektualna
                            
                            otoczeniem. Chodzi o aktualny styl mojego „twórczeg-o przysto-  
                            sowania” w określonym polu. Moje self jest więc wysoce zmien-  
                            ne i głęboko związane z fenomenologicznym postrzeganiem świa-  
                            ta, przedkładającym chwilowy, subiektywny proces nad poszuki-  
                            wanie trwałych, zobiektywizowanych jakości bytu.
                            
                            Przerwiemy te rozważania, istotne, ale filozoficzne i technicz-  
                            ne, a zadowolimy się pobieżnym przeglądem paru ich konkret-  
                            niejszych pochodnych, z jakimi bedziemy się stale spotykać, na  
                            każdej z czterech komplementarnych płaszczyzn zastosowania  
                            Gestaltu:
                            
                            '* terapii zwanej „indywidualną” (lub „w diadzie”),
                            
                            * grup terapeutycznych czy osoblstego rozwoju,
                            
                            * praktykowania Gestaltu w instytucji,
                            
                            * jego zastosowania w obrębie przedsiębiorstw przemysło-  
                            wych i handlowych.
                            
                            50
                            
                            UUU SE UUU E Ż / E E TE 8 FE *
                            
                            aktywności zawodowej, zaangażowania społecznego czy politycz-  
                            nego.
                            
                            Co chwilę na pierwszym planie pojawia się „dominująca figu-  
                            ra”, a reszta na moment chowa się w „tło”; i tak, gdy jesteście po-  
                            chłonięci lekturą, „zapominacie” o bólu pleców, który schodzi na  
                            drugi plan. Przód sceny przyciąga wasze zainteresowanie kosztem  
                            „pejzażu”. Waga takiego nieustannego przeplatania się figury  
                            z tłem była już podkreślana w psychologii postaci, u progu XX  
                            wieku.
                            
                            Terapia Gestalt wzięła pod uwagę tę podstawową cechę funk-  
                            cjonowania człowieka. Perls i Goodman (1951) zaproponowali  
                            więc, by każde doświadczenie podzielić na cztery główne etapy,  
                            ułożone zgodnie z pojęciem kontaktu: pre-kontakt, wejście  
                            w kontakt, pełny kontakt i post-kontakt. Za takim podziałem  
                            każdej akcji przemawia jego prostota... jednak nie oddaje on ca-  
                            łości obserwowanych fenomenów.
                            
                            51
                            
                            rujacych między sobą tendencjach i subtelnych réznicach między  
                            koncepcjami poszczególnych autorów. Wystarczy nam prosty za-  
                            rys tego, co przyjęło się nazywać teorig self — w którym zawiera  
                            się definicja i „funkcje” self, ogólny pogląd na twórcze przystoso-  
                            wanie w kontakcie granicznym, oraz na cyk! kontaktu i jego za-  
                            kłócenia (czy „opory”). Ta teoria wywodzi się zasadniczo z II to-  
                            mu Gestalt Therapy (1951), zredagowanego przez Paula Good-  
                            mana, na podstawie odręcznych notatek Fritza Perlsa, a została  
                            spopularyzowana — znacznie później — przez Isadore'a Froma  
                            (zmarłego w 1993 r.).
                            
                            Dotyczy to zwłaszcza teoretycznych rozważań nad pojęciem —  
                            self — o tyle bardziej złożonych,... że coś takiego nie istnieje! Ani  
                            WY, ani ja, nie dysponujemy self — w gestaltowskim znaczeniu te-  
                            go terminu! Self ma niewiele wspólnego z freudowskim ego czy  
                            jungowska jaźnią, bądź z Dorosłym z analizy transakcyjnej; i też  
                            nie więcej z self Winnicotta, bowiem nie chodzi tu o mnie, lecz  
                            o mój sposób bycia, w tym konkretnym momencie, w tym kon-  
                            kretnym miejscu, chodzi o zjawiska zachodzące w trakcie „gra-  
                            nicznego kontaktu” miedzy mną samym i moim bezpośrednim
                            
                            Cykl kontaktu
                            
                            „A jednak się kręci”, krzyczał Galileusz wobec sceptycznych sę-  
                            dziów inkwizycji. Dziś juz nikt nie wątpi, że w kosmosie kręci się  
                            wszystko: począwszy od elektronów na ich maleńkich orbitach  
                            atomowych, a na planetach i galaktykach kończąc. Wiatr także  
                            się kręci, i fortuna, i losy narodów i teorii; wszystko jest cyklicz-  
                            ne, od pór roku do etapów życia, i nasz „wewnętrzny zegar bio-  
                            logiczny” (sterowany zwłaszcza przez epiphisis cerebralis czyli  
                            gruczoł szyszynki, który reguluje sen, trawienie, owulację... jak  
                            też zaburzenia związane ze „zmianami rozkładu jazdy”) również  
                            cyklicznie ustawia tętno serca, temperaturę, wydzielanie hormo-  
                            nów, nasz nastrój i aktywność dobową, miesięczną, sezonową.
                            
                            Podobnie też każde inne doświadczenie układa się w cykl: roz-  
                            poczyna się, rozwija i kończy. Nasze wewnętrzne życie jest złożo-  
                            nym łańcuchem cyklów, dopasowanych do siebie nawzajem jak  
                            „rosyjskie matrioszki”. Czytanie tej książki miało swój początek,  
                            teraz ma ciąg dalszy, a wkrótce się skończy, ale sytuuje się w cy-  
                            klu waszego dnia, ten zaś jest włączony w tydzień, i tak dalej;  
                            analooicznie nakladaia cie cvkle waczecoo ciala waczych miłości|
                            
                            wicie, które poprzedzają pełny kontakt qui'nastgp'ujq tuz po  
                            nim — i będą w znacznej mierze warunkować jego powodzenie  
                            lub porażkę. Nazwałem je: włączenie i wyłączenie.
                            
                            2. włączenie  
                            funkcja ego
                            
                            tryb pośredni 4. wyłączenie
                            
                            funkcja ego
                            
                            1. pre-kontakt  
                            funkcja id
                            
                            5. wycofanie
                            
                            asymilacj
                            
                            funkcja id
                            
                            funkcja osobowości
                            
                            Rys. 4.1. Cykl kontaktu w pięciu etapach (S. Ginger, 1989)
                            
                            52
                            
                            UE PN E EEE TE U TE
                            
                            roma nieformalnymi przekazami; stosunek miłosny zakłada odpo-  
                            wiedni czas pożądania, potem grę wstępną; relacja handlowa wy-  
                            maga czasu na „oswojenie” klienta; w Gestalcie pracę nad sobą po-  
                            przedza czas utajenia, przygotowujący ustalenie „więzi terapeu-  
                            tycznej”... Brak pre-kontaktu (jak też jego nadmierne rozciągnięcie  
                            w czasie), wskazuje na dysfunkcję psychologiczną lub społeczną.
                            
                            Wm * I
                            
                            2. Włączenie
                            
                            Często nie docenia się wagi momentu wejścia w kontakt. Chodzi  
                            tu o kluczowy moment, gdy akcja „się zawiązuje”, kiedy przystę-  
                            puje się do pracy podczas sesji terapeutycznej, gdy angażuje się  
                            w związek, w działanie jakiegoś zgromadzenia, w decyzję czy  
                            projekt.
                            
                            Dlatego też zaproponowałem, by tę fazę nazywać włączeniem.  
                            Słowo wydaje się znaczące: kojarzy mi się z początkiem zawodów
                            
                            53
                            
                            W konsekwencji takiego postawienia sprawy inni autorzy sta-  
                            rali się określić niuanse tego procesu, by lepiej przystawał on do  
                            różnych życiowych sytuacji: od „minicyklu” zaspokajania po-  
                            trzeb fizycznych, jak głód, pragnienie, do dłuższych i bardziej zło-  
                            żonych cyklów ewolucji związku uczuciowego albo kariery zawo-  
                            dowej.
                            
                            I tak na przykład Joseph Zinker (1977) wyróżnia sześć faz:  
                            doznanie, uświadomienie czy „awareness”, mobilizacja energii,  
                            akcja, kontakt i wycofanie; Michel Karzeff (1978) dorzuca fazę  
                            „spełnienia”, poprzedzającą wycofanie...
                            
                            P> Ja ze swej strony ustaliłem pięć zasadniczych faz (patrz rys.):  
                            1) pre-kontakt  
                            2) włączenie  
                            3) kontakt (lub „pełny kontakt”)  
                            4) wyłączenie  
                            5) asymilacja doświadczenia.
                            
                            Moją szczególną uwagę przyciągają dwie z tych faz: te miano-
                            
                            Proponowany schemat przypomina grecką literę pi, która we-  
                            dług mnie symbolizuje przejście od średnicy do koła, od prostej  
                            linii do cyklu, od projektu do jego wypełnienia.
                            
                            Dwie pętelki zaznaczają przełomowe punkty cyklu, krótkie  
                            chwile, kiedy nawiązuje się akcja i kiedy się ona kończy, przed fa-  
                            zą asymilacji.
                            
                            Takie rozwiązanie wydało mi się przydatne, jako że zdecydo-  
                            wana większość trudności - tak klienta, jak terapeuty — sytuuje się  
                            w tych dwóch kluczowych momentach cyklu: tuż przed fazą wła-  
                            ściwego kontaktu i tuż po niej, czyli w momencie wejścia w kon-  
                            takt oraz przed wycofaniem.
                            
                            Tym sposobem doszedłem do pięciofazowego cyklu:
                            
                            1. Pre-kontakt
                            
                            Do wyłonienia się potrzeby, pragnienia, projektu (czy jakiejś sytu-  
                            acji), konieczny jest dostatecznie długi czas pre-kontaktu, co zosta-  
                            ło już wyczerpująco omówione przez większość gestaltowskich au-  
                            rtorów. Abv spotkanie było owocne nowinno bvć nonrzedzone pa-
                            
                            lub interakcji...
                            
                            4. Wyłączenie
                            
                            Drugim ważnym momentem do zagospodarowania jest właśnie  
                            „Wyłączenie” — chwila, gdy sytuacja „rozwiązuje się” w taki czy  
                            inny sposób, a w każdym razie widać, że faza działania dobiegła  
                            końca; trzeba z niej wyciągnąć wnioski, choćby doraźne. Przed  
                            właściwą fazą wycofania, przed dłuższym czy krótszym okresem  
                            trawienia, asymilacji — świadomej i nieświadomej — doświadcze-  
                            nia, znajduje się ów przełomowy moment końca: zatrzymania,  
                            rozdzielenia, konkluzji. Chwila, gdy skończy się wieczór, gdy  
                            kochankowie się rozstają, gdy opuszcza się sWojego terapeutę  
                            (do następnej sesji... albo ostatecznie). Takie mocne chwile ze-  
                            rwania wyznaczają życiową drogę; trzeba podsumować wykład,  
                            opuścić zebranie, ale też opuścić rodziców, skończyć studia, zre-
                            
                            54
                            
                            śla jej znaczenie, i mkt nie przeczy, że kształceme czy psychotera—  
                            pia — podobnie jak miłość — rozgrywa się tak samo migdzy spo-  
                            tkaniami, jak i podczas nich.
                            
                            » Podsumowując, włączanie i wyłączanie nie są na ogół długi-  
                            mi okresami, lecz krótkimi, drazliwymi chwilami decyzji — ła-  
                            twymi do uchwycenia; przypominają mi start i ladowanie samo-  
                            lotu. Szczególnie godna podkreślenia wydaje mi się faza wyłą-  
                            czania, która poprzedza wycofanie i nie powinna być z nim my-  
                            lona. To na niej w znacznej mierze opiera się ewentualna póź-  
                            niejsza asymilacja całego doświadczenia.
                            
                            „Funkcje self”
                            
                            Podczas tych rozmaitych etapów „cyklu doświadczenia” bądź  
                            „cyklu kontaktu”, moje self (tj. w końcu mój aktualny sposób
                            
                            55
                            
                            sportowych, z interakcją (kompletowanie czy dołączenie do dru-  
                            żyny siatkówki, dołączenie do meczu szermierki itp.). Zauważ-  
                            my, że włączenie nie zawsze w pełni angażuje naszą świadomość  
                            (awareness), i nie zawsze wymaga mobilizacji energii: czasem jest  
                            owocem intuicji, jakiegoś progresywnego „poślizgu”, albo prze-  
                            ciwnie, sytuacji, która „huśta”... Niemniej, cokolwiek by to było,  
                            włączyło się i rusza! Jakie by nie były powody czy uzasadnienia,  
                            nadchodzi ten moment, gdy „staje się, poszło!”; uchwycenie  
                            i rozmyślne wykorzystanie tego decydującego momentu wydaje  
                            mi się istotne.
                            
                            3. Kontakt
                            
                            Sam kontakt bez żadnej wątpliwości daje się jeszcze podzielić na  
                            wiele kolejnych faz, ktérych porządek bywa zmienny, zależnie od  
                            sytuacji. Ich szczegółowe rozróżnianie w praktyce terapeutycznej  
                            ani w jakiejś innej relacji, nie wydaje mi się jednak zasadne:  
                            „sprawa biegnie swoim torem”, wznosząc się i opadając, jest więc  
                            czas, by pomyśleć, czy jest się w fazie orientacii (wyboru). akcii
                            
                            zygnować ze swojej pracy czy partii, rozwieść się, przeprowa-  
                            dzić, iść na emeryturę... Nie jest się już w pełnym kontakcie, ale  
                            też nie jest się jeszcze w stanie spoczynku-asymilacji, jest się  
                            w krytycznej chwili wyłączania, która może trwać dalsze kilka  
                            minut, wiele dni... lub długie lata (por. „praca z osobami w sy-  
                            tuacji żałoby”).
                            
                            Twierdzę, że jak w codziennym życiu, tak też w praktyce te-  
                            rapeutycznej, często mamy tu do czynienia z momentem trud-  
                            nym, źle „rozegranym”, niepotrzebnie odwlekanym albo nazbyt  
                            pospiesznym. Tymczasem, w klasycznych koncepcjach gestaltow-  
                            skich, ta istotna dla całego cyklu faza wydaje się nie dość podkre-  
                            ślona, a tymczasem zasługuje na więcej uwagi. Tym bardziej, że  
                            dla początkujących terapeutów jest to zwykłe ciężki orzech do  
                            zgryzienia... podobnie jak dla wielu polityków!
                            
                            5. Asymilacja
                            
                            Nie będę się rozwodził nad tym, czym jest dla mnie piąta faza cy-  
                            klu- wvcofanie w sensie asymilacii Wiekszość autorów nodkre-
                            
                            ją mi kierować moim zachowaniem. Stosownie do aktual-  
                            nych potrzeb i mojej stałej osobowości, podejmuje swoje  
                            decyzje (funkcja ja zależy więc od id oraz od osobowości).  
                            Chodzi o to, czego ja chcę, co dzisiaj postanawiam, w tym  
                            konkretnym środowisku, w polu dziejącego się doświad-  
                            czenia.
                            
                            * „Tryb pośredni” przypomina grecką koniugację, nie jest ani  
                            aktywny, ani pasywny, lecz zarazem i taki, i taki. Bliski jest  
                            naszej odmianie „czasowników zwrotnych”: kiedy „ja się  
                            myję”, jestem równocześnie podmiotem i przedmiotem moje-  
                            go działania; tak samo, gdy „my ze sobą rozmawiamy”  
                            w „dialogowej” interakcji: jest to pełny kontakt, wymiana  
                            między mną i kimś drugim, między mną i moim otoczeniem.
                            
                            Psychoza związana jest z zaburzeniem funkcji id i osobowości,
                            
                            ję n;l bardzie.j -gigtkq i lepiej dopasowaną „kolczugę”.
                            
                            Wezmy kilka pospolitych przykładów:
                            
                            « Konfluencja jest patologiczna, o ile juz wcześniej nie istnieje  
                            granica miedzy mną i innym - jeśli żona towarzyszy mi na  
                            meczu rugby, a ja ciagle chodzę z nią na zakupy, gdy nasz  
                            związek staje się „fuzją” i nie wiadomo juz, kto czego chce.  
                            Pozostaje natomiast zdrowa, gdy dzielę entuzjazm z moją  
                            drużyną sportową, gdy mechanizm ten przybiera formę  
                            wspólnego dla rodzinny przeżywania radości przy okazji czy-  
                            ichś urodzin, wspólnej walki prowadzonej przez moją partię  
                            polityczną. Niemniej, ta zdrowa konfluencja nie powinna  
                            wykraczać poza ustalone ramy, inaczej dochodzi bowiem do  
                            „poślizgu” — jeśli głosuję tak, jak kapitan mojej drużyny fut-  
                            bolowej, jeśli partia narzuca mi styl, w jakim mam się na co
                            
                            występującym zwłaszcza na początku i przy końcu cyklu (pre- dzień ubierać, albo jeśli ślepo ulegam guru jakiejś sekty.
                            
                            56 57
                            
                            adaptacji do otoczenia) nieustannie ewoluuje; „funkcjonuje” za-  
                            sadniczo na cztery sposoby, tradycyjnie nazywane „funkcjami  
                            self”: „id”, „osobowość”, „ja” i „tryb pośredni” — w kontekście  
                            Gestaltu te terminy mają specyficzny sens:
                            
                            « Id dotyczy świata moich doznań, potrzeb (świadomych  
                            i nieświadomych) i popędów: głodu, zmęczenia, pożądania  
                            seksualnego. Ono mi się narzuca, poniekąd „mną powodu-  
                            je”, bez dobrowolnej decyzji z mojej strony.
                            
                            * Osobowość stanowi „tło”, na którym objawiają się te po-  
                            trzeby, jest tym, co we mnie źrwałe, moim historycznym wy-  
                            miarem, który pozwala mi się rozpoznać jako „tego, który  
                            ma zwyczaj...” Jest moim wyobrażeniem samego siebie,  
                            a zwłaszcza jego werbalnym przekładem: „jestem człowie-  
                            kiem, który...? Osobowość manifestuje się przed i po każ-  
                            dym „cyklu”, warunkuje go i „żywi się” nim; każde raz  
                            przyswojone doświadczenie wzbogaca ja, aktualizując mój  
                            obraz siebie.
                            
                            * Ja dotyczy moich świadomych i przemyślanych wyborów,  
                            za iakie czuie sie w pełni odpowiedzialny. i które pozwala-
                            
                            -kontakt i asymilacja); nerwica związana jest z zaburzeniem  
                            funkcji ja. :
                            
                            Mechanizmy oporu
                            
                            'W praktyce cykl nie zawsze toczy się gładko, pojawiają się w nim  
                            przerwy, poślizgi czy przesunięcia, skoki, zwroty w rył itp. W Ge-  
                            stalcie te zakłócenia noszą ogólną nazwę „oporów”. Wyróżnia się  
                            ich pięć podstawowych rodzajów: konfluencja, introjekcja, projek-  
                            cja, retrofleksja, defleksja (niektórzy autorzy dodają per fleksje,  
                            egotyzm, inwalidacje [unieważnienie, pozbawienie mocy - przyp.  
                            red.] itd.). W istocie rzeczy, większość z nich funkcjonuje jako  
                            „mechanizmy obronne”, czyli doraźne odruchy służące bezpie-  
                            czeństwu, często jednak bywają przesadne, nieadekwatne lub ana-  
                            chroniczne: zatem zbroja, która pierwotnie miała mnie chronić,  
                            stopniowo staje się zawadą, bardziej mnie krępuje niż mi służy.  
                            Gestalt zachęca mnie do wykrycia tych mechanizmów i podziele-  
                            nia ich według rodzajów; pomaga mi pozbyć się tych, których już  
                            nie potrzebuje albo w danym przypadku zamienić sztywną zbro-
                            
                            nie jeszcze powiesz, ze...” Tym sposobem, często bezwied-  
                            nie przypisujemy komuś innemu nasze stany ducha, nasze  
                            pragnienia lub obawy. Wszelako, zdrowa projekcja pomaga  
                            nam zrozumieć bliźniego, przewidzieć jego zachowanie,  
                            ożywia więc całą relację: „Ofiaruje mu to, i myślę, że spra-  
                            wi mu przyjemność”.
                            
                            * Retrofleksja polega na „tłumieniu” swoich uczuć czy popę-  
                            dów, na przykład pożądania lub gniewu. Znoszę jakąś sytuację  
                            „zaciskając zęby”... i w końcu „somatyzuję” te przeciwności:  
                            „nabawię się” skurczów żołądka, jeśli nie wrzodu czy nawet ra-  
                            ka3. Według profesora Laborita, większość chorób może się  
                            wiązać z „powstrzymaniem akcji” — co gromadzi w organizmie
                            
                            Ostatnie badania wykazały, że wiele chorób, w tym rak, rozwija się  
                            częściej u osób, które przesadnie kontrolują wyrażanie uczucia gniewu,  
                            smutku czy radości, co osłabia system immunologiczny.
                            
                            58
                            
                            Jak zauważyliśmy, wymienione mechanizmy oporu są nader  
                            rozpowszechnione i przeważnie mniej lub bardziej nieświadome.  
                            Każdy z nas regularnie posługuje się wieloma z nich, choć nie  
                            wszystkimi i nie zawsze świadomie. Gestalt pomaga mi je rozpo-  
                            znać i lepiej wykorzystać, by odnaleźć niuanse kontaktu, a nie że-  
                            by go zrywać go czy na nim pasożytować. I tak na przykład gdy  
                            przyjezdzam do Montpellier, moja konfluencja pozwala mi przy-  
                            brać południowy akcent, a skoro zaprosili mnie przyjaciele, na  
                            ogół wyjeżdżam ostatni (by im pomóc przy sprzątaniu); moje pro-  
                            jekcje zachęcają mnie do pisania tej książki, do ciągłego wyobra-  
                            żania sobie, co też wy, czytelnicy, właśnie myślicie lub odczuwa-  
                            cie; moje defleksje umożliwiają mi zachowanie dobrego humoru  
                            i radości życia... nawet po telewizyjnych wiadomościach!
                            
                            Dla zilustrowania tego fragmentu na temat oporów przedsta-  
                            wiam schemat, pozwalający wyobrazić sobie te „graniczne wyda-  
                            rzenia” miedzy mną i drugim człowiekiem:
                            
                            59
                            
                            o
                            
                            * Introjekcje są tym, co „połknąłem bez dobrego przeżucia czy  
                            przetrawienia”. Niektóre konfluencje są konieczne dla współ-  
                            życia społecznego — nauczyłem się, że trzeba szanować cudze  
                            dobro, punktualnie przychodzić na zebranie, nie krzyczeć na  
                            ulicy... Ale „przyswoiłem” też sobie, że nie należy się mastur-  
                            bować (dziś wiadomo, że jest to normalny środek pobudzania  
                            seksualności), że trzeba milczeć i dostosować się do poglądów  
                            rodziców i nauczycieli — za cenę zahamowania całego rozwo-  
                            ju! A niby to dlaczego nie miałbym zamanifestować swojej  
                            specyfiki, łącznie z asertywnością (zachowaniem kogoś, kto  
                            afirmuje się poprzez własne sądy, „asercje”, bez onieśmiele-  
                            nia, i bez przesadnej fanfaronady, zgodnie ze poczuciem wła-  
                            snej wartości i w odpowiednim momencie). Tak naprawdę,  
                            wiele pochodzących z czasów mojego dzieciństwa introjekcji  
                            niepotrzebnie mi ciąży, zamiast ułatwić mi życie w wolności.
                            
                            * Projekcja polega na przypisaniu drugiemu tego, co dotyczy
                            
                            mnie (często po to, abym się tego nieświadomie pozbył) —  
                            pod „wyglądasz dziś na zdenerwowanego” może się ukry-  
                            wać moie wlasne niezadowolenie, tak samo iak pod ..pew-
                            
                            toksyczne hormony stresu. Oczywiste jest jednak, że retroflek-  
                            sja często bywa stosowna i konieczna; powstrzymanie odruchu  
                            niechęci wobec szefa bardziej może mi się przysłużyć niż za-  
                            szkodzić, kontrola chęci popisywania się albo nagabywania  
                            uroczej nieznajomej — to zdrowe retrofleksje, uwzględniające  
                            pozycję drugiego człowieka i ułatwiające życie społeczne.  
                            Defleksja jest unikiem, wypaczeniem mojego pragnienia lub  
                            mojej potrzeby. „Wstrzymałem” moją złość na przełożone-  
                            go, a w drodze do domu „odgiąłem” ją, pozwalając sobie na  
                            przekroczenie prędkości, później skrzyczałem dzieci bez  
                            większego powodu... Zadano mi krępujące, osobiste pyta-  
                            nie, ja je „odbijam” żartem, by uniknąć odpowiedzi, albo też  
                            biorę udział w ogólnikowej gadce. Lecz, znów wcale nie-  
                            rzadko, defleksja może być pożyteczna, pozwala bowiem  
                            uniknąć konfliktu — opowiadam o czymś innym, albo nagle  
                            „przypominam sobie” o pilnym telefonie, żeby zręcznie  
                            obejść delikatny problem, którym wolę zająć się później,  
                            w bardziej sprzyjających okolicznościach.
                            
                            29
                            
                            że „nie umiem pisać” i ciagle tak mówiłem! Dziś spostrzegam, że  
                            to już nie jest prawda). Dzięki niej będę mógł lepiej korzystać  
                            z całego bogactwa mojego utajonego potencjału.
                            
                            BZE UE SR BE 828 2222 **
                            
                            stwie rozpowszechniły się w połowie lat 60. właściwe grupy, później  
                            grupy terapii długoterminowej, a jeszcze później pojawiły się wypły-  
                            wające z Gestaltu interwencje w ramach #nstytucji edukacyjnych,  
                            społecznych lub medycznych, jak również w przedsiębiorstwach,  
                            a nawet w społecznym życiu wspólnotowym (Gestalt-kibuc).
                            
                            Dzisiaj pozaterapeutyczne zastosowania Gestaltu wielce się  
                            rozmnożyły, tak w Stanach Zjednoczonych, jak w Niemczech,  
                            w Rosji czy we Francji. Wymieńmy przykłady miejsc, w których  
                            wykorzystuje się Gestalt: szkoły prywatne, ośrodki dla dzieci  
                            trudnych, szpitale pediatryczne i psychiatryczne, więzienia, woj-  
                            sko, społeczne ośrodki dla narkomanów, dla osób maltretowa-  
                            nych lub wykorzystywanych seksualnie, dla małżeństw lub rodzin  
                            z trudnościami; a ponadto: wydziały kształcenia dorosłych w sek-  
                            torze handlu, ubezpieczeń, w bankowości, w mediach, w polity-  
                            ce, w rozrywce, w transporcie, a także w przemyśle (samochodo-  
                            wym, chemicznym, informatycznym itp.).
                            
                            61
                            
                            OPORY W GESTALCIE
                            
                            Konfluencja  
                            Introjekcja  
                            Projekcja  
                            Retrofleksja  
                            Defleksja  
                            Profleksja
                            
                            inni .  
                            (środowisko)
                            
                            kontakt  
                            graniczny
                            
                            ja sam  
                            (orgnizm)
                            
                            Rys. 4.2. Opory w Gestalcie (S. Ginger, 1987)  
                            Niektórzy autorzy rozróżniają kilka innych „oporów” takich jak  
                            profleksja, egotyzm, inwalidacja (dewaloryzacja) etc.
                            
                            'W ten sposób teoria self pomaga mi objaśnić moje funkcjono-  
                            wanie umysłowe i społeczne, rozpoznać moje zakłócenia w kon-  
                            takcie, „zrobić porządek” i pozbyć się nieaktualnych, bezwiednie  
                            podtrzymywanych nawyków, oraz nieustannie korygować mój  
                            obraz siebie (na przykład myślałem — od czasu moich studiów —
                            
                            Rozdział 5
                            
                            Pedagogika gestaltowska i socjo-Gestalt
                            
                            Gestalt na co dzień
                            
                            Dotychczas przywołaliśmy przede wszystkim terapeutyczne aspekty  
                            Gestaltu. Historycznie rzecz ujmując, terapia Gestalt zrodziła się  
                            z próby zrewidowania psychoanalizy, a pierwsi gestaltyści (Fritz  
                            i Laura Perlsowie, Paul Goodman, Jim Simkin, Isadore From, Erv  
                            i Miriam Polsterowie, Joseph Zinker i inni) praktykowali go przede  
                            wszystkim w formie psychoterapii indywidualnej (jedno lub wiele  
                            spotkań tygodniowo, mniej więcej godzinnych, twarzą w twarz).  
                            Pierwsze grupy były przeważnie grupami dydaktycznymi, utworzo-  
                            nvmi dla notrzeb pobo761 badź dla obolonia Doniero w ich nasten-
                            
                            mowy; proponuje techniki „zakotwiczania” doświadczenia  
                            i ponownego „wykadrowania” postawy, by odkryć w niej  
                            dalsze pożyteczne aspekty.
                            
                            BE, UE PP E
                            
                            Jaki zatem oryginalny wkład wnosi Gestalt? Między innymi  
                            odnowioną sztukę kontaktu, dzięki wykorzystaniu różnych faz  
                            cyklu zaspokajania potrzeb, połączeniu różnych „stron” człowie-  
                            ka (jego „biegunowości”) i lepszemu poznaniu ich współzależno-  
                            ści; zakłada kreatywność i oryginalność wszelkiej istoty ludzkiej  
                            (właściwy jej „styl” życia) w nieustannym twórczym przystosowa-  
                            niu do swojego środowiska oraz przywraca wartość „prawemu  
                            mózgowi”, emocjonalnemu, intuicyjnemu i artystycznemu.
                            
                            Podczas gdy AT i NLP nadają wartość dostosowaniu się do ko-  
                            goś drugiego, do otoczenia i do ustroju, Gestalt przywraca rangę  
                            indywidualnej osobie, z jej potrzebami i specyficznymi wartościa-  
                            mi, których nie powinno się miażdżyć stałą presją środowiska;
                            
                            62
                            
                            Nuka piaszczyzn zastosowania
                            
                            Gestalt — jak zresztą i psychoanaliza — z biegiem lat znalazł roz-  
                            liczne płaszczyzny zastosowania, w tym takie, jakich u początków  
                            jego rozwoju nawet nie przewidywano. Może nam towarzyszyć  
                            we wszystkich niepewnościach naszego życia, w najrozmaitszych  
                            sytuacjach; a zatem, obok grup dostępnych dla każdego (dających  
                            możność poszerzenia wiedzy o głębokim funkcjonowaniu męż-  
                            czyzn i kobiet), spotyka się teraz:
                            
                            * gestaltowskie grupy przygotowania do porodu,
                            
                            * specjalne grupy dla dzieci i młodzieży,
                            
                            * seminaria poświęcone rozwojowi seksualności („sekso-  
                            -Gestalt?'),
                            
                            1 Termin proponowany przez dr. Charlesa Gellmana, prezesa Fran-  
                            cuskiego Towarzystwa Seksuologii Klinicznej, SFSC.
                            
                            63
                            
                            |  
                            ]
                            
                            * Nauki humanistyczne zdobyly sobie prawo obywatelstwa
                            
                            we wszystkich dziedzinach aktywności, służąc staraniem  
                            o poprawę jakości kontaktu i komunikacji, o skuteczne za-  
                            rządzanie konfliktami, wzmocnienie motywacji, kooperacji,  
                            kreatywności i innowacji, i to na każdym poziomie zatrud-  
                            nienia (kadry, nadzór, urzędnicy i robotnicy). Do wzrostu  
                            popularności takich rozwiązań przyczyniło się stosowanie  
                            licznych metod; niektóre z nich to:
                            
                            * Analiza transakcyjna (AT) wnosi prosty i obrazowy język,
                            
                            wyjaśnia zwłaszcza „scenariusze” i nieświadome „gry”  
                            w stosunkach międzyłudzkich, a także potrzebe społecznego  
                            uznania ([„głaski” - przyp. red. ] „caresses” — franc. czy  
                            „strokes” — ang.), oraz różne stopnie osobistego uwikłania.
                            
                            * Neurolingwistyczne programowanie (NLP), nastawione na
                            
                            „doskonałość w komunikacji”, podkreśla między innymi ist-  
                            nienie różnych kanałów przekazu (wzrokowy, słuchowy,  
                            ruchowy, nawet węchowy — mniej lub bardziej dominujące  
                            u każdego), używane w podejmowanych przez nas sponta-  
                            nicznie .strategiach”. oraz wage nieświadomych konota
                            
                            Gestalt poszukuje kompromisu, ogarniającego całość sytuacji,  
                            obejmującego „pole” jednostkowego doświadczania w trakcie „tu  
                            i teraz”, stara się znaleźć nowe i niepowtarzalne rozwiązania —  
                            o ile to możliwe, bardziej związane z nagradzającą przyjemnością  
                            niż z trudem czy przymusem. Jak powszechnie wiadomo psycho-  
                            logom i pedagogom, nauczanie z radością daje o wiele szybsze  
                            i trwalsze rezultaty niż nauczanie systematyczne, nastawione na  
                            wyniki; okazuje się, że praca w miłej atmosferze jest zarazem przy-  
                            jemniejsza i bardziej wydajna. Zresztą to właśnie tak, w całkiem  
                            naturalny sposób uczymy się chodzić, mówić czy kochać...
                            
                            P Gestalt wykracza więc daleko poza dziedzinę psychoterapii,  
                            w zwyczajowym znaczeniu tego terminu; jest czymś więcej niż me-  
                            toda „leczenia”, proponuje nowy pogląd na świat i na relacje, har-  
                            monijny rozwój osobistych zasobów, otwarty, twórczy i współ-  
                            działający „styl życia”, nową sztukę życia we wzbogaconym kon-  
                            takcie — taki jest Gestalt na co dzień.
                            
                            K BE e
                            
                            nowią „chorzy”, ale normalni ludzie, jak wy i ja, troszczący się  
                            o poprawę i wzbogacenie jakości życia osobistego, rodzinnego  
                            i społecznego. Z tych samych powodów Gestalt jest stopniowo  
                            coraz częściej stosowany nie tylko w szpitalach i w ośrodkach dla  
                            trudnych dzieci czy młodzieży, lecz także w szkołach i liceach  
                            eksperymentalnych, w instytutach kształcenia dorostych (inżynie-  
                            rów, handlowców, kadrowców, instruktorów lub konsultantów,  
                            wyspecjalizowanych wychowawców, doradców małżeńskich, pa-  
                            storów protestanckich itd.), a od niedawna również w przedsię-  
                            biorstwach sektora przemysłowego i handlowego, takich jak ban-  
                            ki, firmy ubezpieczeniowe, transportowe, sieci handlowe, usługi  
                            informatyczne, fabryki chemiczne lub metalurgiczne.
                            
                            „Za typowy przykład może posłużyć decyzja RATP (Zarządu
                            
                            '" Transportu Paryskiego), żeby zaznajomić personel paryskiego
                            
                            metra (38 000 funkcjonariuszy) z podstawowymi założeniami  
                            Gestaltu na temat „wchodzenia w kontakt” — i w ten sposób po-
                            
                            64
                            
                            Św;»;iałowy kryzys ekonomiczny uczulił władze na wzrastające  
                            znaczenie „zasobów ludzkich”: finansowe i technologiczne inwe-  
                            stycje w przedsiębiorstwo już dziś nie wystarczają. Istotny jest  
                            wymiar łudzki, by nie rzec „humanistyczny”. To właśnie głęboka  
                            motywacja personelu „czyni różnicę”: praca ma być wykonywa-  
                            na z upodobaniem, w poczuciu osobistej przynależności, łączona  
                            z poszukiwaniem i ogólną twórczością; powinno panować we-  
                            wnętrzne przekonanie, że każdy ma swoje miejsce, że się „liczy”  
                            w przedsiębiorstwie, że ma prawo do pokazania swojej odrębno-  
                            ści i swojej specyfiki wraz z asertywnością.
                            
                            Gestalt łatwo sobie zjednuje, tak zarządzających, jak personel  
                            techniczny i urzędników, a to dzięki sprawdzonym zasadom po-  
                            szanowania potencjalnych zasobów każdego człowieka, jego ryt-  
                            mu przekazu i kontaktu; podkreśla możliwość pozytywnego wy-  
                            korzystania pewnych konfliktów, zamiast je potępiać czy marno-  
                            wać siły na to, by z nimi walczyć (porównaj drogą Perlsowi „po-
                            
                            65
                            
                            * inne, przeznaczone dla osób samotnych, dla kobiet, dla  
                            mężczyzn, dla homoseksualistów, dla osób w podeszłym  
                            wieku („geronto-Gestalt”),
                            
                            * a także towarzyszenie w chorobie czy przygotowanie do  
                            śmierci (zwłaszcza z powodu raka czy AIDS). Paryskie zakła-  
                            dy pogrzebowe proponują dziś opiekę nad rodziną w żałobie.
                            
                            Gestalt kieruje swoje propozycje do osób z trudnosciami —  
                            chorych lub neurotycznych (lękowych, fobijnych, obsesyjnych,  
                            depresyjnych, mających myśli samobójcze, histerycznych itd.),  
                            nawet do poważniej chorych umysłowo (zaburzenia borderline  
                            lub psychotyczne); ale okazuje się też szeroko przydatny dla osób  
                            normalnych, stających wobec zwyczajnych problemów egzysten-  
                            cji, takich jak rozstanie, zaloba, konflikt, bezrobocie, zmęczenie,  
                            niepokój czy roztargnienie, emigracja, samotność, kryzys ducho-  
                            wy itp. Zresztą sam Perls deklarował: „Moja metoda jest zbyt do-  
                            bra, by ją rezerwować wyłącznie dla chorych”.
                            
                            Już dzisiaj we Francji stwierdza się, że większość z tysięcy  
                            osób króre nodieły cestaltowska . teranie” indvwidualna nie sta-
                            
                            prawić obsługę pasażerów na stacjach. Każdy urzędnik uczestni-  
                            czył w dwóch kursach teoretycznych i praktycznych, trwających  
                            w sumie pięć dni (z serią ćwiczeń i „odgrywaniem ról”). Kursy te  
                            miały na celu przede wszystkim prezentację zagadnienia cyklu  
                            kontaktu i występujących w nim przerw (czy „Oporów”), tematy-  
                            ki związanej z komunikacją werbalną i pozawerbalną, „bieguno-  
                            wością” zachowania itp.
                            
                            Paryska Szkoła Gestaltu (EPG) przeszkoliła najpierw cały per-  
                            sonel jednej linii (260 funkcjonariuszy), jak również kadrę i ze-  
                            spół instruktorów metra — ekipę, która zapewnia kontynuację  
                            szkolenia personelu innych linii, prowadzonego pod nadzorem  
                            EPG. Podobne szkolenie prowadzone jest w Bordeaux, w spółce  
                            autobusowej, dla 600 kierowców i personelu technicznego (w  
                            małych, ok. 10-osobowych grupach), a jego główne punkty to  
                            zwiększenie stopnia kontroli stresu zawodowego.
                            
                            Nasz zespół poproszono też o pomoc dla personelu wielkich  
                            sieci handlowych (Auchan), radiotelewizyjnych, bankowych —  
                            francuskich lub zagranicznych (na przykład libańskich), admini-  
                            stracyinych (Ministerstwo Środowiska we Francji i w Brazylii) itd.
                            
                            z dyrekcją przedsiębiorstwa, zgodnie z realnymi potrzebami „tu  
                            i teraz”, w obecnym środowisku społecznym, ekonomicznym,  
                            konkurencyjnym i kulturowym.
                            
                            Dla ilustracji przytoczę krótki wyciąg z raportu jednego  
                            z uczestników stażu dla instruktorów paryskiego metra:
                            
                            „Gestalt i RATP: Mówiłem już o awareness i o kontakcie. In-  
                            nym ważnym pojęciem w Gestalcie jest pojęcie plynnosci, „czó-  
                            tenka” chodzącego tam-i-z powrotem. To czółenko działa mię-  
                            dzy „ja” i „ty”, między głową i ciałem, między teraźniejszością,  
                            przeszłością i przyszłością. Można w tym odnaleźć zdumiewają-  
                            ce podobieństwo do naszego przedsiębiorstwa, które także sym-  
                            bolizuje takie czółęnko: przejazd z domu do pracy, lub na od-
                            
                            2 Oglądanie siebie na telewizyjnym ekranie, umożliwiające skorygo-  
                            wanie swojego wizerunku i sposobu wchodzenia w kontakt,
                            
                            66
                            
                            Ki TU E T E P U P ZE
                            
                            mogą gnębić nieakrualne introjekcje („tansze produkty lepiej się  
                            sprzedają”; „klienci przyzwyczajają się”; „nie należy się zapoży-  
                            czać” itp.), albo przesadne retrofleksje (nie ogłasza się publicz-  
                            nie planów, wyników, ogranicza się autoreklamę itd.) i tym po-  
                            dobne.
                            
                            Równowaga funkcji self przedsiębiorstwa nie będzie zachowa-  
                            na, jeśli decyzje (funkcja „ja”) nie znajda wyraźnego oparcia w po-  
                            trzebach wyrażanych przez pracowników i konsumentów (funk-  
                            cja „id”) i w toZsamosci przedsiębiorstwa: „nam to nie przystoi”  
                            (funkcja „osobowości”). Typowym przykładem pełnej zgodności  
                            może być śmiała decyzja Perriera, by natychmiast wycofać z obie-  
                            gu na całym świecie wiele milionów butelek, po tym, jak tylko  
                            stwierdzono lokalną awarię linii produkcyjnej. W ten sposób  
                            wzięto pod uwagę bezpieczeństwo konsumentów, i marka firmy  
                            została utrzymana, umożliwiając szybką amortyzacją znacznego  
                            wydatku (co posłużyło reklamie).
                            
                            67
                            
                            zytywną” agresję jako „napęd życiowy”); podkreśla też wagę re-  
                            lacji nieformalnych, źródła życia w przedsiębiorstwie, kładzie na-  
                            cisk na to, by nie zaniedbywać wymiaru ideologicznego, spoiwa  
                            kultury przedsiębiorstwa. Sama kompetencja nie wystarczy: trze-  
                            ba „w nią wierzyć”! Gestalt ceni zmiang, sprzeciwia się mocnej  
                            pokusie, by osiąść w wątpliwej, statycznej równowadze. Propo-  
                            nuje ciągłe poszerzanie wachlarza możliwości, dzięki ekspery-  
                            mentowaniu na konkretach (do czego używamy prawej półkuli  
                            mózgu), a nie tylko poprzez teoretyczne badania w biurach stu-  
                            diów i laboratoriach (stanowiących domenę półkuli lewej).  
                            'Wyrastające z Gestaltu interwencje w przedsiębiorstwie mogą  
                            przybierać rozliczne formy. Dysponujemy różnymi formami pre-  
                            zentacji i rozmaitymi „narzędziami”: osobne seminaria uwrażli-  
                            wiania kadry — z ćwiczeniami wprowadzania i trenowania inno-  
                            wacji (użycie pentagramu i odgrywanie ról), regularne szkolenia  
                            dla różnych kategorii personelu (praca nad cyklem kontaktu i je-  
                            go przerwami), indywidualny coaching managera (z użyciem au-  
                            toskopii? w „wideo-Gestalcie”) itp. Jak zwykle w Gestalcie, każ-  
                            dy program jest specyficzny, opracowany „na miarę” wspólnie
                            
                            wrót. Znajdujemy tu również pojęcie powierzchni i głębi. Prze-  
                            jazd metrem od powierzchni (miasto) do głębi (tunel) i przejście  
                            przez Gestalt, od wyrażenia powierzchni do problemów głębi”.
                            
                            Thierry Bonnefoy, 1994
                            
                            Socjo-Gestalt
                            
                            To, co proponowałem nazywać socjo-Gestaltem (Ginger, 1987),  
                            nie odnosi się do zastosowania Gestaltu w łonie „organizacji”,  
                            lecz do jego przełożenia na instytucje (szkole, szpital, merostwo)  
                            czy przedsiębiorstwo - pojmowane globalnie jako jeden żywy  
                            „organizm”, w ciągłej interakcji ze swoim otoczeniem; chodzi za-  
                            tem o ekstrapolację założeń przyjętych w terapii Gestalt na te me-  
                            taforę. Nie jest to więc interwencja Gestaltu wewnążrz przedsię-  
                            biorstwa, a raczej gestaltowskie podejście do żego przedsiębior-  
                            stwa. Odnajdziemy tutaj większość pojęć już przedstawianych  
                            w rozdziale o teorii self.
                            
                            'W pierwszym rzędzie — wszystko to, co dotyczy „fenomenów  
                            talr na nrzylkiad przedsiebiorstwo
                            
                            oraniconmych? lub onorów
                            
                            „ramionami” relacyjnymi pentagramu: ważny jest miły klimat  
                            społeczny wewnątrz przedsiębiorstwa, to, by każdy znajdował  
                            pewną przyjemność przychodząc tam do pracy, by czuł się tam „u  
                            siebie”, odnalazł kolegów, z którymi moze się swobodnie poro-  
                            zumieć; nie mniej ważna jest też jednak sprawność wewnętrznych  
                            struktur: wyraźnych lecz elastycznych. Niektóre przedsiębiorstwa  
                            grzeszą nadmiarem rygoryzmu (wszystko jest zorganizowane, za  
                            to nikt nie jest odprężony), inne zbytnim rozluźnieniem (jest „faj-  
                            nie”..., ale więcej się gada niż pracuje!).
                            
                            5. Biegun ideologiczny: podstawowe zasady przedsiębiorstwa,  
                            / „marka firmy”, „logo” lub dewiza - czyli to, co tworzy „oso-
                            
                            bowość” tego przedsiębiorstwa w porównaniu z jego konku-  
                            rentami: oryginalność, innowacyjność, niezawodność, dodat-
                            
                            3 Patrz rozdz. 1
                            
                            68
                            
                            Dla osiągnięcia równowagi powinno być również przetrans-  
                            ponowane i uwzględniane pięć biegunów pentagramu (Ginger,  
                            1981)3:
                            
                            1. Warunki materialne: lokale, wyposazenie, rezerwy budzeto-  
                            we i inwestycyjne...
                            
                            2. Klimat stosunków w przedsiębiorstwie: ogólna atmosfera,  
                            pory odpoczynku, „przerwa na kawę”, miejsca spotkań, ta-  
                            blice ogłoszeń, działania komisji socjalnej przedsiębiorstwa.
                            
                            3. Kompetencje techniczne: jakość produktów lub oferowa-  
                            nych usług, nieustanne studia i badania, dostępna doku-  
                            mentacja techniczna, wyposażenie informatyczne itp.
                            
                            4. Społeczna organizacja przedsiębiorstwa — wewnętrzna (struk-  
                            tury i podział ról) oraz zewnętrzna (klientela i konkurencja),  
                            na przykład grafik personelu („każdy na swoim miejscu” i ja-  
                            sno określone wzajemne relacje), efektywne kontakty z klien-  
                            tami (recepcja, reklama, ankiety na temat potrzeb itp.).
                            
                            Warto odnotować znaczenie równowagi pomiedzy dwoma
                            
                            kowe usługi, podmiotowość relacji itp. Często chodzi tu o ja-  
                            kiś delikatny i niewyszukany aspekt, w znaczący sposób —  
                            choć przeważnie nieświadomie — wpływający na klientelę.
                            
                            Ogólnie rzecz biorąc, można do woli odnosić dwadzieścia  
                            podstawowych pojęć Gestaltu — które wyodrębniłem w innym  
                            miejscu — do każdej organizacji społecznej. Kilka rakich przykła-  
                            dów rozpatrzymy w rozdziale 11.
                            
                            „Gestaltowskie podejście” jest zatem pożądane dla pewnego  
                            rodzaju rozwoju w rozległych dziedzinach praktycznego zastoso-  
                            wania: w pedagogice, edukacji, sektorze zdrowotnym i socjal-  
                            nym, przedsiębiorstwach, a więc daleko poza jego macierzystym  
                            zakresem, i mniej lub bardziej terapeutycznym przeznaczeniem.
                            
                            *
                            
                            czy wszelka psychoterapia działa bezpośrednio na ośrodki znaj-  
                            dujące się w mózgu i modyfikuje jego wewnętrzną biochemię,  
                            produkcję hormonów i neuroprzekaźników (dopaminy, serotoni-  
                            ny, adrenaliny, testosteronu itp.). Sprawdza się to szczególnie  
                            w metodach psychoterapeutycznych opartych na pracy z ciałem  
                            lub emocjami - takich jak Gestalt.  
                            Jeszcze kilka lat temu chętnie przeciwstawiano farmakoterapię  
                            i psychoterapię: tradycyjni psychiatrzy z pobłażliwym uśmiechem  
                            przyjmowali twierdzenia psychoanalityków i psychoterapeutów,  
                            uważając ich metody za „modne, światowe rozrywki”, a ufali tyl-  
                            ko należycie sprawdzonym w laboratoriach lekom.  
                            ' Po rewolucji antybiotyków w leczeniu chorób zakaźnych, przy-  
                            szła rewolucja neuroleptyków w leczeniu chorób umysłowych:
                            
                            w końcu opracowano serię molekuł, działajązych bezpośrednio na
                            
                            mózg i modyfikujących zachowanie (środki uspokajające, antyde-  
                            presyjne, pobudzające, antydeliryczne itp.). W 1952 r. Henri La-
                            
                            70
                            
                            ___________ „.,..„„......-_„„.-._„„.,-„.-_.  
                            ;v końcu zdaliśmy sobie sprawę, że pewne psychoterapie są nie-  
                            rozpoznanymi chemioterapiami. W istocie rzeczy, ich działanie  
                            wprowadza szybkie i trwałe modyfikacje neurofizjologiczne oraz  
                            biochemiczne (ponownie „uruchamia się pompa”). Z tym więk-  
                            szym pożytkiem, że owe zmiany są ściśle zindywidualizowane  
                            i spontanicznie dozowane przez organizm — niekiedy w prawie  
                            miliardowych miligrama, podobnie jak nasz organizm nieustan-  
                            nie nadzoruje poziom cukru we krwi, a także żelaza i cynku (bez  
                            którego stracilibyśmy powonienie) czy witamin...
                            
                            I tak na przykład zastrzyk miliardowej grama oksytocyny (hor-  
                            monu powodującego laktację) wystarczy, by w króżkim czasie wy-  
                            wołać macierzyńskie zachowanie u dziewiczej samicy (szczura lub  
                            owcy).
                            
                            Nikt nie jest w stanie przepisywać leków tak, by dostosować  
                            je do nieustannych i subtelmych zmian dozowania hormonów  
                            u poszczególnych pacjentów: każdy posiłek, ale też każda emocja
                            
                            71
                            
                            Rozdzial G
                            
                            Mózg i Gestalt
                            
                            Czyżby psychoterapia była chemioterapią?
                            
                            Jak zauważyliśmy, Gestalt szybko rozprzestrzenia się w rozlicz-  
                            nych dziedzinach, a jego przydatności nikt już nie kwestionuje.  
                            Na czym się jednak zasadza? Jak to się dzieje, że ludzie zmienia-  
                            ją się dogłębnie, szybko i trwale? Przez długi czas mogliśmy jedy-  
                            nie ze zdumieniem stwierdzać takie modyfikacje — niekiedy spek-  
                            takularne — postaw i zachowań, nie będąc w stanie wytłumaczyć  
                            tego procesu.
                            
                            Dzisiaj, najnowsze prace z zakresu zeurologii pozwalają lepiej  
                            zrozumieć zachodzące zjawiska: w istocie. wszelkie uczenie sie
                            
                            borit wprowadził nowy lek psychotropowy (działający wprost na  
                            psychikę) — largactil, co pozwoliło na stopniowe wycofywanie ze  
                            szpitali psychiatrycznych kaftanów bezpieczeństwa, by je zastąpić  
                            czymś, co niektórzy z pewną przesadą nazywają „kaftanem che-  
                            micznym”.
                            
                            Odkąd Francja dzierży smutny rekord świata w spożyciu środ-  
                            ków uspokajających, wiadomo że temesta stała się „aspiryną du-  
                            szy”, a półtora miliona naszych rodaków zażywa dziś prozac. Te  
                            nowe leki — jakkolwiek skuteczne — nie są pozbawione przykrych  
                            efektów ubocznych (senność, utrata inicjatywy, luki w pamięci,  
                            obniżone libido... nawet samobójstwo — w przypadku nagłego  
                            przerwania kuracji itp.).
                            
                            'W późniejszym okresie, zamiast przeciwstawiać farmakoterapię  
                            psychoterapii, skojarzono je: psychoterapia rzeczywiście pozwala  
                            przedłużyć i poszerzyć efekt kuracji lekami i stopniowo zmniejszać  
                            ich dawki, i na odwrót: farmakoterapia przygotowuje podejście  
                            psychologiczne, wyciszając lęk czy przerywając szaleństwo.
                            
                            Lecz oto wchodzimy w fazę trzecią — to już nie opozycja, ani  
                            nrosta komnplomentnrno</ ale idontycz7noś* obu <tron_ procesu:
                            
                            Gdybyśmy chcieli zwięźle zdefiniować Gestalt, moglibyśmy go  
                            uznać za „terapię prawej półkuli mózgu”, przywracającą wartość  
                            i rangę intuicyjnej syntezy i języków pozawerbalnych (takich jak  
                            ekspresje twarzy i ciała czy ekspresja artystyczna).
                            
                            Można by też mówić o „terapii limbicznej”, przywracającej  
                            należne miejsce w życiu sześciu fundamentalnym emocjom, jaki-  
                            mi są radość i smutek, gniew i miłość, pragnienie i obawa. Nie za-  
                            pominajmy przy tym, że złożone struktury systemu limbicznego  
                            sterują zarazem pamięcią i emocjami:
                            
                            Doświadczenie nie może być zapamiętane inaczej, jak  
                            tylko wtedy, gdy emocje są wystarczająco silne.
                            
                            ! Hormon męski, lecz także hormon pragnienia, „podboju” i sukce-  
                            su (również u kobiet).  
                            2 Neuroprzekaźnik dobrego samopoczucia oraz autoanestezji.
                            
                            72
                            
                            kontaktu” między komórką i jej otoczeniem;
                            
                            * akson (który przewodzi przekaz lub bodziec nerwowy, a któ-  
                            rego długość może dochodzić do metra); ,
                            
                            « dendryty (które odbierają przekazy pochodzące z innych  
                            neuronów); jeden neuron może się bezpośrednio kontakto-  
                            wać z 10 000 innych.
                            
                            Połączenie między aksonem i dendrytami następnego neuronu  
                            nazywane jest synapsą: to tutaj zachodzi aktywny kontakt.. Na  
                            1 cm? kory mózgowej przypada 10 000 miliardów synaps — c‘lale to  
                            więc w naszym mózgu milion miliardów synaps, umo.żhvfna]ących  
                            10278300 różnych kombinacji: jest to liczba, którą zapisuje się z dwo-  
                            ma i pół milionami zer, co daje 10 km długości, pisane cyframi fo-r—  
                            matu tej „dźiesiątki”. Aby tę liczbę wypowiedzieć głośno w tempie  
                            jednej cyfry na sekundę, trzeba by zatrudnić 1000 pracowników na  
                            pełnym etacie przez 100 lat!
                            
                            73
                            
                            modyfikuje te równowagę. Przypomnijmy dla przykładu, że suk-  
                            ces w konkursie może natychmiast podwoić poziom testostero-  
                            nu! we krwi, podczas gdy orgazm czterokrotnie zwiększa poziom  
                            endorfin2! Dwa pobrania krwi, przedzielone 5 minutami optymi-  
                            stycznych marzeń (pozytywna wizualizacja) pozwalają stwierdzić  
                            podwyższenie aktywności systemu immunologicznego średnio  
                            o... 53%.
                            
                            A co dopiero podczas sesji Gestaltu, która uaktywnia ciało  
                            i mobilizuje emocje?
                            
                            Impuls wielkiego wybuchu
                            
                            W tym rozdziale rzucimy okiem na „najbardziej złożoną strukiu-  
                            rę we wszechswiecie” (Hubert Reeves), szczyt ewolucji od czasu  
                            Wielkiego Wybuchu, inaczej mówiąc: na ludzki mózg. Posługując  
                            się prostym językiem, przywołamy - ilustrując to kilkoma meta-  
                            forami — wszystkie odkrycia ostatnich lat, nazywanych „dziesię-  
                            cioleciem mózgu” (1980-1990), a przy okazji pokażemy, jak wy-  
                            korzvstnie ie Gestalt|
                            
                            =
                            
                            4
                            
                            To tak, jak w wypadku ksero - jeśli chcemy, żeby powstała  
                            odbitka, trzeba najpierw rozgrzać fotokopiarkę. Lepiej się uczyć  
                            z przyjemnością, z chęcią czy z obawą niż obojętnie, toteż gestal-  
                            towska strategia dąży- do mobilizowania głębokich emocji klien-  
                            ta, ażeby wykonywana praca „zaprogramowała się” (wpisała się)  
                            ostatecznie, dzięki transformacji (uformowaniu czyli „Gestal-  
                            tung”) struktury molekularnej.
                            
                            Zanim dokładniej przedstawimy kilka przykładów wzajemnej  
                            interakcji między Gestaltem a mózgiem, odwołamy się krótko do  
                            neurofizjologii.
                            
                            Neuron  
                            Neuron jest podstawową komórką nerwową. Składa się z trzech
                            
                            głównych części; są to:
                            
                            o ciało komórkowe, zawierające jądro (nośnik naszego dzie-  
                            dzictwa) i cytoblazmęe — otoczoną błoną, istotną „granicą
                            
                            lion tranzystorów na jednej informatycznej krzemowej ,,péhle”  
                            o grubości 5 mm? (która moze pomieścić Słownik Larousse'a)*,  
                            a na powierzchni tej drukarskiej kropki „.” może się ukryć 230  
                            milionów cząsteczek groźnego wirusa HIV.
                            
                            Wszystkie neurony powstają w okresie życia embrionalnego,  
                            głównie między 3 i 7 miesiącem ciąży, z obłędną szybkością 300  
                            000 neuronów na minutę. Szacuje się obecnie, że każdy z nas po-  
                            siada z w chwili narodzin około 100 miliardéw neuronów; jest  
                            ich tyle, co gwiazd w Mlecznej Drodze. W przeciwieństwie do in-  
                            nych komórek naszego organizmu, neurony te nie odnawiają się  
                            w trakcie naszego życia (żeby nie stracić zgromadzonej informa-  
                            cji); ale za to bez przerwy wyrastają z nich nowe rozgałęzienia,
                            
                            3 Gdyby przemysł motoryzacyjny robił takie postępy jak informaty-  
                            ka, samochód ważyłby dzisiaj 2 kg, jeździł z prędkością 1000 km/godz.,  
                            a kosztował... 5 franków!
                            
                            74
                            
                            ! L UUU PU e E UE UUU "
                            
                            dzącym na zewnątrz, szybciej wracają do zdrowia. We „wzbogaco-  
                            nym” otoczeniu szczury żyją o $0% dłużej. Ogólnie biorąc:
                            
                            „Zmiana i chaos pobudzają życie”  
                            ILJA PRIGOŻIN
                            
                            Każdy neuron mierzy około jednej tysięcznej milimetra. Gdyby  
                            go powiększyć do wielkości ziarnka piasku, do przewozu naszego  
                            mózgu trzeba by ciężarówki. Nie zapominajmy jednak, że neuron  
                            nie jest prostym ziarenkiem: przypomina raczej wielkie miasto —  
                            jak Tuluza — gdyż składa się z setek tysięcy makromolekuł (czy pro-  
                            tein) o rozmaitych funkcjach, te zaś składają się z dziesiątków ty-  
                            sięcy atomów - z których każdy zawiera jeszcze dziesiątki cząstek...  
                            wirujących z prędkością... 4 milionów km/godz. (sic)!
                            
                            Z biegiem lat, nasze neurony nie tylko się nie odnawiają,  
                            a wręcz przeciwnie, umiera ich co najmniej 100 000 dziennie,  
                            przez całe nasze życie — nie jest to jednak tragedia, jako ze nie
                            
                            75
                            
                            Wyliczono, ze komputer ostatniej generacji, który miałby tyle  
                            połączeń, ile ma mózg, pokryłby... Francję, Belgię oraz Szwajca-  
                            rię razem wzięte... do wysokości 10 pięter!
                            
                            SCHEMAT NEURONU  
                            mitochondria
                            
                            dendryty
                            
                            błona
                            
                            jadro
                            
                            włókno cytoplazma
                            
                            DNA  
                            nośnik genu
                            
                            synapsa
                            
                            3
                            
                            Nasz mózg jest zatem, najbardziej wyrafinowaną „maszyną  
                            kontaktów” we wszechświecie! Wszystko ro jest niezwykle złożo-  
                            ne, a naprawdę małe! Dla porównania, dzisiaj umieszcza sie mi-
                            
                            pozwalając na ustalenie nieskończonej liczby połączeń, na miarę  
                            potrzeb (skojarzeń myśli lub wspomnień, pozwalających' na „in-  
                            teligentne” zapamigtanie doświadczeń, a więc uczenie się).
                            
                            'W sumie, wszystkie „drzewa” (termin „dendryt” pochodzi od  
                            greckiego słowa „dendros” czyli „drzewo” — przyp. red. pol.) na-  
                            szego mózgu zostały posadzone jeszcze przed naszymi narodzina-  
                            mi, ale ich gałęzie krzewią się przez całe nasze życie, które to zja-  
                            wisko nosi nazwę „sprouting” (zakłócany zwłaszcza przez alkohol,  
                            jak też inne używki i leki). To nieustanne pączkowanie umożliwia  
                            tworzenie nowych połączeń (na przykład w trakcie eksperymento-  
                            wania w Gestalcie), jak również tworzenie obwodów zastępczych,  
                            w przypadku zniszczenia komórek wskutek wypadku lub choroby.
                            
                            'Wbrew utrzymującemu się przesądowi, przyrost dendrytów  
                            (które umożliwiają komunikację na poziomie synaps) nie ulega  
                            spowolnieniu z wiekiem... lecz z powodu bezczynności! Nic tak nie  
                            przyspiesza starzenia, jak przejście na emeryturę bez zajęć zastęp-  
                            czych. Dziecko, któremu nie dostarczano w początkowym okresie  
                            życia wystarczającej stymulacji, siada w 21. miesiącu, a chodzi  
                            w wieku 3 lat! Chorzv. krórzyv leża w <szpitaly przv oknie wvcho-
                            
                            tem podtrzymuje akrywność tych wrażliwych stref mózgu, zacho-  
                            wuje jego młodość i witalność, gdyż — w przeciwieństwie do sto-  
                            su Wondera — żywa materia nie zużywa się, jeśli się nią posługi-  
                            wać! Natomiast nieużywane neurony utleniają się, dosłownie po-  
                            krywają się nalotem „rdzy”.
                            
                            Na 1400 gramów mózgu neurony zajmują nie więcej niż jakieś  
                            250 gramów — co by nam zresztą starczyło, by się wyuczyć na pamięć  
                            wszystkich książek świata, jakie wydano od wynalezienia druku (!).
                            
                            "W istocie, nasz mózg ma pojemność pamięci równą 125 000  
                            miliardów jednostek informacji (bitów), co odpowiada zawarto-  
                            ści ponad stu milionów książek... którą to zawartość nasza pa-  
                            mięć byłaby teoretycznie zdolna zmagazynować!
                            
                            Precyzja naszego mózgu jest zdumiewająca. Prosty przykład:  
                            każda komórka jest otoczona błoną grubości 5 milionowych mi-  
                            limetra, zaopatrzona w zawory, które jak czujny portier otwiera-
                            
                            76
                            
                            Dziedzictwo i wolność
                            
                            Jądro komórki kryje w sobie wszystkie nasze „poprzednie życia”,  
                            a mówiąc bardziej prozaicznie — dziedzictwo naszych przodków,  
                            zawinięte w miniaturowe włókna DNA, zgrupowane w „słowa”  
                            (geny). Ich rozszyfrowania spodziewamy się w ciągu najbliższych  
                            pięciu lat i będziemy wreszcie dysponować szczegółowa mapą  
                            30 000 genów ludzkiego genomu. Gdy przychodzimy na świat,  
                            nasz „indywidualny program” czy „instrukcja obsługi” odpowia-
                            
                            :da bibliotece szkolnej o 3000 książek, po 300 stron każda, albo
                            
                            wysokiej na 20 pięter stercie „projektów”, które będą lub nie bę-  
                            dą realizowane.
                            
                            Nie ulega wątpliwości, że rodzimy się z ważnymi predyspozy-  
                            cjami (wzrost, kolor oczu i włosów, zdrowie, inteligencja, uzdol-
                            
                            " nienia do sportu, muzyki, rysunku, kontaktu; temperament spo-
                            
                            kojny lub niespokojny, uległy lub agresywny itd.). To genetyczne
                            
                            77
                            
                            używamy ich więcej niż 20%! Pozostałe „leżą odłogiem”, stano-  
                            wiąc rezerwę.
                            
                            Śmierć komórek rozpoczyna się faktycznie jeszcze przed naro-  
                            dzeniem, gdyż od 10% do 70% neuronów (zależnie od rejonu  
                            mózgu) umiera w trakcie życia płodowego, a większość „śmiercią  
                            samobójczą” (na drodze zjawiska zwanego apoptozą), by ustąpić  
                            miejsca innym, bardziej użytecznym. Rzeczywiście, biologia jest  
                            bezlitosna: wszystko, co nie jest potrzebne, usycha i szybko ginie.  
                            Naturalna selekcja zachowuje jedynie to, co istotne: „uczyć się, to  
                            eliminować” — mówi Jean-Pierre Changeux. Zgodnie z tym po-  
                            rządkiem, w wieku 80 lat ma się jeszcze do dyspozycji 70% ży-  
                            wych neuronów - lecz ich rozmieszczenie różnicuje się odpo-  
                            wiednio do sfer mózgu: tak więc strefa czołowa, siedlisko decy-  
                            zji, straciła około 50% - tyle samo podwzgórze, które reguluje  
                            głód, pragnienie, temperaturę, agresję i pożądanie...
                            
                            b Terapia Gestalt szczególnie mobilizuje okolice podwzgórza  
                            (uwydatnienie potrzeb tu-i-teraz) i płaty czołowe (podejście holi-  
                            styczne, integrujące 1 biorace odpowiedzialność za wvybory)  7Za-
                            
                            ją się na pewne substancje chemiczne, a na inne zamykają, i to  
                            w zróżnicowany sposób, dostosowany do danego rejonu mózgu  
                            i do danego momentu. Oczywiście, dzieje się to wszystko w spo-  
                            sób „inteligentny”, skoordynowany i niemal błyskawiczny.
                            
                            Inny przykład. Przypuśćmy, że ktoś ma na imię „Stefan”, wy-  
                            starczy, by moje ucho uchwyciło pierwszą głoskę imienia: „S”,  
                            a już moje synapsy wydzieliły 3 miliony aktywnych molekuł neu-  
                            roprzekaźników chemicznych. To tak, jak gdyby telefon zadzwo-  
                            nił jednocześnie u 3 milionów Paryżan, mobilizując ich do ewen-  
                            tualnej akcji!
                            
                            Lecz może niepotrzebnie podnieśli słuchawki! Tak naprawdę,  
                            wołano nie „Stefan”... ale „Stanisław”! Mniejsza o to! Błona  
                            postsynaptyczna w milisekundzie odnajdzie swoją zdolność spo-  
                            czynku, bedzie więc gotowa na inne wezwanie. Moje „zarłoczne”  
                            enzymy natychmiast przekształcą molekuły, błędnie wyzwolone-  
                            go mediatora chemicznego, w obojętne substancje. Cały ten  
                            „mikrocykl: kontakt — spoczynek” będzie trwał kilka tysięcznych  
                            sekundy.
                            
                            BY * = w g e UJ 9mr il
                            
                            „Wszystko jest zapisane”... ale jak to czytać? Teraz już wiemy,  
                            że faktycznie co noc podczas snów odczytujemy przewidziany dla  
                            nas scenariusz (hipoteza Michela Jouveta o „genetycznym prze-  
                            programowaniu”). Odczytujemy go i „robimy przypisy”, włącza-  
                            jąc do pamięci naszego gatunku osobiste doświadczenia: ta se-  
                            kretna „wielka księga” życia staje się wiec „notatnikiem”, osobi-  
                            stym „dziennikiem pokładowym”, sprzyjającym naszej indywidu-  
                            alizacji. Pierwotny tekst naszego dziedzictwa genetycznego jest  
                            więc codziennie rewidowany, w zależności od doświadczenia  
                            i poszczególnych wydarzeń naszej egzystencji: jest to gestaltow-  
                            skie iwórcze przystosowanie.
                            
                            Praca dokonuje się nocą, po części nieświadomie, ale przygo-  
                            _towu;e się i kontynuuje się w ciagu dnia; jednym z postulatów te-
                            
                            " rapii Gestalt jest właśnie wydobycie na światło dzienne naszego  
                            „programu”, połączone z integracją doświadczenia oraz z własnej  
                            woli powziętego projektu na życie.
                            
                            78
                            
                            Ło y e S J
                            
                            e
                            
                            nością. W terapii Gestalt wykorzystuje się niekiedy tę „bliskość” —  
                            na przykład by rozwinąć słabnąca seksualność poprzez zabawową  
                            agresję — łatwiejszą do pokierowania, z poszanowaniem deontolo-  
                            gii!
                            
                            Interakcje są zwrotne: zatem czuwanie będzie stymulować  
                            produkcję dopaminy — która z kolei będzie podtrzymywać bądź  
                            wzmacniać czujność. „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”: głód po-  
                            budza apetyt — który pobudza głód. Sukces produkuje testoste-  
                            ron, a ten sprzyja asertywności, współzawodnictwu i duchowi de-  
                            cyzji — co prowadzi do nowych sukcesów!...
                            
                            Neuroprzekaźniki funkcjonują w antagomistycznych parach  
                            (odnajdujemy tu klasyczny w Gestalcie wątek biegunowości). Na  
                            przykład, mobilizującemu i wzmacniającemu napięcie efektowi  
                            dopaminy, hormonu „awareness”, kontaktu i pożądania, prze-  
                            ciwstawia się uspokajający i organizujący efekt serotoniny, hor-  
                            monu sytości, porządku i regulacji nastroju.
                            
                            79
                            
                            kodowanie jest skrajnie precyzyjne; nie toleruje ani jednej „lite-  
                            rówki”: przez jedną pomyłkową literę cała książka jest bezlitośnie  
                            odrzucana (następuje spontaniczne poronienie).
                            
                            A więc, jak mówią ludzie Wschodu, „wszystko jest zapisane”  
                            (nie w niebie, lecz w sercu każdej z moich 60 000 miliardów ko-  
                            mórek, od dużego palca u nogi po czubki włosów). Ilość kombi-  
                            nacji chromosomów jest tak wielka, że jest matematycznie nie-  
                            możliwe, by kiedykolwiek istniał ktoś podobny do mnie, od cza-  
                            su Wielkiego Wybuchu do końca świata (oczywiście z wyjątkiem  
                            bliźniąt jednojajowych). Nieredukowalna oryginalność każdego  
                            bytu to kolejny temat, drogi gestaltystom — którzy obawiają się  
                            wszelkich generalizacji, czy chodzi o „normalny” rozwój, czy też  
                            o klasyfikacje zaburzeń.
                            
                            Fakt, ze „wszystko jest zapisane”, nie krępuje jednak naszego  
                            obszaru wolności, ponieważ możemy zdecydować, by nie kiero-  
                            wać się tekstem, zupełnie jak aktor, który pozwala sobie na im-  
                            prowizację. To rozmyślne budowanie naszej własnej przyszłości —  
                            bazujące na dziedzictwie, jakim dysponujemy - jest jednym z ce-  
                            lów wc7elkiego acobictecn ro7wniu lub nevchorora
                            
                            Synapsa i neuroprzekaźniki
                            
                            W kazdej synapsie bodziec nerwowy, podobny elektrycznemu,  
                            przekształca się w przekaz chemiczny przez wydzielanie neuro-  
                            przekaźników, w postaci maleńkich pęcherzyków - które nada-  
                            dzą emocjonalny „koloryt” wszelkiej wysyłanej informacji. Do  
                            dziś wyodrębniono blisko setkę tych neuroprzekaźników i neuro-  
                            modulatorów. I tak na przykład, z zaistnieniem każdego pożąda-  
                            nia (głód, pragnienie, seks) i każdej przyjemności (także estetycz-  
                            nej i intelektualnej) korelują trzy neuroprzekaźniki:
                            
                            * dopamina, skojarzona z natężeniem pożądania;  
                            * noradrenalina, związana z pobudzeniem przyjemności;  
                            * endorfiny, sprowadzające dobre samopoczucie i wypoczynek.
                            
                            Przypomnijmy, ze skądinąd sam testosteron steruje zarazem  
                            agresją i seksualnym pożądaniem — w tym także u kobiety. Owe  
                            dwa fundamentalne popędy życiowe: zachowanie jednostkowego  
                            życia i zachowanie gatunku, są mocno powiązane; sąsiadują ze so-
                            
                            ha w nodwzośrzy roydzielnne jiedvnie ctrefa 7ar72dzania nrzyiem.
                            
                            4 * * * 47
                            
                            i pojawia się zachowanie obsesyjne; za mało, i jest depresja...
                            
                            Kiedy samochód jedzie za szybko, istnieją dwa kompłementar-  
                            ne sposoby reakcji: można zmniejszyć obroty silnika (zmniejszyć  
                            produkcję dopaminy) albo nacisnąć hamulce (zwiększyć produkcję  
                            serotoniny). Sztuka terapeuty polega na tym, by „nacisnąć właści-  
                            wy pedał”, rozmyślnie lub intuicyjnie, by wspomóc nową równo-  
                            wagę biochemiczną — która dalej będzie się podtrzymywać sama,  
                            dzięki naturalnemu mechanizmowi wydzielania wewnętrznego.
                            
                            Trzy piętra mózgu
                            
                            Opuścimy teraz dziedzinę mikroskopową, by rzucić okiem na ca-  
                            łość struktury mózgu. Można w nim wyróżnić trzy nakładające  
                            się „piętra”, z których każde kolejne zawiera w sobie i kontrolu-  
                            je poprzednie.
                            
                            80
                            
                            ność wszelkiego kontaktu.
                            
                            SCHEMAT PRZEKROJU MÓZGU
                            
                            płat skroniowy kora  
                            system limbiczny
                            
                            płat czołowy  
                            ciała modzelowate
                            
                            płat potyliczny
                            
                            KARK  
                            płafy węchowe móżdżek  
                            podwzgórze twór siatkowaty
                            
                            przysadka rdzeń przedłużony
                            
                            hipokamp ,  
                            węchomózgowie pień mózgu rdzeń kręgowy
                            
                            81
                            
                            SCHEMAT FUNKCJI ŻYCIOWYCH PODWZGÓRZA  
                            przyjemność
                            
                            regulacja . esja  
                            gospodarowania agresy
                            
                            wodą w organizmie  
                            regulacja  
                            temperatury  
                            ciała
                            
                            Q seksualność
                            
                            ośrodek pragnienia
                            
                            ośrodek głodu
                            
                            Szczególną uwagę zwraca sąsiedztwo obszarów regulujących:
                            
                            * agresję, seksualność i przyjemność
                            
                            « agresję i głód  
                            J Wszelkie oddziaływania psychoterapeutyczne w Gestalcie bę-  
                            dą się przyczyniać do naturalnego zrównoważenia poziomu tych  
                            rozmaitych wydzielin wewnętrznych. Nadmiar dopaminy, i ma-  
                            my „krótkie spięcie” w mózgu: jesteśmy „jak naelektryzowani”  
                            i bliscy obłędu (schizofrenii); jej niedosyt powoduje chorobę Par-  
                            kinsona. spowolnienia i drzenie kończyn. Zbvt wiele serotoniny.
                            
                            ¢ W centrum systemu znajduje się najbardziej prymitywne wę-  
                            chomózgowie (występuje już u gadów). Jest to swego rodzaju  
                            podziemna maszynownia, która podtrzymuje życie: oddycha-  
                            nie, przyswajanie, krążenie, regulację termiczną itp. Ta pier-  
                            wotna część mózgu jest' ośrodkiem naszych instynktów,  
                            ukształtowanym jeszcze przed narodzeniem. Jej funkcjonowa-  
                            nie jest przede wszystkim nieświadome. To ona czuwa podczas  
                            snu, a nawet śpiączki.
                            
                            * Powyżej węchomózgowia znajduje się uklad limbiczny — zawie-  
                            rający liczne ośrodki regulujące emocje, czuwanie i sen, pożą-  
                            danie i agresję. To tam zapisują się nasze doświadczenia, prze-  
                            kształcone w osobistą pamięć; tam tworzą się podstawy naszej  
                            pierwotnej osobowości, będące syntezą danych odziedziczo-  
                            nych i tych, które zdobywa się każdego dnia.
                            
                            P Jest to — uprzywilejowana w terapii Gestalt — płaszczyzna sty-  
                            ku, która budzi i wyzyskuje emocje, zestawia je w różnych ukła-  
                            dach przy okazji nowych doświadczeń, uelastycznia i „oswaja”  
                            popędy agresywne i seksualne, powiększa bogactwo i intensyw-
                            
                            P W Gestalcie stale pobudza się zdolność świadomego wyboru;  
                            przez całą sesję terapeutycznej „klient” (= ten, kto z własnej wo-  
                            li prosi) jest zachęcany do autonomicznych wyborów i do odmo-  
                            wy, często prowokowany, by powiedzieć „nie” (jak w przypadku  
                            interwencji zwanych „paradoksalnymi”). Globalna czy „holi-  
                            styczna” akcja terapeutyczna nieustannie 13 łączy funkcje:
                            
                            * węchomózgowia (potrzeby),  
                            * limbiczne (emocje i pamięć),  
                            * korowo-czołowe („awareness”, eksperymentowanie, decyzja).
                            
                            * Zauważmy przy okazji, że interwencja gestaltowska przebiega  
                            zwykle w porządku logiki bio-logicznej (teraźniejszość, przeszłość,  
                            przyszłość), a nie w sztucznym porządku chronologicznym (prze-  
                            szłość, teraźniejszość, przyszłość): rozpoczyna się od szczególnego  
                            skupienia uwagi na tym, co dzieje się tu-i-teraz, na „jakości” relacji
                            
                            82
                            
                            D p i
                            
                            * piętro limbiczne sprowadza wspomnienia — nasycone emo-  
                            cjami — integruje odruchy warunkowe i umiejętności, naby-  
                            te w przeszłych doświadczeniach,
                            
                            * piętro korowe umożliwia dokonanie wyboru i powzięcie de-  
                            cyzji na przyszłość.
                            
                            Psychoanaliza czyni odwrotnie — skłania pacjenta, by od razu  
                            przywołał dawniejsze wspomnienia; tak samo ankieta socjalna,  
                            wywiad lekarski czy... policyjny próbuje wpierw ustalić chrono-  
                            logię wydarzeń, rekonstruując ich przebieg począwszy od prze-  
                            szłości... mniej „obecnej” w rzeczywistości psychicznej.
                            
                            Dwie półkule
                            
                            Półkula prawa rozwija się w życiu płodowym wcześniej niż lewa.  
                            Stanowi centrum ogólnej intuicji, syntezy, „artystycznego umy-
                            
                            83
                            
                            * Dwie „podkorowe” warstwy w glebi mózgu pokryte są  
                            płaszczem, korą, tj. cienką, pofałdowaną powłoką substan-  
                            cji szarej, która otula i kontroluje całość (rozprostowana ko-  
                            ra wygląda jak „serwetka stołowa”, o boku 63 cm i 3 mm  
                            grubości). Informacje zmysłowe ze świata zewnętrznego  
                            (wzrokowe, słuchowe itd.) są przez korę analizowane i ko-  
                            jarzone z wewnętrznymi wspomnieniami, często nieświado-  
                            mymi, śladami dawnych doświadczeń, jak również z aktual-  
                            nymi emocjami, pochodzącymi z poziomu limbicznego.
                            
                            Całość informacji uzgadniana jest w płacie czołowym, szczegól-  
                            nie rozwiniętym u gatunku ludzkiego, umożliwiającym wolny wy-  
                            bór odpowiedniej decyzji. Każdy wybór polega w zasadzie na tym,  
                            żeby powiedzieć „nie” pozostałym rozwiązaniom. Tym samym, lu-  
                            dzie z uszkodzeniami płatu czołowego funkcjonują prawie automa-  
                            tycznie: pokaże się im butelkę, piją; zobaczą łóżko, kładą się; mija-  
                            ja ładną dziewczynę, zaczepiają ją; są „bez-czelni”! Słabo opierają
                            
                            »
                            
                            się pokusie, tracą wolność decyzji, nie umieją juz powiedzieć „nie”.
                            
                            (postawy, pozycje, intonacje, doznania i uczucia itp.); potem ewen-  
                            tualnie klient wspomina swoją przeszłość, wychodząc od własnych,  
                            spontanicznie pojawiających się skojarzeń; na koniec przechodzi  
                            się do eksperymentowania czy krótkoterminowych projektów. Po-  
                            dobnym trybem przebiega zresztą zwyczajna konwersacja:
                            
                            * Wyglądasz na zmęczonego podrożą. Chcesz kielicha? Zapa-  
                            lisz? Rozgość się... (teraźniejszość).
                            
                            * Co nowego od czasu, gdy się widzieliśmy? Dostałeś w koń-  
                            cu to stanowisko? itd. (bliska przeszłość).
                            
                            * Zostaniesz z nami na kolacji? Moglibyśmy obejrzeć... (bliska  
                            przyszłość).
                            
                            Odnajdziemy w niej naturalną strukturę trzech pięter naszego
                            
                            mózgu:  
                            * węchomózgowie odpowiada za homeostazę feraźniejszości  
                            (zrównoważenie potrzeb: temperatury, głodu, pragnienia
                            
                            1t Y Arag incrnynl>ey nrzoteyannia
                            
                            I 2 2
                            
                            tywnymi, naukowymx czy hczbowyml danyml, językiem werbal-  
                            nym, raczej trescig zdań niż atmosferą konwersacji, „tekstem a nie  
                            kontekstem”, w podejściu kartezjańskim, linearnym, opartym na  
                            osi czasu. Tak więc, wśród muzyków spotyka się 15% leworęcz-  
                            nych (co wskazuje na dominację półkuli prawej), gdy wśród na-  
                            ukowców 4% - co daje blisko czterokrotną różnicę.
                            
                            Podejścia wykorzystujące pracę z cialem czy emocjami — takie  
                            jak Gestalt (ale też rebirthing, analiza bioenergetyczna, terapia  
                            krzyku plcrwotnego itp.), daleko bardziej włączają w obszar  
                            swych zainteresowań obie półkule niż podejścia zasadniczo wer-  
                            balne, jak psychoanahza, analiza transakcyjna czy neurolingwi-  
                            styczne programowanie; dzieje się tak oczywiście pod warun-  
                            kiem, że te pierwsze pozostawiają sporo miejsca na późniejszą  
                            werbalizację. Na ogół dochodzi do niej jednak dopiero po ciele-  
                            snym czy emocjonalnym poruszeniu, podczas gdy w innych, bar-
                            
                            84
                            
                            PY WPptyWwen MmMĘsKICHUO NHOLLIONU — deoiUseClU A .
                            
                            Wynika stąd — biorąc statystycznie — że mężczyzna będzie wy-  
                            raźnie bardziej uzdolniony w orientacji przestrzennej (mechanika,  
                            ekspedycje...), natomiast kobieta rozwinęła swoją lewą półkulę,  
                            która zawiaduje 7n0wą i orientacją w czasie.
                            
                            Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie tej prawidłowo-  
                            ści odwołuje się do ewolucji: prehistoryczny mężczyzna w milcze-  
                            niu ruszał na wyprawę, by tropić ślad zwierzyny, podczas gdy  
                            matka zostawała w grocie przy ognisku, by zapewnić rytmiczne  
                            karmienie oraz spójność rodziny dzięki wykorzystaniu mowy.
                            
                            'W każdym razie, w przedszkolach dziewczynki mówią 4 razy  
                            więcej od chłopców. Ich rozwój werbalny przypada przeciętnie na  
                            okres od 12 miesiąca do 6 roku życia, a u chłopców od 18 miesią-  
                            ca do 9 roku. Przeciętna długość rozmowy telefonicznej we Fran-  
                            cji wynosi 20 minut u kobiet, natomiast 6 minut u mężczyzn.  
                            Skądinąd to właśnie u kobiety rozwinął się słuch i węch: odbiera  
                            dźwięk 2 razy mocniej niż mężczyzna, a 6 razy częściej poprawnie
                            
                            85
                            
                            słu” — które z miejsca ogarnia całość rzeczy i sytuacji, bez ich ana-  
                            lizowania i nazywania. Wbrew temu nasza kultura przecenia le-  
                            wą półkule, tę odpowiedzialną za mowę, logiczną analizę, naukę,  
                            nazywając ją „półkulą dominującą”. Jak wiadomo, włókna ner-  
                            wowe są skrzyżowane: a zatem kora lewej półkuli steruje ręką  
                            prawą — co przyczynia się do postrzegania jej jako dominującej!
                            
                            W rzeczywistości, nasze fundamentalne, głębokie decyzje (wy-  
                            bór partnera, religii, partii, zawodu, rozrywki itp.) częściej dyk-  
                            towane są przez prawą półkulę, a lewa jedynie je po fakcie racjo-  
                            nalizuje i uzasadnia.
                            
                            > Gestalt działa na przekór tej „kulturowej hemiplegii”, rehabili-  
                            tując funkcje prawej półkuli mózgu (związanej zresztą bliżej niż le-  
                            wa, z systemem limbicznym): mimikę, pantomimikę, muzykę, po-  
                            ezję, marzenia; fenomenologiczne doświadczenie jakości (prze-  
                            ciwstawione obiektywnej kwantyfikacji), emocje, pragnienia, ro-  
                            zumienie kontekstu; czyni to dzięki systemowemu i holistycznemu  
                            podejściu — w którym wszystkie elementy są współzależne. Nato-  
                            miast lewa półkulła mózgu rozporzadza. iak widz
                            
                            dziej tradycyjnych terapiach, ekspresja słowna przeważnie po-  
                            przedza emocje — to ona je sprowadza. )  
                            Zauważmy, ze etymologicznie „e-mocja” oznacza: ruch skiero-  
                            wany na zewnątrz (ex-movere). „Ekspresja” emocji na zewnątrz za-  
                            pobiega ich „im-presji”, głębokiemu uwewnętrznieniu: zatem  
                            „praca z żałobą” polega przede wszystkim na ułatwieniu wyrażenia  
                            smutku, by ten nie odcisnął się na nas trwale (patrz str. 109).
                            
                            Płeć i mózg
                            
                            Zanim zakoficzymy te kilka refleksji na temat półku! naszego mó-  
                            zgu, wypada zasygnalizować pewien błąd, nader rozpowszech-  
                            niony, a nawet przekazywany przez niektóre pozanaukowe me-  
                            dia: wiele osób myśli, że u kobiety dominuje półkula prawa, jako  
                            że to właśnie kobietę uważa się za bardziej emocjonalną. W rze-  
                            czywistości, to mężczyzna łatwo się unosi i często jest podmiotem  
                            różnych pasji... Jakkolwiek by było, nikt juz nie przeczy, że  
                            u mężczyzny prawa półkula jest bardziej rozwinięta — zwłaszcza
                            
                            ZE WZJIĘ AM JA IJ o
                            
                            ków, których mózg jest podzielony inaczej.
                            
                            Psycho-neuro-immunologia
                            
                            Niektórzy współcześni gestaltyści (na przykład Pierre Coret) nie  
                            poprzestają na ostatnich odkryciach, dotyczących funkcjonowa-  
                            nia centralnego systemu nerwowego i jego subtelnej równowagi  
                            biochemicznej, lecz interesują się także immunologią, dziedziną  
                            słabo jeszcze zbadaną, i jej związkami z mózgiem.
                            
                            Od dawna znano wagę czynników psychicznych w rozwoju  
                            licznych chorób: w następstwie badań Selyea, Holmes i Rahe  
                            w swoich studiach nad stresem (1967) wykazują, do jakiego stop-  
                            nia organizm cierpi, przystosowując się do każdego ważnego wy-  
                            darzenia, pozytywnego czy negatywnego, które zmienia rytm ży-  
                            cia: tak więc na skali stresu, gdzie śmierć małżonka jest oceniona  
                            na 100 punktów, ślub powoduje stres... $0 punktów, zwolnienie
                            
                            86
                            
                            It el sk f f ii S u s E U J PU
                            
                            włosy. Po czym 30% otrzymało placebo... i stracili włosy! Wia-  
                            domo też, że pastylki o żywych kolorach i małych rozmiarów są  
                            zazwyczaj bardziej skuteczne od innych.
                            
                            Obserwacje te świadczą o wzajemnych związkach między mó-  
                            zgiem i systemem immunologicznym. Wiele obiecujących badań  
                            w tej dziedzinie jest już w toku.
                            
                            śpiewa! Powonienie kobiet jest przeciętnie 100 razy bardziej czu-  
                            łe (a w pewnych okresach cyklu menstruacyjnego nawet o wiele  
                            więcej). Po zapachu można rozpoznać uczucia: smutku, złości...  
                            albo schizofrenię. Jesteśmy nieświadomie wrażliwi na milionową  
                            miliardowej grama pizma, czyli jedną jedyną molekułę!
                            
                            Testosteron wpływa na wiele czynników: szybkość reakcji,  
                            percepcję wzrokową, uwagę, rozwój mięsni, instynkt dominacji,  
                            podboju, gojenie ran itp.; widać, że przygotowuje samca do po-  
                            lowania i do walki. Zatem mężczyźni są genetycznie zaprogramo-  
                            wani do konkurowania: rywalizacja umożliwia najlepszemu prze-  
                            dłużenie gatunku.
                            
                            Natura przewidziała zarazem pociag samca do młodych samic  
                            — bardziej zdatnych do rodzenia. Ponadto zapewniła środki  
                            ostrożności, ograniczając mutacje u samic reproduktorek, do-  
                            puszczając „eksperymentowanie” w genach samców - z których  
                            większa liczba „odstaje od normy” (rodzą się autystyczni, perwer-  
                            syjni lub... genialni!), co może tłumaczyć fakt, że wielcy kucha-  
                            rze, krawcy, muzycy, poeci itp. przewaznie są mężczyznami, i to
                            
                            niazalasznia sA qraeninl- Ar alen ncch - wnriaelio TTor
                            
                            z pracy około 47 punktów, emerytura 45 punktów, przepro-  
                            wadzka 20 punktów... a wakacje 13 punktów!
                            
                            U osób, które nagromadziły 300 punktów stresu w krótszym niż  
                            rok czasie, stwierdzono 49% przypadków poważnych chorób (rak  
                            itp.) — podczas gdy w grupie kontrolnej tylko 9%. Podobnie przepro-  
                            wadzone w Wielkiej Brytanii badania, którymi objęto 5000 wdow-  
                            ców, wykazały 40% wyższy od normy poziom umieralności w ciągu  
                            roku od śmierci żony. Obserwacje te potwierdzają znaczenie prewen-  
                            cji psychoterapeutycznej w zaburzeniach psychosomatycznych.
                            
                            Carl i Stéphanie Simontonowie wykazali wpływ pozytywnej  
                            wizualizacji, jak też przekonań, na rozwój raka: 5 lat po operacji  
                            raka piersi, wśród kobiet, które „stoicko” zaakceptowały choro-  
                            bę, było 75% przerzutów i 38% zgonów; podczas gdy w grupie  
                            walczących z chorobą przy pomocy metod psychoterapeutycz-  
                            nych (wizualizacja, gestaltowska „eks-presja” emocji itp.) te licz-  
                            by spadają do 35% i 10%.
                            
                            Efekt placebo dotyczy około 40% chorych. Znane doświad-  
                            czenie z Birmingham przeprowadzono na 400 pacjentach, mają-  
                            1nrzedzono ich 7e mooa stracić
                            
                            scych cia noddąć chemioreran:
                            
                            _„.„„„,..„„..„-,._.„„„„.„„„w_„„-_.„.„„_.„„-_„..„  
                            1972), tj. „Sny i egzystencja w terapii Gestalt”.
                            
                            W rzeczywistości, Perls zapożyczył główną metodę analizy  
                            snów od innego dysydenta psychoanalizy - Otto Ranka. Zanim  
                            przywołamy serię uzupełniających się wzajemnie podejść do zja-  
                            wiska snu, wydaje się nam konieczne krótkie przypomnienie tra-  
                            dycyjnych koncepcji oraz ostatnich badań w tej dziedzinie. O ile  
                            w latach 1900-1960 dominowało podejście psychoanalityczne,  
                            to dzisiaj sytuacja już się zmieniła, zwłaszcza w następstwie prac  
                            francuskiego uczonego Michela Jouveta.
                            
                            Tak naprawdę, sen zawsze intrygował ludzi, ciągle więc szu-  
                            kali oni sposobów, by rozszyfrować jego przesłania: już 3000 lat  
                            p. n. e. w Mezopotamii praktykowano profetyczne tłumaczenie  
                            snu i stosowano je w terapii. U Greków 420 świątyń Eskulapa  
                            przeznaczono specjalnie na inkubacje snów: spało się tam na sa-  
                            mej ziemi, w okryciu z krwawiącej skóry zwierzęcia, pośród świę-  
                            tych węży, błagając o sen, zdolny uleczyć chorobę!...
                            
                            88
                            
                            uIT UUU TU 65 £
                            
                            co tłumaczyłoby sny prorocze? A może jest tylko naturalnym  
                            i istotnym zjawiskiem biologicznym (jak to postulują Jouvet, De-  
                            ment czy Hobson)?
                            
                            Najnowsze badania
                            
                            Wiadomo dzisiaj, że śnią jedynie zwierzęta wyższe. Zwierzęta  
                            zimnokrwiste (ryby, gady) nigdy nie śnią, za to ich system nerwo-  
                            wy regeneruje się przez całe życie (permanentna zeurogeneza),  
                            odnawiając swoje neurony tak samo jak inne, „zwykłe” komórki  
                            w organizmie. Stąd ograniczają się do wrodzonych instynktów,  
                            nie mogą bowiem nabywać i przechowywać umiejgtnosci czy od-  
                            ruchów warunkowych..., ani korzystać z psychoterapii (w USA  
                            oczywiście!) — w przeciwieństwie do kotów, psów, koni i... delfi-  
                            nów (które zresztą mają szczególną właściwość usypiania tylko  
                            jedną półkulą!).
                            
                            89
                            
                            Rozdział 7
                            
                            Sny i Gestalt
                            
                            Sen jako „przesłanie”
                            
                            Dla Freuda sen był „królewską drogą” do nieświadomości. Perls  
                            nie sprzeciwiał się swemu mistrzowi — przynajmniej w tym punk-  
                            cie — a nawet deklarował, że szczegółowa analiza jednego snu  
                            może być pożywką dla całej terapii!
                            
                            Co więcej, książka, która uczyniła go sławnym, przedstawia  
                            pełny zapis seminarium poświęconego snom. Jej oryginalny tytuł  
                            brzmi: Gestalt Therapy Verbatim (USA, 1969) — co znaczy „Tera-  
                            pia Gestalt słowo po stowie”, lecz jej francuskie tłumaczenie na-
                            
                            zwana wymowniel: Rorpe ot pvietonro on (~octalt-thevahie (Paric
                            
                            Wszyscy pamiętają słynny sen faraona: siedem krów tłustych  
                            i siedem krów chudych. Dzięki jego umiejętnej interpretacji Józef  
                            wyszedł z więzienia i został pierwszym ministrem Egiptu. Wiado-  
                            mo, że w owych czasach tłumaczenie snów było powszechnie sza-  
                            nowanym zajęciem. Legenda głosi, że na dworze królewskim  
                            w Babilonii było 24 uznanych mędrców objaśniających znaczenie  
                            snów. Pewnego dnia król miał sen, który wydał mu się ważny.  
                            Tymczasem każdy mędrzec dał mu odmienną interpretację, tak  
                            więc król znalazł się w wielkim kłopocie. Jednakże wszystkie 24  
                            przepowiednie się sprawdziły, dowodząc błyskorliwie polisemii  
                            wszelkiego nieświadomego języka — który zawiera w sobie wiele  
                            różnych czy nakładających się znaczeń (jak w świętych tekstach...  
                            lub w baśniach braci Grimm!).
                            
                            Żydzi uważali, że niewyjaśniony sen jest jak nieprzeczytany  
                            list, tj. stanowi obrazę dla autora. Lecz kimże w istocie jest ten  
                            autor? Czy sen jest ekspresją nieświadomości śniącego (jak twier-  
                            dził Freud), czy raczej przekazem pochodzącym z zewnątrz?  
                            Z nieświadomości kolektywnej (według Junga), transpersonalnej  
                            twedhio Grofa czy Descamnsa). czy wrecz boskim przesłaniem —
                            
                            D TTT R T
                            
                            E E E
                            
                            zują geny z jądra komórki, ale być może mitochondria cytopla-  
                            zmy, dzięki wczesnemu zapisowi w trakcie „snu paradoksalnego”  
                            (Ginger, 1987).
                            
                            Trzeci stan
                            
                            Dzisiaj wiadomo też, że — tak jak materia — i my mamy trzy sta-  
                            ny: czuwania, spania i śnienia. Ten ostatni, zwany również snem  
                            „paradoksalnym”, różni się tak samo od spania, jak od czuwania  
                            i powoduje wzmożoną aktywność mózgu: mobilizuje więc 2/3  
                            prawej półkuli, na poziomie podwzgórza (potrzeby), limbicznym  
                            (emocje i pamięć), korowym (obrazy) i czołowym (synteza, pro-  
                            jekty, wizje) — zaś komunikacja z lewą półkulą (zawiadującą ra-  
                            cjonałną analizą werbalną i logiczną krytyką) jest przerwana. Na-  
                            tomiast komunikacja między obiema półkulami, poprzez ciała  
                            modzelowate, utrzymuje się w trakcie spania bez snów.
                            
                            90
                            
                            ziemną sieć komunikacji stołecznego metra!  
                            W ten sposób sen spełniałby dwie komplementarne, chociaż  
                            przeciwstawne funkcje:
                            
                            * Byłby „swego rodzaju pępowiną” — która od naszych po-  
                            czątków odżywia i polepsza funkcje przetrwania (agresję  
                            i seksualność): koty śnią o polowaniu i ataku, natomiast my-  
                            szy śnią o ucieczce! A ludzie o seksie!... Dorzućmy, że nawet  
                            Eskimosi śnią o wężach — a przecież te w ich klimacie nie  
                            występują (co łączy się z Jungowską tezą o archetypach). Sen  
                            odgrywa więc rolę „zapory wobec kultury” — gdyż nasza  
                            edukacja przeciwstawia się popędom.
                            
                            1 Wiadomo dzisiaj, że fizjologiczne pobudzenie seksualne poprzedza  
                            każdy sen (o ok. 2 minuty), u obu płci w dowolnym wieku, i niezależ-  
                            nie od treści samego snu (wbrew temu, co przypuszczał Freud).
                            
                            91
                            
                            Zwierzę podczas snu jest nader bezbronne: chwilowo ślepe,  
                            prawie głuche i bezwładne. Nic więc dziwnego, że sen wymaga  
                            przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Toteż krowy śpią  
                            trzy razy więcej w oborze niż na pastwisku! Pewne siebie wielkie  
                            drapieżniki pozwalają sobie śnić przez 40% czasu spania, podczas  
                            gdy biedna zwierzyna łowna waży się poświęcić na to zaledwie  
                            5% swojego czasu.
                            
                            Człowiek śni przeciętnie przez 20% czasu spania, czyli ok.  
                            100 minut każdej nocy — niezależnie czy o tym pamięta, czy nie.  
                            Wiadomo, że śnią wszyscy, ale juz 8 minut po przebudzeniu za-  
                            pomina się 95% treści snu!
                            
                            Płód zaczyna śnić jeszcze w macicy, od 7 miesiąca ciąży (a  
                            więc zanim ma świadome wspomnienia, wyparte przez „cenzurę”  
                            — jak myślał Freud), noworodek kontynuuje w ten sposób budo-  
                            wę swego mózgu przez 60% czasu. Ponadto, kobieta brzemienna  
                            podwaja czas śnienia, by „towarzyszyć” neurogenezie swojego  
                            dziecka. Niewykluczone, że część jej snów umożliwia nieświado-  
                            mą transmisję pewnych doświadczeń z jej życia, przyczyniając się  
                            do <łynneoso dziedziczenia cech nabvtvch” — którvch nie nrzelka-
                            
                            To właśnie podczas snu utrwalajg się nasze wspomnienia, zwłasz-  
                            cza obciążone emocjami, wazne zdarzenia w naszym życiu, pozy-  
                            tywne czy negatywne. Zapamiętywanie złożonych doświadczeń z ca-  
                            łego dnia odbywa się zasadniczo w pierwszej godzinie snu. W czasie  
                            śnienia mózg aktywnie pracuje: zużywa tyle samo glukozy, co w cza-  
                            sie czuwania, a to tłumaczy, dlaczego podczas snu chudniemy.
                            
                            Szczur pozbawiony snu traci znaczną część swojej zdolności  
                            uczenia się. Tak samo dzieje się z pacjentami, poddawanymi  
                            przez długie okresy leczeniu neuroleptykami lub środkami anty-  
                            depresyjnymi — które skracają czy wręcz znoszą czas śnienia.  
                            Przedłużający się brak snów zdaje się sprzyjać występowaniu  
                            kompensacyjnych majaków, o charakterze agresywnym lub sek-  
                            sualnym!, jak też skłonności do bulimii.
                            
                            Jedną z funkcji snu bylaby też codzienna rewizja naszego pro-  
                            gramu genetycznego i jego aktualizacja w następstwie indywidual-  
                            nych doświadczeń dnia — zgodnie ze wspomnianą już hipotezą  
                            Jouveta o „wtórnym programowaniu genetycznym”. Bylby to za-  
                            razem czas konserwacji sieci neuronów, naprawy uszkodzonych  
                            obwodów nodobnie iak co noc dyskretnie konserwuje się pod-
                            
                            „Pogotowie ratunkowe — Gestalt”
                            
                            Kilkakrotnie z powodzeniem testowaliśmy tę naszą osobistą hi-  
                            potezę: „błyskawiczna”, czyli przeprowadzona brzed pierwszym  
                            snem, interwencja psychoterapeutyczna pozwala oddramatyzo-  
                            wać zdarzenie typu gwałt, wypadek czy napad, zamach, pozar,  
                            samobójstwo bliskiej osoby itp., umożliwiając głęboką ekspresję  
                            emocji w bezpiecznym klimacie terapii. W takim przypadku od-  
                            grywa się ewentualnie zmodyfikowang scenkę, w której ofiara  
                            po_dejmuje aktywną rolę, zamiast blokować się „powstrzymaniem  
                            akcji” (Laborit, 1979). Ta metoda wydaje się zmniejszać uraz,  
                            gdyż natychmiastowa „eks-presja” zapobiega trwałej „im-presji”  
                            w głębokich strukturach mózgu. Później ofiary relacjonują ten  
                            bolesny wypadek, panując nad emocjami i nabierając wobec nie-  
                            go dystansu postronnego świadka.
                            
                            92
                            
                            U E E PN E UE E
                            
                            F ZZ U
                            
                            wypadku, opowiedziała o tym tak spokojnie i dokładnie, że  
                            funkcjonariusze nie chcieli uwierzyć, iż to właśnie ona siedzia-  
                            ła za kierownic:
                            
                            Postulujemy zatem wprowadzenie usług psychologicznych  
                            w nagłych wypadkach, świadczonych przez „pogotowie — Ge-  
                            stalt”, gdzie można by się udać bez wcześniejszej rejestracji, tego  
                            samego dnia kiedy zdarzył się wypadek, klęska czy atak, żeby  
                            podjąć pracę nad katarktycznym „rozładowaniem”, na gorąco,  
                            „przed okresem snu.
                            
                            Freud, Jung... i inni
                            
                            Freud uważał, że „sny mają moc uzdrawiania, sprawiania ulgi”,  
                            a jego uczeń Ferenczi przypisywał im rolę „traumatolityczną”:  
                            ich zadaniem byłoby łagodzenie urazów, dzięki „przetrawieniu”
                            
                            93
                            
                            * Równolegle, dzięki uwzględnieniu mojego oryginalnego do-  
                            świadczenia, sen byłby ważnym czynnikiem indywiduacji  
                            (tego, co odróżnia mnie od mojego bliźniego).
                            
                            b- Sen dawałby możność zintegrowania mojej indywidualnej  
                            pamięci z naszą pamięcią zbiorową, zapewniając tym samym  
                            podstawową funkcję syntezy tego, co wrodzone i tego, co na-  
                            byte.
                            
                            Gdyby tę hipotezę w pełni potwierdziły obecnie prowadzone  
                            badania, uznalibyśmy, że właśnie podczas snu paradoksalnego  
                            w struktury naszego mózgu wpisują się, definitywnie „wprogra-  
                            mowują się”, wspomnienia naszej pamięci długotrwałej. W takim  
                            razie, żeby uniknąć „napiętnowania” przez jakiś uraz psychiczny,  
                            wystarczyłoby go „wymazać” zanim się utrwali, tj. przed najbliż-  
                            szą porą snu — podobnie jak można natychmiast zmazać przekaz  
                            pisany na ekranie komputera, zanim się go na stałe przeniesie do  
                            centralnej pamięci twardego dysku (Gineer. 1987)
                            
                            Oto jeden z wielu przykładów: jadąc samochodem młoda  
                            kobieta została zepchnięta z górskiej szosy, samochód wielo-  
                            krotnie przekoziołkował i rozbił się 20 metrów niżej, na dnie
                            
                            wąwozu. Auto zostało doszczętnie zniszczone, ale prowadząca  
                            na szczęście wcześniej z niego wypadła i zaczepiła się o krzaki;  
                            uszła bez szwanku, choć w poważnym szoku: sądziła, że umar-  
                            ła! W trakcie terapii — która miała miejsce zaledwie kilka go-  
                            dzin po wypadku — nie poprzestałem na nakłonieniu jej do  
                            opowiadania: ona to oddała mimiką, odegrała swoją iluzorycz-  
                            ną śmierć, wyjąc ze strachu i złości — by przez ich zewnętrzną  
                            ekspresję zmniejszyć wewnętrzne napięcie; dopiero potem po-  
                            leciłem jej, żeby sobie wyobraziła i wcieliła się w rozmaite ak-  
                            tywne role, wedle swojego wyboru: zdecydowała się „być” sa-  
                            mochodem, umyślnie skoczyć do wąwozu, a później wzlecieć  
                            jak samolot itd. Takie gry pozbawiają sytuację jej dramatyzmu,  
                            pozwalają wyjść z roli uwięzionej ofiary pojazdu, pozbawionej  
                            wszelkiej odpowiedzialności. Po godzinie „przeżuwania” sytu-  
                            acji kobieta złapała oddech w spokojnej mieszaninie śmiechu  
                            SCeEe
                            
                            1 łe7 Nacrenneon dnia odv wraz 7 n
                            
                            elementy, wydziełone z naszej osobowości, by tym sposobem od-  
                            zyskać ukryty potencjał snu (...).
                            
                            W terapii Gestalt my nie interpretujemy snów. My robimy z ni-  
                            mi coś o wiele bardziej interesującego. Zamiast analizować, badać  
                            sen, chcemy go przywrócić do życia. Sposobem na to jest ożywie-  
                            nie snu, jakby się rozwijał obecnie. Zamiast go opowiadać jakby  
                            byl dawną historig, wprowadźcie go w akcję, odegrajcie go w cza-  
                            sie teraźniejszym, żeby stał się częścią was, byście się weń prawdzi-  
                            wie włączyli. (...) Jeśli chcecie samotnie pracować ze snem, zapisz-  
                            cie go, zestawcie listę wszystkich jego elementów, wszystkich jego  
                            detali, potem pracujcie z każdym, stając się każdym spośród nich”.
                            
                            ' (Reves et existence en Gestalt-therapie)
                            
                            Niektórzy gestaltyści, jak Isadore From, idą dalej, uznając sen  
                            (zwłaszcza w noc poprzedzającą sesję terapeutyczną lub następu-  
                            jaca po niej) nie tylko za projekcję, lecz także za retrofleksje, czy-  
                            li poważne zaburzenie granicznego kontaktu między klientem i te-
                            
                            94
                            
                            (...) Stawiamy pytania, które powinny zaalarmować naszego pacjen-  
                            ta vis-a-vis przeniesienia i rozwikłać to przeniesienie”.
                            
                            Konkretnie: 10 podejść do snu
                            
                            Dochodzimy więc do co najmniej dziesięciu terapeutycznych  
                            aspektów snu — które dają się harmonijnie łączyć, w interesie  
                            klienta i gestaltysty, bez wcześniejszych uprzedzeń, a które to  
                            aspekty teraz wymienimy. Nic nie stoi na przeszkodzie, byście  
                            kolejno odnieśli je do jednego z waszych snów (choć jeśli jesteście  
                            sami, to z punktem 6. bedzie pewien klopot!).
                            
                            1. Sen sam w sobie, niezaleznie od jego umyślnego wyzyskania,  
                            posiada — jak widzieliśmy — wiele zaturalnych funkcji „tera-  
                            peutycznych”: biologiczne funkcje adaptacji i samoregulacji,  
                            które niekoniecznie wymagają świadomego utrwalania w pa-
                            
                            95
                            
                            podczas nieświadomego treningu. Wydaje się to trafne, zwłaszcza  
                            dla snów powtarzających się — które miałyby na celu stopniowe  
                            wymazywanie afektywnego pogłosu, otaczającego wspomnienie  
                            stresującej sytuacji.
                            
                            Dla Freuda sen często jest „symptomem neurotycznym”, nie  
                            jakimś transcendentnym przesłaniem z góry, lecz immanentnym  
                            przekazem z dołu, pochodzącym z „czarnego lądu” nieświado-  
                            mych popędów. Jung nadaje mu jeszcze wyższą rangę, wiążąc  
                            z nim nie tylko przesłanki psychologiczne czy biograficzne, ale  
                            też nieświadomą percepcję wspólnych podwalin kultury całej  
                            ludzkości. Według niego, sny sięgają bezkresnej przeszłości, lecz  
                            również przyszłości: sen nie ukrywa jakiegoś wypartego pożąda-  
                            nia, a wręcz przeciwnie, odkrywa dane nieświadomości zbioro-  
                            wej, a może nawet przybrać znaczenie ezoteryczne.
                            
                            A oto, w jaki sposób podchodził do snu Perls:
                            
                            „Wszystkie te rozmaite elementy snu — mówił — są fragmenta-  
                            mi osobowości. Ponieważ celem każdego z nas jest zyskanie osobo-  
                            wości zdrowej, to znaczy zintegrowanej, trzeba nam połączyć róż-  
                            ne fraementyv snu. Musimv sobie znów brzvswoié te odr71icone
                            
                            rapeutą; śpiący nieświadomie mówi pewne rzeczy samemu sobie,  
                            by ich nie powiedzieć wprost swemu terapeucie.
                            
                            „W istocie — powiada From — pacjent w terapii na ogół wie, że  
                            jeśli przypomni sobie sen, to go opowie swojemu terapeucie. Sta-  
                            wiam więc hipotezg, że ten fakt w pewien sposób determinuje treść  
                            snu pacjenta: to nie jest tylko sen, to jest sen, który on opowie te-  
                            rapeucie. (...) Inng nazwą dla »retrofleksji« moglaby być »cenzura«  
                            bądź »retencja«: pacjent sobie dopowiada, mówi samemu sobie (...)  
                            o sprawach, o których nie mógłby albo nie chciałby powiedzieć te-  
                            rapeucie”.
                            
                            'W ten sposób From ponownie wprowadza, mniej lub bardziej  
                            bezpośrednio, pojęcie przeniesienia.
                            
                            „Przeniesienie jest ekwiwalentem »tu i teraz« (...) Celem przenie-  
                            sienia jest umozliwienie tego, by niedokończone sytuacje z przeszło-  
                            ści — którą zajmuje się wszelka terapia — dopelniły się w teraźniejszo-  
                            ści. (...) My nie prowokujemy przeniesienia, jak to się zasadnie prak-  
                            tykuje w psychoanalizie, ze względu na przyjętą przez nas metodę.  
                            Lecz z tego, iż go nie prowokujemy, nie wynika, że go eliminujemy  
                            (...) Byłoby absurdem mówić, że nie bosługniemy sie brzeniesieniem.
                            
                            96
                            
                            we zdania śniącego różnyrłl członkom grupy- — a następnie  
                            oni powtórzą je głośno na zakończenie pracy (Anne Pey-  
                            ron-Ginger).
                            
                            . Sen jako projekcja śniącego (Perls) skłania do ponownego
                            
                            zintegrowania różnorodnych stron osoby, dzięki stopnio-  
                            wemu przyswajaniu sobie elementów, a priori niedopaso-  
                            wanych.
                            
                            Sen jako retrofleksia (From) pozwala wzbogacić wymianę  
                            terapeuta/klient, co leży w sercu każdej psychoterapii, zwła-  
                            szcza gestaltowskiej.
                            
                            Sen można też potraktować jak niedomknigty Gestalt (Gin-  
                            ger): w rzeczy samej, natura przewidziała jego pojawienie  
                            się w głębi spania, a zatem poza świadomością — tak samo  
                            jak trawienie. Kiedy to ostatnie staje się świadome (czujemy  
                            ciążący nam żołądek itp.), znaczy, ze coś jest nie w porząd-  
                            ku. Możemy się domyślać tego samego, gdy sen spontanicz-
                            
                            itd.) niż jej treścią, a może nawet zlekcewazy¢ sam sen!
                            
                            Widzimy zatem, ze terapeucie gestaltyście nie brak środków,  
                            by skorzystać z tej „królewskiej drogi” (Freud), a rozliczne wy-  
                            mienione tu podejścia mogą być stosowane po kolei, albo łączo-  
                            ne tak, by się wzajemnie wzbogacały.
                            
                            P.S. Większość z tych podejść może być również stosowana  
                            podczas pracy z rysunkiem (gestaltowska art-terapia).
                            
                            2 Ze swej strony jestem przeciwny wszelkim niedyskretnym „zasadz-  
                            kom” na sen, które kojarzą mi się z „pogwałceniem nieświadomości” (to  
                            tak, jakby się nie ufało, że sama wykona swoją pracę), i oczywiście sprze-  
                            ciwiam się wszelkiemu obwinianiu „nie-śniących” (których chętnie po-  
                            sądzą się o „stłumienie” itp.).
                            
                            mięci: przeszukanie i aktualizacja naszego genetycznego dzie-  
                            dzictwa, asymilacja doświadczenia, indywiduacja zachowania  
                            (Jouvet), stopniowe łagodzenie urazów (Ferenczi).
                            
                            2. Zwykłe opowiedzenie snu po przebudzeniu okazuje się po-  
                            żyteczne, jako że umożliwia lepszy dostęp do świadomości  
                            spontanicznym skojarzeniem oraz ewentualne oddramaty-  
                            zowanie.
                            
                            3. Interpretacja snu, poprzez skojarzenia dotyczące jego treści  
                            lub formy, rozszyfrowanie jego symboliki (Freud), pozwala
                            
                            nie wychodzi na powierzchnię świadomości po przebudze-  
                            niu, czyli nie został w pełni „przetrawiony”. W takim przy-  
                            padku, i tylko w takim?, należy mu poświęcić uwagę  
                            i wspomóc dokończyć przerwaną pracę. Można więc zapro-  
                            ponować klientowi, żeby go opowiedział w czasie teraźniej-  
                            szym, a potem dokończył wedle własnego widzimisię, bio-  
                            rąc za to odpowiedzialność — ponieważ sen należy do niego  
                            —i żeby zadziałał nań w formie monodramy, likwidując nie-  
                            świadomą presję psychiczną „niedokończonej sytuacji”
                            
                            głęboko zanurzyć się w indywidualnej nieświadomości.
                            
                            4. Odniesienie do symboli uniwersalnych, do nieswiadomosci  
                            zbiorowej, do ukrytego przesłania dotyczącego przyszłości  
                            (Jung), wnosi wymiar transpersonalny i duchowy ewentual-  
                            nego „objawienia”.
                            
                            5. Sen może być odgrywany w formie zbiorowej psychodramy  
                            (Moreno), żeby uwypuklić pewne jego aspekty oraz wzbo-  
                            gacić reakcje poszczególnych protagonistów.
                            
                            6. Grupa może być wykorzystana jako pudlo rezonansowe czy  
                            „wzmacniające echo”: terapeuta „powierza” pewne kluczo-
                            
                            i aby w ten sposób samodzielnie budował swoją przyszłość.
                            
                            Dla Quattriniego liczy się skala emocji przy przebudzeniu,  
                            a nie wspomnienie obrazów. Zajmuje się on konfluencją śniące-  
                            go z jego emocjami.
                            
                            10. Wreszcie, sen może być po prostu pretekstem do pracy,  
                            zaczynem nadającym bieg sesji; terapeuta bardziej intere-  
                            suje się formą wypowiedzi tu i teraz (tonem głosu, rytmem  
                            oddechu. gestami i postawami. stosunkiem do terapeuty
                            
                            klienta, czasami wręcz prowadząc do prawdziwego styku „ciała  
                            z ciałem terapeutycznym”.
                            
                            Sam Fritz Perls, gdy już porzucił psychoanalizę dla Gestaltu, na  
                            początku swojej praktyki przyjmował pacjentów wyciągniętych na  
                            kanapie. Później pracował z nimi twarzą w twarz, polecał klien-  
                            tom, by się poruszali, sam jednak prawie się nie przemieszczał: był  
                            coraz starszy 1 tylko z rzadka opuszczał swój legendarny fotel...,  
                            a jedną rękę miał stale zajętą nieodłącznym papierosem!
                            
                            Natomiast Laura Perls stwierdza: Jest pewna sprawa, której ni-  
                            gdy dosyć podkreślać: praca z cialem stanowi integralną część te-  
                            rapii Gestalt. Gestalt jest terapią holistyczną — to znaczy, że bierze  
                            pod uwagę cały organizm, a nie tylko głos, słowo, działanie czy co-  
                            kolwiek innego.
                            
                            I dalej mówi tak: Posługuję się wszelkiego rodzaju kontaktem  
                            fizycznym, jeśli myślę, że może to ulatwic pacjentowi postęp w je-  
                            go awareness obecnej sytuacji (...) Nie ma szczególnej reguły
                            
                            98
                            
                            <sg / F PUR E TE T EEE UE RT
                            
                            Laura Perls ze swej strony nie oddziela Gestaltu od ekspreS]1 ar-  
                            tystycznej i fizycznej. Wszak sama odebrała wykształcenie artystycz-  
                            ne w dziedzinie muzyki i tańca oraz w rozmaitych specyficznych  
                            technikach pracy z ciałem (metodach Alexandra, Feldenkraisa, eu-  
                            rytmii Rudolfa Steinera itp.), równolegle z kształceniem się w psy-  
                            choanalizie.
                            
                            Jednak niektórzy znani terapeuci gestaltowscy nader rzadko  
                            posługują się ciałem w sposób aktywny czy interaktywny: wolą je  
                            obserwować lub pobudzać werbalnie, nie angażując w to własne-  
                            go ciała. A przeciez paradoksem wydaje się zachęcanie klienta do  
                            totalnej ekspresji, obejmującej całe jego jestestwo, gdy samemu  
                            poprzestaje się na ekspresji ograniczonej do wymiany słów!
                            
                            Oczywiście, fundamentalne założenia teoretyczne i swoista  
                            metodologia Gestaltu nie implikują. obowiązkowej mobilizacji  
                            ciała: fenomenologiczne podejście całościowe, teoria self, aware-  
                            ness toczącego się tu-i-teraz procesu relacji, wykrywanie zakłóceń
                            
                            99
                            
                            Rozd=zial 8
                            
                            Ciało i emocje
                            
                            Czy Gestalt to „praca z ciałem”?
                            
                            Czy Gestalt jest „pracą z ciałem”, albo jeszcze inaczej”psychote-  
                            rapią działającą poprzez ciało i emocje”? Często słyszy się takie  
                            określenia.
                            
                            'W rzeczywistości, gestaltyści dalecy są od zgody w tej kwestii.  
                            Wszyscy interesują się ciałem i uważnie obserwują postawę, od-  
                            dech, spojrzenie, głos, mikrogesty itp., ale niektórym wystarcza  
                            mówienie o tym, natomiast inni proponują również klientowi wy-  
                            konywanie pewnych ruchów, nawet ćwiczenia fizyczne, a jeszcze  
                            inni angazuia sie swoim własnym ciałem. nie wahaiac sie dotykać
                            
                            w tym, co dotyczy pacjentów mężczyzn lub pacjentów kobiet.  
                            Mogę przypalić komuś papierosa, karmić go łyżką, boprawić  
                            dziewczynie włosy, trzymać za rękę lub przytulić pacjenta do ser-  
                            ca, o ile wyda mi się to najlepszym sposobem nawiązania komu-  
                            nikacji, nie istniejącej lub zerwanej. Dotykam również pacjentów,  
                            i pozwalam im się dotykać, żeby doświadczyć wzrostu ich aware-  
                            ness cielesnosci.
                            
                            Po 1959 r. notowała: Wydaje sig, że istnieje wielka rozbieżność  
                            opinii i ogromny niepokój co do dopuszczalności kontaktu fizycz-  
                            nego w terapii. Jak wiadomo, blisko 40 lat później takie kontak-  
                            ty nadal są żywo krytykowane, nawet pozostają „tabu” w licz-  
                            nych kulturach i subkulturach: w tradycyjnej psychoanalizie,  
                            w wielu religiach... i w wielu krajach anglosaskich!
                            
                            Proksemika bada symboliczne znaczenie przestrzeni w róż-  
                            nych kulturach (Edward Hall, 1971), dystansy i społecznie do-  
                            zwolone kontakty: podawanie ręki, obejmowanie się, uściski, po-  
                            całunki itd. W Gestalcie sprawą zasadniczą jest optymalny w każ-  
                            dym konkretnym momencie dystans między dwiema osobami,
                            
                            odvż to właśnie on ewidentnie worunkuie iakość kontaktu,
                            
                            ce wyjątkowo dochodzi doń w terapii indywidualnej — gdzie ist-  
                            nieje ryzyko dwuznaczności; natomiast dość powszechnie spotyka  
                            się go w grupach.
                            
                            „Gry” lub „ćwiczenia”
                            
                            'W czasach rozkwitu kalifornijskiego Gestaltu (1964-1974) wy-  
                            myślono pewną liczbę ćwiczeń niewerbalnych, mających sprzyjać  
                            kontaktowi, jak na przykład:
                            
                            * przemieszczanie się po sali z wyostrzeniem wszystkich zmy-  
                            ' słów (wzroku, dotyku, węchu itd.);
                            
                            * szukanie w pomieszczeniu „swojego najlepszego miejsca”;  
                            * spotkanie partnera z zamkniętymi. oczami, albo stykając się  
                            plecami;
                            
                            fizyczna obrona swojego „terytorium”;
                            
                            100
                            
                            „„..„„„.„O„„..„„...„,„....._......,„....,,„_„„„,„.„„„..w„„.„,___.  
                            w sytuacji we dwoje, jak i w ramach doświadczenia grupowego).  
                            W sytuacji we dwoje, zastosowanie bezpośredniej interakcji fi-  
                            zycznej między terapeutą i klientem jest bardziej ograniczone,  
                            a i sam kontakt delikatniejszy. Dzieje się tak z różnych powodów:
                            
                            * materialnych: brak partnerów;
                            
                            * psychologicznych: infiltracja uczuć przeniesieniowych (tera-  
                            peuta może nieświadomie reprezentować postać rodzica,  
                            małżonka czy partnera klienta itp.);
                            
                            * deontologicznych: ryzyko dwuznacznej konotacji seksualnej  
                            w ewentualnym okazywaniu czułości oraz zahamowania  
                            w konfrontacji z bezpośrednią agresją.
                            
                            Natomiast w sytuacji grupowej tego rodzaju kontakty mogą  
                            być bezpiecznie badane, ewentualnie wzmacniane, a w każdym
                            
                            razie obszernie komentowane:
                            
                            101
                            
                            w cyklu kontaktu i oporu itp., wszystko to wcale nie wymaga ak-  
                            tywnej interwencji ciała. Niemniej, moim zdaniem, pozbawiamy  
                            się tym samym mocnej dźwigni terapeutycznej, która przydaje  
                            pracy intensywności i głębi, umożliwia wzrost jej skuteczności  
                            i skraca czas jej trwania.
                            
                            b Zdecydowana większość współczesnych praktyków Gestaltu  
                            przyznaje również uprzywilejowane miejsce odwoływaniu się do  
                            cielesnego aspektu klienta — jak zresztą i samego terapeuty. Inte-  
                            resują się oni także wrażliwością sensoryczną („Co w tej chwili  
                            czujesz?”) oraz aktywnością motoryczną organizmu („Proponuję,  
                            żebyś wstał i zrobił parę kroków...”), i sami nie wahają się poru-  
                            szać (regulując, odpowiednio do danej sytuacji, realny dystans,  
                            bądź nawiązując chwilowy kontakt cielesny — który może przejść  
                            W „terapeutyczną czułość” albo w fizyczną konfrontację). Tu nie  
                            chodzi już tylko o to, żeby mówić o ciele, ale wręcz mówić ze swo-  
                            im ciałem, poprzez swoje ciało, „ciałem do ciała” — tak jak mówi  
                            się „sercem do serca”. Oczywiście, taki blizszy kontakt wymaga  
                            obopólneso zaufania i ściślej kontroli deontolociczne; W nraletv.
                            
                            * sprawdzenie swojego zaufania przez upadek w ramiona  
                            członków grupy; ”  
                            * bądź nieufności, przez dobrowolną izolację...
                            
                            Takie ćwiczenia umożliwiają rozgrzewkę i mogą usunąć pew-  
                            ne zakazy kulturowe; mogą dotyczyć całej grupy albo jednego  
                            klienta w szczególności, a ich przedmiotem bywają przeróżne do-  
                            świadczenia, prowadzące do zyskania świadomości przeżytego  
                            opuszczenia, rozluźnienia, czułości, zamknięcia, stawienia czoła,  
                            ryzyka, odkrycia, ufności, ograniczeń itp.; pozwalają odkryć no-  
                            we strony samego siebie; uczynić niejasną sytuację bardziej wyra-  
                            zistą przez jej odegranie lub wzmocnienie.
                            
                            Jednakże, użyte nierozważnie, bez związku z nastrojem chwili,  
                            niosą one ryzyko narzucenia sytuacji emocjonalnej lub relacyjnej,  
                            sprowokowanej z zewnątrz, która niekoniecznie odpowiada aktual-  
                            nym odczuciom osobistym każdego z uczestników. Totez dzisiaj ta-  
                            kie „gry” proponuje się na ogół tylko okazjonalnie, dając pierw-  
                            szeństwo temu, co spontanicznie pojawia się w przeżyciu tu-i-teraz
                            
                            Lonlbrernecn Llisnta (nraca za9unyc7al iect sin nni unliznwnna +ale
                            
                            „JWIadomośc clala
                            
                            Gestaltysta praktyk naprawdę woli korzystać w każdym momen-  
                            cie, ze stałą awareness, z tego, co się spontanicznie pojawia „tak  
                            jak przychodzi, i kiedy przychodzi”. Szczególną uwagę zwraca na  
                            wszelkie cielesne manifestacje swojego klienta: pozycje i widocz-  
                            ne ruchy, lecz także na wpół automatyczne mikrogesty, swego ro-  
                            dzaju „lapsusy ciała”, będące często przejawami nieświadomych  
                            procesów; jak na przykład stukanie palcami, kiwanie stopą, drob-  
                            ne skurcze szczęk. Oczywiście, jest też uważny na ton głosu, rytm  
                            oddychania;„jak również krążenie krwi — dostrzegalne zwłaszcza  
                            na poziomie tętnic szyjnych, a także w blednięciu czy czerwienie-  
                            niu skóry. Zdaje sobie sprawę, że ciało jest wyrazem osobistej eks-  
                            presji („czuję się zmęczony”) i jednocześnie mowy lub komunika-  
                            cji interpersonalnej („pokazuję ci, że jestem zmęczony”).
                            
                            1 Patrz rozdz. 1. Pentagram Gingera.
                            
                            102
                            
                            INie podsycajmy Symplomow
                            
                            7)
                            
                            Gestaltysta nie stara się od razu i za wszelką cenę „rozszyfrować  
                            symptomu — co sprowadzałoby się niekiedy do „nasycenia go sen-  
                            sem”, wedle wyrażenia słynnego psychoanalityka Lacana. W isto-  
                            cie, wbrew nader rozpowszechnionej opinii, zrozumienie — nawet  
                            dokładne — pochodzenia czy znaczenia symptomu psychologicz-  
                            nego nie zawsze pomaga w leczeniu; przeciwnie, czasem sprzyja  
                            jego utrzymaniu przez usprawiedliwianie go.
                            
                            Na przykład, powiedzenie: „Jeśli jestem agresywny i gwałtow-
                            
                            : ny, to dlatego, że identyfikuję się z moim ojcem”, albo: „Jeśli je-
                            
                            stem niewydolny, to dlatego, że miałem nadopiekuńczą matkę,  
                            która mnie ciągle »kastrowała«, zabraniając mi wszelkiej inicjaty-  
                            wy”, może powodować deterministyczną zależność: „Mam  
                            usprawiedliwienie, żeby być agresywnym lub niewydolnym; zwa-  
                            żywszy moje dzieciństwo, to normalne, że taki jestem”, a nawet:  
                            „Mając takich przodków, jestem skazany, by takim pozostać
                            
                            1
                            
                            103
                            
                            * „Co czujesz, gdy się tak na mnie opierasz?”;  
                            * „Co się dzieje, gdy czujesz się tak ściśnięty?”;  
                            * „Zawsze marzyłem, by usiąść ojcu na kolanach” itp.
                            
                            Tak czy inaczej, tego rodzaju „ćwiczenia” lub „wprowadzenie  
                            w sytuacje” rzadko są z góry planowane (z wyjątkiem przypad-  
                            ków - co już sygnalizowaliśmy — gdy służą rozgrzewce na począt-  
                            ku treningu).
                            
                            Byłoby nieporozumieniem rezerwowanie w trakcie treningu  
                            terapeutycznego momentow na pracę z ciałem na przemian z mo-  
                            mentami wymiany słownej, gdyż chodzi właśnie o to, by w każ-  
                            dej chwili pracować jednocześnie na planie fizycznym, emocjonal-  
                            nym, intelektualnym, społecznym i duchowym. Rozdzielanie  
                            tych aspektów byłoby sprzeczne z duchem Gestaltu — który po-  
                            stuluje globalne, holistyczne podejście do ludzkiej istoty w danym  
                            kontekście sytuacyjnym — biorąc pod uwagę pięć podstawowych  
                            wymiarów człowieka i ich nieustanne, wzajemne interakcjel.
                            
                            7  
                            \  
                            N
                            
                            Jak już wspominałem w rozdziale 1., w Gestalcie symptom cie-  
                            lesny, występujący okazjonalnie lub chroniczny (jak uczicie ucisku,  
                            migreny, ciągły ból w plecach) chętnie wykorzystuje się jako  
                            „drzwi wejściowe”, umożliwiające bezpośredni kontakt z klientem;  
                            drzwi, do których wiedzie, przeważnie nieświadomie, droga, jaką  
                            on sam „wybrał”.
                            
                            Będzie się go zatem zachęcać, by zwracał baczną uwagę na to,  
                            co czuje, tj. zyskał pełną świadomość czy awareness. Ewentual-  
                            nie zasugeruje mu się, by wz70cnił swoje odczucie bądź symp-  
                            tom — żeby go lepiej uchwycić, jakby przez lupę, by w pewnym  
                            sensie „oddać mu głos” — jest to postawa specyficzna dla Gestal-  
                            tu, gdyż tradycyjne podejście medyczne zmierza w przeciwnym  
                            kierunku, dążąc do powstrzymania symptomów: efektem takiej  
                            taktyki bywa sytuacja, że jeśli ciało apeluje o naszą uwagę, a nie  
                            znajduje posłuchu, to skłonne jest „krzyczeć” coraz głośniej!  
                            Psychoterapia nie zmierza do „przykrywania”, lecz raczej do  
                            „odkrywania”.
                            
                            iy S
                            
                            Terapeuta interweniuje i jest aktywny, nie jest jednak „dyrek-  
                            tywny”: prosi na przykład o wzmocnienie obserwowanych zja-  
                            wisk, a nawet o wypróbowanie nowych postaw (wybranych przez  
                            klienta), ewentualnie sam reaguje, lecz to nie on ustala kierunek  
                            działania.
                            
                            Ciało terapeuty
                            
                            Terapeuta gestaltowski interweniuje słowem, ale także milcze-
                            
                            niem. Interweniuje swoimi postawami, swoją pozycją, lecz także
                            
                            swoim bezruchem — podobnie jak swoimi poruszeniami i zamie-  
                            rzonymi gestami.
                            
                            Cokolwiek się robi, nie sposób nie komunikować!
                            
                            (SZKOŁA PALO ALTO)
                            
                            Znaczy to, że terapeuta również jest ucieleśniony... i tym le-
                            
                            piej! Jego własne ciało pomoże mu aktywnie towarzyszyć klien-
                            
                            104
                            
                            g" UE ąM T m  
                            miona i dać mu się wypłakać, albo na odwrót, sprowokować go  
                            mocnym trzymaniem lub popychaniem — żeby wyzwolić w nim  
                            zdrową reakcją obronną (interwencja „paradoksalna”).
                            
                            Ciało z ciałem terapeutycznym
                            
                            Bliski kontakt cielesny „ciała z ciałem terapeutycznym” często  
                            wywołuje głębokie odczucia, zapomniane, wyparte bądź stłumio-  
                            ne, takie jak skrywana i rodząca poczucie winy wściekłość na  
                            zmarłą po ciężkiej chorobie matkę, że się zostało przez nią zbyt  
                            wcześnie „opuszczonym”. Niekiedy przeżywa się na nowo jeszcze  
                            bardziej archaiczne? uczucia, sięgające przedwerbalnego okresu
                            
                            2 Takie regresywne nurkowanie do normalnego „archaicznego” ją-  
                            dra nie powinny być mylone z patologicznymi dekompensacjami do „ją-  
                            dra psychotycznego”.
                            
                            105
                            
                            Ciało też kłamie
                            
                            Gestaltysta praktyk wystrzega się więc wszelkiej interpretacji ge-  
                            stu czy „odczytywania ciała” na podstawie uprzednio przyjętego  
                            kodu, techniki zalecanej przez Aleksandra Lowena w bioenerge-  
                            tyce. Często cytuje się bezpodstawne stwierdzenie Lowena, że  
                            „ciało nie kłamie!” Jednak jest oczywiste, że sobie tego nie odma-  
                            wia: mogę się czuć w formie, ponieważ napiłem się alkoholu; ba-  
                            nalny ból zęba może mi sprawiać mękę, podczas gdy rak może się  
                            rozwijać po cichu; moja erekcja może nastąpić mimowolnie, ale  
                            może mnie zawieść, gdy jestem przejęty i zaniepokojony zbyt  
                            mocnym pożądaniem... W rzeczywistości, nie można ślepo ufać  
                            ani ciału, ani słowom!
                            
                            Zamiast starać się zinterpretować czyjeś zachowanie, terapeu-  
                            ta woli nakłonić klienta, by sam śledził drogę, jaka mu się spon-  
                            tanicznie ukazała. Tym sposobem, przez sukcesywne skojarzenia  
                            doznań, gestów, obrazów, dźwięków czy słów, często pojawiają  
                            się błyskawiczne wglądy (insights), odnoszące się do zachowań  
                            aktualnych bądź stereotypowych zachowań archaicznych, które
                            
                            +Lwia w niećwiadnmnści
                            
                            towi, a dotyczy to również kontrolowanego angażowania się.  
                            Spontaniczne odczucie cielesne posłuży mu za „busolę”; pomaga-  
                            jącą zorientować się w labiryncie relacji. Jeśli się czuje spięty,  
                            zniecierpliwiony, zaniepokojony, znudzony czy poirytowany, al-  
                            bo przeciwnie, wzruszony, rozczulony, oczarowany... gestaltysta  
                            daleki będzie od sztucznego neutralizowania tych odczuć, uzna je  
                            po części za przedświadome odpowiedzi na postawę i wypowie-  
                            dzi klienta, zaś świadomość własnego przeciwprzeniesienia, jak  
                            też zjawiska rezonansu, wzbogaci zrozumienie tego, co się dzieje.
                            
                            Niejednokrotnie powiadomi o tym klienta („Nie bardzo wiem  
                            dlaczego, ale czuję coraz większe znudzenie, gdy pana słu-  
                            cham...” lub: „Czuję się skrępowany...”) albo też wyrazi to dzia-  
                            łaniem (przybliży się, wstanie, cofnie się itp.), ażeby wywołać  
                            ewentualny wgląd.
                            
                            Czasami terapeuta rozmyślnie użyje swego ciała, by podkre-  
                            ślić, wzmocnić lub pogłębić wywołaną sytuację i zaproponuje  
                            ucieleśnioną wymianę terapeutyczną — zwłaszcza, jeśli pracuje  
                            z grupą (by uniknąć wszelkiego nieporozumienia i bezwzględnie  
                            nezeczrzegać deontologii). Może na przykład wziąć kogoś w ra-
                            
                            A propos pracy z ciałem, warto zauważyć, że wbrew r;szo-  
                            wszechnionej opinii niektóre fizyczne interwencje terapeuty oka-  
                            zują się dla klienta mniej inwazyjne niż interwencja słowna,  
                            a więc mniej rażące i bardziej respektujące jego autonomię;  
                            w efekcie, może on je sobie dowolnie „Odczytać”, — co pozosta-  
                            wia mu swobodę, by na nie odpowiedzieć lub nie odpowiadać,  
                            wedle swojego uznania, są bowiem mniej wyraziste, wysycone  
                            różnymi możliwymi znaczeniami (polisemiczne), toteż sam klient  
                            wybiera to, co mu bardziej odpowiada.
                            
                            'Weźmy prosty przykład: jeśli w danym momencie jako tera-  
                            peuta cofam się o krok, klient może:
                            
                            * postąpić do przodu, by utrzymać ten sam dystans;
                            
                            lub przeciwnie, też może się cofnąć, przez naśladownictwo;  
                            * może się poczuć „opuszczony”;
                            
                            albo przeciwnie, może się poczuć swobodniej i cieszyć się
                            
                            106
                            
                            nn"
                            
                            Od ciała do słowa; od słowa do ciała
                            
                            Wzmocnienia jakiegoś gestu czy pozycji prowadzi stopniowo do  
                            uświadomienia sobie przez klienta jakiejś ważnej tresci: jest to  
                            klasyczna droga od ciała do słowa.
                            
                            Oto przykład:
                            
                            'W trakcie rozmowy podczas sesji, Colette machinalnie krę-  
                            ci łańcuszkiem, który nosi'na szyi. Zwracam jej na to uwagę  
                            i proponuję, by nadal wykonywała ten gest, wzmacniając go...  
                            Wkrótce doprowadza ją to do wybuchu płaczu: chodzi o wspo-  
                            mnienie syna, który mając 5 lat zginął w wypadku, wiele już lat  
                            temu, ale akurat wtedy, gdy ona wyszła na spotkanie z kochan-  
                            kiem. Od tego czasu nieświadomie „uwiązała” się i nie dopusz-  
                            cza do siebie przyjemności, niestrudzenie pokutując za swoja
                            
                            107
                            
                            dzieciństwa („zły smak” mleka odrzucającej matki, a nawet tęsk-  
                            nota za „oceanicznym” błogostanem okresu płodowego). Ten typ  
                            doświadczenia nierzadko zdarza się przy okazji specyficznej pra-  
                            cy gestaltowskiej w basenie z wodą podgrzaną do temperatury  
                            ciała.
                            
                            Wszyscy wiemy, że węch i dotyk rozwinęły się już w macicy.  
                            Haptonomia, z jej praktykami głaskania płodu poprzez powłokę  
                            brzuszną, dowodzi nader wczesnej wrażliwości skóry. Dotyk jest  
                            tym spośród naszych zmysłów, który zajmuje najwięcej po-  
                            wierzchni ciała, a mobilizuje daleko większą liczbę zakończeń ner-  
                            wowych. O ile można żyć, będąc ślepym czy głuchym, to nie prze-  
                            żyjemy, gdy zniszczona zostanie jedna siódma skóry. Freud i psy-  
                            choanalitycy interesowali się szczególnie żrzema otworami ludz-  
                            kiego ciała (usta, odbyt, narzady płciowe), natomiast Perls i gestal-  
                            tyści zajmowali się miliardami porów całej skóry! Słynne ekspery-  
                            menty Kóhlera z noworodkami małp wykazały, że bardziej poszu-  
                            kiwały one kontaktu ze skórą i cieplem ciała niż mleka matki. Mó-  
                            wiąc bardziej ogólnie, jest oczywiste, że czułość jest podstawowym  
                            pozywieniem, niestety „cenzurowanym” przez nasza kulture.
                            
                            odzyskaną przestrzenią;  
                            * a jeszcze może wcale nie zareagować, nawet nie zauważyć...
                            
                            czy też sprawiać wrażenie, że nie zauważa;  
                            ... i tak dalej...
                            
                            Innymi słowy, klient ma wolność reagowania na wprowadzo-  
                            ną przeze mnie zmianę sytuacji zgodnie z własnym upodobaniem.  
                            Ja oczywiście nie jestem „neutralny”, a zrobiłem ten gest:
                            
                            * bądź to intuicyjnie (zdając sobie w tym momencie sprawę  
                            z mojego przeciwprzeniesienia);
                            
                            * bądź w ramach ustalonego planu, zamierzonej strategii tera-  
                            peutycznej.
                            
                            Lecz, niezależnie od sytuacji, polisemia odczytywania sygna-  
                            łów ciała umożliwia klientowi twórcze przystosowanie i podjęcie  
                            w tej mierze własnej odpowiedzialności. To znacznie więcej niż  
                            gdybym mu powiedział np.: „Kiedy to robisz, to mam ochotę się
                            
                            zdycranc<ować!”
                            
                            (T): Więc spróbuj wyjść!  
                            (K): Widzę tu tylko jedno możliwe wyjście: przez drzwi!  
                            (T): No to wyjdź drzwiami! Na co czekasz?  
                            (K): Nie mogę przejść; ta kobieta siedzi w przejściu!  
                            (T): Powiedz coś do niej.  
                            (K): Czemu mi przeszkadzasz wyjść? O co ci chodzi, że tak  
                            na fnnie patrzysz?... To ty mnie tu trzymasz! Mógłbym cię  
                            obejść i jednak wyjść..., ale nie chce mi się; widzę, że jesteś mi-  
                            ła! Chyba chcę z tobą pogadać...
                            
                            (T): Czy jest ktoś inny, komu mógłbyś to powiedzieć?
                            
                            (K): Hm... Tak! Moja koleżanka z biura!
                            
                            " (T): Co byś jej powiedział?
                            
                            (K): Widzę, że jesteś miła! Lubię codziennie spotykać cię  
                            w biurze; rozumiemy się... W głębi duszy nie mam ochoty  
                            opuszczać swojego stanowiska!... Gdybym poprosił o awans  
                            byłbym przeniesiony do innego działu. Wolę zostać tutaj! ’
                            
                            108
                            
                            = emocja  
                            < pamięć (skojarzona z emocjami)  
                            > skojarzenia  
                            = wgląd  
                            = decyzja  
                            o werbalizacja...
                            
                            Aby ruszyć z miejsca, trzeba „zagrzać” silnik. Tak samo uru-  
                            chomienie procesów zapamiętywania i trwałego zapisu doświad-
                            
                            czenia wymaga „limbicznej uwertury” (Ginger, 1987): ruch ciała
                            
                            w przestrzeni mobilizuje prawą półkulę i „otwiera drzwi” emo-  
                            cjom i skojarzeniom.
                            
                            Można się o tym przekonać w prosty i spektakularny sposób,  
                            wykonując w zeszycie rysunek (coś w rodzaju szkolnego zadania,  
                            mobilizujacego lewą, racjonalną półkulę mózgu), a potem odtwa-  
                            rzając „ten sam” rysunek na stojąco, publicznie, w dużym forma-
                            
                            109
                            
                            „zbrodnie”. Po kilku sesjach będzie w stanie zdecydować, by  
                            zrzucić ten łańcuszek i włożyć go do etui — i zrobić to bez po-  
                            czucia winy. Czując się wreszcie wyzwolona, weszła w nowy  
                            satysfakcjonujący związek.
                            
                            W Gestalcie postępuje się jednak także w odwrotnym kierun-  
                            ku, tj. od słowa do ciała — zwłaszcza za pomocą technik rozmyśl-  
                            nego wprowadzania w działanie, inspirowanych psychodram:
                            
                            Klient (K): Nie mam żadnej przyszłości w moim zakładzie,  
                            ale nie mogę się zdecydować, żeby odejść. Od wielu miesięcy  
                            obracam argumenty na wszystkie strony, ale kręcę się w kółko,  
                            bez rezultatu...
                            
                            Terapeuta (T): Wstań i „kręć się w kółko” po tym pokoju!...  
                            Co teraz czujesz?
                            
                            Wstaje i chodzi wkoło po sali, przed grupą siedzącą na podusz-  
                            kach na podłodze.
                            
                            (K): To mnie wnerwia! To do niczego nie prowadzi! Kręcę  
                            sie w kółko! Chciałbym srad wviść!
                            
                            (cisza)... Nie czułem się gotów do podjęcia nowych obowiąz-  
                            ków i wreszcie sądzę, że nie byłem gotów opuścić ciebie!"To głu-  
                            pie! Co by nam przeszkadzało, byśmy nadal codziennie razem  
                            jedli obiad?
                            
                            Za kilka dni poprosił — i otrzymał — awans w sąsiednim dzia-  
                            le! Wystarczyło, by zainscenizował sytuację — w sposób symbo-  
                            liczny — żeby pojął, że przeszkodą nie było to, co mu się wyda-  
                            wało: „jeden pociąg przesłaniał drugi!”... Ruch pobudził emocje  
                            i „odemknął” skojarzenia, umożliwiając mu wyjście z impasu.
                            
                            Otwarcie limbiczne
                            
                            Zilustrowaliśmy właśnie wspominany już klasyczny ciąg:
                            
                            abstrakcyjna werbalizacja  
                            o wprowadzenie w ruch  
                            «> prawa półkula mózgu  
                            o system limbiczny
                            
                            K PP P EEE W E e
                            
                            B =
                            
                            emocji (ale nie do działań fizycznych), podczas gdy Gestalt ceni  
                            ponadto przejście od ciała do emocji, a potem do słowa.
                            
                            P> Gestalt nie zachęca nas do poskramiania naszych emocji.  
                            znaczy do ich zniewolenia! Postuluje raczej ich „oswajanie”, czy-  
                            li lepsze poznanie i zaprzyjaźnienie się z nimi — tak, byśmy się  
                            mogli z nimi z pełnym zaufaniem porozumiewać. Nie walczyć  
                            przeciw nim, ale razem się rozwijać.
                            
                            Po to mamy emocje, by nam pomagały, a nie przeszkadzały:  
                            strach czy gniew chroni nas przed niebezpieczeństwem, smutek  
                            pozwala nam przezwyciężyć żałobę, faktyczną lub symboliczną  
                            (jak śmierć, separacja czy odrzucenie jakiegoś naszego projektu).  
                            Aby ją „strawić”, często trzeba sobie dać czas na jej „przeżucie”,  
                            zamiast daremnie starać się o niej zapomnieć. Ludowy obyczaj  
                            przypomina, że normalna żałoba po bliskim może trwać „cztery
                            
                            110
                            
                            cie na tablicy: fakt wstania z miejsca, poruszenia ciała, pokazania  
                            się, mobilizuje prawą półkulę (przestrzenna, relacyjna, emocjo-  
                            nalna), jak też system limbiczny... rezultat okazuje się bardzo róż-  
                            ny, a towarzyszą mu znaczące wglądy!
                            
                            Werbalizacja jest jednak użyteczna, by „zatytułować” do-  
                            świadczenie i móc je potem odnaleźć: podobnie jak nadamy tytuł  
                            dokumentowi, zanim wprowadzimy go do pamięci komputera,  
                            czy oznaczymy szuflady, w których złożyliśmy swoje akta lub ma-  
                            teriały — żeby później móc po nie sięgnąć. Jeśli tego nie zrobimy,  
                            przeżycie cielesne i/lub emocjonalne, chociaz zapisane, nie tak ła-  
                            two da się wykorzystać, kiedy będziemy go potrzebowali. Stad  
                            ważny jest czas werbalnego „feed-backu”.
                            
                            Praca z emocjami, pozbawiona wymiany słownej, często pozo-  
                            stawia mało trwałych i nadających się do wykorzystania śladów —  
                            natomiast praca werbalna, bez udziału emocji i ciała, wprowadza  
                            modyfikacje niezbyt głębokie i krótkotrwałe, a przy tym wymaga  
                            wielu powtórzeń. Jedynie połączenie obu aspektów - emocji  
                            i werbalizacji — zdaje się umożliwiać transformacje zarazem szyb-  
                            bi
                            
                            ołobobio 1 trwnło Psvchoanaliza nozwala nrzeiść od <dowa do
                            
                            pory roku” (pierwsze Boże Narodzenie bez niego; pierwsze wa-  
                            kacje...). Żałobę trwającą dłużej niż dwa lata można uznać za „pa-  
                            tologiczną” i wymagającą leczenia.
                            
                            Łzy są „balsamem” wszystkich emocji: ułatwiają ich obieg.  
                            Towarzyszą nie tylko smutkowi, ale i radości, przyjemności lub  
                            zachwytowi. One „oczyszczają” organizm, usuwając zeń do 40%  
                            nadwyżki wyprodukowanych neuroprzekaźników. Nie służy  
                            więc zdrowiu zakaz płaczu; co więcej, opanowywanie łez zakłó-  
                            ca równowagę systemu immunologicznego i tworzy grunt sprzy-  
                            jający wystąpieniu poważnych chorób, takich jak rak — który czę-  
                            ściej zdarza się ludziom nigdy nie wyrażającym emocji, społecz-  
                            nie uznawanych za „negatywne”, takich jak strach, gniew czy  
                            smutek.
                            
                            Słowo nie wystarczy! Aby było skuteczne, trzeba je „wypeł-  
                            nić”: trzeba mu wcielenia.
                            
                            Aby lepiej trafić do Człowieka, „słowo stało się ciałem”..., lecz  
                            aby być lepiej sterowalnym, ciało staje się słowem!
                            
                            Od momentu naszych narodzin odzywianie pozwala nam wybie-  
                            rać z zewnętrznego świata to, co Sprzyja naszemu rozwojowi.  
                            Przypomnijmy sobie, ze Perls widział w nim potrzebę pierwot-  
                            ną, którą chętnie przenosił poza pokarm materialny: potrzebu-  
                            jemy również pokarmu afektywnego i intelektualnego, a nawet  
                            duchowego, i w trakcie całej naszej ziemskiej egzystencji staramy  
                            się zgarnąć z otoczenia to, co jest nam konieczne lub dla nas  
                            przyjemne. Podobnie jak w wypadku potraw, chodzi o wybór te-  
                            go, co w danym momencie szczególnie nam odpowiada, i o to,  
                            by to przeżuć, przetrawić, przyswoić sobie, i odrzucić zbędną  
                            nadwyżkę.
                            
                            "W zdrowym organizmie proces ten jest nieświadomy, samo-  
                            sterowny: udało się nawet wykazać, że roczne dzieci, którym po-  
                            zostawiono pełną swobodę w obliczu wyboru dań z ogromnego  
                            i urozmaiconego samoobsługowego bufetu, po pierwszych kilku  
                            dniach folgowania swoim kaprysom, w przeciągu tygodnia spon-
                            
                            112
                            
                            3  
                            ?
                            
                            uu u E E UE E uS E a
                            
                            trzeby: zaufania i autonomii — często będzle o wiele skuteczniej-  
                            sze niż wszelkie diety i rozmowy. Klient będzie zachęcany do pu-  
                            blicznego i spokojnego wyrażania swoich myśli, potrzeb, prefe-  
                            rencji, swoich własnych wyborów, tak słowami, jak poprzez do-  
                            stosowane „wprowadzenie w działanie”; powoli sprecyzuje swo-  
                            je granice osobiste tak, by nie „żywić się” ślepo otoczeniem, ani  
                            go kompletnie nie odrzucać. Podczas pracy padają na ogół bar-  
                            dzo nieliczne aluzje odnoszące się do zaburzeń odżywiania.
                            
                            Agresja
                            
                            Agresja jest nam oczywiście nieodzowna do utrzymania naszego  
                            miejsca na tym świecie. Nie należy jej mylić z destrukcyjną prze-  
                            mocą. Przypomnę jej etymologiczne znaczenie: ad-gressere, to jest  
                            „iść naprzeciw drugiemu”, podobnie jak progressere znaczy „iść  
                            do przodu”. Oba te słowa są przeciwstawne regresji, re-gresser:
                            
                            113
                            
                            Rozdział ©
                            
                            Nasze popędy życiowe: agresja i seks
                            
                            „Popędem” jest to, co nas „popycha” do życia, do pójścia na-  
                            przód. To nasz wewnętrzny „motor”, który dynamizuje codzienne  
                            życie, od narodzin do śmierci. Różni psychologowie podkreślali  
                            centralną rangę takiego czy innego spośród wrodzonych popędów.  
                            Powiedzmy, że trzy z nich są dzisiaj powszechnie uznawane za fun-  
                            damentalne: są to głód, agresja i seks (patrz rysunek na str. 80).
                            
                            Głód
                            
                            tanicznie wyrównywały potrzeby, podobnie jak czynią to zwie-  
                            rzęta, z genetycznie zaprogramowanym „zmysłem dietetycznym”  
                            — który stopniowo zatraca się w naszym sztucznym i zależnym  
                            stylu życia.
                            
                            Jak podkreślaliśmy już wielokrotnie, owo zagadnienie aktyw-  
                            nego i zindywidualizowanego przyswajania, przedkładanego nad  
                            bierną, pozbawioną różnicowania inirojekcję, ma w Gestalcie  
                            znaczenie centralne. Jego celem jest rozwój indywidualnej auzo-  
                            nomii. Często symbolizuje go nadgryzione jabłko, przyjęte jako  
                            logo przez miasto Nowy Jork oraz firmę komputerową Apple  
                            (jabłko po angielsku), produkującą komputery Maclntosh.
                            
                            Zaburzenia odżywiania (bulimia, anoreksja) często są reakcją  
                            osoby poszukującej własnej tozsamosci, osobowości słabej i nad-  
                            wrażliwej w środowisku niesatysfakcjonującym uczuciowo (cha-  
                            rakteryzowanym przez odrzucenie lub nadopiekuńczość rodzi-  
                            ców), które nie pozwoliło jej się ukształtować w poczuciu bezpie-  
                            czeństwa i niezależności (zaburzenia miłości własnej).
                            
                            Leczenie za pomocą Gestaltu — zwłaszcza w grupie, gdzie za-  
                            inrere<owany (a) może w <woim rvytmie wybróbować te dwie po-
                            
                            z przyjaciółmi, z moją partig czy z moim kościołem;  
                            * współzależność dojrzała: jestem wolny..., ale inni również!
                            
                            Zatem liczę się z moimi potrzebami oraz z potrzebami innego  
                            człowieka.
                            
                            Zdrowa agresja jest więc daleka od „popędu śmierci”, od „po-  
                            wrotu do stanu nieożywionego”, według późnej hipotezy Freuda  
                            — który zresztą sam dotknięty był rakiem żuchwy. Ta hipoteza  
                            jest poza tym coraz częściej podważana, nawet w kręgu psycho-  
                            analityków. Prace etologów, takich jak Lorenz, który badał zwie-  
                            rzęta w ich naturalnym otoczeniu, w pełni potwierdziły, że zdro-  
                            we zwierzę przejawia takąż pozytywną i kontrolowaną agresję.  
                            Wiadomo, że w miocie szczeniąt najspokojniejsze i „najłagodniej-  
                            sze” są najmniej zdatne do życia.
                            
                            Niebagatęlną zasługą Perlsa było zdecydowane przywrócenie  
                            rangi temu zagadnieniu w rozwoju psychologii i w terapii. Przypo-
                            
                            114
                            
                            uu sć e e p p S J p m 77
                            
                            żona i umożliwia wiążącą się z tym „żywiołową” wymianę słów.
                            
                            Seksualność
                            
                            Jak nadużycia w zdrowym stosowaniu pozytywnej agresji spowo-  
                            dowały jej całkowite odrzucenie, tak też podobny los spotkał  
                            w naszej zachodniej kulturze! seksualność, którą w wyniku nad-  
                            użycia czy nieporozumienia „wylano jak dziecko z kąpielą!”. Tu  
                            jeszcze starcza rozsądku, by zrozumieć, że równie niedorzeczne  
                            byłoby zupełne jej potępienie, jak korzystanie z niej bez umiaru:  
                            ani ją zwalczać, ani ignorować, ani biernie znosić, lecz „oswoić  
                            ją”; nie ściskać kurczowo kierownicy, ani jej nie puszczać, ale  
                            trzymać ją w ręku, by „kierować” pojazdem.
                            
                            1 Nie jest tak w przypadku różnych kultur orientalnych; toteż tan-  
                            tryzm ceni seks jako uprzywilejowaną drogę do duchowości.
                            
                            115
                            
                            „Iść do tyłu, cofaé się”. Pozytywna agresja jest zdobywaniem $ro-  
                            dowiska (dołącza tu do odżywiania): pozwala mi być znanym, eg-  
                            zystować (od ex-sistere, „umieścić się na zewnątrz”), zaznaczyć  
                            się w przestrzeni i w czasie: mam prawo do swojego miejsca i cza-  
                            su w mowie i w ekspresji fizycznej czy społecznej.
                            
                            Do poślizgu dochodzi, gdy zamiast walczyć o mojg własną, le-  
                            galną przestrzeń egzystencji, próbuję zając cudze miejsce, kiedy  
                            ześlizguję się od zdrowej asertywnosci, żywo przez Gestalt popie-  
                            ranej, w stronę dominacji lub przemocy. Budujemy autonomicz-  
                            ną osobowość poprzez afirmację naszej specyficznej tożsamości  
                            unikając zarówno pozbawionej inicjatywy, pasywnej uległości,  
                            jak i napastliwej dominacji, pozbawionej szacunku dla potrzeby  
                            asertywności sąsiada.
                            
                            Jest to zróżnicowana i trudna droga. Zawiera w sobie na ogół  
                            ciąg czterech, przeplatających się etapów:
                            
                            * dziecięcą zależność;  
                            * antyzależność albo młodzieńczy bunt w afirmacji siebie;  
                            o niezależność dorosłego: czesto sie zeadzam. ale nie 2120
                            
                            mnijmy, że swoje pierwsze dzieło zatytułował Ja, głód i agresja  
                            (1942). "
                            
                            P W Gestalcie terapeuta w pewnych sytuacjach nie waha się wzbu-  
                            dzać agresję u klienta umyślnie: by pomóc zamanifestować się oso-  
                            bie nieśmiałej i zgaszonej, by zdynamizować osobę depresyjną lub  
                            „obudzić” masochistę itp. Przypominamy sobie skądinąd, że położo-  
                            ne w głębi mózgu strefy regulacji agresji i seksu są nader bliskie  
                            i wzajemnie ze sobą powiązane (w obrębie podwzgórza), oraz że te  
                            same neuroprzekaźniki (dopamina i testosteron) sterują obydwoma  
                            zachowaniami. Wynika stąd, że terapeuta może używać agresji jako  
                            swego rodzaju „ekwiwalentu” seksu, gdyż byłoby mu trudno (ze  
                            względu na przyzwoitość czy deontologię) bezpośrednio go insceni-  
                            zować. Obecnie wiadomo, że trudności seksualne obejmują rozległą  
                            cześć zagadnień, spontanicznie przywoływanych przez klientów  
                            w terapii. A zatem, na przykład w grupie łatwiej zaakceptować chwi-  
                            lowe zmagania fizyczne między kobietą i mężczyzną, niż obcowanie  
                            cielesne o wyraźnie erotycznym zabarwieniu! W rzeczywistości, głę-
                            
                            * Seksualna gościnność — wiele starozytnych ludów uwazato ją  
                            za świętą: działo się tak w Egipcie, Syrii, Fenicji, na Cyprze,  
                            a jeszcze dzisiaj u Eskimosów. W Świątyni Aleksandryjskiej  
                            znajdowało się 1400 pomieszczeń dla świętych prostytutek,  
                            które służyły wiernym i obcym. Prostytutki były równie sza-  
                            nowane jak dzisiejsze zakonnice. W Fenicji prawo stanowi-  
                            ło, że wszystkie kobiety były wspólne dla wszystkich męż-  
                            czyzn, nie wyłączając ojców ani dzieci.
                            
                            * W starożytności stosunek analny w heteroseksualnych związ-  
                            kach występował równie często jak stosunek waginalny. Ten  
                            ostatni w dawnych cywilizacjach Ameryki prekolumbijskiej  
                            był pod karą śmierci zakazany u karmiącej matki. W Grecji  
                            „pozycje” sprowadzały się do jednej zalecanej: partnerzy  
                            ułożeni na boku „na łyżeczkę”, gdyż nikt ż kochanków nie  
                            powinien „dominować” nad drugim. Później odwrócona za-
                            
                            sada usprawiedliwiała pozycję zwaną „misjonarską”!
                            
                            116
                            
                            I A ' I O5 oo m
                            
                            jest nader zmienna i wzrasta wraz z poziomem wykształce-  
                            nia: tak więc ci, którzy po maturze podjęli studia, przecięt-  
                            nie podwajają liczbę swoich partnerów...
                            
                            W średniowieczu, jeśli kobieta zmarła przy porodzie, Ko-  
                            ściół katolicki uważał ją za „czarownicę”: była przebijana  
                            kołkiem — wraz ze swoim „dzieckiem-wampirem” — odma-  
                            wiano jej pochówku na cmentarzu!
                            
                            Aż do XVI wieku większość proboszczów miała oficjalną  
                            konkubinę (jej synowie byli w pierwszej kolejności wyświe-  
                            cani na księży przez papieża).
                            
                            Wszystkie rewolucje (we Francji, ZSRR, w Chinach itd.)  
                            rozpoczynały się liberalizacją seksualną — która wyzwala  
                            energię..., po czym następowało seksualne zniewolenie — by  
                            tę samg energię odzyskać!
                            
                            'W dzisiejszym Iranie kobietom zabrania się wstępu na ba-  
                            sen... i do autobusu! W komunistycznej Rumunii kobiety
                            
                            117
                            
                            'W naszych czasach nie trzeba już chyba podkreślać, że sek-  
                            su nie powinno się sprowadzać jedynie do funkcji reprodukcyj-  
                            nej, czyniąc to wbrew zamierzeniom Natury — która „zadała so-  
                            bie trud” wytworzenia specyficznych organów przyjemności,  
                            miejsc gęsto unerwionych, oraz gamy neuroprzekaźników po-  
                            żądania, podniecenia i zadowolenia, akcentując w ten sposób  
                            funkcje relacji uczuciowej i społecznej powiązanej z aktywno-  
                            ścią seksualną.
                            
                            Różne rodzaje seksualności
                            
                            Ideologie, obyczaje, najrozmaitsze przesądy, ciągle zawiadywały  
                            tą szczególnie wrażliwą dziedziną życia — często używaną jako  
                            oręż przez wszelkie władze: imperialne, rewolucyjne, kościelne,  
                            nawet medyczne. Zadaniem tej pracy nie jest historyczny czy  
                            geograficzny opis obyczajów seksualnych, jednak mała prze-  
                            chadzka w czasie i w przestrzeni pozwoli nam ukazać względność  
                            choćby paru spraw:
                            
                            * Rzut oka na poligamig: w Galii żony Bretończyków, którzy  
                            walczyli z Cezarem, były wspólne dla klanów, złożonych  
                            z około dwunastu mężczyzn — dzielono się nimi wśród bra-  
                            ci, ojców i synów.
                            
                            Harem cesarzy Chin aż do końca imperium liczył tysiąc  
                            konkubin — wybranych przez matkę cesarza. Ostatni władca  
                            Maroka, Moolay Ismail, miał 888 dzieci. Kobiecy rekord  
                            należy do pewnej Rosjanki, która miała 69 dzieci, pocho-  
                            dzących z 27 ciąż.
                            
                            Legenda przypisuje Johnowi Kennedy'emu 1800 kocha-  
                            nek: kochał się codziennie.
                            
                            Tymczasem według ostatniej, naukowo uszczegółowio-  
                            nej ankiety, którą objęto 20 000 Francuzów w wieku od 18  
                            do 70 lat (Analyse des Comportements Sexuels en France,  
                            w skrócie „Raport ACSF”, prowadzonej na zlecenie rządu  
                            pod auspicjami Pr. Spira), przeciętny Francuz z 1993 roku  
                            „znał” w całym swoim życiu 13 partnerek, a Francuzka... 5!  
                            Jedynie mniej niż 1% mężczyzn znało ponad 100 kobiet.
                            
                            Ocyvwiecia chodzi +1 A ćrednio odyż oalemnyonnść celkcualna
                            
                            ŁDT T - M
                            
                            podczas „w pełni normalnego” stosunku. Wśród pozosta-  
                            łych 3/4 doznaje orgazmu przez stymulację łechraczki.
                            
                            Można by jeszcze długo ciągnąć taką listę arbitralnych warian-  
                            tów obyczaju i ich konsekwencji...
                            
                            Przypomina się skandal, jaki wywołał opublikowany w 1948  
                            r. słynny Raport Kinseya na temat ludzkiej seksualności: jego ba-  
                            dania objęły 15 000 Amerykanów, wykazując, że... 95% z nich  
                            regularnie miało zaliczane w owym czasie do „perwersji” rodza-  
                            je praktyk seksualnych! Były'to na przykład stosunki oralno-gen-  
                            italne czy sodomia (stosunek analny) itp. Jak wiadomo, we Fran-  
                            cji w 1993 r., 90% mężczyzn i 85% kobiet przyznało, że przynaj-  
                            mniej raz spróbowało stosunków oralno-genitalnych, oraz że  
                            obecnie są one regularnie praktykowane co drugi raz.
                            
                            Niektóre przepisy, ciągle wpajane ze względów ideologicz-  
                            nych, nie mają już żadnego pokrycia w rzeczywistości.
                            
                            118
                            
                            NJ y TAJ M RJU  
                            nej, czy byłaby to abstynencja czy „seksualne wyzwolenie”, oraz  
                            żeby w każdym momencie zwracać baczną uwagę na własne po-  
                            trzeby i na potrzeby innych.
                            
                            W istocie rzeczy chodzi tu o postawę wielkiej tolerancji, ak-  
                            ceptującą oczywistą rozmaitość potrzeb i pragnień, a przeciwną  
                            wszelkiej z góry ustalonej, generalnej normie. Jedni są szczęśliwi,  
                            gdy się kochają codziennie, drugim starcza stosunek seksualny  
                            raz na miesiąc, czasami o wiele rzadziej... albo i wcale! Niektórzy  
                            wolą stosunki homoseksualne, inni ich unikają, a nawet okazują  
                            wobec nich wstręt. Wszystko to jest „normalne”..., to znaczy, że  
                            nie ma żadnej stałej i uniwersalnej normy! Nie ma — z wyjątkiem  
                            bacznego szacunku dla drugiego człowieka — który musi być doro-  
                            sły, odpowiedzialny i przyzwalający.
                            
                            Taka akceptacja rzeczywistości, bez ideologicznych przesądów,  
                            taka tolerancja dla różnorodności sprawiła, że liczne środowiska  
                            mniejszościowe (na przykład homoseksualistów?) dobrze się czują
                            
                            119
                            
                            byly zobowiązane podać pracodawcy date swojej miesiączki  
                            — by zapobiegać aborcji..., a w Chinach nadal się tak robi, by  
                            wymuszać aborcje!
                            
                            Freud uznawał rozkosz łechtaczkową za „niedojrzałą”, stąd  
                            wiele psychoanalityczek, w tym księżna Bonaparte, kazało  
                            sobie przeszczepić łechtaczkę do pochwy... bez powodze-  
                            nia! W USA poddało się takiej operacji 4000 kobiet!
                            
                            * W 1914 r. kobiety konsultowały się z lekarzem... czy doznają  
                            rozkoszy: jako że orgazm kobiecy uważano za oznakę „histe-  
                            rii” lub „perwersji”, a więc udawały... że go nie doświadczają!  
                            Jeszcze całkiem niedawno potępiano masturbację. Obecnie  
                            wszyscy specjaliści przyjmują, że masturbacja jest natural-  
                            nym i koniecznym etapem rozwoju, przygotowującym funk-  
                            cję seksualną, a zwłaszcza sprzyjającym wystąpieniu potem  
                            orgazmu kobiecego. Jej zakaz dwukrotnie zwiększa poziom  
                            kobiecej oziębłości, prowadząc do małżeńskiego niezaspo-  
                            kojenia, a nawet do rozwodu: jest więc „przewrotnym efek-  
                            tem” moralnych nakazów abstynencji!
                            
                            * Do dziś tylko co druga 30-letnia Francunzka ociaga ne
                            
                            wreroells
                            
                            * Zupełny zakaz uzywania środków antykoncepcyjnych, gdy-  
                            by został wprowadzony, równałby się „wyrokowi śmierci  
                            dla całej ludzkości”: obliczono, że za 200 lat światowa po-  
                            pulacja osiągnęłaby zagęszczenie metra w godzinach szczy-  
                            tu, na całej powierzchni Ziemi! Pozostałaby tylko bomba  
                            atomowa albo jakaś rozległa epidemia... żeby ocalić naszą  
                            planetę! Na szczęście, nośność takich zakazów jest... prak-  
                            tycznie żadna (!) — jak to pokazują wszystkie badania nauko-  
                            we, nie sposób doszukać się różnicy w zachowaniu młodzie-  
                            ży aktywnej religijnie i niewierzącej. W dzisiejszej Francji na  
                            przykład 90% kobiet i 93% mężczyzn miało pierwszy sek-  
                            sualny stosunek przed ślubem! Te wyniki są identyczne rów-  
                            nież w grupie młodych, praktykujących katolików.
                            
                            Co na to wszystko Gestalt?
                            
                            Co zatem proponuje Gestalt w kwestii seksualności?
                            
                            Nie proponuje niczego! Z jednym wyjątkiem — by unikać
                            
                            1 iytyniob- ii mearhoadaaco: - sownatre i cłako Rrowyoewnin_
                            
                            Przejście do aktu seksualnego
                            
                            'W praktyce wszelka aktywność seksualna między klientem i jego  
                            łerapeutą jest przez deontologię francuską ściśle zakazana, tak  
                            podczas sesji, jak i poza nią, przez cały czas trwania psychotera-  
                            pii. To właśnie ta, „surowo przestrzegana” reguła pozwala bez-  
                            piecznie zgłębiać problemy seksualne klienta: jego pragnienia,  
                            urojenia, braki, osiągnięcia (analiza sukcesów jest równie tera-
                            
                            2 Procent tych, którzy uważają się za homoseksualistów, waha się od  
                            4% do 12%, zależnie od wieku i miejsca zamieszkania: wrasta w dużych  
                            miastach i sięga... 50% w San Francisco! Homoseksualni mężczyźni czę-  
                            sto mają licznych partnerów: przeciętnie powyżej 20, ale czasami wiele  
                            setek, a nawet ponad żysiąc! W istocie, homoseksualista często wcale nie  
                            jest „zniewieściąły”, lecz „supermęski”, ze względu nad nadprodukcję  
                            testosteronu.
                            
                            120
                            
                            Dodam, że sam nie jestem skłonny formalnie zakazywać jakich-  
                            kolwiek ewentualnych relacji seksualnych między członkami gru-  
                            py osobistego rozwoju. Doświadczenie pokazuje, że taka postawa  
                            jest trudna do uzasadnienia i utrzymania. Zresztą uczestnicy są  
                            uznawani za odpowiedzialnych i właśnie w tym Gestalt stara się  
                            ich wspierać! Oróż zakaz pociąga za sobą nadzorowanie — niezbyt  
                            przystające do atmosfery zaufania, która jest fundamentem każdej  
                            grupy terapeutycznej. Lepiej żeby konkretne osoby mogły opowie-  
                            dzieć w grupie o swoim doświadczeniu i ewentualnie analizować  
                            jego znaczenie niż gdyby miały je ukrywać, tracąc tym samym au-  
                            tentyczność, istotną w każdej gestaltowskiej interakcji.
                            
                            Seksuologia
                            
                            Tak czy inaczej, problemy seksualne, wraz ze wszystkimi ich  
                            aspektami, należą, zarówno w terapii indywidualnej, jak w gru-
                            
                            121
                            
                            w grupach Gestaltu — gdzie mogą śmiało wyrażać tak swoje poglą-  
                            dy, jak problemy osobiste, międzyludzkie i społeczne.
                            
                            Liberalizm nie równa się odrzuceniu zasad
                            
                            Liberalizm był niekiedy błędnie pojmowany jako odrzucenie  
                            wszelkich zasad moralnych, którego bynajmniej nie postuluje!  
                            Wszelkie zachowanie o tyle tylko może być akceptowane, o ile  
                            ma głębokie znaczenie dla osoby, której dotyczy. Powinniśmy  
                            ostrożnie podchodzić do różnych mód i postaw wynikających  
                            z braku refleksji — prowadzą one bowiem do przesady w odwrot-  
                            nym kierunku; trzeba zatem potępić pewien „neokonformistycz-  
                            ny nonkonformizm”, polegający na mnożeniu doświadczeń tylko  
                            po to, aby „dowieść” swojej wolności lub solidaryzować się z gru-  
                            pą „swoich kompanów”! Freud utrzymywał, że seksualne stiy-  
                            mienie było podstawą wszelkich zerwic; wypadałoby dodać, że  
                            „nadużywanie” seksu może prowadzić do psychozy, cięższego za-  
                            burzenia, związanego z utratą poczucia tożsamości: już nie wiem  
                            czego chcę, kogo pożądam ani kim sam iestem!
                            
                            peutyczna, jak analiza porażek). Co więcej, nierównorzędność  
                            statusów niesie ryzyko pasożytowania na relacji.
                            
                            Natomiast w większości grup gestaltowskich nie stosuje się  
                            tej „reguły abstynencji” wobec stosunków między uczestnikami,  
                            o ile można ich uznać za odpowiedzialnych (dorosłych, wolnych,  
                            nie chorych psychicznie itp.). Facylitatorzy lub terapeuci ograni-  
                            czają się na ogół do częstego ostrzegania przed_„grupowym złu-  
                            dzeniem” (Pagés), które pozwala przypuszczać, że „doskonale  
                            się rozumiemy”, „jesteśmy sobie bardzo bliscy, mamy podobne  
                            potrzeby” itp., gdy tymczasem wszystkie te odczucia zostały  
                            sztucznie wywołane przez sytuację terapeutyczną, pełną akcepta-  
                            cji i wzajemnego zaufania. Nie należy mylić tej człowieczej miło-  
                            ści z miłością seksualną, dobrego samopoczucia z pożądaniem,  
                            rozluźnienia z bezgranicznym przyzwoleniem... W przeciwnym  
                            razie grożą nam bolesne rozczarowania!
                            
                            Poza tym nazbyt swobodna postawa odwróciłaby uwagę gru-  
                            py osobistego rozwoju od jej celów: niektórzy wchodziliby do  
                            niej głównie w nadziei znalezienia czy odnalezienia partnera (-ki),  
                            a nie noszukiwania wewnetrznych drócg włacsnego rozwoin,
                            
                            nie nim oraz oferuje choćby minimum zaufania i wsparcia, co  
                            sprzyja rozluźnieniu w późniejszym kontakcie ze stałym partne-
                            
                            29
                            
                            rem. Pozwala tez „odczarować” sceny gwałtu lub zadużycia sek-  
                            sualnego (statystyki amerykańskie wykazują, że ponad 25% ko-  
                            bier doświadczyło molestowania seksualnego — przeważnie ze  
                            strony krewnego).
                            
                            3 Odnotowaliśmy bardzo pozytywne rezultaty w licznych przypad-  
                            kach uporczywej bezpłodności kobiecej występującej wyraźnie bez orga-  
                            nicznej przyczyny. Akceptacja sztucznego zapłodnienia, a potem macie-  
                            rzyństwa, wydaje się związana z tolerancją, z akcepracją drugiego czło-  
                            wieka, z zaufaniem do siebie i z kreatywnością.
                            
                            * Oczywiście jednym z podstawowych kontraktów w każdej grupie  
                            terapeutycznej, który umożliwia głębokie wyznania, jest absolutna dys-  
                            krecja na temat wszystkiego, o czym mówi się podczas sesji (a w każdym  
                            razie tego, co dotyczy konkretnych osób). Doświadczenie pokazuje, że  
                            „przecieki” zdarzają się wyjątkowo rzadko.
                            
                            122
                            
                            E A E E OD E PT UE s8 RE
                            
                            konani, że erekcja jest fenomenem migsniowym, oraz że można nią  
                            dowolnie dyrygować; gdy tymczasem chodzi tu o dopływ krwi, ste-  
                            rowany przez dwa odrębne ośrodki nerwowe, jeden związany z fi-  
                            zycznymi pieszczotami, drugi z psychicznymi fantazjami (słowa,  
                            obrazy, wspomnienia) Ś.
                            
                            Fantazje i partnerzy
                            
                            'W Gestalcie będzie można przywrócić wartość fantazjom (specyficz-  
                            nym dla rodzaju ludzkiego) i dać im rozgrzeszenie; naprawdę mamy
                            
                            5 O impotencji mówimy wtedy, gdy utrzymuje się ona regularnie  
                            przez co najmniej 3 miesiące. Wiele leków (Valium, Tranxene, Prozac,  
                            leki na nadciśnienie itp.) i wiele chorób (cukrzyca itp.) może zakłócać  
                            erekcję.
                            
                            6 Viagra nie prowadzi do erekcji mechanicznie, zakłada obecność  
                            psychicznego pożądania.
                            
                            123
                            
                            powej, do najczęściej podejmowanych tematéw. Często chodzi tu  
                            o problemy uczuciowe: trudności w relacjach, znudzenie, poczu-  
                            cie lekceważenia, zazdrość itp., lecz także o problemy czysto sek-  
                            suologiczne: oziębłość, bezpłodność?, impotencja lub przedwcze.  
                            sny wytrysk, odraza do pewnych praktyk wymaganych przez  
                            partnera itp. Paradoksalnie, większość tych delikatnych proble-  
                            mów łatwiej poruszać i rozpatrywać w sytuacji grupowej niż twa-  
                            rzą w twarz z indywidualnym terapeutą, skądinąd bardziej dys-  
                            kretnym.
                            
                            Dlaczego? Z wielu powodów:
                            
                            Wystarczy, żeby jedna osoba w grupie poruszyła taki problem,  
                            by natychmiast znalazła odzew „porozumienia” i poczuła się  
                            mniej osamotniona i mniej skrępowana. Jeśli ktoś nie śmie posta-  
                            wić tego typu kwestii, można iść o zakład, że ktoś inny skorzysta  
                            z okazji. Grupa w znacznym stopniu oddramatyzuje sytuację. Po-  
                            nadto umożliwia dzielenie się intymnymi wrażeniami, rzadko  
                            ujawnianymi* innym ludziom, a także własnymi, oryginalnymi  
                            sposobami postępowania...
                            
                            Grupa pozwala wypróbować kontakt, pobudza zainteresowa-
                            
                            Przywołajmy przy tej okazji kilka, zazwyczaj ukrywanych, in-  
                            formacji: jedna trzecia francuskich kobiet doświadcza, czasami  
                            lub często, trudności w osiąganiu orgazmu, zaś 60% mężczyzn  
                            cierpi, mniej lub bardziej regularnie, na przedwczesny wytrysk,  
                            a 20% przyznaje się do trudności z erekcją..., lecz każdy sądzi, że  
                            jest w tym osamotniony i nigdy nie ośmiela się o tym rozmawiać!  
                            Co dwunasty mężczyzna jest impotentem*..., ale tylko jeden na  
                            dziesięciu z nich konsultuje się w tej sprawie! W naszej łacińskiej  
                            kulturze ten temat wciąż jeszcze pozostaje tabu i ciągle nie ma do-  
                            tyczącej go żadnej francuskiej książki, ktéra byłaby dostępna dla  
                            szerokiego kręgu odbiorców.
                            
                            'W obrębie grupy sam fakt, że ktoś ośmielił się mówić, często jest  
                            bardzo skuteczny i wyzwalający. Co więcej, techniczne informacje  
                            mogą dodać pewności siebie i przygorować grunt dla dalszej ewo-  
                            lucji. Mimo liberalizacji obyczajów i zawartości publikacji praso-  
                            wych (nakład niektórych wyspecjalizowanych miesięczników do-  
                            równuje nakładowi dziennika Le Monde!), ignorancja w wielu  
                            dziedzinach zwyczajnego pożycia seksualnego nadal bowiem pozo-  
                            <taie reonła Przytoczny ieden nrzvlkład- niektórzy ciacle <3 nrze-
                            
                            UE y EEE O E L Z Z UE E UE N s
                            
                            225
                            
                            osiągnąć jakąś iluzoryczną, totalną „przejrzystość”, każdy ma  
                            prawo do własnego „sekretnego zakątka”. Te „wyznania” czę-  
                            ściej dotyczą słabości niż przyzwoitości: pozbywamy się ciężkie-  
                            go i kłopotliwego opakowania sekretu, kładąc go lojalnie u stóp  
                            partnera! Obnażenie wszystkich korzeni drzewa pod pretekstem,  
                            by lepiej zobaczyć, jak wyrosło, jest na ogół dobrym sposobem,  
                            by owo drzewo powalić!
                            
                            Jeśli trudności są zadawnione i głębokie, wtedy nie staramy się  
                            za wszelką cenę jakoś ich prowizorycznie „połatać”, lecz raczej  
                            zastanawiamy się, jak się rozstać unikając przy tym nadmiernych  
                            szkód.
                            
                            W praktyce
                            
                            Treningi dla par, treningi ukierunkowane na seksualność bądź se-  
                            sje otwarte na wszelkiego rodzaju problemy, na każde oczekiwa-
                            
                            124
                            
                            prawo snuć najbardziej niezwykle marzenia: ekshibicjonistyczne,  
                            sadomasochistyczne itp.; nic nie jest zabronione, gdyz, z definicji,  
                            fantazja nie jest rzeczywistością! Przeciwnie, w wielu sytuacjach  
                            dzielenie się fantazjami ze swoim partnerem może służyć jako moc-  
                            ny bodziec seksualny. Brak fantazji albo ich pomieszanie z rzeczywi-  
                            stością to zresztą klasyczne oznaki zaburzeń psychicznych.
                            
                            Podczas specyficznych treningów, zarezerwowanych dla par,  
                            można pogłębić związek dzięki rozpoznaniu zarazem punktów  
                            wspólnych, jak i różnic, gdyż każdy pracuje w obecności swojego  
                            partnera — który może odkryć, że na przykład pewne irytujące za-  
                            chowania mają podłoże fizjologiczne: a więc, mężczyzna zasypia-  
                            jący po stosunku nie jest chamem, lecz... samcem - jego krew,  
                            skupiona w narządach płciowych, powraca do wszystkich części  
                            ciała, powodując głębokie odprężenie, połączone z uwolnieniem  
                            neuroprzekaźników...
                            
                            Można także analizować podział czasu i przestrzeni w małżeń-  
                            stwie: na przykład narysować — każde z osobna — gdzie w swoim  
                            mieszkaniu czuje się naprawdę u siebie; albo wyrazić pewne cen-
                            
                            nrawane dotad nracnienia ocrvwiécie nie chodzi o to by
                            
                            nia; sesje indywidualne, terapie małżeństw, terapie w grupie lub  
                            sesje osobistego rozwoju — Gestalt proponuje nam szeroką pano-  
                            ramę sytuacji, umożliwiając zyskanie świadomości i wzbogacenie  
                            naszych sposobów kontaktu i ich odmian. Da nam możność  
                            zmierzenia się z różnymi uczuciami i wypróbowania, w bezpiecz-  
                            nych warunkach, nowych emocji: od nieśmiałości do agresji, po-  
                            przez asertywność; od seksualnego zahamowania do wyzwolenia,  
                            poprzez całą gamę powszechnie występujących trudności.  
                            Wszystko to dzieje się w trakcie uważnego i cierpliwego poszuki-  
                            wania harmonijnego funkcjonowania wewnętrznego i społeczne-  
                            go — swoistego dla każdej osoby, uwzględniającego jej jednostko-  
                            wy rytm i całość jej przymiotów.
                            
                            „_.._,_...„_____r__,_-_-_-„._„„_.._,__.„,„.,„..r._„„.._„.-.
                            
                            Czyż można jednak, na odwrót, uważać, że majaczący i szale-  
                            jący schizofrenik jest „normalny”?
                            
                            Wobec takich trudności, ortodoksyjni gestaltyści odrzucili ca-  
                            łą psychopatologię, tym bardziej że dotąd nie istnieje w Gestalcie  
                            teoria psychogenetyczna, która definiowałaby „normalne” etapy  
                            rozwoju psychicznego. Wolą więc szukać indywidualnego sensu  
                            konkretnego „granicznego kontaktu”, powstającego we właściwy  
                            sobie sposób, tu-i-teraz, w określonym polu.
                            
                            Wachlarz rejestrów...
                            
                            Nie byłoby więc „konfluentów” ani chronicznych „projekcjoni-  
                            stów”!! Wiemy jednak dobrze z doświadczenia, że niektórzy  
                            z nas bardzo regularnie, wręcz stereotypowo, uciekają się do swe-
                            
                            1 Por. rozdział 4 nt. teorii self i oporu.
                            
                            126
                            
                            cowana przez Amerykanów klasyfikacja stopniowo przyjmuje się  
                            na całym świecie, gdyż pozostaje czysto opisowa i nie odwołuje  
                            się do żadnej teoretycznej hipotezy wyjaśniania zaburzeń.
                            
                            Inni postulują stworzenie autonomicznej, specyficznie gestal-  
                            towskiej psychopatologii, która wywodziłaby się z rozwiniętej  
                            przez Isadora Froma, a stworzonej przez Goodmana feorii self.
                            
                            Ja ze swej strony od 1985 r. zajmuję się „przekrojową” lekturą  
                            piśmiennictwa z tej dziedziny, ze szczególnym uwzględnieniem prac  
                            Freuda, Melanii Klein, Junga, Karen Horney, Bergereta, Kernberga,  
                            Guefiego; staram się połączyć wiele prądów psychoanalitycznych,  
                            neoreichowskich i gestaltowskich — nie lekceważąc wkładu tradycyj-  
                            nej psychiatrii oraz najnowszych badań neurologicznych.
                            
                            W konsekwencji wydaje mi się, że wprowadzenie psychopato-  
                            logii specyficznej dlą terapii Gestalt — pominąwszy konieczność jej
                            
                            2 Nozologia: opis i klasyfikacja metodyczna zaburzeń bądź chorób.
                            
                            127
                            
                            Rozdziat 10
                            
                            Profil naszej osobowości
                            
                            Zasadnicze postawy
                            
                            Terapia Gestalt zawsze rozwijała perspektywę egzystencjalną i li-  
                            bertyńską, zgodnie z którą każda ludzka istota jest jedyna i orygi-  
                            nalna. Z filozoficznego punktu widzenia, postawa taka jest więc,  
                            z założenia, przeciwna wszelkiej klasyfikacji, która grupowałaby  
                            ludzi wedle kategorii, a stoi w sprzeczności zwłaszcza z tradycyj-  
                            nym rozróżnianiem między „normą” i „patologią”.  
                            „Normalności” nie można definiować statystycznie, w prze-  
                            ciwnym razie rudzi... czy gestaltysci byliby „anormalni”, ponieważ  
                            są wyjątkowi! W jaki sposób zdefiniować ją społecznie, bez popa-  
                            dania w tendencyjny „rasizm”? Czy homoseksualiści mogą być  
                            uznani za „chorych”? Takie stanowisko, swego czasu podtrzymy-
                            
                            wane 7wlacrera nr7e7 Frenda i Reicha do:
                            
                            iect nrzectarząała
                            
                            go ulubionego mechanizmu. Czyż można pójść dalej i, ze wzglę-  
                            du na przekonania ideologiczne, zamknąć oczy na pewne całkiem  
                            realne zaburzenia, przyjmując tezy antypsychiatrii, zgodnie z któ-  
                            rymi społeczeństwo jest odpowiedzialne za obłęd i powinno asy-  
                            stować choremu w „pogrążaniu się”, zamiast separować go lub  
                            leczyć? Zaburzenia osobowości jednak istnieją, czy się tego chce  
                            czy nie chce! „Fakty są uparte” i nie byłoby rozsądne jednakowo  
                            podchodzić do depresyjnego samobójcy, agresywnego paranoika  
                            albo pobudzonego histeryka.
                            
                            W praktyce każdy terapeuta, świadomie czy nie, ustala własną  
                            diagnozę, według znanych sobie kategorii nozologicznych?, by  
                            następnie dostosować do danego przypadku swoją „strategię te-  
                            rapeutyczną”.
                            
                            Od kilku lat wielu praktyków terapii Gestalt zajęło się gestal-  
                            towskim odczytywaniem psychopatologii. Odpowiednio do swo-  
                            jej wrażliwości i dziedzictwa kulturowego, niektórzy odwołują  
                            się do klasyfikacji inspirowanych innymi podejsciami, takimi jak  
                            bioenergetyka (Reich i Lowen), psychoanaliza, DSM IV (pod-  
                            recznik diasnostwki i statvstvki zaburzeń psvychicznych). Ta opra-
                            
                            atym bardzle], abym zapożyczał od nich konkretne strategie tera-  
                            peutyczne.
                            
                            Wedlug mnie, terapia Gestalt proponuje zupełnie nową posta-  
                            wę terapeutyczng, której praktyczna skuteczność nie podlega juz  
                            dyskusji, która jednak nie czuje się powołana do wyjaśniania po-  
                            chodzenia zaburzeń. Pozostaje zgodna z duchem Perlsa, odrzuca-  
                            jąc angażowanie się w bezpłodne polemiki między szkołami —  
                            zwłaszcza w obecnym stanie wątpliwych poszukiwań jakiejś beł-  
                            kotliwej psychopatologii, która zaledwie wyszła z „epoki kamien-
                            
                            Tak czy inaczej, chcę uniknąć „etykietowania” klienta,  
                            umieszczając go w uprzednio przygotowanej przegródce zbior-  
                            czej, jedynej i alienującej, wręcz arbitralnej — w rodzaju: „Serge  
                            jest obsesjonistą” bądź „Jeannette jest histeryczką” — wolę opra-  
                            cować dla każdego oryginalny „profil” osobowości.
                            
                            'Weźmy przykład: specjaliści całego świata debatują dziś nad  
                            tym, czy brak kontaktu w schizofrenii jest spowodowany przez:
                            
                            AM
                            
                            128
                            
                            f ć u ż 4
                            
                            A poza tym, czyz trzeba znać wszystkie szczegóły, w jakich do-  
                            szło do traumy (miejsce wypadku, okoliczności, zamierzenia ofia-  
                            ry...), zeby podjąć leczenie? Nawet jeśli wywiad może wspomóc  
                            przyszłą prewencję, nie jest rzeczą pierwszej potrzeby..., a niesie  
                            ze sobą ryzyko opóźnienia kuracji.
                            
                            Wyznaję bez wstydu i wahania, że w trakcie długiej praktyki  
                            klinicznej, po 20 latach intensywnej „łaźni” psychoanalitycznej,  
                            po których nastąpiło przeszło 20 lat „pasji” dla terapii Gestalt,  
                            nigdy nie doświadczyłem większej trudności w przyjęciu postawy  
                            zdecydowanie gestaltowskiej wobec klientów „sklasyfikowa-  
                            nych” - bardzo prowizorycznie — zgodnie z „tradycyjną”, nie ge-  
                            staltowską, nozologią. Ostatecznie podejście psychopatologiczne  
                            składa się z dwóch rozłącznych etapów:
                            
                            1) badanie nozologiczne (ustalenie diagnozy),  
                            2) interwencja terapeutyczna (zindywidualizowane leczenie).
                            
                            129
                            
                            opracowania i przeprowadzenia jeszcze wielu poprzedzajacych je  
                            badań, a potem uprawomocnienia — byłoby, w aktualnej sytuacji  
                            we Francji, zdecydowanie przedwczesne, a przede wszystkim  
                            błędne ze strategicznego punktu widzenia; mogłoby bowiem od-  
                            dalić gestaltystéw od ich kolegów psychiatrów, psychologów  
                            i psychoanalityków, i to w chwili, gdy Gestalt nie zyskał jeszcze  
                            należnego mu miejsca na uniwersytetach ani w klinikach psychia-  
                            trycznych. Już i tak wszyscy nazbyt często używają odmiennego  
                            żargonu, ledwo dla innych czytelnego. Unikajmy złudnej pokusy,  
                            która z paranoiczną siłą popychałaby każdego specjalistę ku „po-  
                            nownemu odkrywaniu świata”...
                            
                            Oto dlaczego rozmyślnie opowiadam się za postawą współpra-  
                            cy interdyscyplinarnej, a sam odwołuję się do najczęściej dziś we  
                            Francji używanych kategorii nozologicznych, które dalej posta-  
                            ram się w wielkim skrócie przedstawić.
                            
                            Opieram się zatem na tradycyjnych opisach nozologicznych,  
                            popartych setkami badań i publikacji; nie oznacza to jednak,  
                            abym przyjmował tym samym właściwe różnym szkołom hipote-  
                            v etiolocgiczne. dotvczace domniemaneoo 5nebolsoniz roahnezaż
                            
                            podłoże genetyczne (chromosom 5. i 11.);
                            
                            biochemiczną dysfunkcję neuroprzekaźników mózgu (za-
                            
                            kłócenie receptorów dopaminy);
                            
                            * uszkodzenia anatomiczne (kory przedczołowej);
                            
                            * wczesne zakażenie wirusowe (najnowsza hipoteza — fawory-  
                            zowana przez niektórych badaczy);
                            
                            * patogenną postawę matki („schizofrenogenna”nadopiekuń-  
                            czość, wymieniana przez tradycyjnych psychoanalityków,  
                            albo „podwójne wiązanie” Batesona);
                            
                            * czy raczej, co oczywiste, przez kombinację wielu czynników...
                            
                            Ostatecznie mało nas to obchodzi!
                            
                            Dogmatyczna spójność psychoanalizy, która długo zmuszała,  
                            by twierdzić między innymi, że paranoja wynika ze stłumionych  
                            tendencji homoseksualnych, może zadowolić jedynie umysły wy-  
                            czekujące, by „z-rozumieć” — czyli arbitralnie połączyć fakty, czę-  
                            sto od siebie niezależne. Któż dziś może stwierdzić, czy nadmiar  
                            serotoniny jest przyczyną czy też skutkiem pewnych form depre-
                            
                            h nerwicy natrecny)
                            
                            podstawowemu. :
                            
                            Tym samym dla Freuda i Melanii Klein Ięk byłby jedną z kon-  
                            sekwencji seksu i agresji, podczas gdy dla Karen Horney na  
                            odwrót, seks byłby jedną ze zdrowych reakcji radzenia sobie z le-  
                            kiem.
                            
                            LEK PODSTAWOWY  
                            FREUD KAREN HORNEY  
                            seksualność agresja lęk  
                            lęk seksualność agresja
                            
                            (zerwanie z innymi) (podążanie ku innym)
                            
                            PERLS
                            
                            130
                            
                            PLECOLAUMg. LERALOLWU JESL BULSZE VU LLIVIVUY .
                            
                            Terapia
                            
                            Terapia polega na rozpoznaniu mechanizmów obronnych (czy  
                            „oporów”), tych nadal użytecznych i dostosowanych do obecne-  
                            go środowiska, oraz tych, które się w strukturach „charakteru”  
                            zdezaktualizowaly lub usztywniły, pozostając w nim „nieusuwal-  
                            nie wyryte”. Mechanizmy te można uelastycznić, a nawet zastą-  
                            pić innymi.
                            
                            Doświadczony terapeuta uważa, by nie pozbawić klienta tych  
                            mechanizmów obronnych, których on jeszcze potrzebuje; i tak na  
                            przykład zachowanie obsesyjne, bardzo metodyczne i zorganizo-  
                            wane, a często sztywne i powtarzalne, niekiedy łączone z „rytu-  
                            ałami”, może skutecznie łagodzić kryjący się pod nim głęboki lęk.  
                            Bezpośredni atak na symptomy i rytuały porządkowania czy kon-  
                            troli niesie ryzyko ponownego ujawnienia tego lęku podstawo-
                            
                            131
                            
                            Na razie terapia Gestalt bardzo nam pomaga w etapie dry-  
                            gim..., a to już dużo!
                            
                            Podstawowa osobowość
                            
                            'Według Freuda, dwoma fundamentalnymi popędami czlowieka  
                            są seks i agresja (Eros i Tanatos, bądź tez instynkt życia i instynki  
                            smierci). Lęk rodziłby się z niezaspokojenia pierwotnych potrzeb  
                            seksualnych. Wszystkie nerwice wywodziłyby się więc z zakłóce-  
                            nia funkcji seksualnej, realnej lub symbolicznej. Reich wiązał je  
                            wprost z niezaspokojeniem orgazmicznym.
                            
                            Według Karen Horney (jedna z psychoanalityków Perlsa —  
                            wywarła na nim niezatarte wrażenie) i licznych egzystencjali-  
                            stów, człowiek — od urodzenia — byłby owładnięty podstawo-  
                            wym „lękiem egzystencjalnym”. Można zatem uznać seks i agre-  
                            sję za dwa popędy Zycia albo przeżycia (przeżycia gatunku  
                            i przeżycia jednostki): reprodukować się i sprzymierzać, ażeby  
                            być chronionym, walczyć, by się bronić. Nerwice i psychozy mo-  
                            głyby wiec być uznane za mechbanizmy obronne troociam bri
                            
                            Mechanizmy obronne
                            
                            Schematyczne przykłady mechanizmów obronnych i pbnownego  
                            zabezpieczenia przed lękiem podstawowym:
                            
                            * w autyzmie: zamykam się w sobie.
                            
                            * w paranoi: wystrzegam się wszystkich i świata; atakuję za-  
                            nim zostanę zaatakowany.
                            
                            * w nerwicy natręctw: wszystko organizuję, żeby nic mnie nie  
                            zaskoczyło.
                            
                            * w histerii: uwodzę moje środowisko i dostosowuję się do  
                            niego, żeby zdobyć sprzymierzeńców.
                            
                            „Zaburzenia” osobowości byłyby więc mechanizmami obrony  
                            i adaptacji, umożliwiającymi przeżycie w konkretnym momencie  
                            egzystencji. Jednakże często instalują się one i utrwalają w sposób  
                            przesadny i usztywniony, a więc stają się anachroniczne i szkodli-  
                            we: skoro opuściłem pole bitwy, nie potrzebuję już pancerza. On  
                            ogranicza moje ruchy i ciąży mi; więc zamiast pomocą, staje się
                            
                            N P eee "N"h "
                            
                            .._.„X,„_,._.„„(„_____.._... _„.rw_„„„„..„-„„v„„„,....,„...„„.„  
                            wych czy artystycznych: walczymy lub obejmujemy się rzeczywi-  
                            ście, ale zgodnie z określonymi regułami.
                            
                            Towarzyszy się klientowi w stopniowym zgłębianiu jego róż-  
                            nych stron, w oparciu o trzy „filary” terapii Gestalt: awareness,  
                            „uobecnienie” i podejmowanie odpowiedzialności (Naranjo).
                            
                            Ostatnia uwaga: nie zostało dowiedzione, ze wszystkie cechy  
                            osobowości ewoluują w stronę neurotycznego zaburzenia tej sa-  
                            mej kategorii. Często dzieje się odwrotnie, nieznaczne skłonności  
                            służą za „klapę bezpieczeństwa” po to właśnie, by przeszkodzić  
                            w umiejscowieniu się patologicznego zaburzenia. Na przykład  
                            banalne fobie, jak strach przed myszami czy pająkami, czasami  
                            wystarczają, by systematycznie upuszczać ukryty pod spodem lęk  
                            przez skanalizowanie go — a więc leczenie behawioralne, objawo-  
                            we, mające na celu jedynie likwidację zaburzeń zachowania, mo-  
                            że być przeciwwskazane. Tak samo umiarkowane manifestacje  
                            „histeryczne”, jak przyjemność czerpana ze zwracania na siebie
                            
                            132
                            
                            pr oJż fi A I u k z / PU
                            
                            „uleczyła” go z obsesyjnych nawyków organizacji i kontroli!
                            
                            Widzimy konieczność starannego nauczania psychoterapeu-  
                            tów w zakresie mechanizmów kompensacji w psychopatologii  
                            oraz znaczenie regularnej superwizji”.
                            
                            Wyczulony na te kwestie terapeuta zawsze będzie się starał oce-  
                            nić, w jakiej mierze obserwowane zachowanie może zapewnić spe-  
                            cyficzne „twórcze przystosowanie”, odpowiednie lub akceprowal-  
                            ne, charakterystyczne dla oryginalnej osobowości klienta, a w ja-  
                            kiej mierze jest krępujące dla niego — albo dla jego otoczenia!
                            
                            3 Regularna i poufna kontrola prowadzonego leczenia przez wykwa-  
                            lifikowanego specjalistę. Gdy podejmuje się psychoterapię, warto się  
                            upewnić, czy terapeuta jest dyplomowany w swojej dziedzinie, czy nale-  
                            ży do profesjonalnego ugrupowania (co zapewnia mu stałe doskonalenie  
                            umiejętności) i korzysta z superwizji. Jeśli odmawia odpowiedzi (pod  
                            dowolnym pretekstem), lepiej zasięgnąć informacji w związku lub sto-  
                            warzyszeniu zawodowym.
                            
                            133
                            
                            wego i zmobilizowania glebszych i mocniejszych systemów  
                            obronnych — na przykład typu paranoicznego. W sumie widocz-  
                            ne zaburzenie nie może być bezkarnie, bez zastosowania środków  
                            ostrożności, zlikwidowane.
                            
                            Co więc konkretnie można uczynić w podejściu gestaltowskim?
                            
                            Można na przykład wykorzystać gestaltowskie pojęcie biegu-  
                            nowości i starać się o zrównoważenie tendencji: zachęcać histery-  
                            ka, by się uobsesyjnił (wprowadził w swoje życie podział godzin,  
                            program, organizację, notatki), a obsesjonistę, by się dohisteryzo-  
                            wał (częściej dbał o swoje odprężenie, stosował improwizację,  
                            uwodził, nawiązywał kontakt, wyrażał emocje, uprawiał zajęcia  
                            artystyczne itp.); masochistę będzie się zachęcać do wyrażania  
                            zdrowej agresji, do potwierdzania swojej asertywnosci itp.
                            
                            'Widać tu jasno wielkie możliwości podejścia gestaltowskiego.  
                            Praca w zamknigtej grupie terapeutycznej często pomaga wypró-  
                            bować nowe postawy w bezpiecznym otoczeniu, które oferuje to,  
                            co Winnicott nazwał „przestrzenią tranzytową” między rzeczywi-  
                            stością zewnętrzną i wewnętrznym światem klienta czy grupy, ja-
                            
                            La cnntnyLa cie odzie indziai* nodczac 7a1eic cenortowych 7zahbawo.
                            
                            uwagi lub chęć uwodzenia, mogą podtrzymywać niezbędny nar-  
                            cyzm życiowy, omijając w ten sposób wprowadzenie patologicz-  
                            nego, ciągłego histerycznego podniecenia, zaś cechy obsesyjne  
                            mogą chronić przed depresją lub paranoją...
                            
                            We wszystkich przypadkach, kiedy klient „de-kompensuje”,  
                            co znaczy, że jego zwykłe mechanizmy obronne „pękają” (mogąc  
                            doprowadzić do szalonego obżarstwa, mutyzmu, depresji — nie-  
                            kiedy samobójczej) na skutek zmęczenia, urazu psychicznego,  
                            „terapii” prowadzonej przez szarlatana itp., będziemy zaskoczeni  
                            widząc, że owe zaburzenia, zamiast się pogłębić — znikają, nato-  
                            miast na ich miejsce pojawiają się zaburzenia nowe, dla prowa-  
                            dzących „terapię” profanów nieoczekiwane, za to często poważ-  
                            niejsze od właśnie usuniętych.
                            
                            Nigdy nie zapomnę, jak główny pedagog w zakładzie, którym  
                            kierowałem, porzucił w trakcie tradycyjnej, nieudolnie prowa-  
                            dzonej psychoanalizy, swój obsesyjny system obronny, superzor-  
                            ganizowany (co czyniło zeń doskonałego szefa wydziału), i został  
                            dożywotnio hospitalizowany z powodu paranoi z zespołem uro-
                            
                            eei owałrowne 7achowania: nevehoanaliza
                            
                            teniowym wywoł
                            
                            osobowość| „normalna”
                            
                            masochizm ‘ -  
                            pragnienie histeria  
                            drugiego patologii cudzy punkt
                            
                            widzenia  
                            borderline schizoidia Płat  
                            wycofanie się od drugiego limbiczny  
                            (uległość, zależność) ' prawy
                            
                            © Serge Ginger, 1989
                            
                            134
                            
                            ART R Y u f i i S A
                            
                            Propozycje wykorzystania
                            
                            (jeśli zechcecie naszkicować swój własny profil)
                            
                            * Oznaczcie subiektywne znaczenie każdej z waszych cech  
                            osobowości na poszczególnych osiach: od środka (brak tej  
                            cechy) ku obwodowi (cecha jest patologicznie uwypuklona).
                            
                            * Następnie połączcie tak zaznaczone punkty, by otrzymać  
                            swój specyficzny profil psychopatologiczny.
                            
                            * Normalność (człowiek „zdrowy”) nie polegałaby za braku  
                            wszystkich tych cech (byłaby to osobowość „uboga”), lecz  
                            na względnym zrównoważeniu każdej z nich.
                            
                            * Zatem człowiek „normalny” może jednocześnie przejawiać  
                            lekkie cechy:
                            
                            — „paranoi”: być stanowczym, trzymać się swoich idei (ale bez  
                            sztywności), bronić zasad, być ostrożnym i czujnym (ani nie-
                            
                            135
                            
                            KOŁO OSOBOWOŚCI  
                            (wg Georga Gingera)
                            
                            Plat (władza)  
                            korowy panowanie nad myślami i zasadami  
                            lewy paranoja
                            
                            panowanie
                            
                            nad przedmiotami panowanie
                            
                            nad ludźmi
                            
                            obsesja  
                            ‘. dominacja  
                            depresja ‘&%‘ mania
                            
                            (pasywność) WĄF (aktywność)
                            
                            Krótkie komentarze
                            
                            * Staraliśmy się o maksymalne uproszczenie, przyjmując za
                            
                            podstawę dwa krzyże:  
                            — krzyż grecki: + (osie zwane psychotycznymi),  
                            — krzyż św. Andrzeja: x (osie zwane neurotycznymi). z
                            
                            * Tzw. osie psychotyczne odpowiadają zerwaniu z rzeczywi-  
                            stością otoczenia:
                            
                            — w procesach myślowych (paranoja i schizoidia),  
                            —w procesach afektywnych (psychoza maniakalno-depresyjna).
                            
                            * Tzw. osie neurotyczne odpowiadają wypaczeniu relacji z oto-  
                            czeniem.
                            
                            * Fobie w tym schemacie nie figurują: sytuują się one wzdłuż  
                            osi neurotycznej histeria — obsesja.
                            
                            * Borderline („zaburzenia pograniczne”) charakteryzowałby  
                            się przerostem wielu różnych cech oraz nieprzewidywalnym  
                            przechodzeniem od jednej do drugiej: może się przemiennie  
                            objawiać jako histeryczny, depresyjny czy paranoiczny...  
                            wraz z ewentualnym przejściem do czynów impulsywnych
                            
                            (zerwania wynadki <etonności camohbóicze
                            
                            n )
                            
                            . PROFIL” PERLSA
                            
                            „PROFIL” FREUDA
                            
                            Płat (władza) (władza)  
                            korowy panowanie nad myślami i zasadami (Orowy panowanie nad myślami i zasadami  
                            lewy paranoja "llewy paranoja
                            
                            : JA
                            
                            panowanie panowanie .  
                            nad przedmiotami panowanie had przedmiotami panowanie  
                            obsesja nad ludźmi i obsesja nad ludźmi
                            
                            dominacja dominacja
                            
                            depresja mania depresja mania
                            
                            (aktywność)
                            
                            (pasywnosc) (aktywnos’c) i (pasywność)  
                            masochizm . masochizm histeri  
                            pragnienie histeria 1 pragnienie isteria  
                            drugiego cudzy punkt sh drugiego cudzy punkt  
                            widzenia : ł widzenia
                            
                            borderline schizoidia Płat lg borderline schizoidia Płat  
                            wycofanie się od drugiego limbiczny | wycofanie się od drugiego limbiczny  
                            (uległość, zależność, prawy J (uległość, zależność) prawy
                            
                            136 137
                            
                            — „schizoidii”: zdać si¢ na samotność, być skłonnym do in-  
                            trowersji... (na przykład badacz lub „mędrzec”...)
                            
                            * Taki profil może też być sporządzony we współpracy między  
                            terapeuta i klientem. Następnie można od czasu do czasu po-  
                            nownie oznaczyć punkty i znów nakreślić schemat (nie oglą-  
                            dając poprzedniego „koła”), a potem porównać oba profile  
                            i podyskutować o tym w czasie sesji, by zmodyfikować cele  
                            terapii.
                            
                            ... Na razie możecie dla rozrywki porównać swój profil
                            
                            z dwoma „Wielkimi”, często wspominanymi w tej książce, któ-  
                            rych pozwoliłem tu sobie skarykaturować!
                            
                            Gestalt rozmaitej przynależności jest coś specyficznie gestaltow-  
                            skiego?
                            
                            Jakich podstawowych zasad przestrzega się od początków?  
                            A które zostały zmodyfikowane wobec postępu badań teoretycz-  
                            nych i klinicznych, wskutek wpływu nowszych, pokrewnych me-  
                            tod, czy po prostu wobec ewolucji obyczajów?
                            
                            To tylko niektóre z pytań, jakie chcemy tutaj postawić, umyśl-  
                            nie przyjmując subiektywny i zaangażowany punkt widzenia, od-  
                            powiednio do tego, co wydaje się nam fundamentalne w samej fi-  
                            lozofii terapii Gestalt, głęboko naznaczonej wartościami egzy-  
                            stencjalistycznymi: wolnością istnienia i wyrażania siebie, posza-  
                            nowaniem oryginalności każdego człowieka.
                            
                            Naszym punktem wyjścia będzie udokumentowana tradycja  
                            (klasyczne dzieła Perlsa, Goodmana, Zinkera, Polstera, Latnera  
                            i innych), jak tez liczne artykuly publikowane w Gestalt Journal,  
                            przede wszystkim jednak oprzemy się na osobistym doświadcze-
                            
                            139
                            
                            ufnym, ani naiwnym), wrazliwym (ale nie nazbyt podatnym),  
                            bronić uciśnionych itp. (na przykład działacz związkowy...)
                            
                            — „Obsesji”: być zorganizowanym i starannym, przywiązują-  
                            cym wagę do zjawisk czasu i miejsca, niezawodnym, praco-  
                            witym itp. (na przykład rzemieślnik czy technik...)
                            
                            — „histerii”: być otwartym na środowisko i na innych, sym-  
                            patycznym, wsłuchującym się, emocjonalnym, lubiącym się  
                            podobać itp. (na przykład hazdlowiec czy aktor...)
                            
                            — „masochizmu”: być zdolnym do poświęcenia, nawet do  
                            ofiary, odkładać na potem pewne przyjemności (na przykład  
                            opiekun społeczny lub „święty”...)
                            
                            — „sadystycznej” dominacji: mieć zdecydowaną osobowość,  
                            inicjatywę, poczucie odpowiedzialności (na przykład przy-  
                            wódca...)
                            
                            — „depresji”: nie uciekać się do „błogiego optymizmu”, być  
                            „realistą”... (na przykład filozof egzystencjalista...)
                            
                            — „manii” (w sensie psychiatrycznym): być superaktywnym,  
                            w ciągłej gotowości (na przykład przedsiębiorca, deputowa-  
                            ny...)
                            
                            Rozdział 11
                            
                            Dwadziescia podstawowych pojęć Gestaltu
                            
                            Dla czytelników niecierpliwych (którzy zaczynają od końca), jak  
                            też dla skrupulatnych (którzy lubią konspekty, żeby móc sobie  
                            powtórzyć materiał), postaramy się zestawić tutaj — za cenę pew-  
                            nych powtórzeń - niektóre fundamentalne pojęcia, wcześniej już  
                            w tej pracy przywoływane.
                            
                            14 marca 1970 r. zmarł w Chicago Fritz Perls, „ojciec-zało-  
                            życiel” terapii Gestalt. Co pozostało z jego dziedzictwa po trzy-  
                            dziestu latach, u progu nowego tysiąclecia?
                            
                            A dokładniei, czy w aktualnej praktyce francuskich terapeutów
                            
                            S 0 0wy
                            
                            1
                            
                            12  
                            13  
                            14  
                            15  
                            16  
                            '17  
                            18  
                            19  
                            20
                            
                            140
                            
                            Twórcze przystosowanie
                            
                            Cykl doświadczenia
                            
                            Niedomknięte Gestalty
                            
                            Opór
                            
                            Homeostaza
                            
                            Branie odpowiedzialności
                            
                            Eksperymentowanie
                            
                            Prawo do odmienności: oryginalność każdego człowieka  
                            Postawa „sympatii”
                            
                            Holistyczne podejście do człowieka  
                            Komplementarne bieguny  
                            Emocjonalne i cielesne angażowanie się  
                            Agresja
                            
                            Twórczość i wyobraźnia
                            
                            Jednostka w grupie
                            
                            yy w
                            
                            serl, 1907). Fenomenologia podkreśla wagę czynników subiek-  
                            tywnych i irracjonalnych, bezpośrednio przeżytego doświadcze-  
                            nia, wraz z jego cielesnym doznaniem (por. 17), wyjątkowym dla  
                            każdego (por. 13). Owo jak przejawia się zwłaszcza w postawie  
                            i gestach czy nieświadomych „mikrogestach”, w oddychaniu,  
                            w intonacjach głosu itp. Mimowolne modalności zachowania  
                            i wypowiedzi często górują nad jawnie wyrażaną trescig: zatem  
                            Perls — jak później uczyni to Lacan — podkreśla przewagę znaczg-  
                            cego nad znaczonym.
                            
                            Oczywiście, praca nad teraz wcale nie zabrania przywoływać  
                            wspomnień, obaw czy projektów — pod warunkiem, że sponta-  
                            nicznie się one u klienta wynurzają, świadomie lub nie: są żeraz  
                            obecne w jego umyśle bądź w sercu i nimi karmi się aktualne  
                            przeżycie. Są zresztą siłą rzęczy modulowane przez teraźniejszy  
                            kontekst (wewnętrzny i zewnętrzny klienta), nigdy więc nie są  
                            czysto „historycznymi prawdami”.
                            
                            141
                            
                            niu 30 lat praktyki klinicznej oraz 20 lat nauczania w Paryskiej  
                            Szkole Gestaltu.
                            
                            Pominę tutaj techniki, „reguły i gry” (często zapożyczane,  
                            mniej lub bardziej.świadomie, przez użytkowników innych me-  
                            tod, umieszczane poza swoim pierwotnym kontekstem), spróbu-  
                            ję natomiast wyodrębnić niektóre podstawowe pojęcia, kładąc na-  
                            cisk zwłaszcza na ich współczesną ewolucję oraz poszukując  
                            związków zachodzących między nimi związków, które tworzą  
                            spójność metody gestaltowskiej w łonie filozofii Człowieka.
                            
                            Przywołam te podstawowe pojęcia w porządku poniekąd ar-  
                            bitralnym, jako że wszystkie wydają mi się powiązane i współza-  
                            leżne na sposób „zwrotny” (numerowane odsyłacze ułatwiają ich  
                            połączenie):
                            
                            Now and how
                            
                            * Proces
                            
                            Awareness  
                            Kontakt graniczny  
                            Pole i system
                            
                            .
                            
                            GBOD _  
                            .
                            
                            1. Now and how
                            
                            Sformułowanie samego Perlsa: now and how (teraz i jak) lepiej  
                            oddaje postępowanie gestaltowskie niż klasyczna niegdyś formu-  
                            ła „tu i teraz”, która wcale nie jest specyficzna dla Gestaltu. Na  
                            tu i teraz koncentruje się w istocie wiele innych metod: podejście  
                            rogeriańskie (postulowane przez amerykańskiego psychologa  
                            Carla Rogersa postępowanie „skoncentrowane na kliencie”, czę-  
                            sto nazywane — błędnie — „niedyrektywnym”), praktyki oriental-  
                            ne (zen, tai-chi itp.), najważniejsze nurty psychoterapii grupowej,  
                            a nawet psychoanaliza — jako że pracuje zwłaszcza nad przeniesie-  
                            niem, które uważa się za odtworzenie ż i teraz, wobec psycho-  
                            analityka, neurotycznych postaw z dzieciństwa klienta.  
                            Natomiast „teraz i jak” uwydatnia specyficznie fenomenolo-  
                            giczny aspekt terapii Gestalt, która bardziej zajmuje się jak niż  
                            dlaczego, przedkładając opis fenomenów nad ich wyjaśnianie: Po-  
                            wrócić do rozważań nad rzeczami do samych rzeczy, takich, jaki-  
                            mi się naprawdę jawią, do poziomu przeżytych faktów, przed
                            
                            swerolbim borawnrontunlynm obynrerinzynicom btówro Aoforunio (Hnc.
                            
                            v e
                            
                            się proces pytania:
                            
                            — Co teraz robisz?
                            
                            — Co czujesz w tym momencie?
                            
                            — Czego unikasz?
                            
                            — Czego chcesz, czego ode mnie oczekujesz?
                            
                            Ta ciągła uwaga kierowana na obecny rozwój sytuacji nadal  
                            pozostaje dość specyficzna dla Gestaltu, który chętnie zajmuje się  
                            aktualnie postrzegalnymi fenomenami powierzchniowymi. Natu-  
                            ralnie, często „nurkuje” się od teraźniejszości ku przeszłości i od  
                            powierzchni ku głębi.
                            
                            Podobnie rzec można o badaniu błony komórkowej, które  
                            dostarcza współczesnemu biochemikowi wiele informacji  
                            o ogólnym funkcjonowaniu komórki, czy też o analizie aktual-  
                            nego promieniowania, wyemitowanego przez odległą gwiazdę,  
                            które daje astrofizykowi dane o dawno już minionych wydarze-  
                            niach.
                            
                            142
                            
                            i _ e E Y BE
                            
                            dzony”), jak i w Gestalcie — gdzie definiuje się ją trudnym do  
                            przetłumaczenia angielskim terminem awareness. Gdy proszono  
                            Perlsa, by jednym słowem podsumował Gestalt, na ogół przywo-  
                            ływał właśnie to pojęcie, tymczasem wielu dzisiejszych gestalty-  
                            stów preferuje termin kontakt.
                            
                            4. Kontakt graniczny
                            
                            Tymi dwoma słowami rozpoczyna się podstawowe dzieło terapii  
                            Gestalt, zredagowane w 1951 r. przez Goodmana, w oparciu  
                            o notatki Perlsa. Ten ostatni w The Gestalt Approach (opubliko-  
                            wane pośmiertnie w 1973 r.) twierdzi: Badanie sposobu, w jaki  
                            istota ludzka funkcjonuje w swoim otoczeniu, jest studiowaniem  
                            tego, co się dzieje w kontakcie granicznym między jednostką i jej  
                            otoczeniem. To właśnie w tym granicznym kontakcie znajdują się  
                            zdarzenia psychologiczne. Zaś Goodman precyzuje: Ta granica,
                            
                            143
                            
                            Naiwni są niektórzy nadgorliwi gestaltyści, starając się za  
                            wszelką cenę utrzymać swojego klienta w ciasnym więzieniu te-  
                            raźniejszości. Natomiast, wbrew tradycyjnej strategii psychoana-  
                            litycznej, nie będzie się nakłaniać klienta do szukania minionych  
                            wspomnień, do podejmowania długich „wykopalisk archeolo-  
                            gicznych”, jak się wyraził Perls. Lepiej na początek urządzić się  
                            wygodnie na „parterze” domu, uporządkować swoje aktualne  
                            mieszkanie, zanim rozpocznie się gruntowne oczyszczenie piwni-  
                            cy z nagromadzonych rupieci... co, jak wszyscy wiemy, może za-  
                            jąć wiele lat! Zawsze będzie czas, by potem wypucować resztę —  
                            o ile ślady przeszłości nadal nam zawadzają. Można to zrobić,  
                            a będzie się przynajmniej miało odzyskaną energię.
                            
                            2. Proces
                            
                            Na pierwszym planie znajduje się zatem proces: terapeuta — tak  
                            samo jak klient — jest uważny i czujny (por. 3: awareness) przede  
                            wszystkim na przypadki w relacji, która się „tu i teraz” rozwija:  
                            Perls lubił stawiać czterv zasadnicze ukiernnkowoane na toczacy
                            
                            'W praktyce więc terapeuta i jego klient są bez przerwy skupie-  
                            ni na ruchu tam-i-z powrotem „czółenka” (określenie Perlsa)  
                            między teraźniejszością i przeszłością, między wewnętrznymi, in-  
                            trapsychicznymi fantazmatami, a zewnętrznymi zachowaniami  
                            i relacjami interpsychicznymi, między ekspresją niewerbalną i sło-  
                            wem, między emocjami i świadomością; w miarę wynurzania się  
                            kolejnych „figur” z „tła” strumienia świadomości, w miarę kon-  
                            struowania i destrukcji Gestaltów.
                            
                            Do zagadnienia tego powrócimy przy okazji prezentacji roli  
                            self w cyklu doświadczenia (por. 7 i 8).
                            
                            3. Awareness
                            
                            To falująca uwaga, to czujność, zarazem przedświadoma i zamie-  
                            rzona: intelektualna, emocjonalna i cielesna, skupiona na intym-  
                            nym przeżyciu i podmiocie wewnętrznym oraz na zewnętrznym  
                            otoczeniu (również subiektywnie postrzeganym), taka „bezpo-  
                            średnia świadomość” teraźniejszości we wszystkich jej wymiarach  
                            i1e<t nocsznkiwaona talk w buddvzmie 7en ( Bydda”? 7nac7v nrzebu-
                            
                            Podczas sesji Gestaltu jedną z istotnych części „otoczenia” klien-  
                            ta stanowi sam terapeuta. To właśnie z nim klient nawiązuje kon-  
                            takt i z nim rozwija się proces interakcji, zawierając w sobie tak-  
                            że to, czego nie da się wcześniej przewidzieć. Klient i terapeuta są  
                            więc częścią tego samego „pola” doświadczenia, a postawa jedne-  
                            go z nich wpływa na postawę drugiego. Nie chodzi tu, oczywi-  
                            ście, o jakiś „zamknięty system”, lecz o „system otwarty” w stałej  
                            komunikacji z kontekstem zewnętrznym.
                            
                            'W Gestalt-therapy Goodman kontynuuje myśl Kurta Lewina,  
                            psychologa gestaltysty, twórcy dynamiki grup, który przeniósł  
                            teorię pola elektromagnetycznego, sprecyzowaną w łonie fizyki  
                            einsteinowskiej, na pole społeczne. Terapia Gestalt interesuje się  
                            każdym człowiekiem w kontekście jego otoczenia, zwracając uwa-  
                            gę jednocześnie na to, by go sztucznie nie izolować (jest wszak  
                            częścią „pola”), ale też by go nie „wtopić” w ogólną sytuację (on  
                            jest bytem szczególnym).
                            
                            144
                            
                            NUU UE UJ UE E E UU E E UE U E
                            
                            przedkłada subiektywne przeżycie jednostki, jej wewnętrzne oso-  
                            biste odczucie, nad zewnętrzne, społecznie postrzegalne zachowa-  
                            nie. Nie ogranicza się jednak tylko do złudnego życia intrapsy-  
                            chicznego, wprawia w ruch czółenko między tym co wewnętrzne  
                            i zewnętrzne, starając się pogodzić adaptację społeczną z indywi-  
                            dualną źwórczością, sytuację z jej osobistym odczytaniem, prze-  
                            rzucając w ten sposób most między nauką i sztukg.
                            
                            'Wypada tu przypomnieć kontekst społeczno-polityczny, w ja-  
                            kim powstawał Gestalt: Perls, Goodman i kilku innych pionie-  
                            rów lat 50. chciało za wszelką cenę wyodrębnić się w amerykań-  
                            skim środowisku psychoanalitycznym, toteż zaprezentowali się ja-  
                            ko nonkonformiści, umyślnie stosując prowokację: wygłaszając  
                            anarchistyczne opinie, przejawiając nader „wyzwolone” zacho-  
                            wania społeczne i seksualne itp. Obecnie terapia Gestalt przysto-  
                            sowała się do kontekstu sytuacji post 68, i bardzo się ustatkowa-  
                            ła, zachowując jednak „rozsądnie” liberalną orientację.
                            
                            145
                            
                            gdzie sytuuje sig doświadczenie, nie oddziela organizmu od otocze-  
                            nia: ona wyznacza krańce organizmu, zawiera go w sobie i jedno-  
                            cześnie chroni, ona styka się z otoczeniem (...). Skóra, na przykład,  
                            jest nie tyle częścią organizmu, co w istocie organem szczególnej  
                            relacji między nim i jego otoczeniem. Zatem granica „należy” za-  
                            razem do wnętrza i do tego, co na zewnątrz: jest częścią dwóch  
                            światów — odrębnych, lecz pozostających we wzajemnej relacji.
                            
                            Psychologia, dodaje Goodman, jest badaniem twórczych przy-  
                            stosowań (w kontakcie granicznym). Psychopatologia jest bada-  
                            niem przerw, zabamowań lub innych wypadków zdarzających się  
                            w trakcie twórczego przystosowania. Wszelkie zakłócenia kontak-  
                            tu czy „opór” (por. 9) mogą być uznane za problemy graniczne:  
                            zniesienie wyraźnej linii demarkacyjnej w przypadku nadmiernej  
                            konfluencji z otoczeniem, „przekraczanie” świata zewnętrznego  
                            lub świata wewnętrznego w introjekcji bądź w projekcji itp. — jak  
                            pokazuje schemat form oporu przy końcu rozdziału 4.
                            
                            5. Pole i system
                            
                            6. Twórcze przystosowanie
                            
                            Zdrowie umysłowe i społeczne przekłada się na ustawiczne twór-  
                            cze przystosowanie w „granicznym kontakcie” między organi-  
                            zmem i jego otoczeniem; a w szczególności między jednostką, te-  
                            rapeutą i kontekstem sytuacyjnym: miejscem rozwoju interakcji,  
                            obecnością świadków czy grupy itp.
                            
                            Nie chodzi tu o proste dostosowanie adaptacyjne, kiedy to  
                            jednostka poddaje się prawom środowiska, przyjmując respekto-  
                            wane przez normy społeczne czy zachowania zwyczajowo uzna-  
                            ne za „normalne”. Nie chodzi także o indywidualną twórczość,  
                            nielicząca się z kontekstem i dopuszczającą wszelkie fantazje lub  
                            wyskoki — choćby pod pretekstem, że odpowiadają one kliento-  
                            wi. Chodzi natomiast o kompromis albo raczej syntezę, pozwala-  
                            jącą każdemu egzystować po swojemu, ale z uwzględnieniem ist-  
                            niejących w danym miejscu i czasie norm, by w ten sposób znalazł  
                            swoją własną drogę w obrębie wspólnoty. Tak więc Gestalt odróż-  
                            nia się od terapii behawioralnych, zorientowanych na cele nor-  
                            matywne: dzieki zdecydowanie fenomenoloosiczne! nerenektvwie
                            
                            A A I = TT
                            
                            daniem przypadłości w trakcie twórczego przystosowania. Perls  
                            zdefiniował neurotyka jako osobę, która chronicznie poddaje się  
                            samowyłączaniu. Takie zakłócenia funkcji self ogólnie zwane są  
                            oporem (por. 9). Mogą je stanowić bądź to mechanizmy obronne  
                            dostosowane do sytuacji, bądź przeciwnie, anachroniczne,  
                            usztywnione blokady, świadczące o patologicznym unikaniu au-  
                            tentycznego kontaktu.
                            
                            Podczas cyklu self funkcjonuje na różne „sposoby” (id, ja, spo-  
                            sób pośredni, styl osobowości), które kolejno przejmują dominu-  
                            jącą rolę. Wcześniej opisaliśmy te rozmaite sposoby funkcjono-  
                            wania — bywają one zakłócone, a nawet nieobecne.
                            
                            8. Niedomknięte Gestalty
                            
                            Normalnie, gdy tylko skończy się działanie (psychiczne lub fi-  
                            zyczne), jesteśmy gotowi do nowej akcji: jest to nieprzerwany
                            
                            146
                            
                            AA y e iapna Jevstalt P7swiIyca Wikl UWhnapy Z p  
                            ści, które pasożytują na obecnym życiu: nie chodzi o to, by się ma-  
                            gicznie „pozbyć” szkodliwego, wewnętrznego obciążenia przez  
                            zaproponowanie udziału na przykład w psychodramie, lecz raczej  
                            o zintegrowanie tego ciążącego na czyimś życiu elementu ze zna-  
                            cząca całością, jako składnika jednego z „biegunów” egzystencji  
                            klienta (por. 16). Niektórzy gestaltyści uważają przeniesienie za  
                            „niedomknięty Gestalt”: rodzicielskie figury z przeszłości, które  
                            wcisnęły się w aktualną relację — zaburzając jej autentyczność.
                            
                            9. Opór
                            
                            Wielokrotnie już wspominaliśmy o występujących w normalnym  
                            przebiegu cyklu przerwach czy blokadach, które na ogół zakłóca-  
                            ją funkcje kontaktu (z jakąś częścią samego siebie lub z inna oso-  
                            bą). Wypada tu podkreślić fakt, że wstrzymanie działania (Labo-  
                            rit, 1979) niekoniecznie świadczy o dysfunkcji: a może być nawet
                            
                            147
                            
                            7. Cykl doświadczenia
                            
                            'Wszelka indywidualna akcja bądź interakcja w relacji rozwija się  
                            w wielu fazach, tworząc cykl doświadczenia — zwany też przez in-  
                            nych autorów cyklem kontaktu lub cyklem zaspokajania potrzeb.  
                            Perls i Goodman wyróżniali w nim cztery główne fazy: pre-ko-  
                            ntakt, wejście w kontakt, pełny kontakt i post-kontakt.
                            
                            Po śmierci Perlsa różni autorzy uszczegółowili opis tych usta-  
                            lonych sekwencji wzajemnej relacji i wedle własnego uznania wy-  
                            dzielali w tym cyklu od trzech do siedmiu faz, na przykład: ujaw-  
                            nienie czy odczucie, uświadomienie czy awareness, pobudzenie  
                            czy mobilizacja energii, kontakt i wprowadzenie w akcję, interak-  
                            cja, spełnienie, wycofanie czy asymilacja doświadczenia (Zinker  
                            i Katzeff), albo też: pre-kontakt, włączenie, kontakt, wyłączenie,  
                            asymilacja (Ginger). W specjalistycznych opracowaniach znaj-  
                            dziemy wiele szczegółowych opisów tych cykli. Tu interesuje nas  
                            sama zasada następstwa faz wielu etapów.
                            
                            Jednak ten model cyklu nie zawsze rozwija się regularnie: zo-  
                            baczyliśmy (nor 4) 7e dla Perlsa 1 Goodmana patolooia iect ha-
                            
                            ciąg Gestaltów, powstających, potem rozpadających się, z któ-  
                            rych składa się kontinuum świadomości każdej zdrowej psychicz-  
                            nie osoby, zachowującej płynność funkcjonowania.
                            
                            Jeśli cykl nie rozwinął się w pełni, sytuacja może pozostać  
                            niedokończona i stworzyć przedświadomy element wewnętrznej  
                            presji — bądź to mobilizującej, bądź będącej źródłem nerwicy.  
                            I tak na przykład przerwane zadanie (lekcja do wyuczenia, po-  
                            rządki, smakowanie kanapki zakłócone dzwonkiem telefonu, za-  
                            miar wyjścia uniemożliwiony przez burzę...) może przetrwać  
                            w oczekiwaniu pierwszej okazji, by się dopełnić: jest to efekt Ze-  
                            igarnik — od nazwiska rosyjskiej psycholog gestaltystki Blumy  
                            Zeigarnik, która zbadała to zjawisko. W innych sytuacjach pre-  
                            sja ta może się jednak przekształcić w dręczące i wyczerpujące  
                            napięcie psychicznie, stanowiące z czasem przyczynę nerwicy:  
                            może to spowodować źle znoszona żałoba lub separacja, prze-  
                            dłużające się bezrobocie, stae niezaspokojenie seksualne, po-  
                            wtórnie oblane egzaminy itp.
                            
                            Praca z niedomkniętymi Gestaltami jest typowym przykładem
                            
                            m ta 1] torawmia (Oceesle — 0m ee aIb. se- aro Zlad .. wezncył i
                            
                            V„.„avu„a,uu,„„,w,w.„„v„„w„vy„,.„„.,„„„„,ma.„„  
                            w wystarczającą samoregulację organizmu.
                            
                            'W czasach przeszczepiania organów i AIDS bezwarunkowa  
                            przydatność naturalnych środków obronnych została nieco poda-  
                            na w wątpliwość, toteż u większości współczesnych gestaltystów  
                            temat homeostazy nie jest już tak dominujący. Niemniej, nadal  
                            milcząco utrzymuje się, szeroko rozpowszechniony przez prąd  
                            zwany „psychologią humanistyczna” pewnik, że każda istota po-  
                            siada w sobie cały potencjał, jakiego tylko może potrzebować.  
                            Dziś znajdujemy te idee w większości podejść medycznych zwa-  
                            nych „niekonwencjonalnymi” czy „alternatywnymi”: akupunktu-  
                            ra, homeopatia, przyrodolecznictwo itp.
                            
                            . Niektórzy gestaltyści poszerzają to założenie i uważają, że ist-  
                            nieje energetyczna równowaga wykraczajaca poza jednostkę  
                            („transpersonalna”), pozwalająca utrzymać ogólną harmonię ko-  
                            smiczną (rozwój i spontaniczne ograniczanie gatunków itp.).
                            
                            148
                            
                            „_„..._„M..w„„,.„,.„„..,„.,„avć„.„„,„.„.„„„...,.w„.,.„,  
                            wane w miarę potrzeby, by uniknąć wszelkiej długotrwałej aliena-  
                            cji i ułatwić wzięcie odpowiedzialności. To także jeden z powo-  
                            dów, dla których psychoterapię ogranicza się przeważnie tylko do  
                            jednej sesji w tygodniu (by uniknąć zbyt mocnej zależności). Perls  
                            ijego współcześni chętnie odrzucali sformułowanie „ja nie mogę”,  
                            proponując w zamian „ja nie chce”, by podkreślić w ten sposób  
                            odpowiedzialność każdego człowieka a jego zachowanie.
                            
                            Dziś stanowisko to bardzo się uelastyczniło, zwłaszcza u tych,  
                            którzy stosują Gestalt w zaburzeniach osobowości typu borderline,  
                            a nawet wobec osób psychotycznych, nie przeceniając wagi me-  
                            chanizmów nieświadomych. Co więcej, nadmienić trzeba, że po-  
                            tknięcie nie jest grzechem (Lucien Israél), i że nie wszyscy są w sta-  
                            nie uporać się ze swoimi trudnościami od razu — co w danym przy-  
                            padku powoduje okresy terapeutycznego wsparcia, przemienność  
                            umiejętnie dozowanych frustracji i gratyfikacji, do czasu aż klient  
                            naprawdę potrafi się obejść bez „opiekuna”. Gdy w samochodzie
                            
                            149
                            
                            przeciwnie, gdy chodzi o mechanizm obronny lub dorazny, spe-  
                            cjalnie dostosowany do sytuacji. Zatem, konfluencja z bliska oso-  
                            bą jest częścią stanu zakochania, zaś retrofleksja złości do funkcjo-  
                            nariusza policji może mnie ustrzec przed ewentualnym manda-  
                            tem. Jedynie mechanizmy anachroniczne, usztywnione bądź po-  
                            wielane, objawiają funkcjonowanie patologiczne: one to powin-  
                            ny być najpierw oznaczone, a później złagodzone lub przekształ.  
                            cone podczas psychoterapii.
                            
                            W Gestalcie słowa „opór” używa się w innym znaczeniu niż  
                            w psychoanalizie (gdzie oznacza ono nieświadomy opór wobec  
                            leczenia), bez negatywnej konotacji. Zauważmy przy okazji, że,  
                            analogicznie, to opór elektryczny przekształca prąd w światło al-  
                            bo w ciepło; to opór materiału pozwala mostowi spełniać swoją  
                            rolę, i wreszcie to Ruch Oporu pozwolił nam zachować naszą  
                            tożsamość narodową!
                            
                            10. Homeostaza
                            
                            syy fr sri RBoanecznny — I ot AT T A wiara
                            
                            11. Branie odpowiedzialności
                            
                            Perls przywiązywał wielką wagę do odpowiedzialności każdego  
                            człowieka, a jego terapia zmierzała do „self-support” (umiejętno-  
                            ści odnajdywania wsparcia emocjonalnego w sobie samym), auto-  
                            nomii postępowania i decyzji. Gestalt pozostaje bardzo wyczulo-  
                            ny na to, by maksymalnie ograniczyć alienację klienta. Tak więc  
                            terapeuta nie dystansuje się ani nie „obwarowuje” w enigmatycz-  
                            nej postawie kogoś, kto „z góry wie”. Dzieli się z klientem swo-  
                            imi odczuciami i wątpliwościami: na tym właśnie polega terapeu-  
                            tyczne wykorzystanie przeciwprzeniesienia (por. 14). Klient nie  
                            jest pasywnym „pacjentem”, który poddaje się leczeniu, poniekąd  
                            dla niego „ezoterycznemu”, lecz wymagającym „klientem”, peł-  
                            noprawnym partnerem, wręcz „koterapeutą” aktywnym we wła-  
                            snym leczeniu.
                            
                            Terapeuta unika zatem wprowadzenia czy utrzymania klienta  
                            w „nerwicy przeniesieniowej” typu psychoanalitycznego, która  
                            wymusiłaby na nim ponowne przeżycie dziecięcej zależności.
                            
                            Drzenieacieninyye fonnmoenv ca na naółt wrrmctrrane? j unmlnrywony.
                            
                            -..._„___..___..,_..-_.„ „.„-__._.„„„„V.„_--_„.„._..„W  
                            świadczać” uczucia przeżytego (ulegać mu), takiego jak na  
                            przykład odrzucenie czy samotność.
                            
                            Doświadczanie pozwoli „skosztować zanim się połknie”, zma-  
                            gać się z rodzicielskimi lub społecznymi nakazami („trzeba”,  
                            „musi się”...), i uniknąć w ten sposób podsycania śntrojekcji, któ-  
                            re paraliżują naszą spontaniczność i krępują oryginalność...  
                            w tym oczywiście i introjekcji nowych form, jakie paradoksalnie  
                            proponują niektórzy gestaltyści, w rodzaju „trzeba się wyzbyć  
                            tych źrzeba”, „uwolnijcie wasze emocje”, „szukajcie zaspokojenia  
                            swoich potrzeb” (co rodzi egotyzm) itp. W istocie każdy sam na  
                            własną rękę próbuje, co mu odpowiada, biorąc pod uwagę swo-  
                            ją biografie, wykształcenie, środowisko spoleczne i swoje opcje  
                            ideologiczne. Perls wielokrotnie upominał tych, którzy się z nim  
                            identyfikowali, a którzy posuwali się wręcz do naśladowania je-  
                            go przywar i tików, z nieodpartą pokusą gorliwych uczniów, na-  
                            iwnie wierząc, że przejąwszy zwyczaje mistrza, przyswoją sobie
                            
                            150
                            
                            o - 7y Pt S it i A ooo y 77 7YP  
                            cjalistyczną i nonkonformistyczną. Dzisiejsi gestaltyści nie są już  
                            wojującymi anarchistami - jakimi byli Perls czy Goodman - zacho-  
                            wali jednak kult wolnej ekspresji jednostki, baczny wzgląd na zróż-  
                            nicowane rytmy i potrzeby swoich klientów, na specyficzny roz-  
                            wój każdej ludzkiej istoty — która utrzymuje swoją przestrzeń wol-  
                            ności mimo podwójnego uwarunkowania, historycznego i geogra-  
                            ficznego, własnej przeszłości i swojego otoczenia. W rzeczy samej:
                            
                            Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja
                            
                            sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.  
                            (PARAFRAZA SARTRA, 1966)
                            
                            To moje osobiste, oryginalne podejście do własnego doświad-  
                            czenia nadaje mi ludzką godność.
                            
                            To ja nadaję sens każdemu aktowi mojego życia, a jeśli pragnę  
                            się zmienić, to pozostając sobą, sobą inaczej, a nie stając się kimś  
                            innym niż ja sam — jest to słynna „paradoksalna teoria zmiany”
                            
                            151
                            
                            wyczerpie się bateria, może zaistnie¢ konieczność chwilowego  
                            podłączenia go do baterii u mechanika, by uzyskać minimalną  
                            energię niezbędną do samodzielnego funkcjonowania...
                            
                            12. Eksperymentowanie
                            
                            Cierpliwe poszukiwanie hipotetycznych, zamierzchłych przyczyn  
                            zaburzeń, Perls zastępuje eksperymentalnym szukaniem rozwią-  
                            zań: nie jest najważniejsze, by „wiedzieć dlaczego”, lecz by wy-  
                            próbować jak, przez ewentualne metaforyczne wprowadzenie  
                            w działanie. Wprowadzenie takie, dzięki namacalnemu „przed-  
                            -stawieniu” i doświadczeniu wszystkich „biegunów” (por. 16),  
                            sprzyja uświadomieniu, awareness. Jest więc przeciwstawne im-  
                            pulsywnemu bądź defensywnemu „przejściu do czynu”, słusznie  
                            odrzuconemu przez psychoanalizę, gdyż powoduje zwarcie, na  
                            przekór uświadomieniu, zastępując działaniem analizę werbalną.
                            
                            'W oficjalnej francuszczyźnie jest tylko jedno słowo oddające  
                            formę „aktywną” (to experiment) i „pasywną” (to experience) do-
                            
                            ćwiadczenia (evnérience): morna robić doświadczenie lub Ao-
                            
                            jego geniusz, podobnie jak współpracownicy Lacana, ostentacyj-  
                            nie używający muszki zamiast krawata i żonglujący gramatyką  
                            francuską...
                            
                            Dzisiaj w procesie kształcenia przyszłych terapeutów zachęca  
                            się każdego z nich do szukania własnego specyficznego stylu, do  
                            wypróbowywania rozmaitych postaw, zgodnych z jego oryginal-  
                            nym sposobem bycia. Nie chodzi tu o poszukiwanie jakiejś abs-  
                            trakcyjnej ortodoksji na drodze stosowania „sprawdzonych”  
                            technik (skostniałe Gestalty), lecz o stworzenie własnego podej-  
                            ścia poprzez długotrwałe eksperymenty — oczywiście z poszano-  
                            waniem podstawowych założeń metody. W ten sposób każdy ge-  
                            staltysta rozwija swój własny styl; właśnie dlatego, zanim wybie-  
                            rze się psychoterapeutę, wskazane jest spotkać się z kilkoma, by  
                            poczuć, który z nich najbardziej wam odpowiada.
                            
                            13. Prawo do odmienności: oryginalność kazdego człowieka
                            
                            Gestalt kładzie więc nacisk na prawo do odmienności i ceni swo-
                            
                            iernóć LazAeon nrowvimniac nercnalLenye zdeydAnmwania ooryreton=
                            
                            EEE E = E U E / e A A i
                            
                            swoim klientem niepewności i radości kolejnych odkryć wyprawy  
                            w nieznane, ku oryginalnemu i jeszcze nieznanemu „terytorium”  
                            każdego nowego klienta. Nie jest on ekspertem, z góry znającym  
                            wszystkie mapy psychicznych regionów.
                            
                            Nie ucieka się on do postawy neutralnego dystansu, choćby  
                            życzliwego (jak u Freuda), nie zobowiązuje się też do towarzysze-  
                            nia klientowi gdziekolwiek bądź, z „bezwarunkową akceptacją”  
                            (jak to postuluje Rogers) jego wybryków, albo na odwrót, jego  
                            powtarzających się uników. Jest doświadczonym kompanem po-  
                            dróży, aktywnie uczestniczącym w wewnętrznym podążaniu  
                            klienta. W niektórych przypadkach terapeuta napomyka o wła-  
                            snych doznaniach i wrażeniach, o tym, co go zaskakuje, niecier-  
                            pliwi, satysfakcjonuje, zwracając uwagę na efekt, jaki te zwierze-  
                            nia wywołują u aktualnego towarzysza drogi. Jest to tzw. posta-  
                            wa współodczuwania czyli „sym-patii”, która Perls — nieco kary-  
                            katuralnie — przeciwstawia psychoanalitycznej „a-patii” i roge-
                            
                            152
                            
                            .„Y..„„„.„„........„„_.......-_,„_„„,..„-„„._.„o„,„_..„,_,  
                            niemniej maksymalnie to wykorzystuje, a dzieli się tym, co wyda-  
                            je mu się użyteczne dla postępu terapii.
                            
                            15. Holistyczne podejście do człowieka
                            
                            'W tym permanentnym dialogu klient — terapeuta — klient używa się  
                            wszelkich dostępnych języków: mowry, lecz także postawy, wszyst-  
                            kich gestów i na wpół świadomych 7ikrogestów, emocji jawnych  
                            lub ukrytych. „Fundamentalna zasada” psychoanalizy, by „mówić
                            
                            „wszystko”, została poszerzona, lecz nie o jakieś dzikie i niekontro-
                            
                            lowane „robić wszystko”, lecz o wszystko wyrażać, poprzez rozma-  
                            ite kanały: ruch ciała, a nawet ewentualny kontakt cielesny (raczej  
                            wyjątkowy w terapii indywidualnej, ale częsty w terapiach grupo-  
                            wych), ekspresję emocjonalną (łzy, krzyki, gniew), przekaz arty-  
                            styczny (rysunek, rzeźba itp.), korzystanie z rekwizytów (metafo-  
                            ryczne użytkowanie rozmaitych przedmiotów)...
                            
                            153
                            
                            sfromutowana przez gestaltyste Arnolda Beissera (1970 r.). Ge-  
                            stalt zaleca taką „nawigację zgodną z prądem”, sugeruje się np.,  
                            by w niektórych przypadkach wzmocnić symptom, a nie natych-  
                            miast go wyciszyć. Zatem na przykład można wzmagać psycho-  
                            somatyczne objawy lęku, żeby w ten sposób „dopuścić do głosu  
                            nieświadomość cielesną”, a tym samym lepiej ją słyszeć — a nawet  
                            zobaczyć — dzięki efektowi szkła powiększającego. Chodzi tu  
                            o połączenie katarktycznego działania ekspresji emocjonalnej  
                            z ujawnianiem dróg osobistych skojarzeń, ażeby za wszelka cenę  
                            uniknąć doczepiania interpretacji, podsuwanych z zewnątrz przez  
                            terapeutę. Ten szacunek dla oryginalnego funkcjonowania psy-  
                            chiki każdej jednostki jest jednym z probierzy podejścia gestal-  
                            towskiego. Odnajdziemy go też w pracy ze snami — która wyklu-  
                            cza wszelkie systemowe odniesienia do ogólnej symboliki arche-  
                            typów (w rodzaju „sennika”).
                            
                            14. Postawa „współodczuwania”
                            
                            Teranenta oectalnycra iect nważnyvym towarzyczyem brarv Aoioli oo
                            
                            rianskiej „em-patii”. Terapeuta jest tutaj, naprzeciw mnie: a nie  
                            gdzieś tam w świecie feoretycznej wiedzy, ani na moim miejscu,  
                            zawłaszczając moje własne emocje: on pozostaje sobą w relacji ze  
                            mną, w spotkaniu osoby z osobą, w autentycznym diałogu we  
                            dwoje, w „ja/ty” (Buber, 1923). Jest to ciągła analiza tego, co się  
                            teraz rozwija między dwojgiem ludzi, w kontakcie granicznym  
                            między klientem i terapeutą, co stanowi samo jądro terapii.
                            
                            Dla praktyka gestaltysty częste dzielenie się osobistym odczu-  
                            ciem, rozmyślne wykorzystanie własnego przeżycia przeciwprze-  
                            niesieniowego, pojmowanego jako rezonans na słowa lub czyny  
                            klienta, jest jednym z donioślejszych narzędzi, specyficznych dla  
                            psychoterapii Gestalt. Perls chętnie się nim posługiwał, w sposób  
                            nieco „dziki”, przez mobilizujacą, bardzo bezpośrednią prowoka-  
                            cję. Większość współczesnych terapeutów, świadomych ewident-  
                            nego ryzyka nadmiernej spontaniczności, tak agresywnej, jak  
                            i uczuciowej, mocno rozwodniła cierpkie wino Perlsa, i starannie  
                            filtruje wyrażanie własnego przeciwprzeniesienia (obszernie ana-  
                            lizowanego podczas sesji superwizyjnych lub kontrolnych). Tak
                            
                            swier teranenrta nie mówi ani nie alaznie sycowjefbioon co cznie
                            
                            UU SE EEE E PP E ZE E UU w
                            
                            lić utrwalonym przystosowaniem homeostatycznym — a więc  
                            konserwatywnym - które może jedynie ciążyć ku „niesprzyjające-  
                            mu środowisku”, szarej i ciasnej przestrzeni mitycznej, pozbawia-  
                            jącej inicjatywy i nowatorstwa. Równowaga kazdej żywej istoty  
                            jest dynamiczną kombinacją mechanizmów życia i przetrwania,  
                            zapewniającą „zmianę z zachowaniem ciągłości”. Tak jak łapiący  
                            równowagę w ruchu linoskoczek korzystający z drążka, tak też  
                            i gestaltysta z marszu zaleca nowe doświadczenie, zestawiając je  
                            z badaniem skrajności, przeciwstawnych, lecz komplementar-  
                            nych: introjekcja/projekcja, adaptacja/kreacja, uległość/rewolu-  
                            cja, introwersja/ekstrawersja, miłość/nienawiść, czułość/agresja,  
                            frustracja/gratyfikacja... Można by ciągnąć w nieskończoność tę  
                            listę postaw i doświadczeń sprzecznych a komplementarnych, z ja-  
                            kimi klientowi zdarza się zetknąć, których zdarza się mu do-  
                            świadczyć i z którymi bywa, że eksperymentuje podczas terapii  
                            indywidualnej lub w grupie.
                            
                            154
                            
                            Ową grę dopełniających się biegunów symbolizować może  
                            współdziałanie naszych pétkul mózgowych. Wiemy już dzisiaj, że  
                            wbrew ciągle jeszcze rozpowszechnionemu mniemaniu, lewa pół-  
                            kula, analityczna, racjonalna i werbalna, wcale nie jest „dominu-  
                            jąca” (choć to ona „zabiera głos”), lecz że jest ona poddana kon-  
                            troli prawej półkuli, syntetycznej, emocjonalnej, wyobrażeniowej,  
                            a nie werbalnej. Perls przeczuwał to, gdy nakłaniał nas do rewo-  
                            lucji: „Lose your head, come to your senses!” („Strać głowę, żyj  
                            zmysłami!”). Wiemy także, że ta uczuciowa półkula prawa nie  
                            jest, jak przez długi czas sądzono, „kobieca”, a właśnie męska  
                            (związana z testosteronem).
                            
                            Współcześni gestaltyści nie naśladują już niektórych reaktyw-  
                            nych ekscesów Perlsa, związanych z epką, w której przyszło mu  
                            żyć: wystrzeganie się „połowicznego porażenia mózgowego”, ha-  
                            rzucanego przez naszą kulturę (która cenzuruje oddziaływania  
                            prawej półkuli i zmierza do jej zaniku), nie oznacza wszak ko-
                            
                            155
                            
                            Skojarzenia zachodza swobodnie, zgodnie z indywidualnymi  
                            preferencjami w danym momencie: od ciała do emocji, od emo-  
                            cji do języka werbalnego, od języka werbalnego do interakcji spo-  
                            łecznej, albo też w odwrotnym kierunku: od zjawisk społecznych  
                            do ich werbalizacji, od słowa do emocji, od przeżytej emocji do  
                            jej cielesnego przełożenia.
                            
                            Człowiek jest pojmowany w swojej pelni, w systemowej inte-  
                            rakcji jego pięciu podstawowych wymiarów: fizycznego, afek-  
                            tywnego, racjonalnego, społecznego i duchowego, interakcji  
                            ogarniającej całość istoty ludzkiej w całości jej otoczenia, lokalne-  
                            go i kosmicznego, w poszukiwaniu fundamentalnego sensu (por.  
                            pentagram Gingera, rozdz. 1).
                            
                            16. Komplementarne bieguny
                            
                            Takie globalne ujęcie człowieka w jego polu wymaga wielokie-  
                            runkowego spojrzenia, do wewnątrz i na zewnatrz, zgodnie z każ-  
                            dą ujawnioną osią i w stronę obu jej krańców.
                            
                            Konieczność noszukiwania równowacj nie mo?e <ie 73dowo.
                            
                            Nie chodzi tu o pogłębianie każdego wyboru ze złudną na-  
                            dzieją, że uda się wybrać „najlepsze”, i ograniczyć się W ten spo-  
                            sób do jakiegoś idealnego „menu”, lecz wręcz przeciwnie, by po-  
                            smakować nieprzebranego bogactwa dań „a la carte”, stosownie  
                            do apetytu i aktualnej kompanii współbiesiadników.
                            
                            Perls miał upodobanie do pracy z biegunowościami, zwłaszcza  
                            za pomocą techniki „monodramy” z odwróceniem ról, tj. warian-  
                            tu psychodramy zapożyczonej od Moreno, gdzie klient sam gra  
                            na przemian różne postacie. W istocie świat nie jest dwubieguno-  
                            wy, lecz wielobiegunowy, a rzeczywistość psychiczna nie jest „eu-  
                            klidesowa”: w każdej sytuacji istnieje nieskończona ilość „przeci-  
                            wieństw”!
                            
                            Oto w milczeniu siedzicie na krześle...
                            
                            — Zrébcie „coś odwrotnego”!
                            
                            Macie mnóstwo wyborów: wstać, położyć się, tańczyć, tarzać  
                            się po ziemi, mówić, krzyczeć, śpiewać itp.
                            
                            17. Emocjonalne i cielesne angażowanie się
                            
                            W tak zwane cialo z ciałem terapeutycznym, uważając, że ten ro-  
                            dzaj interakcji mobilizuje głębokie warstwy limbiczne mózgu, bu-  
                            dzi archaiczne skojarzenia i sprzyja reorganizacji obrazów mental-  
                            nych oraz wyobrażeń poznawczych i afektywnych. W efekcie myśl  
                            nie jest już traktowana jako oderwana od emocji ani od ciata.  
                            Nadal toczy się debata na temat pożytków i ograniczeń ciele-  
                            snego kontaktu klienta i terapeuty. Praca z ciałem łatwiej prowa-  
                            dzić na forum grupy niż w relacji we dwoje — gdzie łatwo o jej  
                            dwuznaczność. Stąd kontakty fizyczne w terapii indywidualnej są  
                            rzadkie i ograniczone, na początku wyjątkowe, ewentualnie zda-  
                            rzają się później, służąc wyłącznie rozwojowi toku terapii i tylko  
                            z niektórymi klientami. Rozumie się, że terapeuta musi być pew-  
                            ny swojej mocy kontrolowania wlasnego zaangażowania, by  
                            ograniczać je jedynie do tego, co moze dać korzyść klientowi, a.tak  
                            zwana „autentyczność” reakcji nie powinna służyć za pretekst do
                            
                            zaspokojenia osobistych potrzeb erotycznych lub agresywnych.
                            
                            156
                            
                            222585 28222822 2 28 * "  
                            jeszcze zanim ma zęby, i to właśnie dzięki agresji asymiluje swoje  
                            otoczenie. Przez całe życie człowiek nie przestaje „atakować”, by  
                            się rozwijać: atakuje powietrze, jakim oddycha, pokarm, który  
                            żuje, miażdży, połyka i trawi.
                            
                            Jak wiadomo, temat agresji oralnej stanowił jeden z powodów  
                            konfliktu Perlsa z Freudem — który wiązał agresję ze stadium  
                            analnym, a potem z instynktem śmierci.
                            
                            Dziś gestaltyści nadal cenią agresję witalng i nie wahają się  
                            w pewnych przypadkach posługiwać prowokacją lub terapeutycz-  
                            ną konfrontacją, aby zmobilizować energetyczne zasoby klienta,  
                            unikając w ten sposób zarówno alienującej nadopiekusiczosci zbyt  
                            „matkującego” terapeuty, jak i przesadnej czy długotrwałej fru-  
                            stracji ze strony terapeuty chłodnego, który nigdy nie odpowiada  
                            na prośby — obie te postawy mogą zniechęcić pacjenta i wprowa-  
                            dzić go w nastrój opuszczenia lub bierności.
                            
                            Pozostają w tym wierni etymologii terminu, gdyż ad-gressere zna-
                            
                            157
                            
                            niecznie „tracenia głowy” czy pomijania wszelkiej teoretycznej  
                            refleksji, a wręcz przeciwnie, postuluje połączenie głowy z sercem  
                            i z ciałem. Nasze półkule są komplementarne, tak samo jak rozum  
                            i emocje, a niebagatelną zasługą Gestaltu jest przywrócenie god-  
                            ności intuicji, którą przyćmił chwilowo piorunujący sukces dzie-  
                            więtnastowiecznego scjentyzmu. Głowa bez ciała, albo ciało bez  
                            głowy — czy to ma być wybór, jaki się nam proponuje?
                            
                            Laura Perls, psychoterapeuta, muzyk i tancerka, nieustannie  
                            podkreślała, że praca z ciałem stanowi integralną część Gestałtu.  
                            Ona nie obawiała się fizycznego kontaktu, chętnie dotykała swo-  
                            ich klientów i pozwalała im się dotykać.
                            
                            Społeczność dzisiejszych praktyków jest w tej sprawie podzie-  
                            lona — zależnie od osobowości, filozoficznych i technicznych pre-  
                            ferencji oraz wyjściowego wykształcenia. Niektórzy ograniczają  
                            się do wymiany werbalnej, zadowalając się sfownym wywołaniem  
                            cielesnych reakcji klienta; gdy inni, należący do „neoreichowców”  
                            (uczniów Wilhelma Reicha), towarzysza klientowi, nakłaniając go  
                            niekiedy do uruchomienia ciała, do ucieleśnienia swoich emocji,  
                            a nawet wvypróbowania kontaktu — czułeso lub agresvwneoo —
                            
                            Wszelka praca terapeutyczna z udziałem ciała jest akceptowalna  
                            o tyle, o ile rygorystycznie przestrzega się ram deontologii, pod  
                            groźbą szkodliwych poślizgów, zarówno w terapii klienta, jak  
                            w społecznym obrazie terapeuty oraz całego Gestaltu.
                            
                            Także i w tym punkcie dzisiejsi gestaltyści francuscy zdecydo-  
                            wanie odcinają się od pewnych kalifornijskich praktyk z lat sześć-  
                            dziesiątych — gdy ramy i granice nie zawsze były wyraźnie usta-  
                            nowione.
                            
                            ł-8. Agresja
                            
                            Perls, jak Konrad Lorentz (słynny etolog niemiecki, który studio-  
                            wał zachowanie zwierząt dziko żyjących) i wielu innych, uważał  
                            agresję za „popęd życiowy”, tak samo jak seks. Zachwalał harmo-  
                            nijny i odpowiedzialny rozwój obu tych popędów, podkreślając  
                            tezę, że umożliwiają one przeżycie jednostce i gatunkowi.  
                            Według niego, podobnie jak według Melanie Klein, angiel-  
                            skiej psychoanalityczki dziecięcej, chodzi ru o archaiczne popędy  
                            noilawiające csie noczawcszy od <radinm oralsieco: niemowle grvzie
                            
                            Docenianie egzystencjalnej oryginalnosci i kreatywnosci kazdej  
                            istoty ludzkiej osiąga pełną miarę, gdy jednostkę konfrontuje się  
                            z innymi; uwydatnia się na granicy między indywiduum i jego  
                            otoczeniem. Kiedy Gestalt praktykuje się w grupie terapeutycznej,  
                            jego celem nie jest zintegrowanie jednostki z jakąś podgrupą spo-  
                            łeczną, lecz przeciwnie, umożliwienie jej lepszego określenia swo-  
                            jej własnej specyfiki. Zatem o Gestalcie nie mówi się jako o tera-  
                            pii grupowej, ale raczej jako o „terapii indywidualnej w grupie”  
                            (Anne Peyron-Ginger, 1990). Grupa jest świadkiem indywidual-  
                            nej pracy każdego uczestnika: jej członkowie interweniują zazwy-  
                            czaj tylko na prośbę terapeuty lub klienta; a jeśli udzielają infor-  
                            macji zwrotnej („feed-backu”) mówią o sobie, a nie interpretują  
                            drugiego człowieka. Grupa stanowi więc coś w rodzaju pudła re-  
                            zonansowego dla problemów każdego z osobna; może pomóc  
                            w ich klaryfikacji, jak również oddramatyzowaniu.
                            
                            Perls był twórczym geniuszem, nieustatkowanym i poryw-
                            
                            158
                            
                            czy dwa lata).
                            
                            Oba te formuły terapeutyczne często są łączone i wzajem-  
                            nie się wzmacniają — zwłaszcza gdy prowadzi je ten sam te-  
                            rapeuta, udaremniając w ten sposób ewentualne uniki  
                            klienta.
                            
                            pamiętając jednak, że Gestalt jest zbyt dobry, by rezerwować  
                            go tylko dla chorych (Perls), liczni praktycy organizują po-  
                            nadto krótkoterminowe grupy rozwoju osobistych zasobów  
                            (na przykład trzy do pięciu dni, raz lub więcej razy w roku).  
                            Jeszcze inni używają Gestaltu jako metody uzupełniającej  
                            w praktyce psychologicznej, pedagogicznej lub socjalnej (na  
                            przykład w ośrodkach dla dzieci nieprzystosowanych czy  
                            w szpitalu psychiatrycznym), a także w przedsiębiorstwach  
                            sektora przemysłowego bądź handlowego, jako instruktorzy  
                            albo konsultanci.
                            
                            159
                            
                            czy „wyjść na spotkanie innego” (jak pro-gressere: postępować, iść  
                            naprzód), w przeciwieństwie do re-gressere (regresja, cofanie się).
                            
                            19. T wórczość i wyobraźnia
                            
                            Ostatecznie pośród fundamentalnych zasad terapii Gestalt więk-  
                            szość kręci się wokół wolności bycia sobą i jak najpełniejszego  
                            wyrażania siebie w aktywnej i twórczej formie, dopuszczającej do  
                            głosu język symboliczny i metaforyczny prawej półkuli mózgu.  
                            Terapeuta staje się więc źłumaczem, symbolicznym unifikatorem,  
                            przeciwstawiając się w ten sposób „diabolicznym” siłom destruk-  
                            cyjnym i rozdzielającym (patrz rozdz. 1).
                            
                            Kreatywny aspekt Gestaltu był od razu podnoszony przez pre-  
                            kursorów i pionierów (Otto Ranka, Goodmana, Zinkera i in-  
                            nych) i od tamtej pory nic go nie przyćmiło. Gestalt nadal szczy-  
                            ci się tym, że jest bardziej sztuką niż nauką.
                            
                            20. Jednostka w grupie
                            
                            czym, zwłaszcza po tym, gdy w wieku 63 lat opuścił Nowy Jork,  
                            rozpoczynając długą, czternastoletnia tułaczkę. Przemierzał więc  
                            Stany Zjednoczone i cały świat, prezentując swoją metodę na  
                            konferencjach i pokazach. Stopniowo zarzucił koncepcję pogłę-  
                            bionej psychoterapii indywidualnej na rzecz grup terapeutycz-  
                            nych, a nawet doraźnych zgrupowań krdtkoterminowych, otwar-  
                            tych dla szerokiej publiczności. Pod koniec życia, zgodnie z wła-  
                            sną praktyką podnosił wartość terapii grupowych w stosunku do  
                            terapii indywidualnych, potem zachwalał terapię wspólnotową  
                            („Gestalt-Kibuc”), którą starał się pośpiesznie ukonstytuować,  
                            spędzając emeryturę na wyspie w Vancouver; to kilkumiesięczne  
                            doświadczenie przerwała jego śmierć 14 marca 1970 r. Trzydzie-  
                            ści lat później współcześni praktycy francuscy w większości łączą  
                            kilka typów aktywności:
                            
                            * terapię indywidualną w sytuacji w diadzie (na ogół jedna se-  
                            sja tygodniowo przez kilka lat);
                            
                            * terapię indywidualną na forum grupy (na przykład jeden  
                            wieczór co tvdzień lub ieden weekend co mieciac przez7 rok
                            
                            it = e E PA TE
                            
                            7 AJ
                            
                            walając się asystowaniem, jeśli takie katharsis nade]dzm sponta-  
                            nicznie), skrupulatnie przestrzegają zasad deontologicznych w ca-  
                            łej psychoterapii: absolutnego szacunku dla klienta na wszystkich  
                            płaszczyznach: przekonań osobistych (religijnych i politycznych),  
                            finansów, seksualności itd.
                            
                            'W ten sposób zarysowuje się powoli specyficznie francuska  
                            forma Gestaltu, stając się spójną syntezą naszej lokalnej kultury,  
                            przepojoną psychoanalizą i mobilizujgcq wkładem metody bar-  
                            dziej interaktywnej, która podnosi wartość cyklu kontaktu i zja-  
                            wisk mu towarzyszących przypadłości oraz przywraca miejsce na-  
                            leżne emocjom, ciału i prawej półkuli mózgu.
                            
                            ' Niektórzy obserwatorzy podkreślają, że od około dwunastu lat  
                            Gestalt, znajdując nowe europejskie inspiracje, rozwija się teraz  
                            po tej stronie Atlantyku z większym wigorem i bardziej twórczo.
                            
                            Miejmy nadzieję, że i za dwadzieścia pięć lat Gestalt utrzyma  
                            się jeszcze w czołówce terapii humanistycznych, że jednak nie
                            
                            160
                            
                            I ZU E E U E L UT -
                            
                            a światem zewnętrznym (klienci i konkurencx, ewolucja rynku)  
                            5. Pole i system: niczego nie można analizować oddzielnie; trze-  
                            ba dążyć do syntetycznej percepcji całości we wzajemnych inte-  
                            rakcjach...
                            
                            6. Twórcze przystosowanie: ani pasywna, rutynowa adaptacja do  
                            otoczenia lub wymagań, ani
                            
                            „rozpasana” twórczość, nielicząca się z kontekstem, lecz stałe  
                            i swobodne dopasowywanie się.
                            
                            7. Cykl doświadczenia: rozpoznać i respektować stałe fazy peł-  
                            nego cyklu kontaktu: pre-kontakt (zanim się podejmie działanie),  
                            włączenie najlepszego „trybu” lub hipotezy roboczej, elastyczny  
                            kontakt (z akcją i interakcją), wyłączenie w sprzyjającym momen-  
                            cie (ani za wcześnie, ani za późno), asymilacja doświadczenia  
                            (z uwzględnieniem przyszłego kontaktu lub wymiany).
                            
                            8. Niedomknięte Gestalty: nie dopuścić do „gnicia” źle rozwią-  
                            zanej sytuacji ani do „pogrzebania” ukrytego konfliktu.
                            
                            161
                            
                            Whioski
                            
                            'Właściwy Perlsowi geniusz wyraźnie naznaczył dalsza ewolucję  
                            Gestaltu, uzupełnionego niebagatelnym wkładem pierwszych  
                            współpracowników mistrza: Laury Perls, Paula Goodmana, Isa-  
                            dore'a Froma, Josepha Zinkera, Ervinga i Miriam Polsterów i in-  
                            nych.
                            
                            Trzydzieści lat po śmierci Perlsa jego osobisty wpływ utrzy-  
                            muje się w wielu kwestiach: widać go w metodzie rozwijania  
                            awareness, stosowaniu podejścia holistycznego, w pojmowaniu  
                            homeostazy, kontrolowanego zaangażowania terapeuty, tym, jak  
                            rozumiany jest status agresji, w zainteresowaniu bogactwem sytu-  
                            acji grupowej itp.
                            
                            Francuscy praktycy roku 1995 nabrali natomiast trochę dy-  
                            stansu wobec niektórych postaw czy zwyczajów twórcy metody,  
                            a także uzupełniają i pogłębiają badania teoretyczne, uwzględnia-  
                            ją zjawiska nieświadome i mechanizmy przeniesieniowe, prawie  
                            już nie używają techniki „hot seat” ani rozmaitych gier i ćwiczeń  
                            - ramteon nlreacn nie nocszukuia emocionalneso batbarsis (zado-
                            
                            skostnieje i wciąż będzie w stanie przyswajać sobie nowe osiągnię-  
                            cia badawcze z dziedziny psychologii, biologii i socjologii.  
                            Podstawowe pojęcia Gestaltu — które właśnie pokrótce streści-  
                            liśmy — mają zastosowanie nie tylko w dziedzinie terapii: odnajdu-  
                            jemy je, lekko przekształcone, i w innych dziedzinach, w których  
                            wykorzystuje się tę metodę. Dla ilustracji, i dla potrzeb zwartej  
                            pointy, prezentujemy teraz kilka wątków do refleksji, dotyczących  
                            zastosowania socjo-Gestaltu w przedsiębiorstwie (patrz rozdz. 5).
                            
                            Dwadzieścia pojęć przydatnych w firmie
                            
                            1. Now and how (teraz i jak): ważna jest przede wszystkim kon-  
                            kretna sytuacja: jak to się dzieje dzisiaj.
                            
                            2. Proces: nie tyle to, co się mówi lub co się dzieje, lecz jak się to  
                            mówi bądź jak to się dzieje, zwłaszcza to, jak sprawy ewoluujg,  
                            a nie po prostu ich stan („statyczny”).
                            
                            3. Awareness: uważność na całą sytuację, na jej aspekty racjonal-  
                            ne i relacyjne, obiektywne i subiektywne...
                            
                            4 Kontakt oraniczny: to_ co 7achodzi miedzy n»rzedsiebiorstwem
                            
                            nia).
                            
                            14. „Sym-patia”: tu, w znaczeniu nadanym jej przez Perlsa jest  
                            przeciwstawiona a-patii i em-patii. Chodzi o dzielenie się opinia-  
                            mi i poglądami, o konfrontacje myśli, a nie o bierność albo zbyt  
                            pochopną akceptację cudzego punktu widzenia.
                            
                            15. Podejście holistyczne: syntetyczne i globalne spojrzenie na  
                            każdą sytuację, postrzeganą w układzie jej powiązań.
                            
                            16. Biegunowość: niekoniecznie trzeba wybierać między dwiema  
                            lub więcej skrajnościami, ale starać się je łączyć, mając na wzglę-  
                            dzie pożytki, jakie dają różne, uzupełniające się wzajemnie punk-  
                            ty widzenia.
                            
                            17. Osobiste włączanie się: odejść od neutralności zwanej  
                            „obiektywną”, nie wahać się przed „dołożeniem ręki”, używając  
                            całego bogactwa swojej subiektywności i intuicji.
                            
                            18. Pozytywna agresja: dobrze rozegrany konflikt może być na-  
                            prawdę produktywny: może się stać źródłem poruszenia, ożywie-
                            
                            162
                            
                            9. Opór: przesadna konfluencja z modą lub tendencją, introjekcja  
                            przestarzałych zasad, projekcja swoich myśli na partnerów, kole-  
                            gów lub klientów, reźrofleksja swojej potrzeby działania, defleksja  
                            czy zboczenie z drogi do głównego celu w stronę czynności  
                            o drugorzędnym znaczeniu, dewaloryzacja własnej aktywności  
                            itp.
                            
                            10. Homeostaza: optymistyczna wiara w spontaniczną samoregu-  
                            lację każdej ludzkiej grupy, łagodząca chwilowe zakłócenia, na-  
                            pięcia i konflikty.
                            
                            11. Branie odpowiedzialności: każdy powinien czuć się kimś  
                            współodpowiedzialnym za przedsiębiorstwo, a nie bezwolnym  
                            i pasywnym ogniwem.
                            
                            12. Eksperymentowanie: lepiej wypróbować niż rozważać  
                            w ciemno; nie bać się konkretnych doświadczeń w realnym życiu.  
                            13. Prawo do odmienności: każdy ma własną charyzmę; wyzna-  
                            czyć każdemu najlepsze dlań miejsce („the right man in the right  
                            place”): osoby nie są wymienialne jak pionki; podczas naboru  
                            przedkładać bilans zdolności kandydata nad anonimowy „profil  
                            <ranowicska” (netolonv na nodsrawie wrcześni.
                            
                            v207 doświadcze.
                            
                            nia, współzawodnictwa, twórczości...
                            
                            19. Twórczość: unikać odtwarzania tego, co już wiadome i już  
                            robione, a poszukiwać nieustannie oryginalnych innowacji.
                            
                            20. Jednostka w grupie: grupa, przedsiębiorstwo czy instytucja,  
                            nie powinna „przytłaczać” jednostki, lecz pozwolić jej realizować  
                            się, we własnym rytmie i wraz z jej zasobami albo specyficznymi  
                            możliwościami.
                            
                            A
                            
                            Agresywność: (z łac. ad-gredere, iść ku drugiej osobie; przeci-  
                            wieństwo re-gredere, cofać się, iść do tyłu; zblizone do pro-gred-  
                            ere, postępować, iść naprzód). W Gestalcie, podobnie jak dla  
                            współczesnych etologów (badaczy zachowań w świecie zwierzę-  
                            cym), kontrolowana agresywność jest „popędem życia”, nie zaś  
                            (jak dla Freuda) „popędem śmierci”; niezbędna jest ona do ak-  
                            tywnej asymilacji świata zewnętrznego, pozwala uniknąć intro-  
                            jekcji: jabłko trzeba najpierw pogryźć i przeżuć (zniszczyć), by  
                            można je było potem strawić; zanim przyjmie się podsuwane  
                            idee, trzeba je wcześniej poddać krytyce.
                            
                            Asertywność: afirmacja siebie, zgodna z adekwatnym poczu-
                            
                            ciem własnej wartości, bez przechwalania się ani fałszywej  
                            skromności. Obrona swych interesów lub swego punktu widze-
                            
                            164
                            
                            i
                            
                            B
                            
                            Biegunowość: Gestalt dąży raczej do harmonijnej integracji  
                            przeciwnych biegunów, które dopełniają się we wszelkich ludz-  
                            kich zachowaniach (na przykład agresywność i czułość, męskość  
                            i kobiecość), niż do eliminowania jednego na korzyść drugiego,  
                            czy też złudnego poszukiwania „nie-złotego” środka mdłej szaro-  
                            ści przytępionych uczuć.
                            
                            C  
                            Cleveland: jeden z głównych Instytutów Terapii Gestalt  
                            w USA. Chronologicznie założony jako drugi (1954 r.), ale będą-  
                            cy najważniejszym pod względem oddziaływania opracowanych
                            
                            tu teorii. Pracowali tu m. in.: Laura Perls, P. Goodman, I. From,
                            
                            165
                            
                            Aneks
                            
                            Stownik
                            
                            Niektóre z zamieszczonych tutaj terminów zostały szczegółowo  
                            omówione w rozdziale 4, poświęconym teorii self. Poza tym wiele  
                            z nich przywolano w rozdziale poprzednim: Dwadzieścia podsta-  
                            wowych pojęć Gestaltu.
                            
                            Słowa angielskie podano kursywą.
                            
                            Definicje i komentarze
                            
                            nia, bez lęku i bez odmawiania prawa do tego innym ludziom.  
                            (Synonimem „asercji” jest afirmacja.) ”
                            
                            Awareness: całościowa świadomość w bieżącej chwili, uwaga  
                            obejmująca ogół własnych doznań cielesnych i emocjonalnych,  
                            płynących z własnego wnętrza i z otoczenia, jak również własne  
                            procesy poznawcze. Afirmowany przez Gestaltystów stan czujno-  
                            ści zarazem zmysłowej, intelektualnej i intuicyjnej.
                            
                            Amplifikacja: patrz wzmocnienie
                            
                            (Kontrolowane) Angażowanie się: postawa świadomego za-  
                            angażowania w relacji terapeutycznej, zalecana w Gestalcie i za-  
                            kładająca uważne wykorzystanie przeciwprzeniesienia w interesie  
                            klienta. Jestem tu w pełni sobą, jako osoba stanowiąca całość  
                            i autentyczna, ale nie jestem tu dla siebie, lecz dla klienta, z któ-  
                            rym mogę się częściowo podzielić moimi odczuciami.
                            
                            .w„„.„,.„„,w„„„„,„„„„„,W,„,w„„„„,„,„.„a„,a.„l.„ma.„„  
                            lub zakłócenia w prawidłowym przebiegu cyklu zwane są często  
                            mechanizmami „oporu”.
                            
                            Czółenko mentalne: przepływ „tam i z powrotem” pomiędzy  
                            rzeczywistością zewnętrzną (postrzeganą społecznie) i rzeczywi-  
                            stością wewnętrzną (przeżycie fenomenologiczne lub wyobrażo-  
                            ne), pomiędzy emocją a werbalnym uświadomieniem (między  
                            sercem i głową), pomiędzy codziennym życiem klienta a sytuacją
                            
                            metaforycznie przedstawioną w czasie sesji TU i TERAZ, pomię- .
                            
                            dzy.teraźniejszością a przeszłością itd. Termin czółenko ma w Ge-  
                            stalcie szerokie zastosowanie.
                            
                            D
                            
                            Defleksja: jeden z mechanizmów „oporu” (termin zapropono-  
                            wany przez Polsterów): defleksja polega na unikaniu kontaktu
                            
                            166
                            
                            2Y U w »poojjpoooj e p oUJ
                            
                            'W czasie terapii Gestalt — podobnie jak w przypadku „nerwicy  
                            przeniesieniowej” w trakcie psychoanalizy — jest to etap przej-  
                            ściowy, który należy przezwyciężyć.
                            
                            Empatia: zdolność do identyfikowania się z kimś, do odczu-  
                            wania tego, co on odczuwa, do postawienia się na jego miejscu.  
                            Zachwalaną przez Carla Rogersa em-patig przeciwstawiał Perls  
                            sym-patii, kiedy to terapeuta pozwala sobie istnieć w pełni,  
                            w swojej odrębności, ofiarowując w ten sposób klientowi partne-  
                            ra i umożliwiając autentyczng relację „JA-TY”.
                            
                            Esalen: miejscowość w Kalifornii, 300 km na południe od San  
                            Francisco, siedziba najsłynniejszego ośrodka „nowych terapii”  
                            zwanych „humanistycznymi”. Perls spędził tu wiele lat i tutaj  
                            właśnie rozsławił terapię Gestalt, czyniąc z niej po trosze swego  
                            rodzaju „spektakl”.
                            
                            167
                            
                            E. i M. Polster, J. Zinker, E. i S. Nevis itd. Do chwili obecnej  
                            w Instytucie w Cleveland kształciło się ponad 800 osób (z czego  
                            połowa na intensywnym stażu letnim, trwającym 250 godzin).
                            
                            Cowichan: pod koniec 1969 r. 76-letni Perls kupił rybacki mo-  
                            tel położony na brzegu jeziora Cowichan na wyspie Vancouver (Ka-  
                            nada), gdzie wraz z gronem swych uczniów z Esalen założył Gestalt-  
                            -kibuc. Mieszkał tam zaledwie sześć miesięcy, ponieważ zaraz po-  
                            tem wyjechał do Europy i zmarł w drodze powrotnej, w Chicago.
                            
                            Cykl kontaktu: podstawowe pojęcie w Gestalcie, rozwinięte  
                            przez Goodmana w jego teorii self: W każdym działaniu wyróż-  
                            nia on cztery główne fazy: prekontakt, nawiązanie kontaktu, peł-  
                            ny kontakt i postkontakt (inaczej — wycofanie). Pojęcie cyklu zo-  
                            stało przejęte przez wielu autorów, takich jak Zinker, Polster,  
                            Katzeff, Salathe, Ginger i inni. Katzeff wyróżnia siedem faz: do-  
                            znanie, uświadomienie (awareness), mobilizacja energii, działa-  
                            nie, kontakt, spełnienie, wycofanie. Ginger opisuje ich pięć: pre-
                            
                            Po+ zsłbyonroowiao banetalb+t srmidarmosee actrrmmilamina Drosreania
                            
                            poprzez wypaczenie i skierowanie doznania w stronę strefy men-  
                            talnej (intelektualizacja) albo przez maskowanie agresji (humo-  
                            rem czy ironią). Może więc chodzić o ucieczkę od TU i TERAZ we  
                            wspomnienia, projekty, abstrakcyjne rozważania itp., co Perls  
                            uważał za „intelektualną masturbację” (mind fucking) lub „bzde-  
                            ty” (bullshit).
                            
                            Doświadczanie: Gestalt prezentuje podejście egzystencjalne  
                            i oparte na doświadczeniu, zachęcając, by samemu żyć, doświad-  
                            czać, odczuwać (to experience) czy tez świadomie wypróbowywać  
                            (to experiment), początkowo symbolicznie, sytuacje, jakich się  
                            obawiamy lub pragniemy. (Pasywne — doświadczam; aktywne —  
                            robię doświadczenie, eksperymentuję.)
                            
                            E
                            
                            Egotyzm: „mechanizm oporu” o dość szczególnym charakte-  
                            rze: sztuczny przerost ego, mający wzmocnić narcyzm i zachęcić  
                            do brania osobistej odpowiedzialności, by przygotować do auto-
                            
                            nNamii (Ohodoi wiee A erme-zoconwa  nodnórke teranentyczną”
                            
                            Forma (i treść): „Znaczący” i „znaczony”. Gestalt podkreśla  
                            znaczenie procesu i formy: sposobu, w jaki coś mówimy czy robimy,  
                            często nieświadomie lub przedświadomie; sposobu, który wzboga-  
                            ca lub neguje zamierzoną źreść tego, co mówimy lub robimy (jak  
                            wyraża się w intonacji, wyrażeniach, postawach, gestach itd.).
                            
                            G
                            
                            Głos: praca dotycząca głosu jest w Gestalcie sprawą zasadni-  
                            czą, ponieważ sposób mówienia jest tak samo ważny, jak to, co  
                            dana osoba mówi. Głos stłumiony;' „drewniany” czy przerywany  
                            zdradza czasem stan ducha różny od tego, co klient wyraża wer-  
                            balnie, i staje się w ten sposób ważną wskazówkę do pracy. Wy-  
                            rabianie umiejętności asertywnego (z uzasadnioną pewnością sie-  
                            bie, bez fanfaronady) wyrażania. siebie jest wykorzystywane  
                            w grupowej terapii Gestalt.
                            
                            168
                            
                            Y J Y JD N N
                            
                            samoistną hiperwentylację wywołaną silnym wzruszeniem.
                            
                            Holizm, holistyczny: (z gr. „bołos”: cały, ten, który dotyczy  
                            całości); Perlsa głęboko zafascynowała holistyczna teoria J. C.  
                            Smutsa, jednego z inicjatorów Ligi Narodów, który w 1926 r.  
                            opublikował dzieło Holizm i ewolucja, oparte na myśli Darwina,  
                            Bergsona, Einsteina i Teilharda de Chardin.
                            
                            Homeostaza: ogólna zasada samoregulacji organizmów ży-  
                            wych (odczuwanie temperatury, głód, pragnienie...). Perls kła-  
                            dzie duży nacisk na to pojęcie, uwydatniając je zwłaszcza w po-  
                            śmiertnie wydanej pracy The Gestalt Approach.
                            
                            Hot seat: dosłownie „gorące/parzące miejsce/ krzesło” lub  
                            „siodełko” (odp. „być na cenzurowanym”). Ulubiona — zwłaszcza
                            
                            od 1964 r., w „okresie kalifornijskim”— technika Perlsa. Perls
                            
                            169
                            
                            F
                            
                            Feed-back: „informacja zwrotna”, odpowiedź regulująca, wy-  
                            wołana przez sytuację. W terapii grupowej często prosi się uczest-  
                            ników o feed-back po zakończeniu pracy indywidualnej: celem  
                            takiego działania może być uzupełnienie informacji, pozwalające  
                            na lepsze uświadomienie ze strony klienta kończącego pracę; naj-  
                            częściej jednak feed-back służy przede wszystkim osobie, która go  
                            wypowiada, zachęcając ją do wyrażenia swych odczuć, tzn. oso-  
                            bistego echa, jakie wywołała w niej dana sytuacja; przygotowuje  
                            się w ten sposób ewentualną późniejszą pracę tej osoby.
                            
                            Figura/tło: podstawowe pojęcie psychologii Gestalt (czyli psy-  
                            chologii postaci), które przeszło do terapii Gestalt. Osoba zdro-  
                            wa powinna wyraźnie dostrzegać figurę dominującą w danej  
                            chwili (czyli Gestalt), która pełnego znaczenia nabiera dopiero  
                            przez odniesienie do zła, do dalszego planu: jak krzyk na placu  
                            zabaw odróżnia się od krzyku nocą na ulicy.
                            
                            Goodman Paul: jeden z pierwszych uczniów Fritza Perlsa,  
                            twórcy terapii Gestalt. Był pisarzem polemistą, nadał kształt ręko-  
                            pisowi Perlsa, redagując znaczną część fundamentalnego dzieła Ge-  
                            stalt Therapy, będącego przede wszystkim prezentacją teorii self.  
                            Zmarł w 1994 r.
                            
                            GT: skrót oznaczający Gestalt Therapy czyli terapię Gestalt.
                            
                            H
                            
                            Hiperwentylacja: technika wzmożonego i/lub przyspieszone-  
                            go oddychania, stosowana głównie w metodach takich jak bio-  
                            energetyka, rebirthing, oddychanie holotropiczne (Grof), mająca  
                            na celu uwolnienie warstw podkorowych poprzez „oszołomie-  
                            nie” kontroli korowej wywołane nadmiernym natlenowaniem  
                            krwi. Uwolnienie wypartych emocji często powoduje katharsis,  
                            któremu niekiedy towarzyszy tężyczka. W terapii Gestalt nie sto-
                            
                            cnio cie tecn ftynu coytuy rri taechniLi sanwwrajo cie isdnal -793cem
                            
                            co nieświadomie rozgrywa się na „scenie wewnętrzn,ej”, by le;ie}  
                            się temu przyjrzeć, by uwydatnić to, co jest ukryte, a następnie to  
                            _coś zwerbalizowac’. Inscenizacja (lub „wprowadzenie w akcję”)  
                            jest więc przeciwstawna impulsywnemu acting-outowi, który  
                            prowadzi do spięcia, uniemożliwiając werbalne uświadomienie,  
                            zastępując je „porywem”, trudnym do analizowania.
                            
                            Insight: „olśnienie” czyli nagłe uświadomienie sobie, spowo-  
                            dowane silnym przeżyciem wewnętrznym: „ach tak, rozumiem!”  
                            Perls nazwał to również „satori”.
                            
                            , " Introjekcja: jeden z klasycznych mechanizmów oporu, polega-  
                            Jący na „połykaniu w całości” myśli lub zasad innych ludzi, bez ich  
                            uprzedniego „przetrawienia” i przyswojenia sobie w indywidual-  
                            ny sposób. Chodzi zwłaszcza o używane w każdym tradycyjnym  
                            systemie wychowawczym wyrażenia typu „trzeba, musisz...”. na
                            
                            170
                            
                            W IestAable W ł PT wr UW . Ll an LWAŁ
                            
                            K
                            
                            Katharsis: uzewnętrznienie uczucia, niekiedy spektakularne  
                            (złość, krzyki, szloch...), umożliwiające ewentualne odreagowanie  
                            (emocjonalne rozładowanie wyzwalające dawny uraz), po którym  
                            następuje odprężenie lub oddramatyzowanie. W Gestalcie ka-  
                            tharsis nie jest obiektem systematycznych poszukiwań, natomiast  
                            czasem pojawia się ono jako wynik wzmocnienia. Prawie zawsze  
                            pociąga za sobą werbalizację, ułatwiającą zintergowanie.
                            
                            Kibuc-group: zastosowanie zasad Gestaltu we wspólnocie  
                            mieszkającej razem przez średni lub dłuższy czas (od kilku dni do  
                            wielu miesięcy). Sesje terapeutyczne sensu stricto na przemian ze  
                            wspólną pracą, nauką czy rozrywką pozwalają na wykorzystanie  
                            doświadczenia terapeutycznego w grupie. Perls przyznawał kolej-
                            
                            171
                            
                            prosił klienta, aby podszedł i zajął miejsce w fotelu obok terapeu-  
                            ty (hot seat), przez większość czasu naprzeciwko pustego krzesłą  
                            (empty chair), na którym mógł sobie wyobrażać tę czy inną oso-  
                            bę (na przykład swojego ojca) i zwracać się do niej.
                            
                            Id: w rozumieniu gestaltowskim jedna z trzech głównych „funk-  
                            cji” self, obejmującego ponadto ja i osobowość, Zgodnie z funkcją id  
                            self funkcjonuje na ogół na początku cykłu, w okresie zwanym pre-  
                            kontaktem. Według niektórych autorów, asymilacja (post-kontakt)  
                            odbywa się także, w sposób nieświadomy, zgodnie z funkcją id.
                            
                            Impas: termin, którego Perls używa w odniesieniu do psy-  
                            chicznego zablokowania, sytuacji pozornie bez wyjścia, pozwala-
                            
                            jącej przypuszczać, że doszliśmy do „sedna” problemu.
                            
                            Inscenizacja: rozmyślne odegranie na zewnetrznei scenie tegn
                            
                            29
                            
                            przykład „nie trzeba publicznie okazywać swoich uczuć”, „nie na-  
                            leży się masturbować (nawet w odosobnieniu)”.
                            
                            J
                            
                            Ja: self może funkcjonować w trzech „trybach”: id, ja, osobo-  
                            wość. Ja jest funkcją czynną, co oznacza, że jestem świadomy  
                            swoich potrzeb i biorę odpowiedzialność za swoje wybory. Utra-  
                            ta funkcji „ja” (czyli ego) jest często nazywana „oporem”.
                            
                            Ja/ty: aluzja do publikacji Bubera (Ja i Ty, 1923 r.), wyraża au-  
                            tentyczną bezpośrednią relację osoby z osobą (sympatia), zaleca-  
                            ną przez Perlsa, także w sytuacji terapeutycznej.
                            
                            Jak: z punktu widzenia zasadniczej teorii fenomenologicznej  
                            Gestalt zajmuje się bardziej tym jak, niż tym co i dlaczego, to zna-  
                            czy, że obserwuje przede wszystkim proces i formę (na przykład  
                            ton głosu, rytm słów) na równi z treścią zdań. Dwa słowa klucze
                            
                            I WP o ŁA wmr I Lo caene AŁ
                            
                            E / ć
                            
                            zaspokajania potrzeb często jest nazywany cyklem kontaktu (lub  
                            kontaktu-wycofania). Terapia odbywa się w kontakcie granicz-  
                            nym między organizmem a jego otoczeniem. Kontake tworzy sie  
                            mu;‘dzy mną a innymi, ale réwniez między różnymi aspektami  
                            mnie samego (myśli, uczucia, doznania).
                            
                            Kontakt graniczny: pojęcie zasadnicze w Gestalcie. Terapia  
                            odbywa się w kortakcie granicznym między klientem a jego oto-  
                            czen.iem (zwłaszcza terapeutą): tu właśnie można dostrzec zabu-  
                            rzenia w kontakcie i w prawidłowym cyklu zaspokajania potrzeb  
                            .(opory). Przykładem, a zarazem metaforą kontaktu granicznego  
                            jest skóra: oddziela mnie ona od otoczenia, a zarazem mnie scala.
                            
                            Kontinuum świadomości: nieustanny prźeplyw wrażeń,  
                            uczuć n_lyśh, stanowiący tlo, na którym odcinają się pojawiające  
                            się kolejno główne figury naszej uwagi. U osób cieszących się do-
                            
                            172
                            
                            MMAALŁAIA Ma Jawie BAA aaVIV VWY PoW ZT I TA A  
                            ścią obrazów i skojarzeń, inaczej niż we śnie na jawie, gdzie „do-  
                            wodzenie” przejmuje podświadomość, narzucając niejako obrazy  
                            i scenariusz z wnętrza.
                            
                            Masaż S. G. M.: „sensitive Gestalt massage” (rozwinięty przez  
                            Amerykankę Margaret Elke). Chodzi o technikę komunikacji nie-  
                            werbalnej ukierunkowanej na awareness doznań cielesnych obu  
                            partnerów, którzy kolejno dają i otrzymują. Ma na celu m. in. po-  
                            łączenie mentalnego obrazu ciała i lepsze uświadomienie kontak-  
                            tu granicznego.
                            
                            Metafora: Gestalt chętnie posługuje się językiem metaforycz-  
                            nym — werbalnie, mową ciała lub przekazem artystycznym.
                            
                            Mikrogesty: drobne automatyczne, zazwyczaj nieświadome  
                            gesty (na przykład bębnienie palcami rąk czy poruszanie palcami
                            
                            173
                            
                            no pierwszefistwo terapii indywidualnej, terapii w grupie, a po-  
                            tem terapii we wspólnocie (zob. Cowichan).
                            
                            Klient: „osoba, która korzysta z czyichś usług w zamian za wy-  
                            nagrodzenie”. Termin ten nie ogranicza si¢ do stosunków han-  
                            filowych. Jest powszechnie używany w sektorze społecznym  
                            1 w psychoterapii: jego konotacja jest mniej medyczna i zawiera  
                            asPekt wspóldziałania, inaczej niż słowo bacjent (osoba, która  
                            „Cierpi lub „znosi”, z elementem bierności). Klient ponosi’ odpo-  
                            wiedzialność za swoje wymagania („klient jest królem”, „klient  
                            nasz pan”).
                            
                            , Konfluencja: osłabienie funkcji self, zniesienie granicy między  
                            kl.lentcm ajego otoczeniem. Jeden z czterech klasycznych mecha-  
                            nizmów oporu. Matka i niemowlę znajdują się w zdrowej konflu-  
                            encji (bliskiej symbiozie), ale dwunastoletnie dziecko niezdolne  
                            oddalić się od matki cierpi na konfluencję patologiczng. Podob-  
                            nie dorosły, który identyfikuje się z doktryną sekty.
                            
                            Kontakt: pojęcie centralne w terapii Gestalt Prawidho 11
                            
                            brym zdrowiem psychicznym przepływ ten jest swobodny i regu-  
                            larny. "
                            
                            Kształcenie: kształcenie w odróżnieniu od mauczania, jest  
                            „kształtowaniem” (Gestaltung), czyli procesem aktywnym, pro-  
                            wadzącym do prze-kształcenia podmiotu.
                            
                            M
                            
                            Mandala: w sanskrycie znaczy „okrąg”. Jest to symboliczny  
                            rysunek (lub obraz), rozplanowany zazwyczaj na okręgu lub  
                            w kwadracie, wykorzystywany w wielu wschodnich filozofiach  
                            przy medytacji, w poszukiwaniu prawdy wewnętrznej. Badania-  
                            mi mandali zajmował si¢ głównie C. G. Jung. Część gestaltystów  
                            posługuje się symbolicznym przedstawianiem graficznym uczuć  
                            i sytuacji, a także wieloma technikami wywodzącymi się z man-
                            
                            dali.
                            
                            L licee za sk rn1o weorygsa oneenla mad ee
                            
                            ,V
                            
                            z przyczyn nerwicy. Terapia będzu: więc polegać przede wszyst-  
                            kim na zakończeniu niedomkniętych lub zastygłych Gestaltow,  
                            tzn. na wyjaśnieniu pozostających w zawieszeniu problemów (na  
                            przykład poczucie niekompetencji, „praca” nad niekończącą się  
                            żałobą).
                            
                            E SE EEE E E w e
                            
                            Nieświadomość: w Gestalcie nie neguje się — oczywiście —  
                            znaczenia zjawisk nieświadomych, nie stanowią one jednak głów-  
                            nego punktu oparcia dla działania terapeutycznego. Bazuje ono  
                            bowiem na dających się zauważyć objawach widocznych w sferze  
                            cielesnej, emocjonalnej czy mentalnej: celowo rozpoczyna się od  
                            powierzchni, by potem dotrzeć do głębszych nie uświadamianych  
                            wWAarstw.
                            
                            Now and how: „teraz i jak”, dwa z czterech kluczowych słów  
                            w Gestalcie (które w języku angielskim tworzą rym: „Now and
                            
                            174
                            
                            p < & w7 77 D = 7
                            
                            ciała, co umożliwia mu uświadomienie sobie i wykorzystanie  
                            przeciwprzeniesienia.
                            
                            Opór: pojęcie zasadnicze w Gestalcie. Chodzi przede wszyst-  
                            kim o rozpoznanie „oporów”, które stanowią przeszkodę w swo-  
                            bodnym przebiegu cyklu kontaktu, czyli cyklu zaspokajania po-  
                            trzeb oraz „rozwijania” self. Do klasycznych mechanizmów opo-  
                            ru należą: konfluencja, introjekcja, projekcja i retrofleksja.
                            
                            Osobowość: zob. ja. Funkcją osobowości self jest „werbalne  
                            wyobrazenie, jakie człowiek tworzy na swój temat”, obraz same-  
                            go siebie, w jakim się rozpoznaje: na przykład „jestem tym, kto  
                            lubi spokój”. Jest to więc funkcja integrująca doświadczenie, pod-  
                            stawa poczucia tożsamości w ciągłości czasowej („Zawsze taki by-  
                            łem”). Według wielu autorów, osobowość odgrywa rolę zwłasz-  
                            cza przy końcu cyklu kontaktu, gdy doświadczenie dobiega koń-
                            
                            175
                            
                            stóp, pojawiający się „tik” lub wyraz twarzy, bawienie się pier-  
                            ścionkiem itp.). Uświadomienie, a następnie wzmocnienie takich  
                            gestów często pozwala klientowi nadać im znaczenie symbolicz-  
                            ne, otwierając bogate drogi skojarzeń.
                            
                            Monodram: technika psychodramy, proponowana przez Mo-  
                            reno i często stosowana przez Perlsa, polegająca na tym, że sam  
                            klient odgrywa kolejno różne role odnoszące się do sytuacji,  
                            o której mówi. Może w ten sposób rozmawiać na przykład z róż-  
                            nymi częściami swego ciala czy też nawiązać wyobrażony dialog  
                            z jednym z rodziców, w którym sam udziela odpowiedzi, jakie so-  
                            bie wyobraza, jakich się boi lub których pragnie (w ten sposób  
                            prowadzi dialog ze swym rodzicielskim imago).
                            
                            N
                            
                            Niedomknięty (Gestalt, praca): nagromadzenie niedomknię-  
                            tych Gestaltów świeżych lub dawnych iecr wedhio Perlea jedna
                            
                            how; I and thou” = „teraz i jak”, „JA i TY?). Wyrażają one  
                            w skrócie pełną i autentyczną relację między dwiema osobami  
                            w TU i TERAZ sytuacji terapeutycznej: ,jak to jest między nami  
                            tu-i-teraz?”.
                            
                            [6]
                            
                            Obiekt przeniesieniowy: u Winnicotta przedmiot, któremu  
                            dziecko nadało znaczenie emocjonalne, substytut matki pełniący  
                            funkcję samouspokojenia (na przykład pluszowy zwierzak czy też  
                            róg kocyka lub poduszki). W szerszym znaczeniu (używanym  
                            w Gestalcie), każdy przedmiot symbolizujący nieobecną osobę,  
                            do której jesteśmy przywiązani.
                            
                            Odczuwanie ciała: świadomość (awareness) odczuć ciała spo-  
                            wodowanych bodźcami zewnętrznymi lub płynących z jego wnę-  
                            trza (uczucie ucisku, „kłoda” w żołądku, „kula” w gardle itp.) jest  
                            często wykorzystywana jako punkt wyjścia do głębszej pracy. Ze
                            
                            <uel ctronyv feranenta swraca uwace 1A ol-su-n 111000 ułycenoon
                            
                            BE " " " UUU E e
                            
                            Polster Erv i Miriam: słynna para amerykańskich terapeutów  
                            Gestalt, uczniów Perlsa. Wyszkolili oni setki ludzi na pięciu kon-  
                            tynentach. Wyksztaiceni w Cleveland, przeprowadzili się potem  
                            do Kaliforni.
                            
                            Post-kontakt czyli „wycofanie”: według Goodmana czwarta  
                            i ostatnia faza cyklu kontaktu lub zaspokajania potrzeb, zasad-  
                            nicza faza asymilacji umożliwiająca wzbogacanie funkcji osobo-  
                            wości.
                            
                            Potrzeby: Gestalt interesuje si¢ bardziej potrzebg niż pragnie-  
                            niem. Potrzeby mogą być organiczne (jedzenie, spanie...), psycho-  
                            logiczne, społeczne lub duchowe: potrzeba przynależności do  
                            grupy, potrzeba nadania sensu swemu życiu itd. (Maslow). Nie  
                            zawsze są one jasno uświadomione czy bezpośrednio wyrażone.
                            
                            176
                            
                            Y B S = 777 4ę go 7 08m7 © sii
                            
                            nej i dystansu społecznego (Edward Hall, 1966 r.). Temat poszu-  
                            kiwania „właściwego dystansu” w relacji przewija się często przez  
                            prace w konwencji Gestalt. Zwyczajowy dystans społeczny jest  
                            bardzo zróżnicowany w zależności od kultury (w Anglii nie nale-  
                            ży się nawzajem dotykać, w niektórych krajach latynoskich wręcz  
                            przeciwnie).
                            
                            Przeciwprzeniesienie: w wąskim znaczeniu — całość świado-  
                            mych, a przede wszystkim podświadomych odpowiedzi terapeuty  
                            wywołanych przez osobę klienta (a zwłaszcza jej przeniesienie).  
                            'W szerszym rozumieniu: wszystko to, co ze strony terapeuty mo-  
                            że wpływać na relację terapeutyczną. Gestalt proponuje świadome  
                            wykorzystanie w terapii pewnych procesów przeciwprzeniesienio-  
                            wych, tj. kontrolowane angażowanie się dla pożytku klienta.
                            
                            Przejście do czynu: zob. inscenizacja.
                            
                            177
                            
                            ca, w trakcie wycofania (asymilacja doświadczenia, które wzbo-  
                            gaci moją osobowość).  
                            P
                            
                            Perls Fritz: Psychiatra i psychoanalityk, niemiecki Żyd; w wie-  
                            ku 56 lat wyemigrował do Stanów Zjednoczonych; uznawany za  
                            twórcę terapii Gestalt. Zmarł w 1970 r. (patrz rozdz. 3).
                            
                            Perls Laura: Z domu Lore Posner. Psycholog i psychoanali-  
                            tyk, żona Fritza. Spotkali się u Goldsteina, którego była uczen-  
                            nicą. Była tancerką i muzykiem, toteż podkreślała rolę sztuki  
                            i ciała w Gestalcie. Współpracowała z Perlsem przy redagowa-  
                            niu jego pierwszej książki, ale sama żadnej książki nie napisała  
                            (istnieje zbiór jej arrykułów, wykładów i odczytów). Współpra-  
                            cowała z Goodmanem w kierowaniu pierwszymi instytutami  
                            Gestalt: w Nowym Jorku (1952) i w Cleveland (1954). Zmarła  
                            w 1990 r.
                            
                            SC
                            
                            Podświadomość- natrz nieć
                            
                            „Cykl zaspokajania potrzeb” często zostaje przerwany lub zakłó-  
                            cony, a praca gestaltowska ma na celu dostrzeżenie tych przerw,  
                            blokad czy zakłóceń (zob. „opory”).
                            
                            Pre-kontakt: według Goodmana pierwsza faza cyklu kontaki-  
                            wycofanie. Self funkcjonuje zasadniczo według trybu id (dozna-  
                            nie, pobudzenie). U osób psychotycznych (i u niektórych nad-  
                            miernie zabieganych biznesmenów!) pre-kontakt często ulega za-  
                            burzeniom lub nie występuje w ogóle.
                            
                            Proces: Gestalt jest terapią, która koncentruje się w o wiele  
                            większym stopniu na procesie niż na treści, na tym, co właśnie się  
                            dzieje TU i TERAZ, na tym jak, nie zaś co.
                            
                            Projekcja: klasyczna forma oporu, polegająca na przypisywa-  
                            niu drugiemu tego, co dotyczy nas samych: „mam wrażenie, że  
                            pana nudzę”, „ma pan obrażoną minę”, itp. Mechanizm oporu  
                            zaostrzony u paranoików.
                            
                            ProlkcemiL>- nanka hadaiaca oroanizacie nrzectrzeni ennlecr-
                            
                            B d P B s TT TT
                            
                            zmu P. H dąży do przyznania człow1ekow1 maksymalnej odpo-  
                            wiedzialności za jego wybory i przywrócenia mu jego wartości  
                            duchowych. Gestalt bezpośrednio nawiązuje do psychologii hu-  
                            manistycznej.
                            
                            R
                            
                            Retrofleksj. a: polega na zwracaniu nagromadzonej energii  
                            przeciwko sobie samemu (na przykład masochizm lub somatyza-  
                            cja) lub czynienie samemu sobie tego, co chcielibyśmy, aby robi-  
                            li nam inni (na przykład przechwalanie się).
                            
                            S
                            
                            Self: w Gestalcie słowo to nie oznacza określonej jednostki  
                            (jak na przykład ego w psychoanalizie), lecz proces: to, co się
                            
                            178
                            
                            -  
                            *
                            
                            LE 4 F UT UE E UE UE A A e
                            
                            traktować sen jako retrofleksje (L. From) lub jako niedomknigty  
                            Gestalt (Ginger). Kombinacja tych różnych podejść często wzbo-  
                            gaca terapię.
                            
                            Setting: termin angielski oznaczający otoczenie, warunki ma-  
                            terialne, w jakich odbywa się sesja terapeutyczna: twarzą  
                            w twarz, lezanka terapeutyczna itd. Setting może się zmieniać  
                            w zależności od stosowanej metody, od terapeuty, od klienta i od  
                            etapu leczenia. Ma on duży wpływ na przebieg terapii, wpływ,  
                            z którego zarówno klient, jak niektórzy terapeuci nie zawsze wy-  
                            starczająco zdają sobie sprawę. Sprawy toczą się odmiennie w za-  
                            leżności od tego, czy siedzi się za biurkiem, leży się na kanapie,  
                            siedzi się na podłodze na poduszkach itp.
                            
                            Socjo-Gestalt: termin zaproponowany przez S. Gingera na  
                            określenie gałęzi Gestaltu, stosowanej w odniesieniu do instytu-
                            
                            179
                            
                            |  
                            |  
                            i  
                            '
                            
                            Przeniesieniowy (obiekt lub przestrzeń): zob. obiekt przeniesie-  
                            niowy. Przestrzeń przeniesieniowa (Winnicott) jest przestrzenią  
                            gry, sztuki bądź terapii, stanem pośrednim między rzeczywistością  
                            a wyobrażeniem. Jeśli biję się z kimś podczas sesji terapeutycznej,  
                            to jest to realne (a nie wyobrażone) zwarcie, jednak nie atakuję re-  
                            alnego wroga: jesteśmy w przestrzeni „pośredniej”, przeniesienio-  
                            wej, w terapii, która dopuszcza różne eksperymenty.
                            
                            Psychologia Gestalt: inaczej teoria Gestalt lub też psychologia  
                            postaci. Kierunek w psychologii, powstały w 1912 r. pod wpły-  
                            wem fenomenologii (Ehrenfels, Wertheimer, Koffka, Kohler).  
                            Kładzie nacisk zwłaszcza na fakt, że „całość jest różna od sumy  
                            poszczególnych części” i zależy od ich wielu wzajemnych oddzia-  
                            ływań. Zwraca uwagę na subiektywność percepcji.
                            
                            Psychologia humanistyczna: termin wprowadzony przez A.  
                            Maslowa (1954 r.): „Trzecia siła”, ruch będący reakcją na „de-  
                            terministyczną technokrację” psychoanalizy z jednej strony,  
                            a na bebawiorvyrm 7 druolei Pozostalac w kreou eczvstenciali-
                            
                            dzieje w kontakcie granicznym między organizmem i jego otocze-  
                            niem, umożliwiając iwórcze przystosowanie. Dlatego self może  
                            w pewnych sytuacjach (na przykład w chwilach konfluencji) zani-  
                            kać. Teorią self nazywane jest opracowanie dokonane przed  
                            czterdziestu laty przez Goodmana na podstawie notatek Perlsa.
                            
                            Semantyka ogólna: metoda rozwinięta przez Alfreda Korzyb-  
                            skiego (1933 r.), stawiająca sobie za cel przezwyciężenie arysto-  
                            telesowskiej myśli binarnej (dana rzecz istnieje lub nie istnieje =  
                            zasada wyłączonego środka). Korzybski kładzie nacisk na różnicę  
                            pomiędzy doświadczeniem i językiem, który jest polisemiczny  
                            (ma wiele poziomów znaczeniowych): słowo nie jest rzeczą, „ma-  
                            pa nie jest terytorium”. Zarówno Perls, jak i Goodman długo  
                            współpracowali z Korzybskim.
                            
                            Sen: dla Perlsa — tak jak dla Freuda - sen jest „królewską dro-  
                            gą” poznania siebie. Podejmując myśl Ranka, Perls uważa każdą  
                            osobę czy element snu za projekcję samego śpiącego i często pro-
                            
                            49
                            
                            nonuie. by ie koleino ucieleśniać” Inni autorzy proponuia bv
                            
                            A * * - , * ,, > *
                            
                            Goldstein, Le Moigne, de Rosnay, Morin) w przeciwieństwie do  
                            racjonalistycznej myśli newtonowsko-kartezjańskiej traktuje każ-  
                            dy problem jako „ogół jednostek które wzajemnie na siebie od-  
                            działują”. Gestalt jest podejściem systemowym, bada bowiem  
                            wzajemne oddziaływanie w polu organizm/otoczenie. Inne zasto-  
                            sowanie systemowości w psychoterapii to systemowa terapia ro-  
                            dzin (szkoła Palo Alto: Bateson, Watzlawick).
                            
                            Sytuacja niedomknięta: zob. niedomknięty
                            
                            T
                            
                            Transfer (przeniesienie): w psychoanalizie, intensywna relacja  
                            uczuciowa między pacjentem i terapeutą, która częściowo powie-  
                            la postawę z dzieciństwa; zerwica przeniesieniowa jest głównym
                            
                            180
                            
                            7  
                            {
                            
                            Tryb pośredni: dla Goodmana zgodnie z gramatyką grecką, tryb  
                            — zarazem czynny i bierny — funkcjonowania self. Występuje przede  
                            wszystkim w fazie zwanej „pełnym kontaktem”, jednocześnie czu-  
                            ciowej i ruchowej. Klient jest jednocześnie podmiotem i przedmio-  
                            tem swego działania. Na przykład: „my do siebie mówimy”.
                            
                            Tu i teraz: ang. „here and nów”; łac. „hic et nunc”. Perls wo-  
                            li mówić o „tu i jak” (now and how), opisując przebiegający pro-  
                            ces w działaniu lub wzajemnym oddziaływaniu. Gestalt często był  
                            definiowany jako „terapia tu-i-teraz”.
                            
                            Twórcze przystosowanie: termin określający wzajemne ak-  
                            tywne i zindywidualizowane oddziaływanie (nie zaś bierne i ule-  
                            głe dostosowanie się), jakie zachodzi w kontakcie granicznym po-  
                            między zdrową osobą a jej otoczeniem. Kazdy żyje w swoim sty-  
                            lu, ale liczy się ze swoim środowiskiem.
                            
                            181
                            
                            cji czy organizacji rozumianych jako całość. Chodzi więc o Ge-  
                            stalt instytucji, nie zaś o Gestalt w obrębie instytucji.
                            
                            Stres: wewnętrzna presja psychiczna — negatywna lub pozy-  
                            tywna — związana najczęściej z jakimś przykrym wydarzeniem ze-  
                            wnętrznym (konflikt, żałoba itp.), lecz takze z każdą sytuacją  
                            zmiany warunków życia (ślub, wakacje itp.). Opierając się na ba-  
                            daniach Selyego (1956 r.), Holmes i Rahe opracowali skalg stre-  
                            su (1967 r.). Kumulacja stresu osłabia system odpornościowy  
                            i sprzyja występowaniu chorób (grypa, astma, rak, AIDS itd.).  
                            Wyrażanie emocji — zalecane przez Gestalt — zmniejsza napięcia  
                            i stres, wzmacniając tym samym system immunologiczny.
                            
                            Sympatia: Perls przeciwstawia sym-patię em-patii i a-patii. Sym-  
                            patia oznacza autentyczne zaangażowanie terapeuty w relacji „JA-  
                            -TY”, osoby z osobą, relacji, w której nie ukrywa się on za swoim  
                            statusem.
                            
                            Systemowy: nodelście svstemowe (von Bertalanffv. 1956 r -
                            
                            motorem leczenia. W Gestalcie, oczywiście, także obserwujemy  
                            wiele spontanicznych zjawisk przeniesieniowych, które wykorzy-  
                            stuje się w miarę potrzeb, jednak nie rozwija się sztucznie nerwicy  
                            przeniesieniowej, powodującej uzależnienie od terapeuty. Przeciw-  
                            przeniesienie terapeuty jest w równym stopniu wykorzystywane  
                            jak przeniesienie klienta. Przesadny transfer może odbywać się  
                            kosztem autentycznej relacji między osobami. Przykład transferu:  
                            zamiast zwracać się bezpośrednio do terapeuty, klient nieświado-  
                            mie zwraca się do swojego ojca (zatem w przeniesieniu istnieje  
                            niewidoczny „ktoś trzeci”).
                            
                            Transpersonalny: terapia może być intrapersonalna (analiza  
                            konfliktów wewnętrznych), inter-personalna (badanie relacji po-  
                            między osobami) lub źrans-personalna (uwzględniająca zbiorową  
                            podświadomość oraz ezoteryczne więzi łączące rodzaj ludzki  
                            z kosmosem, ponad jednostkami ludzkimi). Gestalt uwypukla ten  
                            czy inny aspekt lub wszystkie trzy naraz, w zależności od stylu te-  
                            rapeuty i potrzeb klienta.
                            
                            Nallaną catjiiiolllid, iy u uuknia velapt ity vy aulijliigiiiii.
                            
                            Wyłączenie się: według Gingera jest to czwarta faza cyklu kontak-  
                            tu, faza ważna i delikatna, poprzedzająca asymilację (patrz rozdz. 4).
                            
                            Wzmocnienie (amplifikacja): klasyczna dla Gestaltu technika  
                            polegająca na zachęcaniu klienta do wzmocnienia automatycz-  
                            nych gestów, doznań (nawet bólu) czy spontanicznych uczuć, aby  
                            stały się one wyraźniejsze i by klient lepiej je sobie uświadomił:  
                            w pewnym sensie ogląda się je jakby „przez lupę”, by je dokład-  
                            niej zobaczyć.
                            
                            Z
                            
                            Zjawisko Zeigarnik: od nazwiska rosyjskiej psycholog, która  
                            badała mobilizującą presję mentalną spowodowaną nieokreślo-  
                            nym poczuciem, że mamy do skończenia jakieś zadanie. Wykorzy-
                            
                            182
                            
                            ¥  
                            i
                            
                            z e5 B
                            
                            i charakter (pod red. J. Santorskiego), Warszawa, Jacek Santorskl  
                            & CO Agencja Wydawnicza, 1995  
                            KEPNER J. I. Ciało w procesie terapii Gestalt. Warszawa, Wy-  
                            dawnictwo Pusty Obłok, 1991  
                            LEVITSKI A. Zasady i praktyki terapii Gestalt. Nowiny Psycho-  
                            logiczne, 6-7, 1993  
                            MELLIBRUDA J. Teoria i praktyka terapii Gestalt. W: Terapia
                            
                            grupowa w psychiatrii (pod red. H. Wardaszko-Łyskowskiej)
                            
                            MELLIBRUDA J. Terapia Gestalt. W: Materiały do nauczania  
                            psychologii, seria IV, t. 5, Warszawa, Państwowe Wydawnictwo  
                            Naukowe, 1967
                            
                            PassoNs W. Zastosowanie terapii Gestalt w poradnictwie.  
                            Warszawa, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, 1986 (materia-  
                            ły szkoleniowe do użytku wewnętrznego)
                            
                            PERLS F. Cztery wykłady. W: Psychologia w działaniu (pod  
                            red. K. Jankowskiego) Warszawa, Czytelnik, 1981
                            
                            183
                            
                            U
                            
                            Unikanie (mechanizm unikania): określenie równoznaczne  
                            z „mechanizmem obronnym”, „utratą funkcji ego” czy ,,oporem”,
                            
                            W
                            
                            'Własny styl: Gestalt stanowi bardziej sztukę niż naukę i zache-  
                            ca, by każdy człowiek (klient i terapeuta) szukał swego własnego  
                            stylu życia, oryginalnego„twórczego przystosowania”, zamiast na  
                            próżno stosować niewzruszone reguły czy „przepisy”.
                            
                            Wprowadzenie w czyn (przejście do czynu): zob. inscenizacja.
                            
                            Wycofanie (inaczej „post-kontakt”): według Goodmana czwar-  
                            ta i ostatnia faza cyklu kontaktu, umożliwia asymilację doświadcze-  
                            nia (funkcja osobowości self) oraz buduje poczucie tozsamosci. Zbyt  
                            gwałtowne lub zbyt powolne wycofanie (konfluencja) jest często
                            
                            zeseak. z akryenonia beAro 1141t 1n1, knolarinrsio 1t~
                            
                            stywana w pedagogice (uczymy się lekcji w przeddzień wieczo-  
                            rem) i reklamie (dla podtrzymania uwagi: „jutro zdejmę poń-  
                            czoszkę”). Zbyt częste „niedomykanie Gestaltów” jest jednak  
                            przyczyną nerwic.
                            
                            Zinker Joseph: współczesny amerykański Gestaltysta, artysta  
                            malarz i muzyk, były wykładowca instytutu w Cleveland, uczeń  
                            Perlsa, znany ze swojej pracy nad twórczością w Gestalcie, jak  
                            również ze swoich prac na temat Gestaltu par.
                            
                            Wybrana bibliografia polska
                            
                            CHU V. Psychoterapia Gestalt. Łódź, Kanon, 1993
                            
                            DAVIDSON I. Tu i teraz: uzdrowienie chrześcijańskie a terapia  
                            Gestalt. Kraków, M, 1996
                            
                            EICHELBERGER W. Pomóż sobie, daj światu odetchnąć. Warsza-  
                            wa, Agencja Wydawnicza Tu, 1995.
                            
                            KawaLErROWICZ A. Terapia osób z zaburzeniami charakteru  
                            feadhio Oneej'arn YVanteffa) W- Roonnnne 1 dialoe (nr 5)- Cialo
                            
                            vvyorana bioliogralia francuska
                            
                            DELISLE, G. Les troubles de la personnalité, perspective gestal-  
                            tiste. Montreal, Le Reflet 1991
                            
                            DELSLE, G. La relation d’objet en Gestalt-thérapie. Montreal,  
                            Le Reflet 1998
                            
                            DELISLE, G. Vers une psychothérapie du lien. Montreal, Le Re-  
                            flet 2001
                            
                            GINGER, S. La Gestalt-thérapie [...] dans la pratique hospita-  
                            liżre ss. 279-304) w: Former a I’hépital, HONORE B. i in., Toulo-  
                            use, Privat,:1983
                            
                            GINGER;. S. La Gestalt: une troisićme voie? (ss. 53-71)  
                            w: Le Développement personnel et les Travailleurs sociaux. VA-  
                            NOYE, GINGER (RED.) Paryż, E. S. F 1985
                            
                            GINGER, S., GINGER, A. La Gestalt, une thérapie du contact.  
                            Paryż, Hommes et Groupes (wyd. pierwsze 1987) wyd. szóste  
                            2000 :
                            
                            184
                            
                            b  
                            ?
                            
                            ENRIGHT J. — Enlightening Gestalt. Mill Valley, Pro Telos 1980
                            
                            ERSKINE R., MOURSUND J. Integrative Psychotherapy in Action.  
                            Londyn, Sage 1988
                            
                            FAGAN J., SHEPHERD I. Gestalt Therapy Now. Nowy Jork, Har-  
                            per & Row 1970
                            
                            FAGAN J., SHEPHERD 1. What is Gestalt? Nowy Jork, Harper &  
                            Row 1970
                            
                            FEDER B., RONALL R. Beyond the Hot Seat. Nowy Jork, Brun-  
                            ner/Mazel 1980
                            
                            GAINES J. Fritz Perls Here and Now. Milbrae, Celestial Arts 1979
                            
                            GINGER S. I IN. — International Glossary of Gestalt Therapy. Pa-  
                            ryż, FORGE, 1995
                            
                            HycNER R., JACOBS L. The healing Relationship in Gestalt  
                            Therapy. N. Y. GT. Journal.
                            
                            LATNER J. The Gestalt Therapy Book. Nowy Jork, Bantam Bo-  
                            oks 1972
                            
                            185
                            
                            SCHOEN S. Uwagi o gestaltowskiej odpowiedzialności i bud-  
                            dyjskim nieprzywiązywaniu się. W: Rezonans i dialog (nr 7): Dy-  
                            namika uzdrawiajgcego spotkania (pod red. J. Santorskiego),  
                            Warszawa, Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, 1993
                            
                            TANALSKA A. Relacje Ja-Ty w terapii Gestalt. W: Nowe zjawi-  
                            ska w psychoterapii (pod red. M. Lis-Turlejskiej), Warszawa, Ja-  
                            cek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, 1991
                            
                            YONTEFF G. Dialog w terapii Gestalt. W: Rezonans i dialog:  
                            Zakłócenia kontaktu w pomaganiu (pod red. J. Santorskiego),  
                            'Warszawa, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, 1988 (na pra-  
                            wach rękopisu)
                            
                            ZINKER J. Twórczy proces w terapii Gestalr. Warszawa, Jacek  
                            Santorski, 1989 (materialy szkoleniowe Laboratorium Psycho-  
                            edukacji, na prawach rękopisu). Przez pstchorerapię ku duchowej  
                            edukacji. Tom I Bioenergetyka i Gestalt; Tom II Gestalt i medy-  
                            tacja (wybór opracowań), Warszawa, Stowarzyszenie Buddyjskie  
                            Zen CZOGIE w Polsce, 1983 (do urzytku wewnętrznego).
                            
                            YK 4
                            
                            é
                            
                            GINGER, S. La Gestalt, I'art du contact. Marabout, Bruksela  
                            1995, wyd. piąte 2001 :
                            
                            JOUVET, M. Le sommeil et le ręve. Paryż, Odile Jacob 1992
                            
                            JustoN Didier. Le Transfert en psychanalyse et en Gestalt-  
                            thérapie. Lille, La Boite de Pandore 1990
                            
                            MARC, E. Le Guide pratique des Nouvelles Thérapies. Paryż.  
                            Retz (wyd. pierwsze 1982) wyd. trzecie 1988
                            
                            MASQUELIER, G.. Vouloir sa vie. La Gestalt-thérapie aujo-  
                            urd'bui. Paryż, Retz 1999
                            
                            PETIT, M. La Gestalt, Therapie de Iici-maintenant, Paryż  
                            (wyd. pierwsze: Retz, 1980) wyd. piąte: E. S. F. 1996
                            
                            ROBINE J. M. La Gestalt-thérapie. Ed. Morisset, Paryż 1994
                            
                            Wybrana bibliografia angielska
                            
                            CLARKSON P. Gestalt Counselling in Action. Londyn, Sage 1989  
                            CLARKSON P. 8 MACKEWN J. Fritz Perls. Londyn, Sage 1993
                            
                            CLARKSON P. The Therapeutic Relationship. Londyn, Whurr  
                            109¢
                            
                            Y y o kr
                            
                            Press 1969
                            
                            PERLS F. Legacy from Fritz. Palo Alto, Science & Behavior Bo-  
                            oks 1975
                            
                            PERLS F. The Gestalt Approach & Eye Witness to Therapy. No-  
                            wy Jork, Bantam Books 1973
                            
                            PERLS Laura. Living at the Boundary. Highland, NY, The Ge-  
                            stalt Journal 1992
                            
                            POLSTER E. & M. Gestalt Therapy Integrated. Nowy Jork, Vin-  
                            tage Books 1973
                            
                            POLSTER E. Every Person’s Life Is Worth A Novel. Nowy Jork,  
                            Norton & Company 1987
                            
                            POLSTER E. A Population of Selves. San Francisco, Jossey-Bass 1995
                            
                            PoLSTER Miriam. Eve's Daughter, the Forbidden Heroism of  
                            Women 1992
                            
                            SHEPARD M. Fritz: an Intimate Portrait of Fritz Perls and Ge-  
                            stalt Therapy. Nowy Jork,
                            
                            186
                            
                            3
                            
                            LA ZW
                            
                            ZINKER J. In Search of Good Form. GT with Couples end Fa-  
                            milies. San Francisco, Jossey-Bass 1994
                            
                            LEVITSKY, PERLS, F. Group Therapy Today: Styles, Methods and  
                            Techniques. Atherton 1969 ,
                            
                            INARANJO C. The Technics of Gestalt Therapy. Berkeley, SAT  
                            Press 1973
                            
                            MILLER M. V. Intimate Terrorism: the Deterioration of Erotic  
                            Life. Nowy Jork, GT. Journal. 1995
                            
                            NARANJO C. Gestalt Therapy: the Attitude and Practice of an  
                            Atheoritical Experientialism. Nevada City, Gateways 1993
                            
                            Nevis E. Organizational Consulting: a Gestalt Approach. Nowy  
                            Jork, Cleveland Press 1988
                            
                            OAKLANDER V. Windows to Our Children. Moab, Real People  
                            Press 1978
                            
                            PERLS F., HEFFERLINE R., GOODMAN P. Gestalt Therapy. Nowy  
                            Jork, Julian Press 1951
                            
                            PERLS F. Ego, Hunger and Aggression: a Revision of Freud's  
                            Theory‘ and Method. Durban, 1942; Londyn, 1947.
                            
                            PERLS F. Gestalt Therapy Verbatim. Moab, Real People Press  
                            1969
                            
                            Dcorc E Tu suh Dt tho (avhace Pail 1T a Favette Raal Dornla
                            
                            Saturday Review Press 1975
                            
                            SIMKIN J. Mini-lectures in Gestalt Therapy. Albany, Word  
                            Press 1974
                            
                            SMITH E. — The Growing Edge of Gestalt Therapy. Nowy Jork,  
                            Brunner/Mazel 1976
                            
                            STEVENS B. Don't Push the River. Moab, Real People Press 1970
                            
                            STEVENS J. Awareness: Exploring, Experimenting, Experien-  
                            cing. Moab, Real People Press 1971
                            
                            STEVENS J. Gestalt is. Nowy Jork, Bantam Books 1975
                            
                            STOEHR T. Here, Now, Next: Paul Goodman and the Origins  
                            of Gestalt Therapy. GIC 1994
                            
                            THE GESTALT JOURNAL: 2 tomy rocznie, od 1978, Highland,  
                            Nowy Jork
                            
                            WHEELER G. Gestalt Reconsidered: a New Approach to Con-  
                            tact and Resistance. Nowy Jork, Cleveland Press 1991
                            
                            ZINKER J. Creative Process in Gestalt Therapy. Nowy Jork,  
                            Brunner/Mazel 1977
                            
                            ZINKER J. In Search of Good Form. Gestalt Institute of Cleve-  
                            114 1004
                            
                            A może po prostu „dobrze się czujesz w swojej skórze”... lecz  
                            chciałbyś maksymalnie wykorzystać cały swój potencjał: być bar-  
                            dziej twórczym, bardziej przedsiębiorczym, pogodniejszym,  
                            chcesz się umocnić w swoich duchowych poszukiwaniach, rozwi-  
                            nąć poznanie samego siebie i innych, wzbogacić swój związek  
                            i w ogóle swoje relacje itp.
                            
                            Albo jeszcze inaczej, pracujesz w zawodzie wymagającym kon-  
                            taktów z ludźmi: jesteś wychowawcą-specjalistą, pracownikiem  
                            opieki społecznej, pielęgniarzem, psychologiem, lekarzem, na-  
                            uczycielem, instruktorem, osobą odpowiedzialną za stosunki mię-  
                            dzyludzkie w jakiejś organizacji, pastorem itp., a chcesz pogłębić  
                            'i wysubtelnić swoje zrozumienie i oddanie bliźniemu za pomocą  
                            „narzędzia, jakim jest Gestalt”, dostosowując je do własnej osobo-  
                            wości, czy wręcz chciałbyś sam zostać psychoterapeuts...
                            
                            188
                            
                            ' sk
                            
                            M VoYt J aa Oy M NI Y IYMIAS Zo ANI ZB p  
                            szonym o zmianę miejsca, o zwrócenie się do kogoś, o rysowanie  
                            itp. Zawsze ma się pełną swobodę przyjęcia lub odrzucenia każ-  
                            dej propozycji trenera. Każdy pracuje w swoim rytmie i na wy-  
                            brane przez siebie tematy. Można nawet pozostawać biernym, ja-  
                            ko świadek milcząco uczestniczący „sercem”. Wszystko, o czym  
                            się mówi w grupie jest objęte „wspólną tajemnicą”, i zazwyczaj  
                            wszyscy dochowują dyskrecji.
                            
                            Oczywiście, możesz także konsultować się z terapeutą indywi-  
                            dualnie — co wydaje się prostsze i zwyczajniejsze, choćby przez  
                            swoje podobieństwo do korzystania z porady lekarza czy psycho-  
                            loga. Być może o pewnych osobistych czy intymnych trudno-  
                            ściach wygodniej ci będzie mówić w atmosferze poufności. Tera-  
                            peuta przyjmie cię bez osądzania, nawiąże z tobą bezpośredni  
                            i ciepły kontakt. Uważnie cię wysłucha, ale nie będzie cię onie-  
                            śmielać „zasklepiając się w milczeniu”.
                            
                            189
                            
                            Informacje praktyczne
                            
                            Doświadczasz życiowych trudności... cierpienia czy różnych  
                            klopotów, przejściowych bądź chronicznych, przytłacza cię: zmę-  
                            czenie, smutek, samotność, żałoba, przesadna nieśmiałość, niepo-  
                            kój, depresja; wzburzenie, niemożność skupienia się na jednym  
                            działaniu czy myśli; impulsywność, napady złości, trudności sek-  
                            sualne lub emocjonalne, problemy z dziećmi, rodzicami, z praco-  
                            dawcą; problemy z gospodarowaniem pieniędzmi lub z jedze-  
                            niem (anoreksja, bulimia); choroba fizyczna lub psychosomatycz-  
                            na: trudna do podiecia ważna decvzia ir
                            
                            Jak się do tego zabrać?
                            
                            Od czego zacząć?
                            
                            Terapia indywidualna czy terapia w grupie?
                            
                            Jeśli nic nie wiesz o Gestalcie ani o psychoterapii, możesz wziąć  
                            udział w wykładzie (z demonstracją lub bez) albo — jeszcze lepiej  
                            — w „dniu kontaktu”; pozwoli ci to osobiście, zgodnie z twoimi  
                            własnymi decyzjami, uczestniczyć w kilku krótkich sekwencjach  
                            „pracy” i wyrobić sobie dokładniejsze pojęcie o procesie kontak-  
                            tu proponowanym przez Gestalt.
                            
                            Aby uzyskać głębsze rozpoznanie lub mieć możliwość rozwoju  
                            osobistych zasobów, możesz wziąć udział w trwającej dwa lub  
                            trzy dni grupie otwarcia. Większość tych treningów nie zakłada  
                            wstępnie żadnego szczególnego tematu, możesz więc wprowadzić  
                            doń to, co cię aktualnie porusza — z dowolnej dziedziny - i starać  
                            się nieco wyraźniej to zobaczyć z pomocą terapeuty (lub terapeu-  
                            tów) prowadzącego grupę.
                            
                            Każdy uczestnik wyraża się we własnym imieniu, gdy tego  
                            chce, i trwa to bardzo różnie: od kilku minut nawet do godziny.
                            
                            NTa Ao al rarmyrna cio AA + keeionia vl ot vt TnoŁtaŹ T
                            
                            4 7 gw
                            
                            więcej czasu... i pieniędzy (patrz dale] — średnie opłaty). Połą-  
                            czenie obu form (u tego samego terapeuty) wyraźnie jednak  
                            przyspiesza i pogłębia pracę; grupa pozwala wypróbować wiele  
                            sytuacji i mocniej pobudza emocje; praca indywidualna często  
                            pozwala doprecyzować i zasymilować treści zgodnie z własnym  
                            rytmem.
                            
                            Równie dobrze można zacząć od indywidualnych spotkań,  
                            a potem dołączyć do grupy, albo na odwrót, zacząć od grupy,  
                            a później kontynuować pracę na sesjach indywidualnych — tak sa-  
                            mo, naturąlnie, jak można zadowolić się jedną z tych form! Nie-  
                            którzy terapeuci praktykują tylko w jeden sposób, ale większość  
                            potrafi zaoferować oba. Można także pracować indywidualnie  
                            z jednym, a uczestniczyć w grupie prowadzonej przez innych te-  
                            rapeutów - to jednak wymaga pewnej ostrożności, koniecznej, by  
                            uchronić się przed zbytnim rozproszeniem i unikaniem niewy-  
                            godnych kwestii.
                            
                            190
                            
                            YO TRJ Z p li i A b mo  
                            Zanim dokona się ostatecznego wyboru na długie miesiące in-  
                            tymnej i poufnej pracy, można w każdym razie spotkac się z dwo-  
                            ma czy trzema terapeutami. W takim kontakcie trzeba się czuć  
                            dobrze i mieć poczucie bezpieczeństwa. U niektórych terapeutów  
                            pierwsze spotkanie (nawiązanie kontaktu) jest bezpłatne.
                            
                            Pierwsze kontakty? Co mu powiedzieć?
                            
                            Drobiazgowe przygotowania do pierwszego spotkania nie są ko-  
                            nieczne; lepiej być spontanicznym i improwizować.
                            
                            1 Podobnie jak we Francji, również w Polsce status zawodowy  
                            psychologa jak i psychoterapeuty nie jest prawnie uregulowany. Trwają  
                            prace nad ustawą o tym zawodzie. Tymczasem można sprawdzić, czy  
                            psychoterapeuta posiada licencję któregoś z renomowanych ośrodków  
                            szkoleniowych tworzonych zazwyczaj wokół konkretnej orientacji tera-  
                            peutycznej. (przyp. red.)
                            
                            191
                            
                            Terapeuta powie ci, jakie są jego ogólne odczucia, kiedy cię  
                            słucha. Może ci zaproponować serię spotkań wspierających albo  
                            właściwą psychoterapię — co wiąże się z pewnymi zobowiązania-  
                            mi, obejmującymi regularne kontakty przez pewien czas: na  
                            przykład jedna godzina tygodniowo przez ileś miesięcy (od kilku  
                            miesięcy do dwóch czy trzech lat, w zależności od przypadku).  
                            Może również zaproponować pracę w grupie: grupa często oka-  
                            zuje się cenną pomocą. Inne osoby wyrażają własne troski, często  
                            mniej lub bardziej bliskie naszym, czujemy się więc mniej osamot-  
                            nieni, otoczeni klimatem ciepła i tolerancji, stworzonym przez  
                            psychoterapeutę gestaltystę. Zamiast poczucia onieśmielenia  
                            (którego czasami z góry się obawiamy), czujemy się lepiej rozu-  
                            miani i nawiązujemy przyjaźnie. Tak naprawdę, często łatwiej jest  
                            zaczynać w grupie niż od indywidualnych spotkań, ale o tym,  
                            oczywiście, każdy rozstrzyga samodzielnie.
                            
                            Najciekawszym sposobem jest kombinacja obutych form:  
                            terapia indywidualna, (na przykład godzina tygodniowo) + te-  
                            rapia w malej grupie (na przykład jeden wieczór co dwa tygo-  
                            dnie lub ieden weekend w miesiacu) Wvmaoca to iednol miamm
                            
                            sBoi wi
                            
                            e Ay it Sl .
                            
                            Jak wybrać sobie terapeutę?  
                            Jakie podjąć środki ostrożności?  
                            Jakich gwarancji oczekiwać?
                            
                            Chodzi tu o kwestię kluczową, gdyż wybór właściwego tera-  
                            peuty jest ważniejszy niż wybór właściwej metody!
                            
                            Można się dowiedzieć, czy terapeuta kształcił się w renomo-  
                            wanej instytucji, czy korzysta z superwizji. Najprościej zapytać go  
                            o to wprost. Naprawdę, dobry, dobrze wykształcony terapeuta  
                            nie ma nic do ukrycia.
                            
                            'W razie wątpliwości, nie wahajmy się zatelefonować do sto-  
                            warzyszenia (Societe Francaise de Gestalt) lub bezpośrednio do  
                            instytutu, w którym terapeuta się kształcił. Sam tytuł „psychote-  
                            rapeuty” nie jest jeszcze chroniony prawem francuskim, każdy  
                            więc może się za takiego podawać, bez ryzyka, że będzie za to ści-  
                            gany sądownie!
                            
                            Francuski związek zawodowy psychoterapeutów (Federation  
                            Francaise de Psychotherapie) w porozumieniu z instytucjami mię-
                            
                            dzynarodowymi (European Association for Psychotherapy) ak-  
                            1
                            
                            +erynia waralb--y » charyfinyna Ala wcerohnesranii lanioln ni
                            
                            Nie! Terapię Gestalt mozna podjąć w każdym wieku: niektó-  
                            rzy terapeuci są bardziej przyzwyczajeni do pracy z małymi dzieć-  
                            mi lub z młodzieżą. Można również zacząć terapię w podeszłym  
                            wieku: stąd wielu klientów zasięga porady, by stawić czoła trud-  
                            nościom związanym z przejściem na emeryturę.
                            
                            Rozumie się, że styl terapii bywa zróżnicowany się w zależno-  
                            ści od wieku klienta (lecz także jego poziomu wykształcenia i od  
                            osobowości). Terapia w mniejszym lub większym stopniu polegać  
                            może na wymianie słownej albo, przeciwnie, doceniać inne środ-  
                            ki wyrazu: rysunek, gra, ruch, kontake fizyczny itp.
                            
                            Jak długo może trwać terapia?
                            
                            Bardzo trudno to ocenić z góry: wszystko zależy od twoich pro-  
                            blemów, twojej osobowości, twoich celéw... i od zwyczajów psycho-  
                            terapeuty! Przeciętnie, pogłębiona terapia indywidualna trwa od ro-
                            
                            192
                            
                            ZZ YV ALy AAZ YD J i wI
                            
                            Ile mnie to będzie kosztować?  
                            Czy jest to objęte ubezpieczeniem?
                            
                            Ceny każdy terapeuta ustala wedle uznania: różnicują się one  
                            zależnie od doświadczenia, kompetencji, czy specjalizacji tera-  
                            peuty, jak również od usytuowania gabinetu.
                            
                            Oto, dla orientacji, przeciętne stawki stosowane w 2001 r.  
                            w krajach frankofońskich:
                            
                            Srednia cena Godzina Dzień 6-8 godz.  
                            w 2001 r. psychoterapii treningu  
                            indywidualnej intensywnego  
                            Francja 35-75€ 75 -120€  
                            Belgia 30-50€ 75 -100€  
                            Kanada 75 $ CDN 100 — 200 $ CDN  
                            Szwajcaria 80 — 120 FS 100 — 140 FS
                            
                            193
                            
                            Na ogół sprecyzujemy wtedy swoje motywacje: czego poszu-  
                            kujemy? Jakich dosw1adczamy trudności? Jakich spodziewamy  
                            si¢ rezultatów?
                            
                            Możemy wspomnieć o naszych wcześniejszych doświadcze-  
                            niach w pracy nad sobą (jeśli takie były), czy też zasygnalizować,  
                            że bierzemy leki. Zazwyczaj nie jest wskazane, by jednocześnie  
                            korzystać z dwóch psychoterapii indywidualnych (na przykład  
                            jedna psychoanalityczna i druga terapia Gestalt). Jest natomiast  
                            możliwe, by uczęszczać na psychoanalizę i równolegle na terapię  
                            Gestalt w grupie, lecz takie połączenie musi być zgodne z zasada-  
                            mi pracy obu psychoterapeutów.
                            
                            Oczywiście, wszystko, o czym powiedzieliśmy w trakcie sesji,  
                            objęte jest ścisłą tajermnicą zawodową. Jeśli posyłacie na terapię  
                            własne dziecko, terapeuta zachowa daleko idącą dyskrecję co do  
                            zwierzeń dziecka podczas sesji i poda wam tylko bardzo ogólne  
                            informacje; wysłucha was jednak z wielką uwagą.
                            
                            Czy mój wiek jest przeszkodą?
                            
                            A i AL DR A
                            
                            ku do kilku lat, przyjmując, że odbywamy jedną około godzinną se-  
                            sję tygodniowo, co daje około 40 godzin rocznie (uwzględniając wa-  
                            kacje, nieobecności, choroby itp.), czyli w sumie ponad 100 godzin.
                            
                            Niektóre terapie trwają jednak krócej, a są przy tym równie  
                            skuteczne (niekiedy już po sześciu miesiącach stwierdza się po-  
                            ważne i trwałe zmiany); inne przeciwnie, dopiero po wielu mie-  
                            siącach zaczynają przynosić wyraźne efekty.
                            
                            Połączenie sesji indywidualnych z terapią w grupie na ogół od-  
                            czuwalnie przyspiesza ten proces; grupa ułatwia mobilizację  
                            w obszarze ciała i emocji — co oddziaływuje na głębokie struktu-  
                            ry mózgu. Terapia w grupie często umożliwia pracę z koterapeu-  
                            tami obojga płci, a to wzbogaca poznanie i możliwość wykorzy-  
                            stania różnych interwencji.
                            
                            Można także podjąć terapię „wspierającą”, krótszą i bardziej  
                            powierzchowną, właściwą na przykład w sytuacji, gdy chcemy,  
                            aby ktoś pomógł nam podołać trudnej próbie (jak żałoba, rozłą-  
                            ka, bezrobocie, itd.). W pewnych przypadkach wystarczy kilka  
                            spotkań, by wyzwolić pozytywny proces radzenia sobie z proble-
                            
                            ey fenkamo. lntaonornyymy tecnier Jm yh trey nir
                            
                            Podstawowe ryzyko wywodzi się z błędnego wyboru „tera-  
                            peuty”: patrz wyżej. Szarlatani, bez wystarczającego wykształce-  
                            nia nie należą do wyjątków.
                            
                            Dobrze prowadzona przez kompetentnego terapeutę terapia  
                            nie przedstawia sobą żadnego ryzyka: może co najwyżej powstać  
                            pewne zaburzenie równowagi między klientem i jego współmał-  
                            żonkiem, gdyż ten ostatni może się poczuć zdezorientowany. Jeśli  
                            wyłaniają się jakieś prawdziwe problemy, to znaczy, że już wcze-  
                            śniej się w cichości „wykłuwały”, a terapia jedynie przyspieszyła  
                            proces rozpadu związku. Bardzo wiele par zauważyło natomiast,
                            
                            2 Sytuacja psychoterapii polskiej jest nieco zbliżona do francuskiej.  
                            'W ramach ubezpieczenia można otrzymać do kilku sesji terapeutycznych  
                            w ośrodkach, które zawarly kontrakty z NFZ na świadczenie takich usług.  
                            Dalsze sesje — jeśli są wskazane i klient chce kontynuować terapię — są nie-  
                            stety pełnopłatne. Przeciętne ceny wahają się od 50 do 150 PLN za go-  
                            dzinną sesję. Dzień treningu kosztuje około 150 — 200 PLN. (przyp. red.)
                            
                            194
                            
                            1 -
                            
                            opowiada (zwłaszcza terapeuci dziecięcy)! Postępy nie będą na-  
                            tychmiastowe; może się nawet zdarzyć, że przez pewien czas za-  
                            obserwujemy przejściowe pogłębienie pewnych problemów, wy-  
                            nikające z tego, że dziecko czuje się „ważne”: podobnie jak wte-  
                            dy, gdy otworzymy ranę, by ją wyleczyć, albo kiedy idziemy do  
                            dentysty. Bądź więc cierpliwy...
                            
                            Jeśli współmałżonek chce terapii (lub się na nią zgadza), waż-  
                            ne jest, by umówił się osobiscie, a nie za twoim pośrednictwem.  
                            Dobrze jest dać mu adresy wielu terapentów, aby poczul, że wy-  
                            bór zależy od niego. Narzucony terapeuta nie będzie skuteczny.
                            
                            Chcielibyśmy odbyć terapię dla par
                            
                            Jest na to wiele sposobów:  
                            — Każdy z osobna odbywa terapię indywidualng, przy czym  
                            każde ma swojego terapeutę.
                            
                            195
                            
                            Do dzisiaj, psychoterapia jako taka nie jest we Francji objęta  
                            ubezpieczeniem społecznym. Jedynie lekarze mają prawo przepi-  
                            sać w karcie choroby serię — na ogół limitowaną — spotkań tera-  
                            peutycznych. Lecz przeważnie ich honoraria znacznie przekra-  
                            czają kwoty pokrywane przez ubezpieczenie społeczne — które  
                            bazują na „normalnych” konsultacjach, trwających 10 — 20 mi-  
                            nut, podczas gdy psychoterapia trwa dłużej niż dwa razy tyle...  
                            Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe obejmują psychoterapię,  
                            nawet jeśli nie prowadzi jej lekarz.
                            
                            Zasięgnij informacji. Ustawodawstwo różnicuje się zależnie  
                            od kraju. Spodziewamy się większej elastyczności, zważywszy, że  
                            wcześnie podjęta psychoterapia może w przyszłości oszczędzić  
                            wielu kosztów medycznych.?
                            
                            Nierzadko, pierwsze spotkanie (nawiązanie głębszego kontak-  
                            tu przed podjęciem decyzji) będzie bezpłatne.
                            
                            Jakie ponoszę ryzyko?  
                            Czy są przeciwwskazania?
                            
                            |
                            
                            że w efekcie terapii ich wiezi wzmocniły się i pogłębiły; korzyści  
                            znacznie przewyzszaja skutki uboczne... ale częściej mówi się  
                            o tych ostatnich, gdyż są bardziej spektakularne! Gdy jedno z part-  
                            nerów rozpoczyna terapię, w niektórych wypadkach może być  
                            dobrze, żeby w tym samych czasie drugie też się nad sobą pomę-  
                            czyło, ale niech lepiej robi u innego terapeuty; pozwoli to uniknąć  
                            zamieszania w trójkącie między terapeutą a dwoma klientami;  
                            mogą tez oboje razem podjąć terapię dla par.
                            
                            Czy mogę zapewnić pomoc mojemu dziecku?  
                            Mojemu współmałżonkowi?
                            
                            Naturalnie, możesz poprosić o terapię dla dziecka, ale wyma-  
                            ga to wyraźnej zgody jego samego, inaczej terapia będzie niesku-  
                            teczna. Terapeuta (lub terapeutka) na ogół przyjmie je samo, na-  
                            wet jeśli to rodzic je przyprowadził. Najważniejsze, aby dziecko  
                            miało pełną swobodę wyrażania, i mogło porozmawiać z tera-  
                            peutą bez obecności dorosłych, w tym i rodziców. Nie obawiaj-  
                            cie się, terapeuci są przyzwyczajeni do różnych dziecięcych fanta-  
                            nie wezma z7a dobra monete” wszystkiego. o czym dziecko
                            
                            sn-
                            
                            Mamy problemy w naszej instytucji,  
                            w naszym przedsiębiorstwie
                            
                            'W takim przypadku nie chodzi już o „terapię”, lecz o inter-  
                            wencję psychospołeczną. Problemy czy zmartwienia mogą być  
                            wszelakiego rodzaju: konflikty lub kryzys instytucjonalny; zmia-  
                            na profilu lub planowana restrukturyzacja; pobudzenie kreatyw-  
                            ności itp. (patrz: rozdział o socjo-Gestalcie).
                            
                            Osoba przeprowadzająca tego rodzaju interwencję powinna  
                            specjalizować się w tego typu działaniach, wymagających szcze-  
                            gólnej ostrożności, pozwalającej uniknąć niepotrzebnego zamie-  
                            szania. Należy uzyskać wcześniejszą zgodę dyrekcji i przedstawi-  
                            cieli załogi. Interwencja może być doraźna (jeden lub kilka kolej-  
                            nych dni) bądź regularna, rozłożona na jakiś czas (jeden lub kil-  
                            ka dni w miesiącu bądź w kwartale).
                            
                            196
                            
                            At ot TNT 1
                            
                            1
                            
                            . Pmktył;% w swoim zawodzie (na przyxiad młmmuxln uw:› -::lż  
                            * Egzamin wsiępny lub konkurs w -wy-bran(?) szko ke c-zyex " t:fl_  
                            tucie, w formie: rozmowy kwalifikacy]n.e], stażu sele -cyłnv Ęowa_  
                            bo próbnego roku. Wymaga się ogól?›e] wewrllętrzn-e) k;o; >  
                            gi, elastyczności i otwartości na lud?n, dyr'namlzmu kl_l e ty\;v:r ”  
                            ści, zdolności do osobistego zaangażowania, głębokiego, a  
                            ego itp. ,
                            
                            Zem' k;:;:;l::;r; sgzkotlżnie trwa od 3 do 4 lat iAiest roziozon}e]  
                            w czasie: w sumie minimum 600 godzin w 'for.mle -okres(ł›lwycs'i  
                            zgrupowań (na przykład pięć cztero- lub plęClodnlogva / ;Z r;  
                            w roku) albo intensywnych sesji (na [:›rzykład trzy tygodnie
                            
                            przez dwa kolejne lata — po roku próbnym).
                            
                            Obejmuje ono wykłady teoretyczne i metodologię, pr-zyswole—  
                            nie bewncj ilości technik, praktyczne eksperymentowanie, treno-
                            
                            197
                            
                            — Oboje wspólnie korzystają z jednego lub z pary terapeutów.  
                            'W takim — najbardziej klasycznym — przypadku, niektórzy te-  
                            rapeuci uzgadniają kilka dodatkowych sesji indywidualnych dla  
                            każdego z partnerów, aby dać im możliwość wyrażenia pewnych  
                            spraw, o których osoby pozostające w związku wolą nie wspomi-  
                            nać w obecności partnera. Takie zwierzenia są naturalnie objęte  
                            tajemnicą.
                            
                            — Oboje przez kilka dni wspólnie uczestniczą w intensywnym  
                            treningu, jak w swego rodzaju „rekolekcjach”, by się rozeznać  
                            w stanie swojego związku.
                            
                            — Oboje razem uczestniczą w treningu dla par. Zatem praca od-  
                            bywa się w grupie, w której wszystkich obowiązuje zachowanie ta-  
                            jemnicy. Niektóre pary przychodzą, by przezwyciężyć swoje trud-  
                            ności, a nawet po to, by „godnie się rozstać”, nie ponosząc nad-  
                            miernych szkód. Inne pary przychodzą, by ulepszyć i wzbogacić  
                            już i tak zadowalającą relację. Taka mieszanka rozmaitych przy-  
                            padków jest często bardzo korzystna i otwiera niespodziewane  
                            perspektywy.
                            
                            e
                            
                            Kształcenie: chcę zostać zawodowym terapeutą Gestalt  
                            Jak tego dokonać? _
                            
                            Warunki przyjęcia na szkolenie (lub wstępne wymogi) różnią  
                            i zności od i 6 kół. .  
                            sie nieco w zależności od instytutów czy SZ D  
                            Ś Szkolenie praktyków Gestaltu (w zakresie psychoterapii, działań  
                            psychospołecznych czy dla potrzeb przedsiębiorstw) n? (żgoł zakłada:  
                            + Pewną osobistą dojrzałość (średnia wieku wśród l}czqcy.‘f:h  
                            się wynosi we Francji blisko czterdzieści lat, a kandydaci poniżej  
                            trzydziestki należą do wyjątków), , ,  
                            y' Pogłębioną żerapię osobistą (indywidualną lub w grupie,  
                            ajlepiej obie), , , -  
                            ) n'] Ppoz;om wykształcenia ,matura + 37, czyli: maglsteru(;m  
                            z psychologii lub pedagogiki, dyplom zav.vodowy z zle(\ikxl“esuwrzz é)"N  
                            cyny lub psychosocjologii, przygotowujący do tal Ę zwe v  
                            jak: wychowawca specjalista, pracownik pomocy spo ecznej, ;})1 <  
                            lęgniarz, specjalista w zakresie praktyk parar-nedycznych, ;l›(syc Y  
                            log, lekarz, nauczyciel, specjalista kształcenia dorosłych, konsu  
                            tan)t w przedsiębiorstwie, kierownik kadr itp. Dopuszczalne są tu
                            
                            newne odstepstwa.
                            
                            A e
                            
                            szpitale, domy poprawcze, przedsiębiorstwa itp.)
                            
                            Dyplomy wydawane na zakończenie szkolenia mają charakter  
                            prywatny, bowiem specyficzny zawód psychoterapeuty nie jest  
                            jeszcze we Francji oficjalnie uznany (jest natomiast uznawany  
                            w Austrii i w Anglii, niezależnie od zawodu psychologa czy leka-  
                            rza). W praktyce jednak dyplomy te honorowane są przez rozma-  
                            ite organy administracji publicznej i prywatnej. Po trzech latach  
                            stałej praktyki, kontrolowanej przez superwizora, młody terapeu-  
                            ta może prosić o przyjęcie do Stowarzyszenia (Societe Francaise  
                            de Gestalt „SFG”), które skupia członków wywodzących się  
                            z różnych instytutów i reprezentujących różne kierunki kształce-  
                            nia. Może on też zwrócić się o wpisanie na listę Związku (Syndi-  
                            cat National des Praticiens de la Psychotherapie „SNPPsy”)
                            
                            3 W Polsce koszt całościowy takiego szkolenia może wynosić od kil-  
                            ku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
                            
                            198
                            
                            wanie pod kontrolą superwizora, omawianie przypadków, itp.,  
                            jak réwniez napisanie i obronę pracy końcowej. Wszystko to  
                            dzieje się w atmosferze stałego osobistego zaangazowania.
                            
                            Szkolenie podstawowe może być poszerzone kształceniem za-  
                            awansowanym, trwającycm dwa lata lub więcej, które obejmuje re-  
                            gularną superwizję, wykłady pogłębiające wiedzę (psychopatologia,  
                            teoria przeniesieni itd.) lub specjalistyczne (terapie dziecięce, mał-  
                            żeńskie, chorych psychicznie, interwencje w przedsiębiorstwie, itp.).
                            
                            W sumie, pełne wykształcenie psychoterapeuty Gestalt zajmu-  
                            je faktycznie co najmniej 2000 godzin (w ciągu 5 do 7 lat), włą-  
                            czając w to:
                            
                            * osobistą psychoterapię,
                            
                            * szkolenie teoretyczne i metodologiczne
                            
                            * praktykę z klientami kontrolowaną przez superwizora (mi-  
                            nimum 1000 godzin).
                            
                            Koszt takiej edukacji waha się w zależności od instytutu (rzę-  
                            du 15 do 20 000 FF rocznie, często płacone w kilku ratach)3.  
                            Niektóre szkolenia mogą być finansowane przez pracodawcę  
                            w ramach dokształcania ustawicznego (instytucjach takich jak
                            
                            i umieszczenie w Roczniku (Annuaire) tego organu; może rów-  
                            nież wstąpić do federacji (Federation Francaise de Psychtherapie  
                            *PFdP”) i być wpisanym do Rejestru Psychoterapeutów (Registre  
                            National des Psychotherapeutes).
                            
                            W 2001 r. było we Francji około żysiąca dyplomowanych  
                            praktyków. Większość z nich pracuje w prywatnych gabinetach  
                            i przyjmuje klientów na sesjach indywidualnych. Niektórzy pro-  
                            wadzą również terapię w grupie. Inni wyspecjalizowali się w pra-  
                            cy z pewną kategorią klientów (dzieci lub młodzież, pary, chorzy  
                            psychicznie, osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania się itd.).  
                            Kilku z nich pracuje jako instruktorzy lub konsultanci w przed-  
                            siębiorstwach. W chwili obecnej nie ma w tym zawodzie bezro-  
                            bocia... dla dobrze wykształconych praktyków.
                            
                            rze na temat terapii gestalt w ]ęzyku polskim znajdziesz, Czytel-  
                            niku, na naszej stronie internetowej: www.gestalt.pl
                            
                            'W związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej zamieszcza-  
                            my, również za zgodą autora, listę placówek szkolących w zakre-  
                            sie terapii Gestalt zrzeszonych w FORGE. Dla osób uczących się  
                            psychoterapii w instytutach należących do FORGE istnieje obec-  
                            nie możliwość korzystania na dogodnych warunkach z oferty  
                            warsztatowo-szkoleniowej tych instytutów.
                            
                            DTT TT
                            
                            4 Instytut Terapii Gestalt jest krakowskim oddziałem Polskiego  
                            Stowarzyszenia Psychołogów Praktyków, którego prezesem w latach 1996-  
                            2002 była Magdalena Zaleska-Stolzman (m.zaleska.gestalt@post.pl)  
                            a obecnie jest Katarzyna Węglorz-Makuch (katarzynamakuch@interia.pl).
                            
                            3 EAGT - European Association for Gestalt Therapy
                            
                            6 FORGE - International Federation of Gestalt Training Organiza-  
                            tions.
                            
                            200
                            
                            |  
                            |
                            
                            Norwegia |Oslo _ŁNorsk Gestaltinstitut daan.baalen@os.telia.no  
                            Polska Kraków Instytut Terapii Gestalt gestalt@gestalt.pl  
                            Rosja Moskwa Gestalt Institute of Moscow| greathloGrambler.ru  
                            Moskwa Instytut GT i Psychodramy |nifont@online.ru  
                            bozenkova@mtu-net.ru  
                            St. Petersburg |Gestalt Institute of St. natasha.lebedevaQadl.ioffe.ru  
                            Petersburg etain@yandex.ru  
                            Serbia Belgrad Gestalt-Studio pecotic@waldonet.net.mt  
                            Szwecja |Sztokholm Gestalt Academy info@gestaltakademin.se  
                            of Scandinavia  
                            USA fi.os Angeles |GT Associates Training sweetrita@aol.com  
                            Los Angeles  
                            San Francisco |GT Institute San Francisco |morgan@gestaltinstitute.com  
                            Wielka  |Londyn Physis petrushka.c@dial.pipex.com  
                            Brytania  
                            'Wiochy |Florencja Instituto Gestalt Firenze paolo.quatrini@tin.it  
                            Rzym Instituto Gestalt Firenze igf.roma@iname.com  
                            Rzym Ass. Sviluppo Psi. aspic@mclink.it  
                            dell’Individuo e  
                            della Comunita
                            
                            FORGE - www.gestaltinstitute.com/forge
                            
                            201
                            
                            Pierwszy w Polsce  
                            Instytut Terapii Gestalt
                            
                            Do informacji praktycznych za zgodą autora książki dołącza-  
                            my informację o Instytucie Terapii Gestalt* w Krakowie.
                            
                            Od 20 lat korzystamy z teorii i praktyki koncepcji Gestalt  
                            w pracy z naszymi klientami.
                            
                            Obecnie nasz Instytut jako jedyny ośrodek kształcenia psycho-  
                            terapeutów Gestalt w Polsce jest członkiem EAGT* i FORGES,  
                            co potwierdza wysokie standardy naszej pracy. Są one zgodne  
                            z zasadami deontologii zawodu psychoterapeuty.
                            
                            Prowadzimy terapię indywidualną, terapię par, grupową, za-  
                            burzeń odżywiania się (anoreksja i bulimia) oraz interwencje kry-  
                            zysowe.
                            
                            Wiecel akmialnvch informacii o działalności Inetvhiit 1 literani=
                            
                            A b YNN
                            
                            FORGE
                            
                            Międzynarodowa Federacja Organizacji Kształcących w zakresie Terapii
                            
                            Gestalt lista członków  
                            Kraj Miasto Nazwa instytutu Adres e-mail  
                            Belgia Bruksela Integration gestaltintegration@skynet.be  
                            Gandawa Multi-Di-Mens info@multidimens.be  
                            Brazylia {Sao Paulo Instituto Sedes Sapientiae _ |lilian.frazaoGuol.com.br  
                            Dania Kopenhaga  |Gestaltterapeutics Institut | gestaltterapi@kursus.dk  
                            Hiszpania |Barcelona Escuela del Taller de GT  |zoaQ gestalt.es  
                            de Barcelona  
                            Niemcy |Frankfurt Inst. fiir igor_gestalt@compuserve.com  
                            Organisationsberatung  
                            Monachium |Arbeitskreis Kritische GT | schumannsorge@gestaltleben.de  
                            Francja |Paryż Ecole Parisienne de Gestalt |gonzague.masquelier@wanadoo.fr  
                            Paryż SAVOIR-Psy combeau.michele@wanadoo.fr  
                            Paryz FORGE forge@gestaltcomprehensive.com  
                            Kanada |Montreal Centre de Intervet. gdelisle@cigestalt.com  
                            Gestaltiste  
                            Malta Malta GT Psychotherapy Institute | pecotic@waldonet.net.mt  
                            Malta  
                            Meksyk |Guadalajara |Integro integro@megared.net.mx  
                            Xalapa Centro de Estudios amescua@xal. megared.net.mx  
                            de Investi
                            
                            202
                            
                            O e DZ
                            
                            Proponuje:
                            
                            -szkolenia dostosowane do potrzeb klienta
                            
                            -cykle szkoleniowe na różnych poziomach zaawansowania  
                            -coaching dla kadry zarządzającej
                            
                            ‘kursy doskonalące dla trenerów pracujących w biznesie
                            
                            Uczymy efektywnego rozwiązywania problemów, pomagamy odkryć twórczy potencjał  
                            i poszerzyć umiejętności psychospołeczne niezbędne w zarządzaniu nowoczesną organizacją.
                            
                            Gwarancją jakosci naszych szkoleń jest wieloletnie doświadczenie w organizowaniu procesu  
                            uczenia się dorostych.
                            
                            Pracujemy w oparciu o teorię i praktykę Gestalt, Analizę Transakcyjną, koncepcję zachowań  
                            asertywnych i inne, metodami angażującymi uczestników do trenowania praktycznych  
                            umiejętności  
                            Kontakt:  
                            tel/fax: (012) 659 56 60  
                            e-mail: gestalt@gestalt.pl  
                            www.gestalt.pl  
                            Instytut Terapii Gestalt OK PSPP  
                            30-693 Kraków  
                            ul.Gwarna 2A
                            
                            FORGE - www.gestaltinstitute.com /forge/
                            
                            P Osoby poszukujące dalszych informacji Autor prosi o bezpo-  
                            średni kontakt:  
                            183 rue Lecourbe  
                            75015 Paris (France)  
                            tel. + 33 1 53 68 64 58  
                            fax.+ 33 1 53 68 64 59  
                            tel. kom. + 33 6 09 76 26 51  
                            e-mail: ginger@noos.fr
                            
                            BIZNES GESTALT -ITG
                            
                            DZIAŁ WSPÓŁPRACY Z BIZNESEM I ORGANIZACJAMI  
                            RZADOWYMI I POZARZADOWYMI
                            
                            mozna uzZyskac certyilkaty  
                            Trenera i/lub Psychoterapeuty.
                            
                            ETAP TRZECI  
                            Superwizja. Dwuletni cykl spotkań w formie indywidualnej i grupowej superwizji
                            
                            pracy terapeutycznej z klientem. Po uzyskaniu certyfikatu, jest warunkiem '  
                            jego utrzymania i odnowienia po dwóch latach. i
                            
                            INFORMACJE:
                            
                            Instytut Terapii Gestalt  
                            Oddział Krakowski
                            
                            Polskiego Stowarzyszenia  
                            Psychologow Praktyków  
                            30-693 Kraków, ul.Gwarna 2A
                            
                            tel/fax: (012) 659 56 60  
                            e-mail: gestalt@gestalt.pl  
                            www.gestalt.pl
                            
                            SZKOŁA TRENERÓW I PSYCHOTERAPEUTÓW
                            
                            Instytut Terapii Gestalt proponuje trzyetapowy cykl szkoleniowy dla osób,  
                            które decydują się profesjonalnie zajmować psychoterapią.
                            
                            Nasze standardy szkołeniowe są zgodne z europejskimi, dzięki przynależności do  
                            European Association for Gestalt Therapy (EAGT), uznawanej przez
                            
                            European Association for Psychotherapy (EAP) i Światową Organizację  
                            Zdrowia (WHO).
                            
                            Instytut Terapii Gestalt jest też pełnoprawnym członkiem
                            
                            International Federation of Gestalt Training Organizations - FORGE
                            
                            ETAP PIERWSZY
                            
                            Edukacja w zakresie psychoterapii Gestalt
                            
                            Roczny program, przygotowujący do udziału w Szkole Trenerów i Psychoterapeutów.
                            
                            Kończy się uzyskaniem świadectwa o ukończeniu kursu doskonalącego.  
                            ETAP DRUGI  
                            Doskonalenie umiejętności trenerskich i psychoterapeutycznych.
                            
                            Dwuletni cykl zajęć pod nazwą „Szkoła Trenerów i Psychoterapeutów”.  
                            Po ukończeniu szkoły i spełnieniu określonych w regulaminie wymagań,
                            
                            KSIĄŻK
                            
                            USZ
                            
                            E
                            
                            BEZ
                            
                            ZEŃ
                            

Notes

No notes yet.