(Dr Parlett, terapeuta Gestalt, wspolzalozyciel Instytutu Szkoleniowego Psychoterapii Gestalt w Wielkiej Brytanii, jest redaktorem ,,British Gestalt Journal"
Fragmenty tego artykulu znalazfy sie w wykladzie zatytuiowanym ,,My tworzymy nasze systemy, nasze systemy tworzq nas",wygk>szonym na Konferencji Terapii Gestalt w Austrii, ktora odbyla sie w Wiedniu w 1993, a opublikowanym w 1994 w Jahre Fritz Perls, Faculatas-Universitoets Verlag, ges.m.b.H. Wien, Austria.)
Ponizsze omowienie rozwaza pojecie pola zunifikowanego jako terminu kluczowego dla teorii i praktyki Gestalt. Pojecie pola przeciwstawione jest podejsciu dualistycznemu, ktory oddziela jednostk? od zbiorowosci ludzkich. Zamiast tego jednostki moga^ bye postrzegane jako ucielesniajace systemy; zarowno poddane ich oddzialywaniu jak i oddzialuj^ce na nie. W dalszej czesci artykulu rozwazane jest znaczenie (perspektywy pola zunifikowanego) w terapii, w rozwoju osob doroslych i w rozwia_zywania problemow politycznych i spolecznych. Artykul podsumowuje nakreslenie socjopolitycznych priorytetow zalozycieli szkoly Gestalt.
Jako praktycy Gestalt w rzeczywistosci nigdy nie pracujemy ,,tylko z jedna^ osoba" poniewaz istoty ludzkie zawsze istnieja^ w obreMe systemow relacji. Identyfikuja^ si? oni z rodzinami, spolecznosciami, grupami zawodowymi i narodowosciami. Takie afiliacje, korzenie i historyczne ci^glosci dzialajajako wazne czynniki stabilizuj^ce i w duzym stopniu buduja^ poczucie tozsamosci. Zycia i zbiorowosci przenikaj^ sie i nalezy je postrzegac jako jednorodne zunifikowane pole. Taki termin przyjmuje si? w podejsciu Gestalt dla sieci powi^zan pomi?dzy osoba^ i sytuacj^, ja (self) a innymi, organizmem a srodowiskiem; tym co indywidualne a tym co wspolne.
Artykul ten przedstawia, jak szersza perspektywa i poj?cia powia^ane z teori^ pola (to jest opisy i pojecia otaczaj^ce centraln^ ide? pola zunifikowanego) mog^ dopelnic stosowanie Gestalt. Aby poglebic zrozumienie teorii pola przedstawiane s^ przyklady z zycia. Artykul ten w zamierzeniu jest seria^ refleksji dotycz^cych podstawowego, lecz trudnego do uchwycenia, pojecia w dorobku intelektualnym Gestaltu. Nie jest on natomiast — i nie pretenduje do bycia - rozleglym omowieniem teorii pola. Zamiast tego artykul obejmuje kilka obszarow tematycznych, poniewaz zunifikowane pole jest przede wszystkim pojeciem integruj^cym. L^czy prac? terapeutyczn^ Gestalt z jej epistemologi% z roznymi sposobami prowadzenia terapii i z jej korzeniami politycznymi. Ponadto pole zunifikowane powinno bye uznawane zarowno intelektualnie jak i spostrzezeniowo, jako pojecie ale i sposob postrzegania. Temat ten wymaga szerokiego i zroznicowanego opracowania. Pole zunifikowane bye moze jest centralnym pojeciem w filozofii Gestalt, ale z doswiadczen autora wynika, ze nie docenia sie w pelni jego wagi. Perls, Hefferline i Goodman mowili o potrzebie rozwini?cia ,,unitarnego spojrzenia, (ktore) rozpusciloby podejscie dualistyczne" (1951,str.l4). Osi^gaj^c ,,mentalnosc Gestalt" powracamy do ,,oryginalnego, niezaburzonego, naturalnego podejscia do zycia." Jestesmy ,,przyzwyczajeni do myslenia o kontrastach ...ciala i umyslu, organizmu i srodowiska, ja (self) i rzeczywistosci jak gdyby byly one przeciwstawnymi dualnosciami." Pole zunifikowane obejmuje te kontrasty, uznaj^c ,,nieredukowaln^ jednosc spoleczno-kulturowego, zwierz?cego i fizycznego pola w kazdym konkretnym doswiadczeniu." Pomimo centralnosci tego terminu niewiele literatury Gestalt koncentruje sie na polu jako takim. Jak pisze Beaumont (1993) ,,zainteresowanie Goodmana przezwyci?zeniem falszywego rozdzwieku
Teoria pola wywodzi si$ z prac Kurta Lewina (1890 - 1947). W psychologii pojecie to obejmuje szereg spostrzezen oraz sposob myslenia jaki wyksztalcil si$ wokoi poj^cia pola zunifikowanego. Wplyw Lewina na myslenia we wczesnym etapie terapii Gestalt jest niedoceniany (Parlett,1993). Byl to wplyw posredni poniewaz zmarl on cztery lata przed publikacj^ Gestalt Therapy: Excitement and Growth in the Human Personality (,,Terapia Gestalt: pobudzenie i wzrost osobowosci ludzkiej"). Jego idee bylyjednakze szeroko znane i popularne w czasie powstawania tej ksi^zki. Jako studenta i swego czasu kolege Wertheimera i Kohlera, uwazalo si$ Lewina za czlonka szkoly psychologii Gestalt. Jego wplyw na psychologic spoleczn^, rozwqj organizacji. badanie w dzialaniu, dynamike grup i trening wrazliwosci mial ,,ogromny zakres"(Marrow, 1969). Jego zainteresowanie kwestiami praktycznymi i spolecznymi zakorzenione bylo w jego pojmowaniu teorii pola (Lewin, 1952). Jego slynny cytat, ze ,,nie ma nic tak praktycznego jak dobra teoria" moglby bye dobrym odniesieniem do teorii pola i jej uzytecznosci.
(Tu w oryginale nast^puje obci^ta linijka tekstu)
W polu Lewina (Lewin, 1952) znajdowalo si$ przestrzenne odwzorowanie rzeczywistosci psychologicznej danej osoby. Siegaj^c do topologii i dodawania wektorow probowal na przykiad ukazac, jak czyjes pragnienie czy potrzeba czegos mogla zostac zablokowana przez ,,przeszkody" ktore istnialy albo w ,,otoczeniu osoby" lub w ,,przekonaniach i nastawieniach" tej osoby, i ze zachowanie - to, co dana osoba rzeczywiscie zrobila - bylo funkcja^ wszystkich tych zestawow ,,sil" wzglednych wobec siebie i nawzajem na siebie oddzialuj^cych. Tak wi§c zarowno ,,wewn^trzna" jak i ,,zewnej:rzna" rzeczywistosc zawarte s^ w polu, podobnie jak i pozostale rozroznienia - takie jak ,,osoba" i ,,sytuacja" oraz ,,figura" i ,,tlo." Pole jest poj^ciem unifikujacym; nie eliminuje takich podzialow ale okresla ja jako tymczasowe i relatywistyczne. Rozroznienia maja^ tylko czasowy, fenomenologiczny a nie absolutny, ustalony czy ,,obiektywny" status.
Smuts (1926), inny prekursor terapii Gestalt, rowniez myslal w kategoriach pola. Napisalf'Jedna^ z najbardziej dobroczynnych reform w dziedzinie mysli, ktorej mozna by dokonac, byloby przyzwyczajenie sie^ do idei pol; do patrzenia na kazd^ konkretna^ rzecz czy osob?, czy nawet abstrakcyjne poj^cie jako centrum jedynie, otoczone strefami, aurami czy sferami tej samej natury co centrum, tylko slabszymi i rozpraszaj^cymi si$ stopniowo w nieokreslonosci"(str!8-19). Tutaj poj^cie pola wydaje si§ bye bardziej doslowne, a jednak jest to jeszcze jedno zaproszenie nas do relacyjnego sposobu myslenia. Jak Smuts mowi gdzie indziej ,,rzecz nie konczy si? na swoich granicach czy ograniczaj^cych j^ powierzchniach...przechodzi poza ograniczenia a zatem »pole«, ktore j^ otaczajest konieczne ...to jej wlasciwej oceny jako rzeczy...i sposobow, wjakie (rzeczy) oddzialuj^ ze sob^" (str. 327-328).
Obecnie w literaturze Gestalt teorii pola nadaje si§ jeszcze wieksze znaczenie. Zarowno Yontef (1993) i Resnick (1995) zasugerowali, ze teoria pola jest jednym z trzech filarow na ktorych opiera sie^ terapia Gestalt jako wyrozniaj^ce sie^ podejscie (fenomenologia i dialog to dwa pozostale filary). Inni autorzy pisz^cy o teorii pola (np. Latner, 1983; Parlett,1991; Wheeler,1991; Beaumont, 1993) okreslili j^ (teori<? pola) jako kluczow^ dla swojego pojmowania filozofii i metody Gestalt. Z kazdym nowym opracowaniem wyrazniej widac bogactwo spostrzezen i powiazan. Autorzy pisz^cy o teorii pola w naukach spolecznych przyznaj^, ze poj^cie ,,pola" wywodzi sie z fizyki. Tarn pojawia si$ ono od XVIII jako termin wyjasniaj^cy ,,oddzialywanie na odleglosc". Fizycy zgadzaj^ si^, ze jest pole grawitacyjne i elektromagnetyczne (czy pamie^acie eksperyment ze szkoly, gdzie zelazne opilki s^ ,,ukladane'"przez magnes na kartce papieru?), oraz mocne i slabe oddzialywania w atomie (Laszlo, 1993). Rozszerzenie poj^cia pola poza dziedzin^ fizyki, na ,,ludzkie pole sil" bylo odwaznym krokiem ze strony Lewina (1952).
Podsumowuj^c, teoria pola zaprasza osoby praktykuj^ce Gestalt do myslenia nielinearnego (podwazaj^c uproszczone pojmowanie przyczyny i skutku); przywraca znaczenie specyfice sytuacji i ludzi (kazde pole doswiadczenia indywidualnej osoby jest inne); jest relatywistyczne i niedychtomiczne (zamiast tego pola l^cza^ si^ mi^dzy sob^, zachodz^ na siebie i nawzajem na siebiewplywajaj. Teoria pola podkresla skoncentrowanie na terazniejszosci i to, ze kazda chwila jest
niepowtarzalna (wymagajac tym samym zorientowania na proces, ktory widzi swiat ciaglosci i zmian). Nade wszystko zas, pole jest uporz^dkowane (znaczenie powstaje z konstelacji energii, wektorow czy tez wplywow w polu oddzialuj^cych na siebie). Koncepcje te przedstawione s^ bardziej szczegolowo we wczesniejszej publikacji (Parlett,1991) oraz u Yontefa (1984). (Inne zasady, np. zastosowanie teorii pola przy kontakcie, jako ,,wzajemnie tworczej interakcji" mi?dzy dwojgiem ludzi - gdzie ,,kazdy uczestniczy w tworzeniu tego drugiego"- u Beamonta [1993]). Jedna z trudnosci pojawiajaca si? przed nowicjuszami teorii pola doty czy kwestii, czym w istocie jest ,,pole". Czy jest to po prostu metafora czy analogia, czy zaklada si? tu istnienie jakiegos ,,pola energii"? W opinii autora, ,,pole" jest pewn^ metafor^. Jednak niezwykle odkrycia maj^ miejsce we wspolczesnej fizyce i coraz czesciej rowniez w badaniach interdyscyplinarnych miedzy fizykami a neurologami. Pojawiaj^ sie glosy o mozliwym wspolnym polu obejmujacym zarowno umysl jak i mated?; o nieokreslonym jeszcze piatym rodzaju pola energii (oprocz czterech znanychjuz fizyce) oraz - co znaczace - o bezposredniej komunikacji umyslow mi?dzy soba^ bez posrednictwa zmyslow (np. jak w telepatii), przez pole energii tak subtelne, ze tylko ludzki umysl, jako najwrazliwszy instrument w znanym wszechswiecie, moze je odbierac (Laszlo, 1993). To niezwykle i rewolucyjne poglady. Dzis uwaza si? za konieczne wyjasnianie takich zjawisk (na przyklad rownolegle wzory fal mozgowych kochankow, ktorych dzieli pewna odleglosc — Targ i Harary, 1984) i nie s^ one lekcewazone. Fakt, ze istoty ludzkie s^ gl?boko i znacz^co powiazane mi?dzy sob^ jest coraz mocniej wspierany przez kolejne odkrycia naukowe. (Bye moze powinnismy uzywac okreslenia ,,powtorne odkrycia"poniewaz wiele kultur pierwotnych - na przyklad Aborygeni - ,,wiedzialo " i przyjmowalo za oczywiste takie powi^zania mi?dzy ludzmi oraz pomi?dzy czlowiekiem a natur^.) Co wydaje si? upowszechniac to fakt, ze indywidualistyczny paradygmat, jak nazywa go Wheeler (1995), zakladajacy, ze istoty ludzkie s^ calkowicie oddzielnymi bytami koncz^cymi si? tam gdzie ich skora - jest w odwrocie. Niezaleznie od jego obecnej wagi, pole zunifikowane jest poj?ciem, ktore zostanie z nami.
Teoria pola, co miai zwyczaj podkreslac Lewin, jest wi?cej niz tylko teoria^ w powszechnym znaczeniu. Daje nam ona holistyczny sposob postrzegania ludzkiego doswiadczenia. Ta perspektywa ma kluczowe znaczenie w naszym stawaniu si? kompetentnymi i wrazliwymi terapeutami. Niedychotomiczne ,,widzenie" jest krokiem pierwszym i koniecznym. Na przyklad oddychanie i obecnosc powietrza s^ tak powiazane ze rozdzielenie ich wydaje si? czyst^ abstrakcj^, a jednak uswiadamia to sobie niewielu ludzi. Podobnie jest z czynnosciajedzenia w odniesieniu do pokarmu czy prowadzenia samochodu i droga^ czy stacjami paliw. Zaden z tych biegunow nie istnieje bez swojego dopelnienia. Ludzie mogq bye ,,klientami na terapii" poniewaz istnieje terapia i terapeuci.
Jesli ma si? ruszyc dalej i odejsc od zwyczaj owego dualizmu i rozdzielania nalezy zadbac o perspektyw? pola zunifikowanego. Jeszcze inny przyklad sprawdzil si? w tlumaczeniu tego punktu widzenia. Chodzi o drzewa. Mozna o nich myslec jak o oddzielnych i oddzielonych organizmach; wlasciwie jak o wielkich odr?bnych roslinach. A jednak studiujac zycie drzew (majqc na uwadze ich ,,punkt widzenia"), pojawia si? coraz wi?ksze przekonanie jak bardzo drzewa s^ zintegrowane z ekosystemem, ktorego s^ cz?sci^. Drzewo tworzy cz?sc krajobrazu, oddzialuje nan inna roslinnosc, drapiezniki i skladniki chemiczne w glebie, a samo daje schronienie i pokarm innym roslinom i zwierz?tom. Jesli wyrwiemy drzewo zmienia si? krajobraz, zaburza si? ekosystem. Jesli nie zostanie zasadzone ponownie, drzewo umiera - podlegaj^c dalszej przemianie jako cz?sc obszerniejszego systemu, naturalnego badz sztucznego. Innymi slowy, drzewo nie istnieje niezaleznie. Jedynym drzewem, ktore mogloby tego dokonac, to znaczy istniec niezaleznie odkrajobrazu -jest drzewo pojeciowe, wyobrazone czy teoretyczne; platonski byt idealny.
Oczywiscie, nawet hipotetyczny zadeklarowany dualista przyznalby, ze jest jakis zwi^zek mi^dzy drzewem a jego otoczeniem. On czy ona uzywali by poj^c ,,oddzielone od" srodowiska i ,,pol^czone" z nim. Jednak patrz^c bardziej z punktu widzenia pola w ogole unikn^libysmy postrzegania ich rozdzielnie. Jak widac powyzej, drzewo i jego otoczenie nie moga^ istniec i nie istniej^ niezaleznie od siebie; to znaczy nie maja^ niezaleznego istnienia. Wi^c po co poj^ciowo je rozdzielac?
Naturalnie, s^ problemy w warstwie j^zyka. Jednostki istniej^ w bliskiej relacji z ludzkimi spolecznosciami, ktorych s^ caly czas cz^scia^ a jednak nawykowo postrzegaja_ pole zunifikowane wedlug dualistycznych podzialow. Na przyklad, menadzerowie w korporacji b^d^ mowic o ,,organizacji" i ,,nas, menadzerach" w sposob, ktory sugeruje, ze oni sami nie s^ istotna^ cze^cia^ organizacji. ,,Agent" jest sztucznie oddzielony od tych, wobec ktorych dziala, ,,to" od ,,ich", system od ludzi. Fenomenologicznie rzecz biora_c, w ten wlasnie sposob wiekszosc ludzi postrzega rzeczywistosc, jako podzielon^ rzeczywistosc. A tymczasem mozna by bardziej zorientowac siq: na pole -postrzegaj^c systemy organizacji jako ,,ludzi w relacjach", albo ludzi jako ,,nosniki systemu", czy system jako wytwor ludzki, ktory z kolei sam ,,tworzy" ludzi. Ale, jak i inne zmianami wjezyku zasugerowane przez gestaltystow, zmiany tego rodzaju mialby giownie funkcj^ podnoszenia swiadomosci. Bye moze czegos wi^cej - ruchy na rzecz kobiet czy swobod obywatelskich unaocznily, ze zmiana j?zyka jest krokiem zmieniaj^cym wspoln^ fenomenologi^, jest aktem politycznym.
Jednakze jezyk jest tylko jednym z wielu czynnikow wspieraj^cych (czy zast§puja_cych) dualistyczne postrzeganie ludzkich spraw. Dominuja_ce paradygmaty naukowe wzmacniaj^ postrzeganie odrebnosci oraz zwi^zkow przyczynowo-skutkowych, co z kolei rodzi uproszczony obraz rzeczywistosci. I tak, jesli wydarza si$ cos zlego, znajdzmy osob^ lub ,,czynnik", ktory mozemy obwinic, ktory jest przyczyn^ problemu, lub ktory mozemy uczynic odpowiedzialnym. Ocena moralnosci czynow staje si$ ,,zbyt skomplikowana" jesli probuje si^ uchwycic wi^cej niz jeden punkt widzenia (czy, w najlepszym przypadku, dwa). Ten ,,pelny obraz", o ktory prosi si^ zorientowanie na pole, wydaje si§ zbyt skomplikowany, zbyt nieuchwytny i maj^cy zbyt wiele zmiennych. Oczywiscie, s^ tacy, ktorzy z radosci^ przyjmuj^ zorientowany na pole, holistyczny punkt widzenia i omylkowo przyjmuja^ ze daje im to prawo do niedoprecyzowanych i niejasnych pogl^dow. Przyjmuja^, ze zaklada ono (pole) ,,wzajemn^ zaleznosc wszystkich rzeczy" i nie maja^ ochoty podj^c trudu zrozumienia struktury pola, roznych warstw znaczen, kolowych schematow wzajemnych wplywow, wzrastania i zmniejszania si$ roznych potrzeb organizacji oraz rozroznien, ktore pojawiaja^ si^ w polu.
Wiele si$ wydarzylo odk^d w 1951 Perls, Hefferline i Goodman wypracowali koncepcj^ pola (wtedy mialo to naprawd? rewolucyjny wydzwi^k). Pojawila si^ medycyna holistyczna i swiadome podejscie do otaczaj^cego nas srodowiska. Mamy now^ i rozwijaja^ sie kosmologi^. Powszechnie dostrzezono zlozonosc i delikatnosc powi^zan mi^dzy ludzmi a systemami na naszej planecie. Ogolnie widac odejscie od postrzegania rzeczywistosci w sposob pokawalkowany, a to, co mozna by nazwac ,,kompetencja_ holistyczny" jest bardziej powszechne.
Wracaj^c do przykladu drzew - daje do myslenia, ze niszczenie tropikalnych lasow deszczowych, z towarzysza_cym temu zagrozeniem dla dalszej ludzkiej egzystencji,byc moze zalezy od wci^z uznawanego anty-holistycznego modelu rzeczywistosci, ktory pozwala ludziom postrzegac drzewa jako niezalezne od otaczaj^cego ich ekosystemu. Postrzega si$ je tylko w kontekscie handlu, jako produkt w ekonomii a inne odczucia leza^ w uspieniu. Brak holistycznej kompetencji jest zalosnie oczywisty. Naszym wyborem moze bye jednak, poprzez wspieranie percepcji pola zunifikowanego,
Nawet praktycy Gestalt, ktorzy zaczeli ponoc stosowac podejscie niedualne piecdziesiat lat wczesniej niz inne grupy, maja mnostwo do zrobienia. W czasie swojej pracy moga^ nieustannie sobie uswiadamiac, ze maja do czynienia z ,,organizmem-w-srodowisku", ,,osob^-w-sytuacji" i z ,,rodzina-w-spoleczenstwie". Zbyt latwo traktuje si$ problemy, symptomy i inne kwestie jak gdyby istnialy w izolacji. Wheeler (1991) nawohije swoich czytelnikow aby pracowac nad wyswietlaniem ,,struktur gruntowych", czyli sieci identyfikacji, ktore utrzymuja sie w zyciu ludzi, a na ktore rzadko zwraca si$ uwage. (Oczywiscie, gdy je badamy, na chwile staja^ si$ one ,,figura", jak zuwaza Philippson[1991]).
A zatem nalezy - z wyboru - stac sie bardziej wrazliwym na pole, czerpiac w szerszym zakresie z powiazan, zamiast skupiac sie tylko na jednej czesci czy jednej konfiguracji pola. Z drugiej strony, ,,model medyczny" zacheca terapeut^ do takiego wlasnie spojrzenia (to znaczy do skoncentrowania si^ na zdiagnozowaniu przyczyny zidentyfikowanych symptomow). Perspektywa ,,polowania na powod" przenika wiele zawodow jak tez i popularne media (na przyklad, ze masowe wymordowanie dzieci przez jednego czlowieka z broniq, co stalo sie ostatnio w Dunblane, w Szkocji, mozna wyjasnic tym, ze byl ,,nieszczesliwym samotnikiem", lub ,,stalo sie, bo mial latwy dostep do broni", albo ,,powodem tego wydarzenia byl fakt, ze czul sie unikany przez spoleczenstwo").
Zamiast takich wyjasnien teoria pola daje mozliwosc przedstawiania konkretnych wydarzen w sposob bardziej zlozony, ktory nie obraza zdrowego rozsadku. I tak, czesto uwidaczniaj^ sie pewnie zaleznosci, gdzie konkretne wydarzenia ,,wyzwalaja" konsekwencje, ale samo ,,wydarzenie spustowe" jest mniej znacz^ce niz istniejacy wczesniej ,,system napiecia" (Lewin, 1952). Wyrazenia typu ,,zbieralo sie na..", ,,..wisiato w powietrzu" zdaja sie to potwierdzac. Jeden strzal zabil Arcyksiecia Fritza Ferdynanda 2 8-go czerwca, 1914 roku, uruchamiaj^c lawine wydarzen prowadzacych do wypowiedzenia wojny 4-go sierpnia. Ale byla to jedynie iskra, od ktorej zaplon^l ogien. Wojna byla nieunikniona, biorac pod uwage nagromadzone napiecia, uprzednio zajete stanowiska i trendy dlugoterminowe, takie jak nerwowy wyscig zbrojen miedzy flotami Niemiec i Wielkiej Brytanii. (Massie, 1992).
W modelu medycznym, chorobe tlumaczyc moze wirus, leczony nastepnie odpowiednimi lekami (z mniejszym czy wiekszym sukcesem). Bardziej holistyczne, ,,zorientowane-na-pole" podejscie medyczne zauwaza, ze liczne inne czynniki prawdopodobnie rowniez odegraty tu jak^s role. Depresyjny stan emocjonalny, zle odzywianie czy zanieczyszczenie powietrza tez przyczyniaja si§ do oslabienia systemu immunologicznego. W teorii pola jednakze nie chodzi o wymienianie indywidualnych przyczyn (czy wymienianie ich en masse). Chodzi o uznanie niepodzielnego istnienia jednostki, to znaczy pola zunifikowanego, ktore jest zorganizowane. Osoba nie jest choroba^ - choroba natomiast stwarza czesc calej ,,przestrzeni zyciowej" danej osoby (ze uzyjemy tutaj innego wyrazenia Lewina opisujacego pole doswiadczenia osoby). Stan zdrowia danej osoby ma znaczenie, konsekwencje i reperkusje w calym jej zyciu i nieuchronnie tez odciska sie na systemach relacji, do ktorych osoba ta nalezy. A zatem, mozna postrzegac, ze osoba funkcjonuje emocjonalnie, fizjologicznie, ekonomicznie i spolecznie w pewnym okreslonym stanie istnienia, ktory, od czasu do czasu, moze przejsc od rownowagi do stanu nierownowagi. Pojawiaj^ce si^ wydarzenia moga^ bye okreslone jako przesunigcia rownowagi sil w zyciu danej osoby, oddzialujace na (lub bedace wynikiem oddzialywan) wydarzen rodzinnych czy zwi^zanych z prac^; wszystkie te elementy tworza^ czesc polaczonej ze sobq matrycy. Daleko odbiega to od skupiania si^ na pojedynczym wydarzeniu - wyjasnianiu go i jego wyniku.
Uznaj^c niepodzielone istnienie (patrz Wheeler, 1995, gdzie wazna dyskusja na ten temat), Gestaltysci wspieraja rowniez kolejnq swoja zasad^ - ta, ktora mowi o pozostawaniu blisko doswiadczanej rzeczywistosci. Im bardziej wyabstrahowane i dokladniej skategoryzowane jest dane wydarzenie, tym mniej uwagi poswieca sie prawidlowosciom indywidualnych okolicznosci, ktore otaczaja i tworz^ dane wydarzenie, w calej jego zlozonosci. Na przyklad, wymiana zdan miedzydwiema osobami w organizacji, ktora okreslono jako ,,dyskusj^ o szczegolach", okazala si$ bye
czyms o wiele wi^cej. Byl to bowiem przejaw calego szeregu roznic natury filozoficznej, politycznej i osobistej miedzy dwoma grupami, ktore to roznice si^galy wielu lat wstecz. Nowa osoba nie uchwycilaby pelnego znaczenia tej sprzeczki, ale ci ze znajomosci^ calego pola - tak. Kiedy juz dostrzezemy i docenimy pole zunifikowane jako zjawisko i poj^cie, jasne staje si§, o co chodzi w pracy terapeuty Gestalt. Chodzi o to mianowicie, by odkrycjak dokladnie w danej chwili zorganizowane jest pole, na przyklad jakie s^ ,,biez^ce aktywne gestalty" i projekty; podzialy i style wytyczania granic; figuratywne obawy jednostki, grupy czy spolecznosci, jak rowniez stabilne (czy wci^z stwarzane od nowa ) cechy, ktore trwaj^. Terapeuta musi rowniez dostrzegac, w jaki sposob wczesniejsze konfiguracje pola wciaz reaktywuja^ si^ w chwili obecnej, czasami staj^c si$ czescia^ obecnego pola jako silne ,,podrzeczywistosci", ktore wymagaj^ uwagi. Praca terapeutyczna obejmuje uchwycenie pocz^tkowej organizacji doswiadczen, to znaczy pola jakim bylo wtedy, w ktorym znajdowaly si$ obecne uczucia, mysli i poruszenia, a nastepnie ponownego ulokowania ich w chwili obecnej, jako cze^c obecnego pola klienta. (Kepner, [1995], pracuj^c z pacjentami, ktorzy doznali naduzycia w dziecinstwie mowi o „ wlasciwej figurze, zlym tie" aby oddac te zestawienia powiajzanych z czasem konfiguracji w obreMe obecnego pola.)
Poruszanie sie miedzy roznymi organizacjami pola jest wazna^ aktywnoscia^ zarowno w terapii jak i innych dzialaniach Gestaltu. Jak Erving Polster (1987) przypomina swoim czytelnikom, (w Gestalcie) jest raiejsce na historic. Historic mozna opowiadac na wiele sposobow. Zawsze s^ rozne ,,tla" dlatej samej ,,figury" i roznorodne w^tki opowiadania. Wezmy opowiadanie o smierci. Relacje b§d^ si^ roznic w zaleznosci od tego, czy widzimy j^ jako niepowetowan^ strat^, ustanie cierpien, koniec pewnej ery, przypomnienie o kruchosci zycia czy wreszcie kulminacj? lat, gdy dane bylo komus przygotowac si$ do umierania. Kazda z tych relacji tworzy inna^ konfiguracjej pole zorganizo wane jest inaczej.
Diagnostycznie rzecz biora_c, cz^sto nie wystarczy ,,wybrac historic". To tylko pocz^tek. Potrzeba zlokalizowac wydarzenia w szerszym kontekscie, zauwazyc okolicznosci poprzedzaj^ce, zapelnic tlo i zauwazyc rozne sposoby rozumienia wydarzen. Ktos traci prac^, wydawac by sie^ moglo, ze z powodu malej wydajnosci. Sluchacz powinien wiedziec, jak umiescic to wydarzenie w roznych konfiguracjach znaczen. Mog^ one obejmowac pewne schematy znane w terapii - na przyklad postrzeganie zwolnienia jako jednego z wielu ,,odrzucen" - czy w tez jakis inny sposob, czesto pomijany przez terapeutow, na przyklad przyjrzenie sie^ temu zwolnieniu na tie redukcji zatrudnienia ze zmniejszajacym si§ popytem na mod§ komercyjna^ w latach dziewi^cdziesi^tych. Jako terapeuci Gestaltysci mogliby stac si§ bardziej dociekliwi i zachecac opowiadaj^cych klientow do lepszego oddania obrazu pola jako calosci. ,,Wszystko wiedziec znaczy wszystko wybaczyc" - to stare powiedzenie, ale dobrze przypomina nam o wielokontekstowej naturze wi^kszosci zjawisk zycia. Badanie wydarzen najpierw z jednej a potem z innej perspektywy moze odkryc wiele warstw znaczen. Terapeuta da^cy do odkrywania ,,figur" moze latwo stracic z oczu ten aspekt. A dostrzeganie rzeczy w „ nowym swietle" -jako no we i niespodziewane konfiguracje pola-jest tym, co czesto ma najwi^ksz^ wartosc.
Wybor nieco innego spojrzenia na pole zunifikowane otwiera kolejne mozliwosci. Jedna^ z nich jest wklad w bardziej rozbudowany model rozwoju osobowego doroslych.
Dwa lata po tym jak Vaclav Havel zostal wybrany pierwszym prezydentem w pokomunistycznej Czechoslowacji (jak wtedy nazywalo si$ to panstwo) opisal, jak to wlasciwie si$ stalo. Byl nieprzygotowany i nie spodziewal sie^ ze zostanie wybrany. A jednak si§ zgodzil. Pisze tak: ,,Nie zastawialem si^ dlugo nad tym, czy jestem wtasciwa^ osob^ na to stanowisko...po prostu poczulem si^ »poci^gniety przez jakqs Istot§.«" Okazalo si$, ze chociaz Havel nie mial doswiadczenia w publicznym przemawianiu potrafil ,,mowic extempore (bez przygotowania)...codziennie, na kilkuwypelnionych ludzmi placach" bez ,,zazenowania, tremy, wahania — robilem wszystko to, co
musialem robic...negocjujac asertywnie z szefami poteznych krajow, przemawiaj^c do zagranicznych parlamentow i tak dalej. Podsumowuj^c," pisze dalej ,,bytem w stanie zachowywac sie tak doskonale jak gdybym uczyi si^ i przygotowywal do prezydencji cale moje zycie...Stalem sie »narzedziem tamtego czasu«. Tamten specjalny okres zlapal mnie w swoj wir i ...zmusil mnie do zrobienia tego, co musialo bye zrobione....Nie bylo wyboru. Historia -jesli moge sie tak wyrazic wykuwala sie przeze mnie, kierujac moimi poczynaniami." (Havel, 1992)
Nawet bior^c poprawke na to, ze Vaclav Havel jest niezwykle utalentowanym czlowiekiem, opis ten ukazuje, z jakq sil^ historia i ekstremalne sytuacje mog^ rozwinac niewykorzystywane dot^d cechy. Zmiany sytuacji mog^ stymulowac trwale zmiany w osobowosci.
Powyzszy przyklad sugeruje koniecznosc rewizji obecnie uznawanych pogladow na rozwqj osobowy dorosiych. Jesli czynniki osobiste i sytuacyjne nie s^ rozdzielone, lecz postrzegane wspolnie jako jedna dziedzina, wtedy zmiany w jednej czesci pola automatycznie doprowadz^ do zmian rowniez w innych jego czesciach. Nowe warunki sprzyjaj^ zmianom w rozwoju osobowym i wzmacniajaje. Zmienione okolicznosci i nowe sytuacje wymagaj^ od czlowieka - rzucajac mu wyzwania - eksperymentowania i ekspansji na nowe obszary. Tak jak to uczynil Vaclav Havel, ludzie doslownie wynajduj^ nowe style bycia aby radzic sobie z nieprzewidzianymi zdarzeniami. Mozna zatem myslec o eksperymencie Gestalt jak o zmianie w okolicznosciach zyciowych. W eksperymentach tych dochodzi do zmian warunkow pola, a wtedy klienci staja^ przed wyzwaniem aby zareagowac w sposob inny niz dotychczas. Ogolnie jest tak jak w zyciu, zmiany w nawykowych wzorcach zachowan pojawiaj^ sie tylko wtedy, gdy w polu znajduje sie wystarczaj^co duzo wsparcia pol^czonego z przekonuj^cym zaproszeniem aby ,,zaryzykowac zrobienie czegos inaczej." Jesli nie ma tych koniecznych warunkow w polu, klient prawdopodobnie wycofa sie rzutujac znane schematy z przeszlosci na terazniejszosc, doswiadczajqc przy tym braku kontaktu lub wstydu (Lee, 1995).
Jakakolwiek bylaby waga eksperymentow terapeutycznych, oczywiscie i tak wiekszosc zmian w rozwoju osobowym pojawia sie poza terapia^ a spowodowane s^ one na przyklad wyjazdem z domu za granice, urodzeniem dziecka, otrzymaniem spadku czy porzuceniem kariery zawodowej w jednej dziedzinie a rozpoczeciu pracy gdzies indziej. Mniej ekstremalne zmiany zachodz^ caly czas i s^ wynikiem przemieszczen w przestrzeni zyciowej danej osoby. Zdrowe funkcjonowanie zalezy od ,,tworczego dostosowywania sie" do wciaz zmieniaj^cych sie okolicznosci.
Patrzac z perspektywy teorii pola, mozna tez czesciowo zmienic myslenie o gestaltowskim ujeciu ,,charakteru". Perls (1988) zwrocil uwage na to, jak charakter ogranicza ludzi, w niemalym stopniu ograniczaj^c ich elastycznosc. Powi^zane z utrwalonymi cechami charakterystycznymi jednostki, w nawykowych zachowaniach towarzyszq czesto elementy sytuacyjne. Na przyklad, uporz^dkowany i emocjonalnie zdyscyplinowany mezczyzna moze tak zorganizowac swoje pole, alby wspieralo jego umilowanie porz^dku i trzymalo emocje na dystans. Dopoki ma odpowiednie warunki funkcjonuje dobrze. Pole jest w rownowadze. Prawdopodobnie znalazl prace, gdzie ceni sie jego systematycznosc i nieuleganie emocjom. Ale przypuscmy, ze srodowisko zmienia sie powiedzmy pojawia sie nowy kierownik, ktory oczekuje, ze pracownicy bed^ wyrazac swoje uczucia bardziej otwarcie, i ktory nie przywiazuje wagi do systematycznosci - wtedy nasz przykladowy czlowiek moze poczuc sie zagrozony. Jego charakter nie pasuje do warunkow miejsca pracy; jego pole zostalo zaburzone. Alternatywny sposob odnalezienia rownowagi oznaczalby dla niego przejscie transformacji, kiedy musialby doslownie ,,pozwolic odejsc swojemu staremu ja"; wejsc w pustke niepewnosci; rozmontowac stary, utrwalony gestalt i wreszcie ,,wzi^c w rece swe nowe zycie". Tak moze sie zdarzyc i znane s^ takie przypadki, ale nie jest to latwe. Znacz^ce zmiany wymagaj^ odpowiedniej dawki dobrze wywazonego wsparcia ale tez i wyzwan. Jesli te pojawiaj^ sie ,,naturalnie", dzieki zmianie okolicznosci zyciowych, takich jak zawarcie malzenstwa, wtedy mozna podj^c kroki w rozwoju osobowym. Ale wiele swiadomie wybranych okolicznosci ,,utrwala" charakter i zapobiega jego zmianom. W takich przypadkach, charakter i trwajaca sytuacja
Perspektywa pola zunifikowanego moze tez wyczulic terapeutow na kwestie polityczne. Polityka, srodowisko i naciski spoleczne caly czas oddzialuj^ na ludzi, z ktorymi pracuja^ terapeuci i konsultanci organizacji. (Sprawy te oczywiscie maja^ wplyw rowniez na terapeutow.) Kazdego dnia , czytaj^c gazete czy wl^czaj^c telewizje, pacjenci czy klienci zanurzani s^ ponownie we wszechobecnej kulturze, ktora^ uwazamy za oczywist^. Stopien, w ktorym ludzie zlewaja^ sie z kultura^ czy stopien wjakim staraja^ sie od niej zdystansowac jako odrebne i samowystarczalne jednostki, zajmowal Gestaltystow od poczaiku. Ale czesc tej dyskusji wydaje sie bye nierealistyczna.
Jakies, chocby najmniejsze, uczestnictwo w zyciu spolecznym opiera sie na minimalnej chocby konfluencji i introjekcji, jak przytomnie zauwaza Polster (1993) Jednostkowe losy s^ tak zapl^tane w zaiozenia polityczne, ekonomiczne i epistemologiczne naszych czasow, ze konfluencja z kultury jest wszechobecna. Udawac cos innego jest naiwnosci^. Nawet zdecydowanie indywidualistyczne jednostki czesto wzoruja^ sie (swiadomie lub nie) na konkretnych wyobrazeniach czy typach, ktore wystepuj^ we wszechobecnej kulturze masowej. Nikt nie jest na to calkiem odporny. Wlasciwie istoty ludzkie przypominaj^ ryby, przez wiekszosc czasu nie zauwazaj^c znanej, rutynowej i przewidywalnej natury kultury, w ktorej zyj^ - jest ona jak woda, w ktorej plywaja^ ryby. Tak jest, dopoki nie nast^pi zmiana. Ludzie podrozuj^ do kraju innej kultury, a potem wracaj^ do domu. Konfluencja zostala przerwana, wiec ,,widz^ wszystko od nowa". Ludzie z roznych kultur pobieraj^ sie, lub tez staja^ sie czesci^ nowych rodzin i mog^ czuc sie ,,nie na miejscu" albo ,jak ryba w wodzie". Albo rodziny sa^ wysiedlane z rodzinnych stron wskutek wojen czy klesk zywiolowych - na swiecie zyje okolo 40 milionow uchodzcow - a ich ,,swiat rozpada sie". W polu zunifikowanym znacz^ce zaburzenia - na przyklad jak stanie sie uchodzc^ - zaburzaj^ nawykowe konfiguracje pola jako calosci. Jesli przemieszczone zostajq ,,struktury gruntu" (Wheeler, 1991) przesuwaj^ si$ tez odczuwane ciqglosci self (ja). Przypuscmy, ze jest mocna identyfikacja z jakims stabilnym systemem (na przyklad, osoba jest czqiscia^ zzytej rodziny, z mocnym poczuciem tozsamosci i osoba ta czerpie wiekszosc wsparcia i stymulacji z obrebu tej rodziny). W takim przypadku mozna przewidywac, ze dla tej osoby utrata odczuwanej ci^glosci bedzie ogromna jesli cos powaznego stanie sie jej rodzinie. Kiedy te dwa czynniki s^ pol^czone (ludzie i systemy, jednostki i ugrupowania) i kiedy s^ postrzegane jako nieodwolalnie pol^czone czesci pola zunifikowanego, to okreslanie zmian jako ,,spoleczne" czy — dla odmiany - ,,indywidualne" staje sie coraz bardziej arbitralne.
Oczywiscie, ludzie zyja^ w obrebie wielu systemow i zbiorowosci w tym samym czasie. Doswiadczaj^ skrzyzowania sie roznych rzeczywistosci, z ktorych wiele rywalizuje czy jest ze soba^ skonfliktowanych. Kto z nas nie czul si$ zaklopotany siadaj^c do obfitego posilku tuz po obejrzeniu zdjec gloduj^cej Afryki? Zwykli, przeci^tni ludzie szczegolowo planuj^ swoje wlasne zycie, ale tez sq (nieuchronnie i w coraz wiekszym stopniu) obywatelami swiata, swietuj^c upadek Muru Berlinskiego, podpisanie pokojowego porozumienia (jak w Bosni), czy oglqdaj^c Igrzyska Olimpijskie przez telewizje satelitarn^. Szczegolnie dzieki telewizji, jednostki zbiorowo uczestnicz^ w przezywaniu bolu po wielkich kleskach zywiolowych. Fenomenologicznie rzecz ujmuj^c, swiat maleje (albo rosnie, zalezy jak na to popatrzymy) i wielkie sprawy, ktorymi zyje swiat staja^ sie czesci^ naszego podworka. I maja^ wplyw na kazdego.
A jednak w w^skim kregu praktykuj^cych Gestalt czesto mozna si^ spotkac z oporem wobec wprowadzania problemow swiata do grupy rozwoju osobistego czy terapeutycznej. Podczas Wojny w Zatoce autor zachecal czlonkow grupy szkoleniowej do poruszenia tematu, jaki wplyw mial na nich ten konflikt. Niektorzy powiedzieli, ze ,,mieli juz dose wojny i chcieli od niej odetchn^c"i nie s^dzili, ze byl to material na weekendowe szkolenie z terapii Gestalt. Inni jednak czuli sie pochlonieci przez wydarzenia tego okresu i unikanie tematu byloby wobec nich afrontem. W trakcie gdy badalismy rozne stanowiska uczestnikow, stalo sie jasne, ze doswiadczenia prawie kazdego z nich mozna bylo odniesc do jego wlasnych dlugoterminowych problemow i wzorcow, czy byly tonastawienia do Prezydenta Busha czy Saddama Husajna, czy do drazniacych kwestii w sprawie
wojny i jak bardzo je przezywali, czy wreszcie jak okreslano dobro i zlo. Albowiem kazdy niezmiennie posiada pewien dominuj^cy osobisty czy rodzinny temat, zwiazany z pierwotnymi niedomknietymi sytuacjami. Tematy te maja tendencj^ do powracania. Potencjalnie, czy nawet rzeczywiscie, formuj^ one konfiguracj^ kazdego pola, wlaczajac w to - jak w podanym przykladzie - nastawienia do wojny.
Analiz^ taka^ w rownym stopniu mozna poprowadzic w druga^ strone, od sfery osobistej do politycznej. Poglebiajac rozumienie stylow osobistych mozna zauwazyc, jak wzorce te przekladaja^ si$ na postawy zajmowane w sferze politycznej. Odkrywane s^ niedomkniete figury zwiazane z kwestiami wladzy, odpowiedzialnosci, nierownosci, konfliktu, niesprawiedliwosci, odwetu, winy i innych tematow, ktore przechodz^ nad podzialem - sztucznym podzialem - miedzy doswiadczeniem ,,osobistym" a tworzeniem znaczen w szerszym swiecie zbiorowosci. Praktycy Gestalt interesuj^ sie i s^ zobowiazani do zwiekszania swojej uwaznosci. To moze obejmowac swiadomosc jak poszczegolne osoby czy grupy radza^ sobie z zadaniami zycia w tym momencie historii. Jesli na przyklad ktos rezygnuje z osobistego poczucia sity przypisuj^c innemu czlowiekowi role przesladowcy a siebie widzac jako ofiare , czyz nie jest mozliwe, ze ta sama dynamika, ten tak samo utrwalony gestalt rozegra sie tez w jego wyborze sympatii politycznych? Jesli jakas grupa zawodowa wielokrotnie doswiadcza konfliktu, ktory nie jest rozwiazywany - jak ten wzorzec rzutuje na ich ogolne pogl^dy polityczne czy zachowanie, na przyklad w lokalnej kwestii z dziedziny ekologii? Jesli jakas kobieta lubi konfluentne zwiazki i otrzymuje szanse czlonkostwa w organizacji, gdzie widoczne jest duze rozmycie tozsamosci, czy bedzie w stanie wylamac sie i stawic czola wszystkim jesli odkryje, ze jej koledzy podejmuj^ niemoralne dzialania? Kwestie polityczne i personalne czesto postrzegana s^ w osobnych kategoriach, ale patrzenie z punktu widzenia pola zaprasza praktyka Gestalt do zmierzania w przeciwnym kierunku. Mozna si^ spierac, ze jesli pod^zymy w tym kierunku spotkamy sie z wiekszym spektrum ludzkiego doswiadczenia, niz kiedy gestaltysta pozostaje w ramach tradycyjnego, rozdzielajacego postrzegania. Wydaje sie, ze potrzebne jest to, co Zinker (1994) i inni nazwali bogatym ,,tlem spostrzezen". Aby zrozumiec zycie jednostek w nowym swietle powinno si^ bye moze zaznajomic nieco ze sztuk^, biznesem czy sprawami miedzynarodowymi, m^drosci^ roznych tradycji, czy — z pomoca^ historycznej perspektywy - zrozumiec obecne style zycia (Zeldin, 1994). Oczywiscie, praktycy Gestalt nie mog^ bye ekspertami we wszystkim, lecz nadmierna koncentracja na czytaniu tekstow zwiazanych z terapia^ wydaje sie dyskusyjna.
Zmierzanie w przeciwnym kierunku - integrowanie watkow spolecznych i politycznych z materialem osobistym - prowadzi nas do refleksji nad powiedzeniem: ,,My tworzymy nasze systemy, nasze systemy tworza nas." W obrebie pola zunifikowanego zachodzi dwukierunkowy proces. Czionkowie systemow doznaj^ introjekcji, asymiluj^, przyjmuja (z oporami czy bardziej aktywnie) buntujq sie przeciw temu, co proponuj^ systemy — normom, konwencjom, wartosciom i przekonaniom, ktore staly si$ ich cze^cia, czy od ktory ch staraj^ sie uciec. Fakt, ze wiele z tych ,,cech systemu" bye moze uwazamy za oczywiste (to znaczy jednostki s^ z nimi konfluentne) nie oznacza, ze nie maj^ one wplywu na poszczegolne osoby, ani tez ze ludzie s^ automatycznie zwolnieni z odpowiedzialnosci za to, jak dzialaj^ systemy i jak oni w nich dzialaj^ - czesto nie w pelni swiadomie. Nawet zajmowanie calkowicie przeciwstawnego stanowiska jest forma^ uczestniczenia - systemy ,,stwarzaja" buntownikow tak samo jak ,,stwarzaja" wyznawcow. Wtym samym czasie, jako czlonkowie i ,,udzialowcy", poszczegolne jednostki wspol-napedzaj^ i wspol-zarzadzaj^ systemami, ktorych tworza czesc; czy to jako aktywni propagatorzy, czy zgodliwi uczestnicy, czy tez jako stojace z boku zrzedy. W efekcie ,,przenosza" stabilne wzorce organizacji pola, ktore cechuja^ dan^ kultur^ (czy kultury) systemu, do ktorego naleza^ ci ludzie, aszczegolnie tego, z ktorym identyfikuj^ sie najbardziej. Mozna myslec, ze poszczegolne osoby sa
hologramami, bo kazda z nich nosi w sobie ,,calosc". Doslownie, mog^ one ,,u-cielesniac"w sobie wartosci i zalozenia, ktore przyjmuje zbiorowosc - znajaje somatycznie. Czesto charakterystyczne cechy systemu maja wplyw, doslownie i metaforycznie, na to jak i gdzie osoby te stoja i jak reaguja^ ich organy wewnetrzne na zmiany w systemie. Moga czuc sie ,,zniesmaczeni" albo tez ,,czuc ulg$ na zoladku", czy tez ,,czuc, jak ciezar spada im z barkow" kiedy zmienia sie jakis element polityki systemu, lub gdy zmienia sie uklad czy skiad elementow systemu. Albo tez, majac czegos swiadomosc, moga^ czuc si^ zle czy nawet w depresji.
Oddzielanie, wypieranie i nie branie odpowiedzialnosci s^ czeste kiedy nie akceptuje si$ pola zunifikowanego, takim, jakie jest. Te prawidlowosci uwidocznily sie, z pewna grupa szkoleniowa, ktora wtedy istniala od dwoch lat. Uksztaltowala sie pewna kultura grupy. Pewne sposoby wyrazania sie, milczaco przyjete normy rzeczy zakazanych oraz sposoby radzenia sobie z konfliktem staly si^ dominujace. Inne sposoby zostaly zarzucone. Czlonkowie grupy doswiadczyli zlewania sie wzajemnych granic, przyjmujac bez dyskusji te zakorzenione juz cechy. Przez introjekcje (moze od siebie nawzajem) przyjeli ,,co nalezaio tu robic", a osoby ktore wylamywaly sie przechodzily trudne chwile.
Kultura tej grupy, odbierana jako calosc, byla roznie opisywana. Wspolpracownik i autor (zaden z nich nie szkolil ich regularnie) zadziwieni byli jej ,,niezyczliwoscia". Inni odbierali j^ jako ,,obwiniajaca" (szczegolnie w stosunku do swoich trenerow), czy ,,nie daj^ca bezpieczenstwa". Jedna kobieta z Polnocnej lalandii powiedziala, ze kiedys mieszkala w Derry w permanentnym leku przed bombami i strzalami, ale nigdy nie byla tak przestraszona, jak wtedy kiedy byla w tej grupie. W miare jak facylitatorzy coraz bardziej naswietlali zycie tej grupy -jej wspolne pole -jej czlonkowie zaczeli zdawac sobie sprawe, jak sami si^ ograniczali. Podejmowali mniej ryzykowne decyzje w grupie niz w innych dziedzinach zycia oraz korzystali z dziwnych strategii, ktore sprawialy, ze czuli sie neurotycznie. Trwonili swoj^ kreatywnosc i odwage. Dzialania grupy koncentrowaly sie wokol potrzeb szkolenia i na kazda czesc programu wplyw mial ,,opor" kultury. Facylitatorzy skonfrontowali grupe z tym, co kazdy z uczestnikow robil indywidualnie. Zobaczyli wtedy i uznali w jaki sposob kazdy z nich wzmacnial kulture (grupy), z powodu ktorej teraz mieli problemy. I niektorzy — na poczatek kilka osob - uswiadomili sobie, ze mog^ pomoc w zmianie tej kultury. Wskazano im na konkretne sposoby w jakie podwazali zdanie innych, ale podpowiedziano tez, w jaki inny sposob mogliby sie komunikowac. Eksperymentowali wiec, wcale niemalo, z nowymi sposobami wyrazania sie. Osoby, ktore podjely ryzyko kontaktu z innymi czlonkami grupy w inny niz dotychczas sposob, byly odwazne; mowily potem, ze musialy ,,zebrac sie w sobie" po to, zeby odwaznie przeciwstawic si^ ustalonym schematom. Inni poszli za ich przykladem, czujac bye moze, ze grupa ta nie byla juz takim niebezpiecznym miejscem. Rowniez oni uruchomili rezerwy wsparcia samych siebie, aby dolozyc si^ do przemian grupowych. A te zyskaly nowa ceche. Uczestnicy odkryli, ze choc podejmowanie ryzyka nie bylo calkiem bezpieczne, oni musieli podejmowac ryzyko aby czuc sie bezpiecznie!
Historia ta obrazuje, jak latwo jednostki zapominaja o odpowiedzialnosci za spolecznosci, ktore wspohworz^. Stawiaj^c ,,siebie" tutaj, a ,,system" tam, mozna podtrzymac dualistyczn^ wizje swiata, w ktorej o wiele slabiej widac odpowiedzialnosc. Pelne przyjecie perspektywy pola zunifikowanego poci^ga za sob^ przyznanie, ze poszczegolne osoby nie tylko s^ w grupie, ale sq grupa. Tworza one systemy w ktorych sa; one sa czescia istnienia systemu, tak jak system jest czescia ich.
Nie dziwi zatem, ze eksperymenty przeprowadzane przez psychologow spolecznych - w ktorych ludzie staja^ sie mimowolnymi uczestnikami w jakims niecodziennym, calosciowym otoczeniu (na przyklad udawane wiezienie) - czasem wyzwalaj^ calkowicie ,,obce" zachowania, ktore kloca^ sie z tym, jak uczestnicy zwykle reaguj^ w zyciu. Manipulowanie ludzmi poprzez manipulacj^ ich srodowiskiem jest ulubionym narzedziem kontroli tych, co maja^ wladze. Potrzeba szczegolnego rodzaju rozwinietego systemu wspierania siebie (self) aby przetrwac obce nam i uciazliwe naciski spoleczne - wyrozniaj^c strefe ja (self), ktora pozostaje wyraznie odgrodzona od pola. Opieranie sie dominujacym pradom pola w ,,grubo ciosanym", ,,niezaleznym od pola" stylu (Witkin, 1962)czasami jest czescia^ kreatywnego przystosowania sie, czym — w innych okolicznosciach —jest
rowniez ,,zgoda na nieuniknione" i umiejetne ,,plyniecie z pradem."
Tradycyjne podkreslenie odpowiedzialnosci za samego siebie (self) w podejsciu Gestalt zaowocowalo stanowiskiem, ze kazdy czlowiek ma osobisty wybor i mozliwosc wiekszego wsparcia siebie (self). Uznaj^c bycie czescia^ spolecznosci za nieodzowne, wydaje sie, ze pelna odpowiedzialnosc za siebie rozci^ga sie na bycie cz?sciowo odpowiedzialnym rowniez za zbiorowosc. Od tego nie ma ucieczki - nawet polityczna apatia czy brak zaangazowania nie oznacza, ze jednostki nie maja^ zadnego wplywu — oznacza, ze maja po prostu wplyw szczegolnego rodzaju.
Praktycy Gestalt (jakikolwiek bylby ich obszar dzialan - na przyklad terapeuci dzieciecy, konsultanci rozwoju organizacji czy pracownicy spoleczni) przyjmuj^ te same zalozenia i pojecia. Pole zunifikowane jest czynnikiem la_cz^cym wszystkie dziedziny dzialan Gestalt. Jakkolwiek wielkie bylyby roznice miedzy roznymi rodzajami praktyki Gestalt oczywiste jest, ze kazdy gestaltysta pracuj^c (czy nawet nie pracuj^c) dziala w obrebie wci^z zmieniaj^cego si? pola takiego czy innego rodzaju. A kazde pole oferuje zlozone i unikalne okolicznosci; ewoluuje i zaskakuje niespodziankami, a innym razem wydaje sie sztywne i zablokowane. Poczqtkowo terapeuci, liderzy grup czy konsultanci maja^ status gosci, patrza^cych ,,swiezym okiem nowoprzybylego". W miare jak staja^ sie bardziej znani grupie ich status zmienia sie na cos przypominaj^cego ,,rezydenta" , a potrzeba utrzymania pewnego odczuwalnego poczucia rozdzielnosci staje sie bardziej nagl^ca. Jako uczestnicy czy wspol-tworcy wspolnego pola osoby praktykuj^ce Gestalt s^ odpowiedzialne za ,,swoj^ cz^sc". Czasem nastepuje ,,odstepstwo" od jakiejs indywidualnej reguly gestaltysty, na przyklad dotycz^cej odkrycia ,ja" (self), poszerzania czy usztywniania granic, czy polaryzacji, na ktorej si? konkretnie skupiono. Autor sugeruje, ze takie ogolne kwestie zwiazane z praktyk^ mozna poustawiac od nowa w obrebie teorii pola, z ktorej wspolnie mog^ korzystac wszelkiego rodzaju praktycy Gestalt. Pojecie pola zunifikowanego moze pomoc scalic pole spolecznosci Gestalt.
Zatozyciele terapii Gestalt nigdy nie tracili z oczu szerszego kontekstu polityczno-spolecznego. Gdyby Paul Goodman (teoretyk spoleczny kreuj^cy si? na utopiste) i Eliot Shapiro (reformator edukacyjny) razem z Fritzem i Laur^ Perls i innymi czlonkami tej oryginalnej nowojorskiej grupy nagle wrocili dzis tutaj, pelni energii lat piecdziesi^tych, co szczegolnie by ich zainteresowalo? Bye moze byliby mniej zainteresowani w^ska^ dziedziny terapii Gestalt i jej pochodnymi, mniej niz mozna by przypuszczac. Zamiast tego, jak s^dzi autor, skoncentrowaliby sie na wspolczesnych problemach o szerszym zasi?gu, takich jak koniec roli lokalnych spolecznosci jako systemow wsparcia, wplyw ,,scisniecia czasu i przestrzeni", szybsze tempo zycia czy towarzyszqca mu utrata wrazliwosci w zyciu fizycznym i sensorycznyni. Na pewno atakowaliby alienacje i bezmyslnosc wprowadzan^ m.in. przez galerie handlowe, programy TV dla gospodyn oraz leki przepisywane na recepte. Z pewnosciq jednak nie zapomnieliby o zmianach w spoleczenstwie na szersz^ skal? — kulturalnych, spolecznych, technologicznych i srodowiskowych. Dodaliby do swych krytycznych wypowiedzi sugestie, jak dzialac w pojedynke oraz grupowo i prawdopodobnie byliby entuzjastycznymi zwolennikami zmian zamiast tchn^c pesymizmem czy cynizmem. Maj^c w pamieci dziedzictwo terapii Gestalt dziwi (i rozczarowuje) fakt, ze kolejne pokolenia praktykuj^ce Gestalt napisaly tak niewiele o kwestiach socjopolitycznych. Niewatpliwie, praktykuj^cy Gestalt, a szczegolnie terapeuci prowadz^cy wlasne gabinety, czasami odczuwali bezsilnosc w obliczu cierpien zbiorowosci, napedzanych przez rasizm, bezrobocie, przestepczosc i wojne. Ale odczucie to pozostato prywatnym zmartwieniem.
James Hillman, jungista o niezaleznych pogl^dach, publicznie zwrocil uwag? na fundamentalne kwestie zwiazane z terapi^. W obecnie bardzo znanej ksiqzce z 1992 roku napisanej wraz z Michaelem Ventura^ ,,We Have Had a Hundred Years of Psychotherapy and the World Is GettingWorse"(,,Sto lat psychoterapii a swiat jest w coraz gorszym stanie") dochodzi do wniosku, ze
psychoterapia bynajmniej nie jest odpowiedzi^ na problemy ludzi u schylku dwudziestego wieku; moze ona bowiem zachecac do eskapizmu, czesto koncentruj^c sie^ na naduzyciach z przeszlosci zamiast zachecac ludzi do stawienia czola obecnym naduzyciom wobec siebie, na przykiad zanieczyszczeniu atmosfery, nadmiernemu halasowi, wszechobecnej komercjalizacji czy przemocy na ulicach. Sugeruj^ oni, ze jednostki i spolecznosci musza^ si^ ockn^c, poczuc swoj gniew i dzialac w sferze politycznej (Hillman i Ventura, 1992).
Hillman nie sugeruje, ze nie ma w ogole miejsca na terapie. Nie twierdzi tak rowniez Laura Perls (1992). Zapytana przez przyjaciol, dlaczego nie jest bardziej aktywna politycznie, odpowiedziala: ,,Saxlze, ze praca jaka^ wykonujejest polityczna. Jesli pracujesz z ludzmi, zeby doprowadzic ich do stanu, w ktorym moga^ myslec za siebie i oddzielic sie od wplywow wiekszosci to jest praca polityczna i ona emanuje, nawet jesli mozemy pracowac tylko z bardzo ograniczon^ liczba^ osob." Mowi^c w skrocie, terapeuci Gestalt moga^ zaj^c si^ lista^ problemow bardziej dotycz^cych swiata bez porzucania terapii. Bior^c pod uwage interaktywn^ nature pola zunifikowanego, zmiany u poszczegolnych osob wynikaj^ce z terapii moga^ przelozyc si^ na przyrost zmian w ich relacjach z innymi i ogolnie ze spoleczeiistwem, jak kregi rozchodz^ce si$ na wodzie.
Jednoczesnie gl^bsze uznanie pola zunifikowanego prowokuje do zastanowienia si§, jaki wklad w przyszlosci moglby wniesc Gestalt w dziedzin^ praktycznej pracy z ludzmi, ich zycia osobistego i spolecznego. Na przykiad, czy istniej^ no we formy zastosowania Gestaltu, ktore moglyby bardziej bezposrednio pracowac z polem jako centrum uwagi, raczej niz z osoba^ jako centrum? Jakie no we formy terapii mozna wymyslic tam, gdzie tradycyjne formy terapii i konsultacji nie w pelni pasuja^ do typowych ludzkich problemow? Jakiej potrzeba reorientacji teorii i praktyki Gestalt jesli wizja pola zunifikowanego stanie sie jasniejsza, wyrazistsza i bardziej centralna? Takie pytania zapraszaja do nowego sposobu myslenia.
Moje stopniowe zrozumienie teorii pola wyroslo z prac Gestaltystow, a szczegolnie Garego Yontefa, Gordona Wheel era, Huntera Beaumonta i Joela Latnera i jestem im niezmiernie wdzieczny. John Wheway, Judith Hemming, Jennifer Mackewn, Jude Higgins i Janice Seville-Hine czytali wczesniejszy szkic tego artykulu i bardzo mi pomogli go doprecyzowac. Rowniez im bardzo dziekuje. Zadna z powyzszych osob nie jest winna niejasnosci czy bledow, ktore w tekscie pozostaly.
No notes yet.